fesstiwal słowa w piosence
--

Archiwum 2000-2009

Archiwum zawiera materiały opublikowane w Portalu Księgarskim w latach 2000-2009. Materiały archiwalne zostały przeniesione automatycznie i mogą wystąpić w nich błędy formatowania tekstu. Za wszelkie niedogodności przepraszamy.

grudzień 2000 | styczeń 2001 | luty 2001 | marzec 2001 | kwiecień 2001 | maj 2001 | czerwiec 2001 | lipiec 2001 | sierpień 2001 | wrzesień 2001 | październik 2001 | listopad 2001 | grudzień 2001 | styczeń 2002 | czerwiec 2003 | czerwiec 2004 | lipiec 2004 | sierpień 2004 | wrzesień 2004 | październik 2004 | listopad 2004 | grudzień 2004 | styczeń 2005 | luty 2005 | marzec 2005 | kwiecień 2005 | maj 2005 | czerwiec 2005 | lipiec 2005 | sierpień 2005 | wrzesień 2005 | październik 2005 | listopad 2005 | grudzień 2005 | styczeń 2006 | luty 2006 | marzec 2006 | kwiecień 2006 | maj 2006 | czerwiec 2006 | lipiec 2006 | sierpień 2006 | wrzesień 2006 | październik 2006 | listopad 2006 | grudzień 2006 | styczeń 2007 | luty 2007 | marzec 2007 | kwiecień 2007 | maj 2007 | czerwiec 2007 | lipiec 2007 | sierpień 2007 | wrzesień 2007 | październik 2007 | listopad 2007 | grudzień 2007 | styczeń 2008 | luty 2008 | marzec 2008 | kwiecień 2008 | maj 2008 | czerwiec 2008 | lipiec 2008 | sierpień 2008 | wrzesień 2008 | październik 2008 | listopad 2008 | grudzień 2008 | styczeń 2009 | luty 2009 | marzec 2009 | kwiecień 2009 | maj 2009 | czerwiec 2009 | lipiec 2009 | sierpień 2009 | wrzesień 2009

Uważam, że rynek jest dziś w dużej mierze tak samo przewidywalny jak rynek w dowolnie wybranym kraju zachodnim - rozmowa z Adamem Widmańskim

Wiadomości [20.05.09]

Portal Księgarski o rynku książki i roli wydawcy w dobie zmian zachodzących w jej społecznym odbiorze z Adamem Widmańskim, współwłaścicielem jednej z najbardziej dynamicznych oficyn - wydawnictwa W.A.B.

Portal Księgarski: Zacznijmy od zaskakującego, mam nadzieję, pytania. Co planujesz robić po 1 stycznia 2010 roku?

Adam Widmański: Nie wiem jeszcze. To zależy od nowego właściciela wydawnictwa WAB i od moich własnych pomysłów na życie (przypis Portalu: Wydawnictwo WAB po 1 stycznia 2010 przejdzie w ręce nowego właściciela - zagranicznego. koncernu wydawniczego).

Portal Księgarski: Czy zauważyłeś taką tendencję na polskim rynku wydawniczym, że najlepsze wydawnictwa są wykupywane przez duże spółki giełdowe albo firmy zagraniczne?

Adam Widmański: Nie. Nie obserwuję takiej tendencji i nawet mnie to dziwi. Możliwe, że są prowadzone rozmowy na ten temat, o których nic nie wiem, które zaowocują kiedyś jakimiś umowami. Osobiście nie mam pojęcia, czy ktoś kogoś wykupi bądź już wykupił. Chociaż dobre wydawnictwa w tym kraju są na pewno łakomym kąskiem. Ale może Ty mi coś powiesz na ten temat?

Portal Księgarski: Ja nic nie mogę powiedzieć z tej prostej przyczyny, że nie wiem. Natomiast słyszałem, że dobre, interesujące, polskie wydawnictwa, które wydają polskich autorów, są obiektem zainteresowania dużych korporacji wydawniczych. Tylko tyle wiem.

Adam Widmański: Ja też o tym słyszałem, ale obecnie wszystko ucichło. Nie wiemy, by obecnie w tej kwestii działo się coś ciekawego.

Portal Księgarski: Wygląda to tak, że wydawnictwa, które na ogół wydają autorów zagranicznych, zainteresowały się wydawnictwami polskimi, ponieważ polscy autorzy tradycyjnie byli wydawani w krajowych wydawnictwach.

Adam Widmański: Wydawnictw, które wydają polską literaturę w dużych nakładach, nie jest zbyt wiele i nie słyszałem, by ktoś chciał je wykupić.

Portal Księgarski: Ostatnio obserwujemy na rynku zwiększone zainteresowanie polskimi autorami albo przynajmniej się ono utrwaliło. W związku z tym moje pytanie: jakie były początki i jak wpadliście na to, że w Polsce można wydawać polskich autorów? Przecież na początku lat 90-tych, 90% wydawanych książek w Polsce to byli autorzy zagraniczni. Kto pierwszy w waszej firmie wpadł na pomysł, że można wydawać autorów krajowych?

Adam Widmański: Pierwszą autorką krajową była Manuela Gretkowska, którą, nazwijmy to tak, "odkryła" Beata Stasińska. Natomiast w wielu naszych wypowiedziach na przestrzeni ostatnich lat wielokrotnie pojawiało się zdanie, że polska literatura powinna znaleźć swoje miejsce na tym rynku, bo tak wyglądają rynki na całym świecie, że gros wydawanych książek to książki pisane przez autorów krajowych. I tak naprawdę wydając Gretkowską, baliśmy się, czy nie robimy tego za wcześnie i czy nie okaże się to klęską. Ale nie okazało się. I to potwierdziło nasze przekonanie, że można wydawać polskich autorów i można ich dobrze sprzedawać.

Portal Księgarski: Była jakaś ewolucja w tym wydawaniu polskich autorów, bo potem, z tego co pamiętam, wasze wydawnictwo zwróciło się do młodszego czytelnika i zaczęło wydawać debiutantów. I to była absolutna nowość.

Adam Widmański: My wydawaliśmy i wydajemy również debiutantów, i tym naprawdę możemy się pochwalić. To jest tak, że żeby zacząć wydawać debiutantów, kiedy nie ma się żadnych danych, jak książka zostanie przyjęta, trzeba mieć już odłożone jakieś pieniądze. My zaczęliśmy wydawać debiutantów w momencie, kiedy nas było na to stać, by sobie powiedzieć (również mentalnie) że być może 2-3 pierwsze książki tego autora nie odniosą sukcesu, ale my w niego wierzymy i chcemy z nim się związać na wiele lat.

Portal Księgarski: Kim jest wydawca w Polsce i w ogóle na Świecie? Czy to osoba, która jest w stanie promować jakiś określony typ literatury, określonych autorów i w ten sposób wpływać na czytelnicze gusta, a nawet na model kulturalny, jaki w danym kraju funkcjonuje?

Adam Widmański: Bałbym się takiej odpowiedzi, że wydawca kształtuje gusta czytelnicze.

Portal Księgarski: Powiem inaczej. Osoby, które u was w wydawnictwie zajmują się wybieraniem tytułów, redagowaniem, mają pełną znajomość dawnej i obecnej, krajowej i zagranicznej literatury. Nagle podejmują decyzję, by młodemu czytelnikowi zaproponować książki młodego autora. No to chyba jest w tym jakaś misja?

Adam Widmański: Ok. Jest to taka chęć tworzenia. Natomiast nie ujmowałbym niczego wydawcy, który wydaje jedynie książki autorów tłumaczonych albo żyje z tego, że podkupuje autorów już wypromowanych. On też jest wydawcą, też wpływa na rynek, też ryzykuje, też jest uczestnikiem tej gry.

Portal Księgarski: Ale to nie jest to samo, co spotkać się z młodym autorem, powiedzieć: "świetny masz styl, pisz dalej, my ci pomożemy...".

Adam Widmański: Oczywiście, że nie jest to to samo! Oglądanie owoców takiej pracy, szczególnie jeśli te owoce są słodkie i dojrzałe potem, jest największą frajdą dla wydawcy. Również frajdą jest wprowadzenie na rynek autora niewydawanego wcześniej, nawet jeśli nie jest to autor polski, a tłumaczony i nie debiutant. Natomiast ktoś, kto nie zaistniał na tym rynku, bo tak naprawdę poza bardzo wąską grupą autorów z rynku amerykańskiego, gdzie są to pewniaki, za które trzeba zapłacić setki tysięcy złotych, cala reszta, jeśli autor nie pojawił się w Polsce, jest wielkim znakiem zapytania.
Ruszyliśmy teraz z serią "Nowy Kanon", opracowywaną przy współpracy z "The New York Review of Books" na podstawie ich serii klasyki. Zaczęliśmy od książki bardzo grubej i drogiej, czyli "Życie i los" Wasilija Grossmana, nie wydawaną do tej pory w Polsce w obiegu oficjalnym. Była drukowana w podziemiu we fragmentach w latach 80-tych. I czterotysięczny nakład książki, która kosztowała 69,00 zł, zniknął w ciągu 2 tygodni.

Portal Księgarski: Ale tu znowu muszę zapytać, czy to wynika z takiego obecnego w waszym zespole poczucia misji, jakiegoś zwrócenia się do fundamentalnych wartości, bo się wybiera w ślad za pismem, które się specjalizuje jakby w wyznaczaniu takiej czytelniczej czy wydawniczej rangi, wybiera się serię, wspólnie z nimi serię klasyki, to tak jakby się chciało przedstawić tę klasykę polskiemu czytelnikowi.

Adam Widmański: Seria klasyki liczy kilkaset tytułów już w tej chwili...

Portal Księgarski: Jeśli z kilkuset wybierzesz dziesięć, to nadal będzie to klasyka.

Adam Widmański: ….cały dowcip polega na tym, że ta klasyka jest pojęciem względnym. Dlatego też nasza seria nazywa się "Nowy Kanon" bo, czy mozna powiedzieć, że Grossman to już klasyka? Czy autor nieznany w danym kraju może być uważany za klasyka? Czy klasyką będzie Colette, której książka ukaże się za kilka dni ? To są właśnie te pytania o przewartościowywanie różnych kryteriów. Świat idzie naprzód, lata płyną. Klasyka musi nam przestać kojarzyć się wyłącznie z Sienkiewiczem, Balzakiem... Najmłodsza klasyka to XIX wiek i może początek XX w., a my już mamy XXI wiek. Na przestrzeni XX wieku powstało mnóstwo dzieł literackich, które tak naprawdę stały się klasyką i warto o tym też pomyśleć .

Portal: Nasunęło mi się takie pytanie: w ciągu ostatnich 20 lat wolnego rynku wydawniczego i czytelniczego od czasu do czasu słyszy się opinie jakoby była jakaś antynomia między książkami poważnymi, mądrymi, słusznymi a literaturą popularną. I w dodatku tylko literatura popularna przynosi zyski i dochody wydawcom, zaś wydawanie książek słusznych i poważnych to jest męka i wynik finansowy niepewny. Pokutowały takie mity. Czy to jest prawda albo czy to była prawda, a teraz to się już zmieniło?

Adam Widmański: Po pierwsze ja w życiu nie pozwoliłbym sobie na dzielenie książek na słuszne i niesłuszne…

Portal Księgarski: Ale księgarze tak mówili, że są książki trudne do sprzedania i łatwiejsze.

Adam Widmański:...no dobrze, ja mówię za siebie. Nie podzieliłbym książek na słuszne i niesłuszne, bo od tego przez ładnych kilka dziesięcioleci mieliśmy specjalistów w tym kraju. Książki, owszem, dzielone są na literaturę popularną i literaturę ambitną. Natomiast dla mnie, powiem Ci szczerze, jest to taka zagadka i pytanie, na które nikt mi nigdy nie zdołał odpowiedzieć. Brzmi ono tak: jeśli mamy autora ambitnego, który sprzedaje się w nakładzie 3 tysięcy egzemplarzy, to wiemy, że jest to literatura ambitna, sprzedająca się w małym nakładzie. Jak zaszufladkujemy autora w momencie, kiedy sprzeda on 50 tysięcy swojej książki? Czy stanie się on wtedy autorem literatury popularnej? Nie. Stanie się on popularnym autorem ambitnej literatury, jak np. Umberto Eco czy Olga Tokarczuk lub Wojciech Kuczok w Polsce. Tak zwykle jest z książkami Noblistów. Oczywiście jest to kwestia nagrody i pewnego snobizmu na książkę Noblisty, mimo że nie zawsze się tę książkę przeczyta.
Jednak po Noblu ludzie kupują książki masowo. Z mojego punktu widzenia te granice nie są takie ostre i wyraźne, jak niektórzy by chcieli. Jak również nie zgodzę się nigdy ze stwierdzeniem, że na literaturze popularnej można zarobić, a na literaturze ambitnej nie, bo doskonale wiesz, znając ten rynek od podszewki i tyle lat na nim będąc, że możesz sobie wydać autora, który teoretycznie jest popularny, zrobić ogromny nakład, wydać pieniądze na promocję i stracić na tym dużo więcej niż na dwudziestu autorach ambitnych książek, których będziesz wydawał ostrożnie i obserwował reakcje rynku. Nie zgadzam się z tym. Wydawca, jeśli nie jest organizacją charytatywną, musi zarabiać pieniądze, jak każde przedsiębiorstwo. Tak. Istotą przedsiębiorstwa jest zarabianie pieniędzy, poza jego misją, celem itd. Wydawca może te pieniądze zarabiać zarówno wydając ambitną literaturę niskonakładową, jak i popularną, wysoko nakładową. Jest tylko kwestia tego, co oprócz zarabiania pieniędzy ów wydawca sobie umyśli, jakie cele przed sobą postawi, jaką ma wizję swojego przedsiębiorstwa.

Portal Księgarski: W związku z tym, czy będziesz krytyczny wobec obecnego w Polsce poglądu, że rynek wydawniczy i czytelniczy jest nieprzewidywalny i zachowywał się tak, że bardzo trudno jest być w Polsce wydawcą książek?

Adam Widmański: Tak, masz rację. Uważam, że rynek jest w dużej części tak samo przewidywalny, jak rynek w dowolnie wybranym kraju zachodnim. Owszem, można powiedzieć, że na przestrzeni pierwszych dziesięciu lat jego kształtowania się był on nieprzewidywalny, bo z jednej strony działające na nim najróżniejsze podmioty były młode, niedoświadczone, jak doskonale wiesz, było wiele bankructw i niewypłacalności, z drugiej zaś nastąpiło takie zachłyśnięcie się literaturą, która wcześniej była niedostępna, czyli popularną literaturą sensacyjną, głównie amerykańską. Ewentualnie książkami, które decydenci PRL-owscy uznali za niesłuszne i zakazane. W tym tyglu trochę buzowało, ale od tego momentu minęło już blisko 20 lat. Myślę, że ostatnie pięć lat to już jest naprawdę okres stabilizacji tego rynku.

Portal Księgarski: Czy w Polsce mieć nakład książki 3-4 tysiące egzemplarzy to w dużym stopniu też z grubsza wiedzieć, kto kupi taką kolejną książkę? Czy masz jakieś wyobrażenie na temat czytelnika, który jest jakoś przywiązany do waszego wydawnictwa, albo czy istnieje jakaś geografia czytelnicza dla książek WAB, na przykład wielkie miasta, środowiska studenckie, uniwersyteckie? Czy istnieje jeszcze jakiś inny klucz?

Adam Widmański: W naszym przypadku, ponieważ my w ostatnich latach mamy bardzo szeroką ofertę, trudno jest mówić o jakimś kluczu. Możemy sobie próbować wyobrazić czytelnika serii "Archipelag" czy "Don Kichot i Sancho Pansa" jako osobę o zdecydowanie o dużych aspiracjach i dużych potrzebach kulturalnych. Natomiast, jak doskonale wiesz, są ludzie, którzy kupują książki niekoniecznie dlatego, że są w wielkim mieście i dobrze zarabiają, powiedziałbym nawet, że wręcz przeciwnie. Potrzeba obcowania z ambitną literaturą bardzo często nie idzie, niestety, w parze z dużą zasobnością kieszeni danego czytelnika. Tak więc zupełnie innym czytelnikiem będzie czytelnik naszych "Archipelagów", naszego "Don Kichota", a innym jest czytelnik książki "Kaktus w sercu" związanej z serialem "Teraz albo nigdy" emitowanym przez TVN .Tak naprawdę na temat geografii nic ci nie potrafię powiedzieć. To jest tak, że najgorzej udają się spotkania autorskie w dużych miastach, zaś najlepiej w miastach mniejszych. A dwa najgorsze miasta do spotkań autorskich to Warszawa i Kraków, o czym wszyscy wiedzą.

Portal Księgarski: Czy śledziłeś może albo masz jakąś opinię na temat aktualnych sporów w branży wydawniczej na temat spadku czytelnictwa? Czy wg Ciebie czytelnictwo gwałtownie spada?

Adam Widmański: W tym sporze nie uczestniczyłem. Wszyscy się zachłysnęli informacją, jak dramatycznie wg badań spada czytelnictwo. Natomiast ja tego nie widzę. Z mojego punktu widzenia sprzedaż rośnie. Coraz więcej wprowadzamy nowych tytułów. Coraz więcej sprzedajemy. I ktoś te książki kupuje. A skoro je kupują, to u nas tego spadku nie widać. Może jest trochę tak, że badania przynoszą informację o tym, ile osób przeczytało choć jedną książkę, ale być może jest tak, że ci, którzy czytają, to czytają coraz więcej, bo po 20 latach ciężkiej pracy dorobili się pieniędzy, a jednocześnie mają potrzebę relaksu i odpoczynku. Tego nie wiemy. Mam znajomych, którzy mają dzieci w wieku uniwersyteckim. Zresztą ja też mam. I to jest bardzo różnie. Od takich, które nie czytają prawie wcale przez takie, które czytają tylko to, co je interesuje, np. literaturę fachową, po dzieciaki czytające po kilkanaście książek rocznie literatury pięknej i chodzące na spotkania autorskie.

Portal Księgarski: Na koniec jeszcze jedno pytanie zamykające naszą rozmowę. Powiedz, jakie są wyniki Wydawnictwa WAB w stosunku do tego, czego się można było spodziewać. Czy to jest 90 % tych oczekiwań, czy może 105 %? Jak wyglądały ostatnie dwa lata wydawnictwa WAB, jeśli chodzi o wyniki finansowe?

Adam Widmański: Ostanie trzy lata wydawnictwa można ocenić tak: na koniec roku 2009 znajdziemy się prawdopodobnie dokładnie w tym punkcie, w jakim przewidywaliśmy, że się znajdziemy.

Portal Księgarski: Zatem 100% planu ?

Adam Widmański: 100% planu. Tak.

Portal Księgarski: Do zobaczenia na targach, na promocji nowej serii….

Adam Widmański: Nowego Kanonu literatury.

Z Adamem Widmańskim z wydawnictwa W.A.B. rozmawiał Wiktor Ostrowski.

(Informacja nadesłana)

 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.