fesstiwal słowa w piosence
--

Rozmowa ze Stefanem Turschmidem: Interesują mnie skomplikowane ludzkie losy zanurzone w historii

Wydawnictwa [11.07.15]

Przedstawiamy rozmowę ze Stefanem Türschmidem autorem książki „Mrok i mgła", którą na Warszawskich Tragach Książki przeprowadził Gabriel Leonard Kamiński.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Stefan Türschmid, urodzony w 1946 roku w Łodzi. Absolwent polonistyki Uniwersytetu Łódzkiego, od roku 1968 działacz nielegalnej antykomunistycznej organizacji Ruch (razem ze Stefanem Niesiołowskim i Andrzejem Czumą), aresztowany za działalność opozycyjną, redaktor "Tygodnika Solidarność Ziemi Łódzkiej". Autor powieści Olimpiada zabójców i Cień Lucyfera. Wielki miłośnik i znawca koni, trener jeździectwa.

Pytanie:
  Skąd pomysł na książkę osadzoną w mrocznych czasach stalinowskich, z dokładnym opisem ceremonii jakie panowały na "czerwonym dworze" Stalina, i historią trudnej miłości Sonii Buriaginy?


Stefan
Türschmid: Były dwa lub nawet trzy powody. Zdarzyło mi się, usłyszeć przypadkiem w jakimś dokumentalnym programie historycznym, co zrobili komuniści z tłumaczkami z Murmańska i Archangielska, które pracowały tam przy amerykańsko angielskich wojennych dostawach Lend-lease. Po zakończeniu wojny komuniści wszystkie aresztowali, poddali brutalnemu śledztwu, część z nich zaocznie skazano na śmierć, a pozostałe popłynęły na wyspy Sołowieckie, do łagrów. Popłynęły starymi barkami, ciągniętymi przez holowniki. Barki wiozące te, które przeznaczono na śmierć, zostały ostrzelane na Morzu Białym przez okręt wojenny i zatonęły. To bardzo zimne morze, więc spotkała je szybka śmierć. I co było istotne, nie zostawiono żadnych śladów. Stalin miał już wtedy doświadczenie, że niestety Katyń wylazł na wierzch, więc zależało mu na tym, by nie zostawiać śladów.
Druga historia pochodzi również z filmu dokumentalnego, z którego dowiedziałem się, że jedna z tych, które ocalały - w czasie wojny wzięła ślub z marynarzem, Amerykaninem, Byli oczywiście bardzo w sobie zakochani; on kilkakrotnie przypływał i odpływał z kolejnymi konwojami. Po wojnie on nie mógł dostać wizy do Rosji, ani ona nie mogła wyjechać z tego komunistycznego raju, bo nikogo, ot tak sobie, z tego raju nie wypuszczano. Nie mogli się spotkać przez prawie pięćdziesiąt lat. Dopiero już w okresie po Gorbaczowie, kiedy się rozluźniły zakazy, on dostał wizę i przyjechał do Rosji i udało mu się ją odnaleźć. Tym wydarzeniem, na fali gorbaczowskiej odwilży zainteresowała się rosyjska prasa. 

G.L.K.:
I stąd inspiracja tą historią do napisania „Mroku i mgły"?

Stefan Türschmid: Tak, oczywiście. Rozpisały się o tej niezwykłej historii różne gazety, opisano ich spotkanie po latach. W tej historii zawarty jest symbol naszych czasów. Tego wszystkiego, co się działo z ludźmi, w ponurych czasach stalinowskiej dyktatury i podziału świata na dwa wrogie obozy. Jeszcze jedną inspiracją była książka Anny Reid  „Leningrad. Tragedia oblężonego miasta". Chodzi o potworny głód, który pochłonął tam siedemset pięćdziesiąt tysięcy ludzi. Głód był spowodowany zarówno przez Niemców, którzy zamknęli okrążenie i chcieli wziąć miasto głodem, jak i przez komunistów. Głównym winnym był pierwszy sekretarz leningradzki Żdanow. Miał prawie dwa miesiące od ataku Niemców do zamknięcia oblężenia na to, żeby zaopatrzyć miasto w żywność i ewakuować część ludności: dzieci, kobiety, mężczyzn nie pracujących w kluczowych zakładach pracy. Lecz on, żeby się wykazać przed Stalinem, iż święcie wierzy w potęgę Armii Czerwonej i w jej zwycięstwo, odsyłał do Moskwy transporty zboża i żywności przeznaczone dla Leningradu oraz na tereny, które w międzyczasie zajmowali już Niemcy. Mógł zgromadzić zapasy, nie byłoby w ogóle tego strasznego głodu. Lecz później jedyna droga do miasta wiodła przez jezioro Ładoga, zwana „drogą życia". Uważam, że to była jeszcze jedna zbrodnia komunistyczna. Ale, co jest ciekawe, bardzo mało wiedzą o tym sami Rosjanie. Na przykład jest taka wspaniała historia Rosji od 1917 roku, czyli od rewolucji, aż do lat 80-tych pt. „Utopia u władzy", napisana przez panów Hellera i Niekricza. To są Rosjanie, którzy wyjechali na Zachód i pisali tę książkę już po tamtej stronie, wobec czego mieli całkowitą swobodę wyrażania opinii. Jest to świetna, bardzo wartościowa książka. Zawarli w niej wiele bardzo ważnych informacji, których nie ma gdzie indziej, a głodowi w Leningradzie poświęcili bodajże dwa  zdania. To zdumiewające i niepojęte...

 

Cień Lucyfera, dzieje rodziny Türschmidów opublikowane w wydawnictwie Arcana

G.L.K.:   Może jest to wynikiem jakiegoś wybiórczego i azjatyckiego podejścia do historii, gdzie poszczególne losy ludzi w stosunku do anonimowej masy w ogóle się nie liczą?

Stefan TürschmidMyślę, że Pan się trochę myli, bo oni jednak wszystkie inne zbrodnie komunizmu dokładnie opisują. Czemu w takim razie nie opisują tej jednej? Opisali terror, opisali wszystkie absurdy, i kłamstwa propagandy! Mam wrażenie, że tam się niewiele wiem o tym. Mam tu na myśli zwykłych ludzi, ale zawodowy historyk przecież musi wiedzieć. Taka jest jego powinność: odkrywać i opisać prawdę. Przecież z głodu zmarło siedemset pięćdziesiąt tysięcy ludzi, a na skutek oblężenia, od bombardowań lotniczych i ostrzału dalekosiężnej artylerii, zginęło około dwadzieścia tysięcy, więc proszę zobaczyć jaka to dysproporcja!

G.L.K.:  Panie Stefanie bardzo dokładnie opisuje Pan atmosferę tamtych mrocznych stalinowskich czasów, w tym z dużą szczegółowością zachowanie Stalina i jego świty, czy chce Pan przez to powiedzieć, że ten stalinizm, ten typ sprawowania władzy może powrócić?

Stefan Türschmid:   Ale on tak naprawdę nadal trwa. Oczywiście nie w takiej samej formie i natężeniu, bo takiego terroru nie ma już nigdzie, ale przecież był jeszcze po Stalinie za Chruszczowa i za Breżniewa; później też. Te dwa totalitaryzmy - czerwony i czarny zaciążyły tragicznie nad dwudziestym wiekiem, ale rozliczony, osądzony i napiętnowany został tylko jeden. W Norymberdze i w innych procesach, też przecież nie wszystkich zbrodniarzy osądzono, ale jednak symbolicznie to nastąpiło. Każdy rozsądny człowiek wie, że nazizm to było i jest absolutne zło. Natomiast o komunizmie wielu wcale tak nie myśli. Niektórzy łudzą się, że to była nieudana próba wprowadzenia bardzo dobrej idei. Nie udało się z jakichś tam względów, bo człowiek nie jest ideałem, bo uległo to wypaczeniom. Przecież mieliśmy kolejne okresy „błędów i wypaczeń". Nie osądzono komunizmu i komunistów. Co prawda skazano niektórych z tych czerwonych oprawców, ale taki Błochin, który był jakby zawodowym katem, strzelał skazanym w tył głowy... 

 

G.L.K.: Jak mówią źródła i dokumenty rozstrzelał w ten sposób ok. pięćdziesięciu tysięcy ludzi?

Stefan Türschmid: Tak, zgadza się. On brał udział także w zabijaniu polskich oficerów. Przyjechał z pomocnikami i z całą walizką pistoletów walther kal. 7,65 mm, ponieważ po oddaniu kilkudziesięciu strzałów ich lufy się przegrzewały. A od zabijał w ten sposób po dwieście pięćdziesiąt ludzi dziennie. Dostał za to specjalną premię i odznaczenia. Przeżył jakoś, mimo że Stalin zwykle kazał rozstrzeliwać świadków swoich zbrodni. Później Chruszczow niektórych z nich - chociaż sam też miał ręce umazane krwią po łokcie - kazał osądzić, a Błochin dożywszy emerytury i sędziwego wieku umarł śmiercią naturalną w 1955 roku. Ale jest jeszcze jedna niesamowita postać, to Wyszynski prokurator, który oskarżał w największych procesach pokazowych. Przez pewien czas był wicekomisarzem spraw zagranicznych, a przez krótki czas nawet ministrem spraw zagranicznych i przedstawicielem delegacji ZSRR przy ONZ. Jeździł na Zachód, wygłaszał odczyty, był tam przyjmowany z honorami, i umarł z orderami na piersi. Nigdy nie został oskarżony ani osądzony, ani nawet potępiony.

W wielu krajach komunizm żyje jeszcze tu i ówdze: Korea Północna, Kuba i jeszcze tlą się gdzieniegdzie jego ogniska, a iskierki pojawiają w różnych krajach świata, gdzie może to zacząć kiełkować. Komunizm, nie został, nie tylko ukarany, ani osądzony, nie został nawet do końca przezwyciężony.

G.L.K.: Co dziwne wielu starszych ludzi w Rosji nadal uważa, że najlepiej było z Stalina, bo wszystko trzymał krótko, mówiąc kolokwialnie "za mordę". Ale mnie dziwi co innego, to odradzanie się faszyzmu i to tego czarnego, głównie wśród młodych ludzi w Rosji. Widziałem na TVP Historia, film o tym, w dodatku ich manifestacja była ochraniana przez policję?

Stefan TürschmidJuż dawno to zauważyłem, iż nazizm, czy „czarny” faszyzm i komunizm są w wielu punktach bardzo podobne. I nawet wydawało mi się, i jak Pan mówi, to się sprawdza, że jeżeli gdzieś przestanie być modny komunizm, to może się stać modny faszyzm. I tak jest. Kilkanaście lat temu napisałem powieść sensacyjną, w rodzaju political fiction pt. „Olimpiada zabójców". Umieściłem tam jako bohatera literackiego człowieka, którego ideologia jest bardzo bliska faszyzmowi. On po pewnym czasie obejmuje władzę. To było tuż przed wyborami, tymi, w których Jelcyn startował w 1996 roku, pierwsza tura, potem druga tura. Ta książka była rynkowo nacelowana na wybory, lecz troszkę się spóźniła na rynku. Więc jakby trochę w niej to właśnie przewidywałem. Ja się w ogóle takimi rzeczami interesuję. To była moja trzecia książka, którą pisałem w krótkim okresie, kiedy byłem bez pracy. Wcześniej kilka lat pracowałem w dziennikarstwie, już w wolnej Polsce. No i zacząłem znowu pisać jak poszedłem na emeryturę, kiedy mam dużo więcej wolnego czasu, po to by nadać sens swojemu życiu. Mnie się na początku wydawało, że emerytura, to jest tylko taka poczekalnia do śmierci. Dzięki temu, że piszę, mam jeszcze po co żyć.


G.L.K.: Gdyby Pan miał czytelnikom naszego Portalu Księgarskiego, ale nie tylko zachęcić w paru zdaniach, dlaczego powinni sięgnąć po Pana "Mrok i mgłę", to co by im Pan powiedział?

Stefan TürschmidGłęboko się nad tym zastanawiam, co  powiedzieć. Bo powiedzieć, że to jest dobra książka i dlatego należy ją przeczytać, to może być za mało. Bo to jest dobra książka, tak mi się wydaje. Ci którzy pasjonują się historią powinni się nią zainteresować, bo tu jest dużo, prawdziwej historii. Skoro akcja toczy się przez aż dziewiętnaście lat i tyle piszę Stalinie, to uznałem, że należy ludziom, którzy będą to czytali - a może nie znają dobrze współczesnej historii, albo znają słabo - pokazać ten ciąg wydarzeń historycznych, oczywiście nie wszystkich, ale przynajmniej tych, które mnie wydają się ważne i znamienne. Natknąłem się na taki wpis, taką małą recenzję w Internecie. Jakiś młody człowiek napisał, że dla młodzieży moja książka będzie o wiele ciekawsza niż słuchanie historii w szkole, bo historię tak połączoną z wątkiem literackim bardzo łatwo się czyta, a wręcz pochłania. Bardzo mnie ucieszyła ta opinia.


Dziękuję Panu za rozmowę

Ze Stefanem Türschmidem, autorem książki „Mrok i mgła" opublikowanej ostatnio przez Dom Wydawniczy REBIS rozmawiał redaktor Portalu Księgarskiego
Gabriel Leonard Kamiński

Opr. GLK

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.