fesstiwal słowa w piosence
--

ACTA to gigantyczny bubel prawny

Prawo, Internet [27.01.12]

imię walki z piractwem i podróbkami można będzie cenzurować internet, blokować pojawiające się tam treści, karać internautów bez sądu. To gigantyczny bubel prawny - mówi Dziennikowi Zachodniemu prof. Genowefa Grabowska, kierownik Katedry Prawa Międzynarodowego i Europejskiego Uniwersytetu Śląskiego.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Mają rację internauci sprzeciwiając się podpisaniu przez Polskę umowy międzynarodowej ACTA?
Tak, ich sprzeciw jest uzasadniony.

ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) ma chronić produkty przed podróbkami oraz własność intelektualną w sieci. Może doprowadzić do cenzurowania internetu?
Nie mam żadnej wątpliwości, że - w imię walki z piractwem i podróbkami - można będzie cenzurować internet i blokować pojawiające się tam treści.


Co to jest ACTA? KOMPENDIUM WIEDZY WRAZ Z DOKUMENTEM

Usługodawcy internetowi będą obligowani do kontrolowania lub filtrowania zamieszczanych danych. Co z naszą prywatnością w sieci?
Dostawca internetu ujawni nasze dane, bo będzie zmuszony zawiadomić właściciela praw autorskich nawet wtedy, kiedy podejrzewa ich naruszenie. Taki obowiązek jest sprzeczny z ochroną danych osobowych. Ograniczy możliwość szyfrowania danych w komputerach prywatnych.

Protest przeciwko ACTA zjednoczył internautów

ACTA godzą w wolność wypowiedzi w internecie, nie ma pani profesor wątpliwości?
Takie wątpliwości wyraził w ubiegłym roku także Parlament Europejski, wzywając do wyeliminowania wszystkich braków i niejasności prawnych, jakie pojawiają się w tekście tego porozumienia. Nie ma, np., definicji "pirata internetowego", a jest kara za piractwa wymierzana na wniosek właścicieli praw autorskich. To nie jest kara wymierzana przez sąd.

Jeśli system stworzony na podstawie umowy ACTA wykryje choćby cytat czy link zgodny z zabronioną treścią, zgłosi to do administratora naszej sieci, który pod groźbą kary będzie musiał odciąć nam internet, a następnie zgłosić naruszenie na policję. Jak to możliwe, by jakiś administrator strony, nie sąd czy organy ścigania, karał za naruszenie prawa?
To jest, moim zdaniem, ograniczenie prawa do sądu. Tekst tego porozumienia zawiera regulacje niespotykane w europejskiej kulturze prawnej. Autorowi utworu literackiego i muzycznego trzeba udostępnić dane osoby, którą podejrzewa się o nielegalne kopiowanie. Prawo nie musi zostać naruszone. Wystarczy samo podejrzenie. Co więcej, możemy ponieść odpowiedzialność nie za to, co sami zrobiliśmy. Jeśli ktoś z naszego adresu internetowego dokona transakcji niezgodnej z ACTA, to wtedy my - jako właściciele konta - zostaniemy najpierw ukarani, a dopiero potem będziemy mogli dochodzić swoich praw.

GIODO: ACTA niebezpieczne dla konstytucyjnych praw

Jak to możliwe?
Porozumienie ACTA ma tyle niejasności. Pewnie dlatego było przygotowane w wielkiej tajemnicy.

ACTA to układ między USA, Australią, Kanadą, Japonią, Koreą Południową, Meksykiem, Maroko, Nową Zelandią, Singapurem, do którego mają dołączyć kraje UE. To rzeczywiście jest wpadka polskiej prezydencji?
Decyzja o bliskim związaniu Unii dokumentem ACTA zapadła niestety podczas polskiej prezydencji. Podjęli ją w połowie grudnia 2011 r. ministrowie, którzy uczestniczyli w kierowanym przez Mar-ka Sawickiego posiedzeniu Rady UE ds. rolnictwa i rybołówstwa. To nieprawdopodobna wpadka. Zabrakło komuś wyobraźni i wiedzy. Udał się lobbing wielkich koncernów amerykańskich, które w ten sposób chronią swoją własność. Zachowały się przy tym perfidnie, bo wprowadzają niejasne regulacje przy okazji stanowienia prawa potrzebnego - prawa przeciw towarom podrabianym.

Najlepsze hasła antyACTA

Jak im udało się pogodzić w jednym akcie prawnym ochronę tak różnych dóbr?
Wrzucili do jednego worka tych, którzy produkują podrobione torebki, perfumy czy dżinsy i puszczają w obieg, z ochroną własności intelektualnej, czego połączyć się nie da ze względu na inny przedmiot ochrony. Dlatego regulacja jest niespójna, daje wiele możliwości nadużyć, bo nie dopowiada i nie definiuje pojęć.

Czy tekst porozumienia ACTA zapowiada koniec Facebooka, Kwejka, YouTube i wszelkich innych serwisów pośredniczących w dzieleniu się ciekawymi treściami w sieci?
Jest obawa, że je ograniczy. Jeśli teraz chcę przekazać jakąś informację na swoją ścianę na Facebooku, którą kopiuję, np. z Onetu czy Wikipedii, to mogę to zrobić bez problemu. Po wejściu w życie porozumienia ACTA, nie będzie to takie oczywiste i nie wiadomo, czy nie zostanę za to ukarana. Nie wiemy, jak zadziała to prawo.

Co to jest ACTA? KOMPENDIUM WIEDZY WRAZ Z DOKUMENTEM

A jak prawo jest nieprecyzyjne, rodzi pokusę do nadużyć?
Oczywiście, jeśli tylko władza będzie chciała zrobić użytek ze złego prawa, może dojść do wniosku: po co nam Facebook? Żeby się z jego pomocą ludzie skrzykiwali i protestowali? Nie będzie Facebooka, zniknie problem. Niewątpliwie dochodzi do naruszeń praw autorskich w globalnej sieci, a obrót podróbkami kwitnie na potęgę. Nikt nie chce bronić osób, które naruszają prawa autorskie i należy przeciwstawiać się takim zachowaniom, ale nie w sposób, jaki zaproponowano w porozumieniu ACTA. Należy ścigać te przestępstwa na poziomie krajowym, stosując krajowe przepisy i środki karne. Mamy prawo wystarczająco restrykcyjne. Na podstawie już obowiązujących przepisów można internautę wywlec z domu o świcie. Podobnie jest w całej UE.

Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni zapowiadał, że Polska może dobudować do
tej umowy klauzulę, która pokazywałaby, jak my interpretujemy jej zapisy.

To się nazywa zastrzeżenie do umowy i występuje wtedy, kiedy państwo nie chce się wiązać wszystkimi jej przepisami, albo chce je w inny sposób zmodyfikować. Przed podpisaniem porozumienia, rząd musiałby mieć gotową klauzulę i poinformować opinię społeczna, jakie treści w niej zawarł. Na dzień przed datą podpisania ACTA, nie słyszałam, by takie zastrzeżenia zostały sformułowane. Działanie prawne ze strony rządu są byle jakie, niekompetentne, niestety.

Rząd mówił coś jeszcze gorszego - porozumienie ACTA wejdzie w życie nie po podpisaniu w Japonii przez naszego ambasadora, ale dopiero po ratyfikacji. Jakby lekceważył sam moment złożenia podpisu pod międzynarodowym dokumentem.
Takie lekceważące potraktowanie aktu podpisania umowy międzynarodowej ośmiesza nasz kraj. Jeśli podpisujemy umowę, to przyjmujemy na siebie obowiązek, że poddamy ją dalszej procedurze, że ją będziemy ratyfikować. Nie można tak sobie podpisać, a potem powiedzieć: zobaczę, co dalej, a może nie ratyfikujemy. Konwencja wiedeńska o prawie traktatów mówi o fazach zawierania umowy: są negocjacje, jest podpisanie umowy, potem ratyfikacja. Nie można tak lekce traktować podpisu złożonego w imieniu państwa.

Zabrakło negocjacji i konsultacji społecznych.
Dlatego społeczeństwo polskie organizuje się w proteście zadziwiająco i bardzo dobrze, że pokazuje swoje niezadowolenie. Zmusza władzę do rozmowy. Nie popieram hakerstwa, ale z drugiej strony, oburza mnie, gdy przedstawiciele rządu mówią o protestujących: to są hakerzy, z nimi się nie dyskutuje. Hakerem nie jestem, a też nie popieram porozumienia ACTA.

Co to jest ACTA? KOMPENDIUM WIEDZY WRAZ Z DOKUMENTEM

Nasi europosłowie też nie wykazali czujności i nie poinformowali o niebezpieczeństwie płynącym z porozumienia ACTA.
Nie wiem, czy wszyscy posłowie wiedzieli, za czym głosują. Czasem mają do przegłosowania 30-40 dokumentów w ciągu godziny.

To ich nie usprawiedliwia.
Oczywiście, że nie, bo już rok temu mogli się zapoznać z materiałami przeciwko umowie ACTA. Ta regulacja bardzo chroni prawa własności intelektualnej, prawa autorskie, prawo do znaków towarowych kosztem wolności obywatelskich, nawet prawa do sądu. To jest wpadka całej Unii.

Jakie jest wyjście z sytuacji?
Podczas ratyfikacji umowy w Polsce można skierować sprawę do Trybunału Konstytucyjnego, żeby orzekł, czy umowa ACTA nie narusza podstawowych praw obywatelskich. To samo można zrobić, składając wniosek do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z pytaniem, czy ten akt nie narusza praw UE i Karty praw podstawowych. Droga do wejścia w życie tego prawa jest długa i myślę, że będzie wyboista.
Rozmawiała: Teresa Semik

GLK. źródło: dziennikzachodni.pl

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.