fesstiwal słowa w piosence
--
"Cel Tirpitz" Patrick Bishop, Dom Wydawniczy Rebis
Więcej o
Autorze/Tłumaczu

Recenzja: "Cel Tirpitz" Patrick Bishop

Recenzje [07.08.13]

Kilka poprzednich książek Patricka Bishopa stało się bestsellerami. I nic dziwnego, bo autor wie jak chwycić czytelnika za gardło i pozbawić tchu. Tym razem opowieść jest o polowaniu na niemiecki pancernik „Tirpitz”, który przez pięć lat siał terror na wodach Atlantyku.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

„Cel Tirpitz” to historia walki jaką prowadziły państwa sprzymierzone z potężnym niemieckim okrętem. Ów okręt, przez Brytyjczyków nazywany „bestią” był bratem bliźniakiem słynnego „Bismarcka”, przy pomocy którego Hitler chciał rzucić Royal Navy na kolana. O ile „Bismarck” przeszedł do legendy brawurowym rajdem, morderczym pościgiem i dramatyczną walką o przetrwanie, o tyle „Tirpitz” skrycie snuł się wśród zamglonych fiordów zaśnieżonej Norwegii. Cierpliwie czaił się gdzieś w mroku, by w odpowiednim momencie rzucić się i rozszarpać atlantycką „drogę życia”. Gdziekolwiek na horyzoncie pojawiała się jego groźna, szara sylwetka, tam na marynarzy czekała się potworna śmierć w lodowatych wodach oceanu. Psychoza na punkcie tego stalowego giganta ostatecznie doprowadziła do tragedii konwoju PQ-17, kiedy trzydzieści okrętów transportowało sprzęt dla walczącego ZSRR. Brytyjski dowódca wkrótce otrzymał depeszę, że zbliża się „Tirpitz”. Na tę wiadomość konwój się rozdzielił, żeby nie stać się łatwym łupem dla łowcy. Depesza okazała się mylna, bestia się nie pojawiła, a rozproszone transportowce pozostawione bez ochrony szybko padły łupem U-Bootów. Strach przed pancernikiem działał paraliżująco na aliantów, a wytropienie i zniszczenie go stało się jednym z priorytetów Royal Navy.

Autor opisał ludzi, dla których wytropienie i zniszczenie „Tirpitza” stało się obsesją. Specjalnie na ten cel Brytyjczycy budowali „żywe torpedy”, miniaturowe łodzie podwodne, zaawansowane miny zrzucane z bombowców, czy przepotężne bomby lotnicze. Wysłali nawet wyładowany materiałami wybuchowymi okręt, który miał wpłynąć do doku „Tirpitza”, i tam się wysadzić w powietrze. Ale Niemcy nie zamierzali tanio skóry sprzedać. Każda próba „ugryzienia” okrętu kosztowała aliantów wielu poległych.

Lektura wciąga i trzyma w napięciu, jak dobra powieść przygodowa. Przeciwko temu zionącemu ogniem monstrum ruszali żołnierze, lotnicy i marynarze kilku sprzymierzonych państw. Wielu z nich zginęło, a okręt wciąż pozostawał nienaruszony. W ciągu tych pięciu ciężkich lat bitwy o Atlantyk między walczącymi wywiązała się ludzka więź, która czasami przybierała zabawną formę. Zabawną na tyle, na ile mogli sobie pozwolić ludzie próbujący się wzajemnie pozabijać. Mimo, że walka przedstawiona w książce toczyła się 70 lat temu, to oni wciąż wydają się być żywi. Boją się o swoje życie, o swoje rodziny i towarzyszy na froncie. Nie czują nienawiści do wroga. Starają się po prostu przeżyć do końca.

Adam Stohnij

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.