fesstiwal słowa w piosence
--
Więcej o
Autorze/Tłumaczu

Recenzja: "Polski ruch oporu 1939-1947" David G. Williamson.

Recenzje [23.10.15]

Największą zaletą tej raczej przeciętnej książki jest... narodowość autora. W naszej historii doznaliśmy tak wielu nieszczęść, że powoli zaczęliśmy się przyzwyczajać do roli pokrzywdzonego „Chrystusa Narodów”, którego cierpienie czyni uszlachetnia. Katastrofalny w skutkach mesjanizm stał się dla nas wymówką przed podejmowaniem jakichkolwiek prób poprawy swojej sytuacji. Wyparliśmy ze swojej historycznej świadomości pojęcia rozsądku, które zastąpiliśmy kapitulanckimi „moralnym zwycięstwem”, czy „chwałą zwyciężonych”. A w sytuacji, gdy ktoś próbuje wyrwać nas z tego obłędnego myślenia, automatycznie naraża się niemal na miano obrazoburcy. Jednym ze świętych ikonek której Polacy uwielbiają oddawać bezrefleksyjną cześć jest ruch oporu. To jest temat, którego jakakolwiek krytyka jest niedopuszczalna. Na szczęście autor książki, o której będę pisał jest Brytyjczykiem i chyba z racji swojego pochodzenia obce mu są nasze narodowe tematy tabu. Williamson nie widzi nic złego w podważaniu decyzji o posyłania dwunastoletnich dzieci na wojnę.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Pozwolę sobie jeszcze na małą dygresję. Latem 1940 roku w czasie piorunującego uderzenia na Francję, wojskom Hitlera udało się zepchnąć armie alianckie na plaże Dunkierki, gdzie otoczeni Brytyjczycy i Francuzi mogli albo zginąć albo skapitulować. Stało się jednak inaczej. Dzięki nieprawdopodobnej mobilizacji całego brytyjskiego społeczeństwa, udało się zorganizować wielką flotę ewakuacyjną. Na ratunek uwięzionym ruszyło wszystko, co było w stanie utrzymać się na wodzie i tym sposobem ewakuowano ponad 300 tysięcy ludzi. Ten niesamowity wyczyn premier Winston Churchill skwitował chłodno: „wojen nie wygrywa się ewakuacjami”. I właśnie w duchu, typowego dla Brytyjczyków pragmatyzmu Williamson napisał swoją książkę. Bez egzaltacji i uniesień.
Mimo, że nie jest w żaden sposób odkrywcza, bo o polskim ruchu oporu pisał już bardziej wyczerpująco inny Brytyjczyk, Norman Davies, to jednak daje czytelnikowi trochę odmienną perspektywę widzenia, zwłaszcza, że Davies znany jest ze swoich sympatii do Polski i Polaków. To oczywiście bardzo miło z jego strony, jednak historii nie piszą emocje, lecz fakty. Ale wracając do książki. Williamson nie nie znęca okrutnie się nad polskim ruchem oporu, a przynajmniej nie na tyle, żeby narazić się patriotycznie poprawnym publicystom i historykom. Pisze raczej sucho i ogólnie, nie wyczerpuje tematu, nie bawi się w szczegóły, ani analizy. Polskiemu czytelnikowi raczej nie zaimponuje. Pisze „liniowo”, czyli na zasadzie: tego roku stało się to i to, nie ocenia czyjegokolwiek bohaterstwa, czy podłości. Zostawia to ocenie czytelników i myślę, ze to bardzo profesjonalne podejście do roli autora książek historycznych.

Myślę, że warto tę książkę mieć, głównie dlatego, żeby móc patrzeć na swoją przeszłość bardziej obiektywnie. Musimy się nauczyć uczciwie rozmawiać o swojej historii Jeżeli błędy wciąż  będziemy czcili, zamiast ich unikać, to skazujemy się na ich powtarzanie.

Adam Stohnij

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.