fesstiwal słowa w piosence
--

Chamstwo kulturalne

Wydarzenia [12.02.14]

Czy czytanie tłumaczy wszystko? Komu wolno nie ustąpić miejsca w komunikacji miejskiej, bo czyta się właśnie doskonałą lekturę? Jaka książka usprawiedliwia taką nieuprzejmość?

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Codzienne dojeżdżanie tramwajem do pracy pozwala mi obserwować przekształcanie się wnętrza pojazdu w czytelnie. Oderwani od rzeczywistości, wpatrzeni w swoje aktualne lektury dojeżdżający do pracy czy szkoły czytelnicy zwykle zupełnie nie dostrzegają otaczającego ich świata.

Tymczasem obok często stoją starsi ludzie, których ulubiona pora na wyprawę po zakupy na drugim końcu miasta to 8 rano i nic nie może tego planu zachwiać. Skoro już się zauważymy, że znacząco chwieją nad nami przygięte wiekiem postacie, to następuje dramatyczny dylemat – książka czy przyzwoitość? Kluczowy jest tu moment dostrzeżenia, że wokoło znajdują się osoby bardziej potrzebujące krzesełka niż zaczytany osobnik. Z moich doświadczeń wynika, że wpadnięcie w świat książki powoduje zanik odruchów prospołecznych. Kierowana wyrzutami sumienia próbuję ostatnio trudnej sztuki czytania na stojąco w komunikacji miejskiej. W niektórych liniach jest to niewykonalne ze względu na drastyczne zagęszczenie, które powoduje, że trudno sięgnąć do własnej kieszeni, nie mówiąc o przestrzeni potrzebnej na książkę. Jedna ręka przydaje się do trzymania uchwytu czy współpasażera na wypadek gwałtownego hamowania (we wrocławskim MPK średnio na każdym przystanku i pasach). W tej sytuacji wygrywają właściciele Kindli i czytacze cieńszych książek. Spróbujcie będąc wątłą dziewoją utrzymać przez 20 min jedną ręką taką na przykład „Annę Kareninę” w twardej oprawie. Nie wspomnę o manipulacjach, jakich trzeba dokonać, żeby odwrócić stronę. 

Mam jeszcze jeden problem z czytelnictwem tramwajowo-autobusowym. Naturalnie zjawisko to wzbudza wiele pozytywnych emocji, ale pojawia się też ciekawość i pewna nieufność. Nie jestem z tych, co uważają, że nieważne co, byle czytali i słupki statystyk szły w górę. Myślę, że to zły kierunek. Ciekawi mnie zatem, jakie to tytuły towarzyszą moim współpasażerom w codziennej drodze do miejsca kaźni/pracy. Niestety – większość czyta w taki sposób, że nie jestem w stanie stwierdzić, jaki to tytuł. Poza cyklem EL James o niejakim Greyu i jego lubej. Tę ohydę rozpoznaję na kilometr.

Przyznaję, że czasem odruchowo czytam komuś przez ramię i próbuję rozeznać, co też za książka wciągnęła współpasażera. Rozumiem, że to może być jednak odbierane jako wścibstwo. Stąd mój apel – okładki w górę, pokazujcie, co czytacie, tramwajowi towarzysze!

Agnieszka Grzegorzewska

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.