fesstiwal słowa w piosence
--
Wypędzony, Jacek Inglot, recenzja, okładka
Więcej o

Recenzja: „Wypędzony” Jacek Inglot

Recenzje [20.06.14]

Morze ruin. Miasto pokonane, trwające na kolanach, cuchnące trupem, niebezpieczne, pełne szabrowników gotowych na wszystko dla kilku błyskotek, Niemców, Polaków i Rosjan. Opanowane przez szczury. Z wolna podnoszące się z katastrofy.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Moje miasto, Wrocław. Kto może tak powiedzieć? Ja na pewno nie – chociaż mieszkam tu od siedmiu lat. Najstarsi polscy wrocławianie mają korzenie daleko stąd. Wszyscy mieszkamy na gruzach, w cudzych domach, w których kiedyś mówiło się innym językiem, na ścianach budynków wciąż odnajdujemy niemieckie napisy. Co wynika z naszego pochodzenia poplątanego, oderwanego na siłę od rodzimej gleby i przeniesionego w obce miejsce? „Wypędzony” pozwala prześledzić gwałtowną przemianę tego miejsca: jak Breslau stawało się Wrocławiem.

Jacek Inglot wykonał ogrom pracy zbierając materiały do tej książki i dzięki temu jest ona zbiorem niesamowitej ilości wiedzy o życiu we Wrocławiu tuż po II  wojnie. Z mojego punktu widzenia tło przerosło fabułę. Pewnie takie było założenie, ale brakuje mi trochę jakiegoś wyrazistego bohatera, historia Korzyckiego rozkręca się bardzo powoli. Autor zakłada, że życiorys byłego żołnierza AK, którego ściga UB jest oczywisty, to jedna z wielu takich opowieści. Nie poświęca mu wiele czasu, nie wyjaśnia niuansów tej sytuacji, co powoduje, że czytelnik nieobeznany z historią może czuć niedosyt informacji.

Jeśli chodzi o dziejową prawdę, to „Wypędzony” pokazuje mechanizmy zakłamywania przeszłości Breslau-Wrocławia, zaprzeczanie oczywistym faktom i wmawianie tej ziemi polskości. Z empatią Inglot opisuje losy Niemców, jako tych, którzy z jednej strony noszą w sobie ciężar moralny zbrodni hitlerowskich, a z drugiej stają się ofiarami, tracą wszystko, co mają, boją się o swoje życie.

Książka staje się w pewnym momencie polem debaty, rozliczenia wojennego. Wątki fabularne toczą się obok, nie grają pierwszych skrzypiec. Najpierw ważniejsza jest panorama zrujnowanego miasta, potem historyczna refleksja wychodzi na pierwszy plan. Wszystko to sprawia, że czytelnik dostaje solidną porcję wiedzy o Wrocławiu, jego płytkich polskich korzeniach, brutalnej i nieoczywistej przeszłości. Jest to wiedza cenna, pozwalająca zupełnie inaczej spojrzeć na miasto, na historie rodzinne, które łączą życie na Kresach i konieczność przeniesienia się na tzw. Ziemie Odzyskanie. Wypędzenie dotyczy właściwie wszystkich wrocławian, a także mieszkańców Dolnego Śląska, wszyscy jesteśmy co do pochodzenia przyjezdnymi, którzy próbują odnaleźć się na obcym gruncie. Nasze opowieści o genealogii nie pokrywają się z historią tego miejsca.

Bardzo dziwnie czyta się tę książkę we wrocławskich tramwajach, kiedy wszystkie potworności nakładają się na obraz miasta za oknem, a topografia nagle składa się w całość. Lektura „Wypędzonego” jest właśnie tego typu podróżą: fascynującą, zaskakującą, trudną, potrzebą. W pewnym momencie trzeba wysiąść na właściwym przystanku i kontynuować swoje życie z nową świadomością. Co z nią dalej zrobimy, to już nasza odpowiedzialność.

Agnieszka Grzegorzewska

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.