fesstiwal słowa w piosence
--
Mariusz Urbanek
Więcej o

Piszę, bo nie muszę – rozmowa z Mariuszem Urbankiem

[09.07.14]

Autor słynnych biografii m.in. Władysława Broniewskiego, Juliana Tuwima, Jana Brzechwy opowiada o tym, co go zafascynowało w postaciach, o których pisał, a także o Wrocławiu jako Światowej Stolicy Książki.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Agnieszka Grzegorzewska: - Jak pan się czuje we Wrocławiu - Światowej Stolicy Książki? Czy pana zdaniem jest to zasłużony tytuł?

Mariusz Urbanek: -Traktuję tego typu tytuły jako wyzwanie. Myślę, że Wrocław powinien się teraz bardzo postarać, żeby zasłużyć na takie miano. Dzieje się tu bardzo dużo, także w kwestiach literackich, choćby Miesiąc Spotkań Autorskich na którym się spotkaliśmy, Festiwal Opowiadania, Festiwal Kryminału, działalność Biura Literackiego. Przez wiele lat Wrocław mógł szczycić się tym, że żyje tu dwoje wybitnych poetów: nieżyjący już Tadeusz Różewicz i Urszula Kozioł. To jest podobnie, jak z Europejską Stolicą Kultury. Nie mam pewności, czy Wrocław trzy lata temu zasługiwał na ten tytuł, ale mam przekonanie, że w tej sytuacji należy zrobić wszystko, żeby udowodnić, że zasługuje. Myślę, że Wrocław powinien być dumny ze swoich pisarzy, a mam takie poczucie, że aby odnieść sukces we Wrocławiu, najpierw trzeba zdobyć uznanie poza nim. Wrocław jest dla własnych autorów dość surowy.

Mam nadzieję, że będę się w Światowej Stolicy Książki czuł dobrze.

AG: -W uzasadnieniu przyznania tego tytułu padło zdanie, że Wrocław promuje księgarstwo, podczas gdy przecież zamykane są kolejne księgarnie.

MU: -Tak, to prawda. Dla zdobycia różnych tytułów kluczowe są dobrze napisane aplikacje. Dopiero kiedy już zostaje przyznany, to pojawia się pytanie „i co dalej?”. Nie jest sztuką dostać tytuł. Sztuką jest udowodnić, że się na niego zasługuje.

AG: -Czy mówiąc o niedocenianiu własnych pisarzy we Wrocławiu ma pan na myśli także swój przykład?

MU: -Odkąd Wydawnictwo Dolnośląskie zmieniło profil, zostało kupione, to wydaję swoje książki dla dorosłych poza Wrocławiem. Mam takie poczucie, że we Wrocławiu debiutuje się trudno. Młodzi ludzie muszą szukać miejsca dla siebie tam, gdzie wygląda to nieco lepiej. Wydaje mi się też, że środowisko literackie jest bardzo zatomizowane. Silna grupa pisarzy parająca się fantastyką naukową funkcjonuje obok innych, festiwale są organizowane w zamkniętych środowiskach. Wyzwanie związane z byciem stolicą książki będzie wymagało współpracy różnych środowisk.

AG: -Czy inspiruje pana literacko Wrocław?

MU: -W książce o lwowskich matematykach, którą przygotowuję, jedną z ważnych postaci będzie Hugo Steinhaus, opowieść o nim będzie także przywołaniem tego, jak w 1945 roku odradzał się Wrocław, odbudowywał świat nauki. To miasto od dłuższego czasu było trochę z boku moich zainteresowań, ostatnią większą rzeczą, którą napisałem o Wrocławiu są teksty dla dzieci.

AG:  -Rozważał pan napisanie powieści?

MU: -Wydałem kiedyś coś takiego, co nazywało się „Romans biurkowy czyli 99 dni z życia korporacji”, ale to były krótkie formy. Przyznam, ze mam parę pomysłów na powieść, ale nie wiem, czy umiem je napisać.

AG: -Ma pan na swoim koncie też kilka książek dla dzieci, m.in. o wrocławskich krasnoludkach, czy literatura dziecięca jest panu bliska?

MU: -Właściwie już nie, bo pisałem takie książki z prostej potrzeby opowiadania bajek swoim dzieciom, a te już dorosły. Chociaż niedawno była w teatrze w Białymstoku była  premiera musicalu „Brzydki Kaczorek”. Punktem wyjścia był pomysł andersenowski, który uwspółcześniłem. Wszystko oczywiście obraca się wokół kwestii bycia nieakceptowanym, odtrąconym. Musiałem napisać do tego musicalu dwanaście piosenek, to było wyzwanie, ale chyba się udało. Byłem na premierze i dzieci szalały.   

AG: -Wspominał pan podczas spotkania, że pisze o tych postaciach, które pana zaciekawią, zaintrygują. Jak pan trafia na takie tematy i osoby?

MU: -W przypadku Stefana Banacha, od którego zaczęło się moje zainteresowanie lwowskimi matematykami, zafascynowało mnie to, że właściwie nie miał szans się wybić, jeśli spojrzy się na jego pochodzenie, a jednak tak się stało. U Brzechwy najbardziej zdziwiło mnie to, że on w ogóle nie cenił swojej twórczości dla dzieci. Chciał być lirykiem, pisać „dorosłe” wiersze, ale nie miał do tego talentu. Ciekawe jest to rozejście się oczekiwań i rzeczywistości. W przypadku Broniewskiego był to fakt, że człowiek, który siedział siedemnaście miesięcy w czasie okupacji więzieniu, pisze w 1943 roku antystalinowskie wiersze, wraca do Polski i zaczyna  popierać Stalina. Dlaczego? Nie będę miał okazji zadać mu tego pytania, ale mogę spróbować poszukać odpowiedzi pisząc książkę.

AG: -Dziękuję za rozmowę.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.