fesstiwal słowa w piosence
--
Małgorzata Rejmer, wywiad

Wywiad z Małgorzatą Rejmer

[14.07.14]

O narodowych traumach, kobiecej literaturze oraz o kolejnej książce (tym razem o Albanii) z Małgorzatą Rejmer, autorką „Toksymii” i reportaży z Rumunii „Bukareszt. Kurz krew”, rozmawiała Agnieszka Grzegorzewska.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Agnieszka Grzegorzewska: -Odbierając Gryfię powiedziała pani, że wybiera się niedługo na Bałkany, czy kolejna książka będzie właśnie o tym rejonie?

Małgorzata Rejmer: - Za trzy dni jadę do Albanii. Będę tam zwiedzała miasta, których nie widziałam wcześniej, trochę się porozglądam, bo we wrześniu przeprowadzam się do Albanii na dłużej, co najmniej na pół roku. Myślę oczywiście o książce o Albanii, która z jednej strony przypomina mi Rumunię, a z drugiej jest jeszcze bardziej radykalna, skrajna i kontrastowa. Kiedy tam przyjeżdżam, mam wrażenie, że podróżuję w czasie, że odwiedzam Polskę z wczesnych lat 90., z czasów transformacji ustrojowej, gorączkowego kapitalizmu, szczęk i pirackich płyt. XX wiek w Albanii był niezwykły, Albańczycy przeszli ze społeczeństwa plemiennego do społeczeństwa kapitalistycznego, a pomiędzy był okres czterdziestu lat całkowitej izolacji kraju pod rządami Envera Hodży. Dla mnie Albania jest krajem-żywiołem, nowe warunki gospodarki wolnorynkowej doprowadziły do wielu patologii, ale też do niezwykłego ożywienia.

AG: -Skąd wzięło się zainteresowaniem tak nieznanym w Polsce krajem?

MR: Dopóki nie odwiedziłam Albanii, nie wiedziałam o niej nic, tyle tylko co przeczytałam z książek Ismaila Kadare, Orneli Vorpsi i Fatosa Kongoli. Ta niewiedza w punkcie wyjścia jest interesująca, bo dzięki niej będę mogła odkryć własne ścieżki przez Albanię, znaleźć klucz, żeby ją opisać. To będzie ciekawe wyzwanie.

AG: -Czy jedzie pani na tę wyprawę „z wydawcą w kieszeni”?

MR: -Tak, zresztą moi wydawcy, czyli Monika Sznajderman i Andrzej Stasiuk, już zapowiedzieli, że mnie odwiedzą w Albanii. Bardzo się z tego cieszę, bo oni jeździli po tym kraju od lat, mają i wiedzę, i intuicję, i ciekawie będzie spojrzeć także ich oczami na Albanię.

AG: -Zastanawia mnie, jak pani trafia na swoich rozmówców, bo czasami są to zaskakujące osoby, jak na przykład człowiek, którego pracą było zbieranie ciał samobójców z torów, o którym pani czytała dzisiaj.

MR: -W Belgii rzeczywiście miałam wrażenie, że to nie ja znalazłam temat, lecz on sam mnie znalazł. Gdy tylko zobaczyłam wypielęgnowane domki we Flandrii, okolone idealnymi trawnikami, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego właśnie tutaj jest najwyższy w Europie wskaźnik samobójstw wśród młodych mężczyzn. Nikogo tu nie znałam, więc poszłam po prostu do baru w Hasselt, gdzie przysiadł się facet, który przez czternaście lat zbierał zwłoki ludzi, którzy skoczyli pod pociąg. Miał niemal obojętny stosunek do śmierci, myślę, że musiał się od niej oddzielić, inaczej nie byłby w stanie wykonywać swojej pracy. Potem poszłam do innej knajpy, usiadłam przy kontuarze, i zaraz okazało się, że barman mieszka w bloku, z którego rzucali się wszyscy samobójcy w okolicy. Budynek 20-piętrowy, stuprocentowa skuteczność. Innym razem, na koncercie, zaczepiłam przypadkową dziewczynę, która powiedziała, że jej przyjaciel popełnił samobójstwo miesiąc temu. Tekst pisał się sam, ale może to kwestia statystyki - samobójstwa występują tak często, że nie było trudno trafić na osoby, które miały na ten temat coś do powiedzenia.

AG: -W Bukareszcie bardzo wyraźnie zaznaczała pani motywy dotyczące nieprzepracowanych traum, wypierania pewnych wydarzeń, podobna perspektywa pojawiła się także w tekście belgijskim. Zastanawiam się, czy obserwuje pani też polską rzeczywistość w ten sposób, czy dostrzeżenie tych faktów w obcym społeczeństwie pozwala więcej zobaczyć na naszym podwórku?

MR: - Wydaje mi się, że my Polacy, z naszą intelektualnie awanturniczą naturą, wykonujemy dużą robotę po 1989. Wystarczy spojrzeć na temat Żydów, który ciągle wraca w kulturze: od „Sąsiadów” po „Pokłosie” Pasikowskiego czy „Tęsknię za Tobą, Żydzie” Betlejewskiego. Teraz trwa dyskusja o nowej narracji wokół Powstania Warszawskiego, o tym, czy można przedstawiać je tak popkulturowo, niemal hipstersko. Kiedy młodzież wychodzi z Muzeum Powstania Warszawskiego, większość uważa, że powstanie zakończyło się sukcesem, a to nieprawda. Łatwo jest erotyzować i sublimować młodość, która ginie na barykadach, ale nie wiem, czy to jest ta narracja, której teraz potrzebujemy.

Myślę, że dobrze radzimy sobie z przepracowywaniem historii, ale gorzej jest ze współczesnością. Boli mnie polska hipokryzja, na przykład w kwestii aborcji. Zmiany ekonomiczne wpływają na zmiany tożsamościowe, ale ciągle żyjemy w ideologicznej schizofrenii, między skrajnym konserwatyzmem a liberalizmem, jak na styku dwóch płyt tektonicznych. Dlatego mamy takie ideologiczne trzęsienia ziemi. Świat się tak bardzo zmienia, że ludzie, którzy trwają na zastałych pozycjach muszą bardzo ostro reagować, żeby zatrzymać pewne procesy. Stąd, na przykład w przypadku „Golgota picnic” taka gwałtowna erupcja, pokazanie „tu jesteśmy, nie zgadzamy się”. To tęsknota za dawnymi czasami, kiedy kościół był opiniotwórczy, ale bez ożywienia intelektualnego w obrębie samego kościoła nie da się do nich wrócić.

AG: - Skoro jesteśmy przy zmianach: czy obserwuje pani, że coś nowego dzieje się z literaturą pisaną przez kobiety, czy coś się w tej dziedzinie zmienia?

MR: -Mam problem z określeniem kobiece pisanie. Cenię Hertę Müller, Virginię Woolf, Sylvię Plath jako poetkę, często wracam do Susan Sontag. To są intelektualne pisarki. Stwierdzenie, że literatura ma płeć, zbyt często ma w sobie potencjał deprecjonujący. Wydaje mi się, ze kobiety zwracają uwagę na inne rzeczy. Kiedy czytam Alice Munro i widzę, w jaki sposób buduje z niuansów swoich bohaterów, ile zostawia przestrzeni dla czytelnika, to myślę, że kobiecość literatury to jest po prostu inna wrażliwość, ale czytelnik dostaje tyle samo, ile w przypadku Sándora Máraia czy Dostojewskiego. Znakomite są reportaże kobiet, na przykład Swietłany Aleksijewicz. której rozmowy składają się z wielokropków, powtórzeń, przejęzyczeń, zamyśleń, tego wszystkiego, co zazwyczaj jest wycinane. Niesłusznie, bo Aleksijewicz buduje tym nieprawdopodobny nastrój. Zawsze mnie zastanawia, jakie pytania zadała, żeby uzyskać tak głębokie i prawdziwe odpowiedzi, żeby ludzie odsłonili przed nią wszystko.

AG: Jak to wyglądało, kiedy pani debiutowała w Lampie?

MR: - Mój debiut to zabawna historia. Kiedy miałam 20 lat, założyłam bloga literackiego i okazało się, że czytał go Paweł Dunin-Wąsowicz, o czym nie wiedziałam. Dwa lata później spotkaliśmy się na jakimś wieczorze autorskim i on powiedział „a znam cię, czytam twojego bloga i całkiem jest do rzeczy”. Podsyłałam Pawłowi kolejne swoje powieściątka, a on mówił „nie, nie, to niedobre”. Skończyło się tak, że zdobył grant na moją debiutancką powieść, która jeszcze nie istniała, więc przynajmniej miałam motywację, żeby ją napisać. Tak powstała „Toksymia”. Wspominam to wszystko z sentymentem, bo gdyby nie determinacja Pawła, odwlekałabym debiut w nieskończoność.

AG: -Czy chciałaby pani zająć się wyłącznie literaturą non-fiction, czy myśli pani też o powieściach?

MR: -Rośnie we mnie chęć napisania kolejnej powieści, trochę na przekór intelektualnej dyscyplinie, jakiej wymaga ode mnie pisanie reportaży. Chciałabym napisać coś bardziej intuicyjnego i swobodnego, ale moja powieść będzie inna niż „Toksymia”, bo ja sama w ciągu ostatnich pięciu lat się zmieniłam. Chciałabym żeby było w niej mniej behawioryzmu, a więcej empatii i wyrozumiałości dla moich bohaterów.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.