fesstiwal słowa w piosence
--

Nie dajmy się sformatować. Rozmowa z Hanną Samson

[23.07.14]

Pisarka, felietonistka "Wysokich Obcasów" i "Sensu" opowiedziała o tym, jak współczesne media wpływają na naszą tożsamość na przykładzie nowej książki, a także o pisaniu jako psychoterapii. Hanna Samson odwiedziła Wrocław podczas Miesiąca Spotkań Autorskich.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Agnieszka Grzegorzewska: - Po raz kolejny w swojej książce „znęca” się pani nad mediami. Akcja „Domu wzajemnych rozkoszy” dzieje się na planie reality show. Czy rzeczywiście wciąż jesteśmy pod aż tak dużym ich wpływem, czy nie nauczyliśmy się przez te wszystkie lata odróżniać prawdy od rzeczywistości wykreowanej przez media?

Hanna Samson: - Myślę, że to media znęcają się nad nami. Rzeczywiście, ten temat powraca w mojej twórczości, bo kiedy patrzę na to, co się dzieje, to mam poczucie, że jest coraz gorzej. Przekraczane są kolejne granice naszej intymności, wyznaczane są nowe standardy, które wpływają na nas, czy chcemy, czy nie. Dyktat oglądalności sprawia, że mamy coraz mniejsze możliwości wyboru. Jeśli chcemy rozmieć, co dzieje się w świecie, to jesteśmy skazani na media, a te coraz bardziej nas ogłupiają.

AG: -Czy jesteśmy zniewoleni przez media?

HS: -Z pewnością mają one większy wpływ na nasze życie, niż warto, żeby miały. Bo to one stają się źródłem naszej wiedzy o świecie i innych ludziach, a nie nasze własne doświadczenie. To z nich czerpiemy wzorce, porównujemy się z postaciami z mediów, a nie z realnymi osobami. Gubimy nasze osobiste doświadczenie na rzecz tego, które płynie z ekranu. Myli nam się realność i to, kim jesteśmy, z rzeczywistością przedstawianą przez media. W „Domu wzajemnych rozkoszy” próbuję pokazać różnicę między tymi światami. To, co jest najważniejsze, pozostaje w ukryciu, nie przedostaje się do telewidzów. Moje bohaterki i bohaterowie w różnym stopniu poddają się formatowaniu, ich opowieści często nie pasują do oczekiwań twórców programu, ale wszyscy próbują się dostosować do sztucznych wymogów wymuszanych przez „oglądalność”. Przestaliśmy myśleć, jak byśmy chcieli, żeby świat wyglądał, oddaliśmy władzę nad nami wolnemu rynkowi. Na wiele pytań nie szukamy odpowiedzi w sobie, poprzestajemy na tych, które płyną z mediów. Jeśli w ogóle zadajemy sobie pytania.

AG: -Czy pisanie, opowiadanie o naszej rzeczywistości może być formą autoterapii dla Polaków?

HS: -Wyrażanie siebie, opowiadanie swojej historii oznacza poddanie jej refleksji i to jest chyba najważniejsze. Warto wiedzieć, co nam się wydarza w życiu i co my na to. Jaki jest nasz stosunek do siebie i świata? Co go kształtuje? Co warto zmienić i na ile to zależy ode mnie? Opowiadać można w różny sposób: pisać, malować, śpiewać, chodzi po prostu o sięgnięcie do samego siebie. O spotkanie ze sobą. O kontakt z tym, co jest nasze własne, a nie wzięte bezkrytycznie z zewnątrz. Zbyt często to obrazy podsuwane przez media wyznaczają nasze cele, kierunki w życiu. A to przecież zadanie każdej i każdego z nas, żeby je sobie wyznaczyć. I nie warto się z tego zdania zwalniać.

AG: -Czy według pani sytuacja kobiet w Polsce w ostatnim czasie się poprawiła?

HS: -Ciągle jest dużo do zrobienia, ale też dużo się zmienia. Zmienia się nasza świadomość i to jest najważniejsze. Coraz więcej ludzi rozumie, że feminizm nie jest wymierzony w mężczyzn. Że z równości płyną korzyści dla wszystkich. Pisałam o tym w książce „Zabić twardziela”, której podtytuł brzmi „Nadszedł czas wyzwolenia mężczyzn”. Bo patriarchat nie służy nam wszystkim, również mężczyznom, i nie ma już racji bytu. Są oczywiście środowiska, które chcą zatrzymać zmiany i występują przeciwko kobietom, czasem to brzmi groźnie, ale to trochę tak, jakby zatrzymywać kijem Wisłę. Nie ma już tego świata, w którym wzorzec wygląda tak, że mężczyzna idzie do pracy, żeby wykarmić rodzinę, a kobieta zajmuje się domem i jest w pełni zależna od swojego partnera. Dziś to jest tylko jedna z wielu opcji, zresztą coraz trudniej dostępna.

AG: -Czy za tą nową rzeczywistością idą też zmiany praktyczne na przykład w prawie?

HS: -Tak, zmieniło się prawo dotyczące gwałtów, które w końcu są ścigane z urzędu, jest podpisana konwencja dotycząca przeciwdziałania przemocy wobec kobiet. Nie została jeszcze niestety ratyfikowana. Jesteśmy też coraz bardziej uwrażliwiani na dyskryminację przez UE. Jeszcze kilkanaście lat temu mało kto widział coś niestosownego w tym, że szef klepie sekretarkę po pupie. Dziś wszyscy wiemy, że to molestowanie seksualne. Wielu ludzi przeciwstawia się dyskryminacji kobiet. To jest kolosalna zmiana.

AG: -Dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Grzegorzewska

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.