fesstiwal słowa w piosence
--

Recenzja: „Wnuczka do orzechów” Małgorzata Musierowicz

Recenzje [05.12.14]

Dwudziesty tom Jeżycjady, sagi rodzinnej autorstwa zjednującej serca czytelników i podbijającej szturmem listy bestsellerów Małgorzaty Musierowicz. Czego można się było spodziewać po tej książce jeśli nie tego, co już dobrze znamy i lubimy?

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Z każdym tomem oczekiwania czytelników rosną, zwłaszcza że większość z nich to grono od lat silnie uzależnione od kolejnych przygód rodu Borejków i ich przyjaciół, znające na wyrywki szczegóły z ich życia i związane emocjonalnie z poszczególnymi bohaterami. Oprócz tego grona istnieje także grupa nastawiona z założenia negatywnie, sarkająca na wyznawane w rodzinie wartości, jednostronne przedstawianie świata i nadmiar słodkości. Te wypowiedzi wydają się o tyle nieuprawnione, że autorka nie pretenduje przecież do opisania całej rzeczywistości z wszystkimi jej meandrami, ale zaledwie wycinka, który przy okazji osobiście wykreowała. Jeśli wybiera zapomnianą już ścieżkę opowieści o wartościach podstawowych (rodzina, prawda, wspieranie bliźnich) to chwała jej za to. Tym, którzy są pogrążeni w cynizmie tak głęboko, że nie chcą, żeby młode pokolenie odkrywało też taką ścieżkę myślenia należy się wiele współczucia. Osobiście jestem za tym, że mroczną i nieprzyjazną stronę świata młody człowiek bez przeszkód pozna i doświadczy jej bez wątpienia. Koncepcja wyższych wartości wcale nie jest aż tak łatwa w przyswajaniu, więc niech chociaż z literatury mogą dowiedzieć czegoś o tym, jak wiele może znaczyć prosty gest pomocy, podarowanie komuś swojego czasu czy wreszcie życie rodzinne. 

We "Wnuczce do orzechów" akcja prawie w całości toczy się poza Poznaniem, w wiejskim domu do którego trafia kontuzjowana Ida i w posiadłości Patrycji i Baltony. Do głosu dochodzi momentami najmłodsze pokolenie, o którym w poprzednich tomach było niewiele: dzieci Natalii i Robrojka, głównie jednak akcja skupia się na perypetiach nieszczęsnej doktor Pałys, a także Józinka i Ignacego Grzegorza, syna Gabrieli. Ci ostatni zdążyli już zdać maturę i u progu dorosłości przeżywają romantyczne wzloty i upadki. 

Nie da się ukryć, że pewien błysk, zdolność wciągania od pierwszego zdania gdzieś już się ulotnił i z perspektywy znajomości choćby tomów z czasów PRL-u nie sposób zachwycać się losami znajomych z tamtych książek rodzin we współczesnych realiach, które zdają się do nich zupełnie nie przystawać. Mimo wszystko czytelnicy czekają na kolejne tomy i zapewne tak jak ja są wdzięczni, że on powstają i można spędzić pół nocy z nosem w lekturze, która przenosi w zupełnie inny świat. Jest spotkaniem ze starymi znajomymi. Uświadamiam sobie, jak silnym mechanizmem jest nasz sentymentalizm, jak ważne jest pewna powtarzalność, spełnione oczekiwanie na kolejny tom, powrót do dobrze znanych motywów i postaci. I skoro takie spotkanie działa jak balsam na skołatane w kontakcie z rzeczywistością serce, to przecież spełnia swoją funkcję.

Agnieszka Grzegorzewska

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.