fesstiwal słowa w piosence
--
Więcej o
Wydawnictwie

Recenzja: "Ameksyka.Wojna wzdłuż granicy" Ed Vulliamy

Recenzje [12.12.13]

Pamiętacie pewnie z telewizji klasyczne amerykańskie westerny, gdzie sprawiedliwy szeryf walczy na swoim terenie ze złem, bezprawiem i bandytyzmem. Tak było w epoce kina. Teraz mamy terror telewizyjnych ekranów przez które przelatują bezwładne obrazy grozy, śmierci wyzbytej z ludzkich z uczuć. Przed chwilą byłeś, za chwilę już cię nie ma. Czysty relatywizm, sacrum w międzyczasie wyparowało. Książka Eda Vulliamy "Ameksyka" traktuje nas tak, jak szklany ekran telewizora; obezwładnia, hipnotyzuje codziennością zabijania.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

I to zabijania, które ma postać wielkiej Artaudowskiej wizji teatru okrucieństwa, śmierci, terroru i zagłady i Piskatorowskiej wizji teatru totalnego. Dlaczego tak widzę ten reportażowy fresk Vulliamego? Otóż nagle na naszych oczach westernowe pogranicze amerykańsko-meksykańskie zamienia się w wielką panoramiczną widownię walki o wpływy między narkotykowymi armiami. Gangami były one pięćdziesiąt lat temu. Teraz, każda z nich ma w swoich szeregach dezerterów z armii lub oddziałów specjalnych. Wyposażona jest w najnowocześniejszą technikę radiolokacyjną, broń, transportery, specjalnie dla nich wybudowane opancerzone auta. Szekspirowsko-makbetowski krajobraz zamienia się w wielki teatr bezwzględnej wojny na wyniszczenie, podobnej do tej między Niemcami a Rosjanami. Tylko, że tu nie walczy się na ideologie, tylko na ogromne pieniądze, strefy wypływów i udzielne księstwa narkotykowych baronów i przemoc.

W najczarniejszych scenariuszach Hollywoodu nikt wcześniej nie mógłby przewidzieć, że śmierć i zabijanie można sześćdziesiąt osiem lat po II wojnie światowej sprowadzić do Bogu ducha winnych ludzkich zwłok poćwiartowanych na kawałki maczetą i zawieszonych w centrum miasta na przęsłach samochodowego wiaduktu. Okrucieństwo jest tu odarte z wszelkiej majestrii. Zastępuje go bezwględny policyjny, wojskowy czy mafijny dewiant lubujący się w zadawaniu okrutnej śmierci, czerpiący z zabijania czystą przyjemność, obnoszący się z nią na co dzień niczym talizmanem przytroczonym do pasa. Ed Vulliamy kreśli przed nami szeroką historyczną perspektywę z której narodził się się dziki żywioł niszczenia meksykańskiego pogranicza przez narkotykowe gangi. Niewłaściwa polityka DEA i jej meksykańskiej odpowiedniczki oraz obu rządów doprowadziła do zmiany strategii gangów. Rozbite na mniejsze, wchodzą w alianse strategiczne dla wyparcia z danego terenu konkurencyjnych grup i przy okazji korumpują władze, tak na szczeblu lokalnym, jak i centralnym. Wojny, jakie wybuchają nie mają na celu rozbicia ich, są prowokowane głównie przez skorumpowanych generałów czy dowódców oddziałów specjalnych i mają wyprzeć konkurentów z zajmowanego terenu, a z drugiej otworzyć nowe kanały zbytu. W to wszystko wmieszani są emigranci zarobkowi, którzy przenikają przez granicę, raz w poszukiwaniu pracy, dwa często przy okazji zostają "mułami" przenoszącymi przez granicę narkotyki. Amerykańskie pogranicze doskonale potrafi wykorzystać ten chaos dla swojego rozwoju. Wspomnę tylko o przygranicznych montowniach aut zwanych "maquiladoras" takich koncernów jak Chrysler, Ford czy General Motors, gdzie pracuje się za 45 centów na godzinę! Często stają się one swoistymi więzieniami bez możliwości opuszczenia ich dobrowolnie. Trzeba wcześniej opłacić się zarządzającym nimi strażnikom. Ci najczęściej wywodzą się z lokalnych mafiosów.

Część meksykańska popada za to w coraz większą biedę i uzależnienie od twardych narkotyków. Syndykaty zbrodni rządzące tym przemysłem zniszczenia uzależniły od siebie całe miasta. Pojawiają się już nie tylko w dzielnicach biedy lecz tak naprawdę są wszędzie, nawet w nowych wzorcowych osiedlach, które czasem powstają w ramach rządowych programów walki z wykluczeniem ekonomicznym. Fresk Eda Vulliamy poraża dokładnością i precyzją w operowaniu dokumentalnymi szczegółami. Często nie zostawia nam chwili na refleksję, bo akcja jego zwariowanego teatru okrucieństwa niezmordowanie biegnie naprzód. Nie jest dla niej żadną przeszkodą zabójcza pustynia czy tzw. "Droga Diabła" - El Cmino del Diablo, ani specjalne oddziały policyjne.

Za granicą z USA liczą na dostatek, bogactwo, ekonomiczną stabilizację. Ludzki żywioł przeludnionego, biednego pogranicza i okolicznych jałowych meksykańskich ziem będzie ryzykował swoim życiem i życiem swoich bliskich by wyrwać się z prawdziwego przygranicznego Piekła. O tym jest ta książka. Solidny kawałek reporterskiej pracy, gdzie właściwie w każdej chwili obcując na linii wojny narkotykowego frontu ryzykuje się swoim życiem. Tu nikt nie rozmawia, tu nie dowiesz się prawdy, chyba, że od straceńców, którzy utracili najbliższych i jest im już wszystko jedno, czy zostaną zabici przez szwadrony narkotykowych zbrodniarzy, czy zadłużeni umrą z głodu na obrzeżach swoich wsi. Meksykanie, którzy nie chcą pracować w narkotykowym przemyśle śmierci wegetują, tak jak rodzina Sancheza pamiętna z filmu z Anthony Quinnem w roli głównej. Tylko, że tam mieliśmy dramat przeplatany komizmem sytuacyjnym, a tutaj każdego dnia w Tijuanie, Juarez i wielu innych miastach można się spodziewać wybuchu nowej pojazdowej wojny kończącej się ludzką hekatombą. Ludzie pogranicza zwani San Tijuana wiedzą o tym doskonale, ale nie mają gdzie uciekać. Nikt z nich nie chce wracać do biednych wsi, gdyż wszystko tam sprzedali by tutaj znaleźć kawałek ich własnego raju. Ale w tym raju jest też miejsce na piekło. Te biblijne, z którego nie ma ucieczki. Nikt z nich nie czeka nawet na zbawienie. Oba rządy amerykański i meksykański czerpią z tego swoiste zyski. Liberalna ekonomia sprowadziła ludzi w tym rejonie do poziomu najgorszego niewolnictwa i uzależnienia.

Niszczenie świata białych ludzi zaczęło się tutaj na pograniczu meksykańsko-amerykańskim. To tu zacznie się koniec świata - naszego świata.

Gabriel Leonard Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.