fesstiwal słowa w piosence
--

"Powieść dla kucharek" wyzwolonych?

Recenzje [13.06.12]

Jeżeli masz przed sobą niedzielę, złą prognozę pogody, jesteś samotnym singlem pracoholikiem i ten dzień wywołuje u Ciebie lęk, zaburzenia rytmu serca, ataki wyrostka z pobytami na izbie ratunkowej, bo nie wiesz gdzie masz iść, komu powiedzieć kocham, przepraszam...zamiast uciekać od tematu dnia warto się odważyć i z nim zmierzyć. Jak powiedział Jan Paweł II :”...nie da się zrozumieć człowieka bez Jezusa...”.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Pomimo wątpliwości z kim ten temat drążymy - bo nie znalazłam biografii autora - Mariusza Wieteski w internecie - tej naszej Biblii i naszym super mózgu. Początkowo zirytowała mnie żeńska płeć narratorki, a autor  jest przecież mężczyzną, sądząc z imienia, choć nazwisko mogło by być żeńskie. Zrozumiałam jednak dalej, że role się zmieniają, że ma to być uniwersalna historia człowieczeństwa rozpisana na role jak w biblijnym teatrze, średniowiecznej szopce rodem z Krakowa, gdzie pewne cechy naszego genotypu przedstawiają co prawda odrębni aktorzy jednak sumarycznie wszystko to mieści się w jednym - właśnie jakby łamigłówce-krzyżówce - ANAGRAMIE - nomen omen to nazwa wydawnictwa, które wydało tę książkę.

Usiłowania opisania człowieka przez Wieteskę, z jego wszystkimi sprzecznościami oraz szokującymi zachowaniami przypominają próby złamania kodu genetycznego; stworzenie syntezy, a co za tym idzie przywołanie uniwersalnej wizji nas - ludzi...   
        Jak „artystą się bywa” tak i Judaszem, Marią, Magdaleną, Józefem, Anną, Joachimem. Każdy z nas jest złożony z wielu osobowości, bo i po każdym z przodków dziedziczymy jego doświadczenia i cechy, więc trudno by było inaczej. Choć do Judei nam daleko, to ona przyszła do nas. Kalejdoskop genów i zachowań - jak w rozmyślaniach geniusza samorodnego Gurdżijewa. Oczywiście, w końcu każdy w przewadze jest najbardziej sobą czyli tą istotą, która powstała na skutek wcześniejszego pomieszania. Lecz....Boskie oblicze odsłania się nie we wszystkich, ale tylko w nielicznych jednostkach, które choć rzadkie, to jednak stale się zdarzają.

Nie tylko na całunie turyńskim ale gdzieś między nami można zobaczyć Boga wśród nie oczekiwanych okoliczności. Warto szukać. Dzieła sztuki opisują z nim kontakt: Sagrada Familia - architektura Gaudiego o której wspomina autor książki, opisująca dobroć, samotność geniusza architekta „rozdającego po kawałku siebie” ludziom, którzy nie są w stanie zrozumieć a co za tym idzie zapłacić za dar życia artysty.

Mariusz Wieteska: ludzie ”pragnęli cudzymi rękami uporządkować własne życie” A czy to źle...? Te cudze ręce to ręce które mogą i mają dać miłość, wyjątkowość, której nam nie dała rodzina, bo nie umiała - tak się często zdarza. Poszukiwanie siły Wyższej, która przez drugiego człowieka pomoże, skutecznie uleczy... jest nagminne. Lecz „medice cura te ipsum”- ON sam umiera z braku miłości, ON chce tej miłości, bez niej w najwyższej jakości - umiera. BÓG się rodzi w nas i umiera, bo nie otrzymuje pokarmu i wody życia od swoich dzieci. Ten Najwyższy Singiel - jedynka z urazem niepełnej rodziny, Perła nie dla nas? Nie umiemy jej zaadoptować, gdy nadejdzie taki moment.  No może w Boże Narodzenie - tak, pod choinką na chwilkę... ale nie w Wielkanoc, jak to niektórzy w internecie piszą. Obraz „Crazy love” na okładce nie zapowiada powagi tematu choć uwodzicielsko ładny.

Mężczyzna igraszką kobiety? Może i tak skoro płeć męska ewolucyjnie jest następna po żeńskiej i słabsza. Widać w książce jak mężczyzna pochodząc ze złego świata, przechodząc przez łono dobrej matki wychodzi dobry, ale ginie w świecie, gdy cała jej miłość przekazana mu i dodatkowe wsparcie przybranego „osiołka Józefa” (M.Wieteska) - nie da mu pragmatyczności lecz idealizm i śmierć - tylko czemu ciągle od nowotworu!!!!? Chyba jednak od złego żywienia mamusi i toksycznej tajemnicy - braku kontaktu z biologicznym ojcem?

Chrześcijaństwo jawi się jako globalizm zapoczątkowany 2000 lat temu i nic się na to nie poradzi. Bo taka uniwersalna tendencja mieszania i dominowania genów jest w nas najwyraźniej zapisana. Pewnie jakieś fundusze europejskie, a nawet światowe to premiują, bo o Polsce tylko język książki świadczy. Fantastyka to emocjonalna, a może emocjonalny realizm fantastyczny? Teleportacja do centrum kultury światowej z pominięciem obumierających skromnych korzonków lokalnych, słowiańskich. Zupełnie jakby nic o premiowanych ostatnio Małych Ojczyznach...no i tytuł obrazu Tomasza Sętowskiego (gdzie wymiary, technika, data?) na okładce - językowo rodem z Ameryki.

Kobieta i mężczyzna jako Wieża Babel? Eksploracja jednych - żeby tylko nie zmuszała do regresu drugich - to i kontaktu płci tyczy... Światowe to niby i uniwersalne, estetyzujące, zmysłowe...i z życia kucharek i kucharzy, więc chyba dobre.

Mniam...

Cicibora Falibog

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.