fesstiwal słowa w piosence
--

„Książkowy potwór nie straszny czytelnikom” – felieton

[25.12.11]

„Nie karm książkowego potwora” alias „Kupuj mądrze”. Akcja, która w podświadomości, przez pierwszy ułamek sekundy spodobała mi się. Bo „książkowy potwór” brzmi nieźle, a i bojkotowanie z reguły jest ekscytujące.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Później wczytałem się w założenia i konkretne punkty petycji. Krótko mówiąc, akcja namawia czytelników, by książkowe zakupy robić w małych księgarniach, czy to „prawdziwych” czy internetowych. Aby nie wspierać dużych sieci salonów multimedialnych. Wiadomo, że chodzi o EMPiK. Dlaczego bojkot? Bo EMPiK nie wywiązuje się z umów, nie płaci wydawnictwom w terminie, dyktuje ceny i ogólnie wykorzystuje swoją silną pozycję na rynku. Zaraz, zaraz, pomyślałem. Też nie lubię monopolistów: mam złe doświadczenia z TP S.A, jeszcze gorsze z PKP, Pocztę Polską podpaliłbym i zrównał z ziemią, nawet Allegro ostatnio jakoś traci moją sympatię. Ale EMPiK? Profil akcji na Facebooku ma już ponad 6tyś. fanów, dziennikarze i blogerzy chętnie podchwycili temat, więc czas na opozycyjny głos.

1) Nie wiem na jakiej podstawie, ale pomysłodawcy akcji założyli, że mnie, jako zwykłego czytelnika, interesuje, że EMPiK nie rozlicza się z wydawnictwami w terminie. Że z książkowymi zakupami przeniosę się do zwykłych, mniejszych księgarń. Że problemy wydawnictw staną się moimi problemami. Uwierzcie, sam mam problemy z kontrahentami i ich płatnościami, a w EMPiKu interesuje mnie tylko jedno. Książka. Cała reszta, czyli niekorzystne umowy między molochem a wydawnictwami (hm, kto je podpisał?), marża księgarń, czy procent autora od egzemplarza, to sprawy, o których nie chcę i nie powinienem wiedzieć. Powinny być załatwiane we własnym środowisku. Oczywiście z drugiej strony nieterminowość w płatnościach i wykorzystywanie monopolistycznej pozycji to draństwo i praktyka, która powinna zostać ukrócona. Wydaje mi się jednak, że są lepsze narzędzia niż internauci, do zmiany tego stanu rzeczy. Nie wiem… Sądy? Windykacja? Dawno temu wyleczyłem się z chęci ratowania świata i nie mam zamiaru umierać za niepopłacone faktury wydawnictw.

2) Często książki na stronach wydawnictwa wcale nie są tańsze niż w EMPiKu, co mnie dziwi, bo omijając dystrybucję, można zejść z ceny. Tak się nie dzieje. Przykład pierwszy z brzegu: jedna z naszych ostatnich recenzji. John Verdon „Wyliczanka”. W EMPiKu za 37,49zł, na stronie wydawnictwa ZNAK za 35,91zł. Różnica? Dostawa do EMPiKu jest gratis i mogę odebrać kiedy chcę, a z wydawnictwa płacę dodatkowo 12zł za przesyłkę. Owszem, czasami książka na stronie rzeczywiście jest tańsza. Ale co z tego skoro właśnie przesyłka zabija radość z „zaoszczędzonych” pieniędzy. Osobny temat to absurdalny pomysł kupowania u wydawcy – omijanie pośrednictwa byłoby szybkim wyrokiem śmierci dla księgarń. Polak zawsze jednak kombinuje jak dotrzeć do źródełka, by było jak najtaniej i domyślam się, że inicjatorzy akcji po ryby jeżdżą do rybaków, po ziemniaki do rolników, a po wędliny do zaprzyjaźnionej ubojni. W przypadku książek okazuje się jednak, że źródełko najtaniej nie ma (choć najprędzej mogłoby mieć!) – zaopatrywanie się tylko w nim urodziłoby patologię i zabiło rynek. Pomysłodawcy akcji wycofali się z tego postulatu, zresztą akcja też została zmieniona na „Kupuj mądrze”, co dla mnie jest znakiem, że całe przedsięwzięcie zostało nie do końca przemyślane i zorganizowane w sposób partyzancki.

3) Ja sam kupuję w EMPiKu. I nie widzę powodów, żeby to przyzwyczajenie zmienić. Ściślej mówiąc: wewnętrzne relacje na linii wydawca – EMPiK nie są dla mnie wystarczającym powodem. Powiem wam, jak to jest u mnie, gdy ukazuje się kryminał, który chcę zrecenzować i wrzucić na stronkę: wsiadam w auto, jadę do centrum handlowego i wjeżdżam na ostatni poziom parkingów. Wchodzę do EMPiKu, którego klimat od razu poprawia mi humor. Kupuję swoją książkę, drugą wybieram dla żony. Waham się między dwiema pozycjami, więc dla poprawy decyzyjności na dziale „muzyka” zakładam słuchawki i puszczam sobie jakiś dobry kawałek. Przy kasie kupuję torebkę ozdobną i za całość płacę paypassem. Parę metrów od EMPiKu jest McDonald`s, a że mają tam dobre lody, to sprawiam sobie taką przyjemność. Uwijam się w godzinę, więc parking (zadaszony) mam za free. Jeżdżenie autem dookoła wrocławskiego rynku i polowanie na wolne miejsce (płatne z góry), tylko po to, aby sto metrów iść w deszczu i wesprzeć małą księgarnię, jest nie dla mnie. Liczy się czas, wygoda i wartość dodana.

4) Nad całością akcji unosi się trochę gryząca, negatywna energia. Książkowy potwór, nie kupuj w EMPiKu, rozgoryczone wydawnictwa. Brakuje pozytywnego przekazu. „Nakarmcie książkowego przyjaciela” – czyli kupujcie w fajnych, klimatycznych księgarniach. Choć nazwa wymyślona na szybko, to chyba widać różnicę: promujemy własne zalety bez uprawiania czarnego PR-u. Właśnie. Nie obrzydzajcie konkurencji, tylko słódźcie sami o sobie; taka mała różnica między reklamą a antyreklamą, notabene w Polsce karalną. Pokażcie, co macie do zaoferowania, dlaczego to was mam wybrać. Co zyskam kupując w innych miejscach niż ten okropny monopolista. Nie płaczcie mi w ramię z powodu niezapłaconych faktur i nie straszcie książkowym potworem. Ja go oswoiłem i nie mam powodu, by narzekać.

Na fanpage`u akcji wciąż przybywa lubisiów. Nośne hasło + trend na nielubienie monopolistów = owczy pęd. A ja tymczasem czuję się trochę wykorzystywany – moimi rękami i rękami internautów wydawnictwa chcą odwalić brudną robotę. Co będzie, jeśli akcja przyniesie pożądany skutek? Jeśli na szeroką skalę ludzie będą odpływać z EMPiKu aż ten w końcu, ze strachu, zacznie się grzecznie wywiązywać z umów i zobowiązań finansowych? Scenariusz to bardzo mało prawdopodobny, a szkoda, bo chętnie zobaczyłbym miny zdezorientowanych facebookowiczów na widok kolejnej akcji: „Ok, wracajcie do książkowego potwora, zaczął nam płacić w terminie”.

Wejdź na stronę http://www.recenzja-ksiazki.pl

GLK. źródło: http://www.recenzja-ksiazki.pl

20.12.11 09:22
/
olivka
Jedyny racjonalny głos w całej tej dyskusji. Faktycznie szkoda, że twórcy akcji nie poszli w pozytywną stronę (patrz punkt 4). No ale pozytywnie się nie da, bo Polacy uwielbiają narzekać i popierają wszystko przy czym można się wyżyć przy okazji Emoticon
20.12.11 13:01
/
Spriggana
Ja Empiki staram się omijać od czasu gdy widziałam „promocję” jakiegoś nowego tytułu. Promocja w stylu empikowym polegała na tym, że w tym dniu nie doliczali sobie iluśtam złotych do ceny wydrukowanej na okładce – tak, 3 razy sprawdziłam, cena okładkowa X, cena na naklejce Y (>X), na regałach informacja „Dziś promocja, cena X!”.
Poza tym jeśli na dany tytuł nie ma jakiejś umowy typu „przez 2 tygodnie tylko w Empiku” to nowości wcale nie lądują u nich najszybciej.
21.12.11 12:38
/
klient
A swój samochód, ten którym wjeżdżasz na górny parking, też kupiłeś od Griszy lub Wani, taniej niż w źródełku? I na pewno w mniej, niż godzina. Bo liczy się wygoda.
21.12.11 13:29
/
Kali
@klient
czytanie ze zrozumieniem się kłania...
21.12.11 17:27
/
MDX
Ręce opadają... jak cię tak poczytałem, to przestałem się dziwić, że w Polsce jest tak jak jest... i nadzieje ostatnią mi odebrałeś, że coś się zmieni... szkoda słów, bo i tak nie zrozumiesz Autorze...
21.12.11 18:06
/
jasno_myślący
Właśnie przez to, że empik nie płaci wydawcom jest bardzo prawdopodobne, że kiedyś nie zobaczysz na półce swojego ulubionego kryminału, ponieważ nikogo nie będzie stać na jego wydanie, a ty recenzować będziesz mógł najwyżej rachunek za kawkę w empiku...
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.