fesstiwal słowa w piosence
--

Znikają najstarsze księgarnie z centrów dużych miast

Księgarnie [28.07.12]

Ta wiadomość już tak nie elektryzuje jak przed kilkoma laty, kiedy to na Portalu Księgarskim roiło się od komentarzy. Teraz wieść o likwidacji najstarszej wrocławskiej księgarni naukowej im. Kopernika przechodzi bez echa.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Przyzwyczailiśmy się do takich informacji; tu likwidują księgarnię, tam szkołę, a za rogiem bibliotekę.  Stajemy się niemymi świadkami likwidacji systemu obiegu kultury. Tej podstawowej, kultury drukowanego słowa. Jak podaje BN 66% Polaków nie sięgnęła w tym roku po książkę. Te dane sytuują nas na poziomie afrykańskiego bantustanu.

Ktoś może powiedzieć,  że to przesada, że Ministerstwo Kultury robi co może, że program ”Biblioteka+” stworzył szansę dla setek małych i średnich bibliotek. Zgoda, ale rozmiar likwidacji kultury książki,  znacznie wpływa na pauperyzację całej branży, która ma tworzyć synchroniczny obieg zamknięty: czytelnik kupujący książkę w księgarni to świadomy odbiorca komunikujący się w ten sposób z pisarzem, jego wydawcą i dystrybutorem. Czytelnik uczestniczący w spotkaniach Dyskusyjnych Klubów Książki, to człowiek ciekawy tego, co ma do powiedzenia autor jego ulubionej lektury. Ale gdy jedno z ogniw tego obiegu ulega likwidacji, to książka, mimo internetu, gubi się wśród masy wtórnej literatury. Nie ma kto jej polecać.Księgarz  był kiedyś z reguły pierwszym jej recenzentem, potem dopiero trafiała do biblioteki, często też domowej.

Ostatnio przyszedł do mnie technik budowlany z administracji i gdy zobaczył półki z książkami, to stanął zdumiony jakby zobaczył przynajmniej jakiś egzotyczny obrazek: ” Ojejku nigdzie nie widziałem tylu książek, chodzę od miesiąca po różnych domach, ale nigdzie nie widziałem takiego księgozbioru”. O czym to świadczy, ano o tym, że młodzi ludzie zakładając własne rodziny, kupując mieszkania, niekoniecznie widzą w nim książki jako ważny element kultury duchowej. Za to na środku zwykle stoi plazma. Oczywistym jest, że zmieniają się obyczaje, kultura masowa prowadzi kolejne pokolenia za rączkę w sferę stricte materialną. Nie mam nic przeciwko, ale brakuje w tym łańcuchu zmieniający się pokoleń ogniwa łączącego – księgozbioru.  Pewnego dziedziczonego kanonu wiedzy.Po śmierci sąsiada wprowadziło się u nas na drugie piętro młode małżeństwo: on: kierowca, ona: pracuje w usługach. Książki jakie zostały po zmarłym wyrzucili na śmietnik. Nawet nie wpadło im na myśl, że może ktoś z nas byłby  chętny na nie. Uznali je za zbyteczne, zaśmiecające ich nowe meble.

Do czego zmierzam…Wysiłki min. Kultury, aby dotrzymać  kroku kulturowym standardom Europy niwelują samorządy, szczególnie dużych metropolii.  Zaporowe czynsze w centrum powodują, iż sprostać im mogą tylko banki. Księgarnie znikają z pejzażu miast, i powodem tego wcale nie jest internet ani moda, jak tłumaczą sobie ten fakt członkowie Komisji Kultury m. Wrocławia, z którymi o tym rozmawiałem. To ślepa polityka władz lokalnych.  Najgorsze w tym, że  znają one miejscowe realia. Potrafią skalkulować skutki swojego działania. Jeśli robią to jednak bezmyślnie, to świadczy o tym, że nie myślą o mieszkańcach swoich miast w sposób całościowy. Jak np. o ludziach tworzących przyszłą jego elitę, mający sprostać cywilizacyjnym wyzwaniom. A księgarnie, książki, pisarze, ludzie tworzący jej obieg, to ważny element  obywatelskiej edukacji, źródło samowiedzy o sobie.

Myślę sobie, czy te argumenty trafią do świadomości decydentów. Powstały Republika Książki, Obywatele Kultury i mnóstwo akcji czytelniczych. Ale czy potrafią uruchomić pokłady drzemiącej w nas empatii? Bo wydaje się, że władza przyjmuje je do wiadomości, chwali się nimi na stronie internetowej, ale nie daje się w to ”wciągnąć”, tylko odcina od tego kupony. A może by tak rzucić ponownie hasło ”rewitalizacji księgarni w centrach miast.  Za moment kolejna szczytna rocznica ”Sierpnia”. Gdyby np. min. Zdrojewski ogłosił, że to miasto, które pomoże w powstaniu księgarni w centrum miasta (przetarg zamknięty) dostanie większe fundusze na swoje projekty kulturalne, to może byłaby to zachętą dla miejscowych decydentów. W końcu jeden ”odzyskany” dla kultury  książki lokal nie stanowi o budżecie dużego miasta. Może ktoś ma inny pomysł?

Gabriel Leonard Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.