fesstiwal słowa w piosence
--
Wojciech Bonowicz

Poeta z genem społecznikowskim. Wywiad z Wojciechem Bonowiczem

[14.07.14]

Z poetą, publicystą związanym z „Tygodnikiem Powszechnym” o podziałach w środowisku literackim, czytelnictwie w Polsce i genie społecznikowskim rozmawiała Agnieszka Grzegorzewska.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Agnieszka Grzegorzewska: Mam wrażenie, że środowisko literackie jest teraz bardzo podzielone i że linia tego podziału przebiega wzdłuż podziałów politycznych. Czy zgodzi się pan?

Wojciech Bonowicz: -Byłoby dziwnie, gdyby do tego środowiska nie dotarły podziały, które są w społeczeństwie. Nie jesteśmy na bezludnych wyspach, mamy swoje poglądy polityczne. Myślę, że ten podział w gruncie rzeczy nie jest aż tak istotny. Ważne wydaje mi się inne napięcie: pomiędzy poetami, którzy uważają, że poezja może mieć w społeczeństwie miejsce wysokie a pisarzami, którzy wybrali drogę przybliżenia się do czytelnika. Trzeba zadać sobie pytanie, czy za kilka lat za literaturę będziemy uznawać tylko to, o czym piszą w kolorowych gazetach, czy znajdzie się w ogóle ambitniejszy czytelnik.

Nie jestem przekonany, czy środowisko literackie jest aż tak podzielone. Da się zauważyć szacunek do tych naprawdę uzdolnionych, który jest powszechny, niezależnie od ich poglądów politycznych. Może mnie wiele różnić z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem, ale to nie zmienia faktu, że uważam go za wybitnego poetę.

Oczywiście dostrzegam te podziały, o których pani mówi, także na własnym przykładzie. Udzieliłem wywiadu i opublikowałem niedawno teksty w piśmie „Fronda”. Trzeba tu wyraźnie oddzielić pismo od portalu, tam bym nie wystąpił, bo głosi się tam rzeczy, które są mi obce. Pismo prezentuje bardzo wyraziste poglądy, ale w takiej formie, która mnie nie obraża. Wiem, że w redakcji było duże napięcie wokół tego, że tak dużo miejsca poświęca się poecie z Tygodnika Powszechnego, a także z zewnątrz ludzie na to dziwnie patrzyli. Dla mnie jest ważne, żeby pojawia się w różnych miejscach.

AG: -Pojawia się pan w mediach też w innej roli niż poeta, zachęca pan do czytania w programie „Sztuka czytania”, dlatego chciałabym zapytać o pana spojrzenie na czytelnictwo w Polsce, co pana zdaniem należałoby zrobić, aby jego poziom się poprawił?

WB: -Myślę, że ważniejsze od mojej obecności w tej audycji telewizyjnej jest to, co robię w ramach akcji organizowanej przez Tygodnik Powszechny: „Lekcje czytania”. Jeździmy z nią do szkół, szczególnie w mniejszych miejscowościach, spotykamy się z młodzieżą, dyskutujemy o literaturze. Tygodnik jest w stanie zorganizować 60 takich lekcji rocznie, a to jedynie kropla w morzu potrzeb. Według mnie najważniejsze jest wychowywanie publiczności. Nauczyć bezinteresownej rozmowy o literaturze, o kodach, którymi posługuje się współczesne pisanie.

AG: -Skąd w panu takie zamiłowanie do działania „u podstaw”?

WB: -Odziedziczyłem w genach społecznikowskiego ducha. Zawsze czuję się odpowiedzialny za więcej niż tylko samego siebie. Mam bardzo silne poczucie, ze jeśli się nie będzie robić tego typu akcji, to za chwilę rynek idei się skurczy, poeci będą mówić sami do siebie.

W programach „Sztuka czytania” bardzo ważne było dla nas, żeby wybierać tytuły różnorodne. W gazetach pisze się głównie o prozie, beletrystyce, bardzo rzadko o esejach, o poezji, dramatach prawie w ogóle. Chociaż polska literatura sławę zawdzięcza właśnie poetom. Dlatego kiedy przygotowywaliśmy ten program, to zależało nam na pokazywaniu polskich autorów, a także różnorodności gatunkowej. Telewizja coraz bardziej wycofuje się z mówienia o kulturze, zostawiając to TVP Kultura.

W kontekście sytuacji na rynku książki: byłem niedawno na targach książki w Rumunii, bo Polska była gościem honorowym. Tam rynek wygląda tak, jak u nas dwadzieścia lat temu. To znaczy ciągle najważniejszym pisarzem nie jest Robert Lewandowski czy Magda Gessler, tylko wybitni rumuńscy literaci. Wciąż ceni się tych wszystkich, którzy robią coś oryginalnego w literaturze. U nas to się niemal całkowicie skomercjalizowało. Literatura wysoka jest tylko przystawką do masowej produkcji. Wydaje mi się, że przyczyna tkwi w tym, że w Polsce to jest duży rynek i można na tym zarobić duże pieniądze, a w Rumunii jednak nie. Ktoś ostatnio powiedział, że owszem, potrzebna jest literatura popularna, ale i ona musi być dobrze napisana, bo ludzie się zniechęcają do czytania, kiedy trafiają na złą literaturę popularną, źle przetłumaczoną, zredagowaną. Była taka koncepcja, że ludzie, którzy sięgają po książki niższych lotów, z czasem zaczną czytać też ambitniejsze pozycje. To się jednak nie sprawdza. Po takie książki sięgają ci, którzy czytali w młodości literaturę wysokich lotów. Dlatego jest tak ważne, żeby w szkołach pojawiły się teksty Białoszewskiego, żeby uczniowie mieli chociaż świadomość, że taki język jest możliwy w polskiej literaturze. Najczęstszym wyborem kiedy proponujemy coś szkołom jest twórczość Wisławy Szymborskiej.

AG: -Czy coś pana zaskoczyło na tych spotkaniach z młodzieżą?

AB: -Tak, wielokrotnie. Zawsze się zastanawiam, jak to będzie, bo nauczycielki zapowiadają, że oto przyjechał pan poeta z Krakowa, więc wydaje się, że młodzież może być stremowana. Otóż nie, mam wiele dobrych wspomnień. Na przykład w liceum w Głuchołazach, gdzie młodzież miała taką śmiałość, widać było, że są zachęcani do tego, żeby myśleć i mówić. Jeśli damy młodzieży taką wolność i zainteresujemy wartościowymi tekstami, jest szansa, że wychowamy pokolenie, które będzie czytało także ambitną literaturę.

AG: -Dziękuję za rozmowę.


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.