fesstiwal słowa w piosence
--

Dwa światy: peerelowska "Oranżada" kontra szkoccy analfabeci robotniczego Glasgow

[14.07.14]

Wczorajsze popołudnie upłynęło nam w atmosferze spotkania z dwoma przedstawicielami literackiego świata reprezentowanego przez prof. Jerzego Jarniewicza z Polski i szkota Nicka Brooksa. Spotkanie prowadziła Jola Chojnowska.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Podobny jak przy spotkaniu Nowickiego i Duncana dobór par pisarzy pamiętających historię lat sześćdziesiątych, wrażliwych na szczegóły własnej pamięci budującej relacje z ówczesną rzeczywistością.

 



Profesor Jerzy Jarniewicz rozpoczął od przeczytania swoich kilku tekstów, m.in." Na skuterze", "Korytarze", Nowy zeszyt ryzyka" z autobiograficznego tomu "Oranżada" opublikowanego z 2006 roku przez wrocławskie Biuro Literackie, a Nick Brooks od głośnej recytacji swoich wierszy ostatniego zbioru, których większość poświęcił swojemu przyjacielowi choremu na raka gardła oraz reminescencjom z życia swojej rodziny i zaobserwowanym obyczajowym scenkom, które stanowiły ten pierwszy impuls do ich napisania. Później czytał fragment swojej pierwszej powieści "Indecent Acts" - "Czyny nieprzyzwoite" dotyczący jej głównej bohaterki Grace.


I znowu wydawałoby się, iż tych dwóch pisarzy dobranych zostało w sposób zgoła przypadkowy, a jednak stało się zupełnie inaczej. Każdy z nich pisząc o swoim własnym świecie pamięci, doznań i różnych sytuacji, które miały miejsce we ich życiu uzupełniał ten obraz o odbicia rozchodzące się z lustra ich wzajemnej wrażliwości.

Jarniewicz przetworzył poetycko swoją wizję lat sześćdziesiątych, taką jaką zapamiętał poprzez różnego rodzaju detale i szczegóły. Oranżada w proszku, skuter za oknem, czas spędzony w łódzkim wydziale paszportowym, PRL-owska szara rzeczywistość wzbogacona o ówczesne ludyczne didaskalia. 

 

Gabriel Leonard Kamiński: W jakim kierunku zmierza polska literatura, czy literaturoznawca jest w stanie w obecnych czasach odpowiedzieć na to pytanie?

Prof. Jerzy Jarniewicz: Chyba nie, bo to jest zbyt wielki kontynent, że to objąć, jest to w tej chwili ziemia nieobjęta. Jak pan pewnie zauważył te moje książki krytycznoliterackie dotyczą obszaru, w którym ja się czuję jakoś kompetentny przez swoje wykształcenie i oczytanie - chodzi o literaturę angielskiego obszaru językowego. Bardzo rzadko piszę o literaturze polskiej, bo uważam, żeby boś napisać co byłoby nowe, oryginalne i świeże, to trzeba trochę więcej wiedzy i wysiłku niż tylko przeczytanie książek. Sądzę, że krytyka w obecnej chwili nie obejmuje wszystkiego, zresztą to też widzę jak to się dzieje w przypadku bardzo bliskiego mi pisarza jakim jest James Joyce, prawda, gdzie wokół niego narosła cała biblioteka krytyczna, ale w tej chwili nie piszę się już książek o Joyce czy jego powieściach, piszę się pracę o jednym słowie czy interpretuje jedno zdanie. Czyli to wszystko jest teraz w tej chwili fragmentaryczne, prawda, takie spunktowane i dotyczące ograniczonych obszarów.

Gabriel Leonard Kamiński: Teraz chciałbym zadać panu pytanie idące obok literatury. Należy pan do elity intelektualnej, zasiada w gremiach jurorskich najważniejszych konkursów literackich, obraca się pan także w środowisku naukowym, dlaczego intelektualiści polscy nie zabierają głosu w tak ważnych tematach jak np. kurczenie się rynku czytelniczego, księgarskiego, upadku właściwie rynku obiegu książek lub jak teraz w sprawie nacjonalizacji rynku podręczników w Polsce, który może skutkować nieprzewidywalną w swojej skali katastrofą, gdzie jak przewidują księgarze upaść może dalszych 700 - 800 księgarni? Skąd się bierze ta bierność  i  milczenie elit?

Prof. Jerzy Jarniewicz: Myślę, że z poczucia kompleksu niższości tego środowiska. To nie jest środowisko które by czuło że ma władzę, że ma siłę. To jest środowisko, które przeciwnie wie,  że zależy, od wydawcy, prawda, od księgarzy, od hurtowników, od tych którzy dysponują pieniędzmi państwowymi czyli od wszelkiego rodzaju urzędników, od ministerstw, czują że są zaledwie petentami. Mnie się wydaje, że nawet nasi najwybitniejsi czy najlepiej zarabiający pisarze mają to przekonanie, że są petentami, że  być może są tak naprawdę zbędni, stąd też poczucie niższości i ten pewien marazm środowiskowy, który pan tu opisał. Marazm zresztą charakteryzujący nie tylko to środowisko, ale sądzę, że środowisko naukowców też.

Gabriel Leonard Kamiński: Gdyby pan w paru słowach miał zachęcić czytelników Portalu Księgarskiego do sięgnięcia po pana książki, co by im pan powiedział?:

Prof. Jerzy Jarniewicz: Bo są inne niż inne książki!

 

 

 

 



Prof. Jerzy Jarniewicz


Ta synchroniczność przedstawianych przez obu autorów światów stanowi i potwierdza cytowane na spotkaniu powiedzenie, iż to "Pamięć jest matką wszystkich Muz", a rządzi nią nasza wrażliwość  i język za pomocą którego przekształcamy ją w wiersz czy prozę.



Prof. Jerzy Jarniewicz i prowadząca Jola Chojnowska


Ten kto układa w pary zaproszonych do Mediateki autorów jest dobrym psychologiem, gdyż do tej pory nie pomylił się ani o jotę. Takie autorskie czytanie własnych tekstów uświadamia nam z jednej strony, iż pisarze i ich świat na początku zdaje się hermetyczny, ale w miarę jak wsłuchujemy się w wypowiadane frazy czy zdania okazuje się, że czasem ma wiele wspólnego z naszym własnym. I to jest dla każde z nich, i Jarniewicza i Brooksa wielki komplement jeśli okazuje się, że w ciągu tej niespełna godziny następuje zbliżenie między tymi wszechświatami, tymi galaktykami Gutenberga, gdzie drukowane teksty spełniają też pewną rolę ikonograficzną. Rodzaj czcionki, długość akapitów, sposób przedstawienia dialogów tworzy zwodzony most porozumienia między autorem i jego czytelnikami. Potrzeba jest do tego żeby było jasne nasza wrażliwość, pewnego rodzaju otwarcie się na historie opowiadane nam przez obu Panów.



Nick Brook i tłumaczka, a zarazem prowadząca spotkanie Julia Szołtysek

Czy dowiedzieliśmy się czegoś więcej o sobie? Czy zaiskrzyło  między nami a bohaterką powieści Brooksa Grace? Czy wczuliśmy się w tamtą atmosferę robotniczego Glasgow, starego hospicjum, gdzie mieszka częściowo sparaliżowany Pakistańczyk?



Nick Brooks

Powiem szczerze, nie wiem. To wszystko zależało od tego w jakim nastroju przyszli na to spotkanie czytelnicy. Czy mieli w sobie dość ciekawości, empatii i otworzenia się na losy innych, na świat którego już nie ma?
Każdy z nas musi odpowiedzieć na to pytanie sam. Ja wiem, że tam byłem i  w związku z tym, iż lata sześćdziesiąte pamiętam doskonale i znam atmosferę robotniczej dzielnicy, bo cały czas w niej mieszkam - na wrocławskiej Fabrycznej,
czułem się świetnie w tych literackich realiach i mam nadzieję, że wyszedłem z Mediateki bogatszy o ich pamięć, o jej szczegóły, które pozwoliły mi odtworzyć własną na nie wrażliwość.

Gabriel Leonard Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.