fesstiwal słowa w piosence
--

Dwie poetyki, dwa różne kraje: Polska i Szkocja, ale wrażliwość bardzo podobna

[15.07.14]

Wczoraj na kolejnym spotkaniu we wrocławskiej Mediatece gościli nagradzani poeci z dużym i cenionym dorobkiem; Polskę reprezentował Ryszard Krynicki, Szkocję - Liz Lochhead.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

I ponownie magiczna różdżka kongenialności skonfrontowała ze sobą bardzo znanych i cenionych twórców, poetów, liryków Ryszarda Krynickiego i Liz Lochhead. Oboje ze sporym i cenionym przez krytyków jak i czytelników dorobkiem prezentowali swoje wiersze pochodzące z różnych okresów swojej twórczości.



Przypomnę tylko, że Ryszard Krynicki, to jeden z najważniejszych twórców współczesnej polskiej poezji. Poeta, tłumacz, wydawca. Jest współzałożycielem istniejącego od 1989 roku poznańskiego Wydawnictwa a5, które prowadzi razem z żoną Krystyną (od 1998 roku w Krakowie). Należy do pokolenia poetów Nowej Fali, był członkiem opozycji, od roku 1978 w redakcji podziemnego pisma Zapis. Autor kilkunastu książek poetyckich, m. in. Pęd pogoni, pęd ucieczki (1968), Akt urodzenia (1969), Drugi projekt organizmu zbiorowego (1973), Organizm zbiorowy (1975), Jeżeli w jakimś kraju (1982), Ocalenie z nicości (1983), Niepodlegli nicości (1988), Magnetyczny punkt (1996), Nie szkodzi (2002), Kamień, szron (2005), Wiersze wybrane (2009), Przekreślony początek (2013). Laureat  wielu nagród literackich, m.in. Nagrody im. Kościelskich (1976), Nagrody Fundacji im. A. Jurzykowskiego w Nowym Jorku (1989), Nagrody Friedricha Gundolfa (2000). W 2005 uhonorowany Srebrnym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis.

Liz Lochhead, w roku 2011 została mianowana Narodową Szkocką Poetką. Liz łamie zasady moralne, ale jednocześnie jest bardzo popularna. Urodziła się w Motherwell, Lanarkshire w 1947 roku. Jej pierwszy tomik poetycki Memo for Spring został opublikowany w 1972 roku. Lata osiemdziesiąte były dla niej niezwykle owocnym okresem w pracy poetyckiej i teatralnej. Do najważniejszych sukcesów z tamtych czasów można zaliczyć adaptację Świętoszka Moliera dla Teatru Lyceum (1986) a także Mary Queen of Scots Got Her Head Chopped Off (1987). Liz mówi: „Sztuka teatralna jest czymś co nie istnieje, choć to napiszesz. Zaczyna istnieć dopiero, kiedy jest wystawiana. Wiersz natomiast jest czymś, nawet kiedy nie jest jeszcze skończony. Nawet kiedy się go napisze i schowa pod łóżkiem już tam jest, istnieje”.

Z 5Ryszardem Krynickim spotkanie prowadził prof. Leszek Pułka, a spotkanie rozpoczął od krótkiego przedstawienia jego dotychczasowej drogi twórczej i dorobku.

Prof. Leszek Pułka i Ryszard Krynicki


Krynicki rozpoczął czytanie swoich wierszy od zbioru "Wiersze wybrane" z 2009 roku, w którym to tomie znalazły się wczesne utwory sprzed publikacji przełomowego dla jego twórczości "Organizmu zbiorowego", potem z tomów" Pęd goni, pęd ucieczki"," Akt urodzenia", "Nasze życie rośnie",Nie wiele więcej. Wiersze z notatnika 78-79", "Jeżeli w jakimś kraju", a zakończył kilkoma tekstami z lat 1985- 1990 oraz krótkimi wierszami z ostatnio wydanego tomu "Haiku".Haiku mistrzów".
      Pułka podkreślił, iż wartości moralne i etyczne jakie prezentuje w swoich tekstach Krynicki są godne do naśladowania, zmuszają do myślenia, o życiu jako o pewnym obowiązku. Są ciągle aktualne, a w tych czasach chaotycznej wolności tym bardziej ich wydźwięk jest ciągle aktualny, działa na człowieka niczym alarmowa lampa zapalająca się na kasku ratownika. Bo poezja mimo, iż wielu wydaje się abstrakcyjna, niezrozumiała, skomplikowana ratuje nas przed całkowitą dehumanizacją. W tych czasach przesiąkniętych materializmem i nihilizmem to ostoja pewników jakimi kieruje się człowiek myślący, posiadający wbudowany w sobie mechanizm czasu na refleksję i zastanowienie, w jakim kierunku podąża, co chce osiągnąć, jaką zapłacić za to cenę?



Ryszard Krynicki podpisuje swoje książki

Wydaje mi się, nie, jestem wręcz pewny, że historia zatoczyła pełny krąg i wróciliśmy oto do takiej sytuacji, w której żyjemy jako społeczeństwo w rozdwojeniu naszego "Organizmu zbiorowego", mówiąc innym językiem niż tym jakim przemawiają do nas media, politycy, urzędnicy, iż widzimy nasze polskie sprawy zupełnie inaczej niż anonsują to okrągłostołowi piewcy wolności, że "wypluwając" nasz polski język przestaliśmy go szanować, wstydzimy się go używając w nazwach firm, osiedli, projektów słów anglojęzycznych lub neologizmów, które tan prawdę nic nie znaczą oprócz tego, iż w tern sposób okazuje naszą słabość i kompleksy. Ale wcale tak nie musi być. Ponieważ usłyszana wczoraj poezja ocala to, o czym my zapominamy lub pomijamy - to przywiązane do piękna fraz, obrazów, słów niosących prawdę i pewność, że
jeszcze nie jesteśmy straceni dla języka, że jeszcze mamy tą chwilę na powrót do lektury naszych ulubionych poetów, pisarzy, książek, tomików poezji, a to świadczy o tym, że jest światełko w tym długim mrocznym tunelu.

 



Liz Lochhead w Mediatece

Liz Lochheard
otrzymała w 2011 roku, jak Państwo wiecie z jej notki biografiznej tytuł Narodowej Poetki Szkocji. To wielkie wyróżnienie łączy w sobie dwie rzeczy: uznanie dla jej dorobku i funkcję publicznego przedstawicielstwa. Jak nam powiedziała w trakcie spotkania: "Narodowi poeci są jak autobusy. Trzeba czekać na nich prawie pięćset lat, a jak się w końcu pojawią to jest ich aż pięcioro". Jak się bowiem okazało mamy do czynienia z sytuacją, iż oto po pięciuset latach oczekiwania wszystkie pięć krajów wchodzących w skład Zjednoczonego Królestwa: Anglię, Walię, Szkocję , Irlandię i Irlandię Północną reprezentują jako poetki narodowe kobiety. Z tego powodu spotkały się w Londynie, są z tej okazji zapraszane na różne imprezy. Jeszcze czterdzieści lat temu nikt by w to nie uwierzył, powiedziała Liz, a dzisiaj mamy w stowarzyszeniach literackich zrzeszonych ok. 40% piszących kobiet. Przed czterdziestu laty było ich raptem 8% - 10%.

Liz również przedstawiła nam swoją wczesną poezję, z początków lat siedemdziesiątych, mówiła je z pamięci i to znakomicie, intonując szkocki akcent, ale tak iż było to zrozumiałe dla posługujących się angielskim.
Jej wiersze to poezja kobieca, konfesyjna jak u Roberta Lowella czy Ann Sexton, ale zarazem bardzo liryczna. Poświęcona nieudanej miłości "Dom mojej rywalki" własnej siostrze "Wiersz dla mojej siostry", zmarłemu przedwcześnie przyjacielowi, autorowi tekstów muzycznych Michaelowi Marra. Był wśród nich wiersz "Ire i George", poświęcony braciom  Gershwinom, kompozytorom i autorom tekstów piosenek, z które bardziej znany był młodszy brat George'a - Ira. Później Liz przeczytała dłuższy tekst "Objawienie", "Piekarz" i na zakończenie wiersz nie drukowany w żadnej książce, a ciekawie zinterpretowany przez kobiecą publiczność "Co powiedziała toń jeziora w noc świętojańską".



Liz Lochhead z tłumaczką Pauliną Gąsior

Każdy tekst niósł ze sobą jakąś konkretną sytuację jaka zaistniała w życiu Liz, to  egzystencjalne doświadczenie przefiltrowane przez poetycki język jak w "Piekarzu" zyskiwało nowe znaczenie. Będąc rodzajem ludowej mądrości   opowiedziane przez Lochhead w liryczny sposób stało się poetycką uniwersalną przypowieścią o naszym kruchym życiu.
               I myślę, że obie te prezentacje znakomicie się uzupełniały dając nam pełny wgląd w fenomen jakim jest poetycka twórczość. Wrodzony talent, dobry warsztat, szacunek dla języka, a także myśl o przyszłym czytelniku składa się na czystą barwę poetyckiej narracji. Obojętnie czy będzie to napisane przez szkocką, irlandzką czy angielską lub czeską poetkę. Jeśli wiersze są dobrze napisane, obdarzone przeżytą, przemyślaną wiedzą, to każdy z nas znajdzie w niej coś dla siebie, jakąś ścieżkę, nieznaczone przejście, a to stanowi tylko potwierdzenie tezy, iż nasza pamięć, jak mówił wcześniej prof. Jarniewicz świadoma lub mimowolna jest jak wiersz. powinna nas zaskakiwać, zmuszać do myślenia. Stanowić o naszym człowieczeństwie w każdym czasie, w każdym ustroju i sytuacji zdawałoby się nawet bez wyjścia.

Jestem przeświadczony, że to kolejne spotkanie autorskie miesiąca międzynarodowych spotkań literackich udowadnia jak uniwersalną materią jest język poezji, prozy, eseju, dramatu, jeśli tylko pozwolimy sobie na otworzenie się na innych ludzi, zwanych poetami, prozaikami, dramaturgami, tych obdarzonych boską iskrą talentu objawioną im w dniu ich narodzin. A później tylko stoi za tym  ciężka, niekiedy żmudna literacka praca.

 

Gabriel Leonard Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.