fesstiwal słowa w piosence
--

Łukasz Orbitowski kontra Zoe Strachan

[17.07.14]

Wczoraj nie było tak jak zawsze, czyli nie zaszła między Łukaszem Orbitowskim i Zoe Strachan do kongienialnego podobieństwa ich literackich światów.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Łukasz Orbitowski rocznik 1977, to autor trzynastu opublikowanych książek, jak sam powiedział na spotkaniu, do większości się przyznaje. Zaczynał od fantastyki: jego debiutem było opowiadanie Diabeł na Jabol Hill, opublikowane w pierwszym numerze miesięcznika "Science Fiction. Jak dowiedzieliśmy się z rozmowy prowadzonej przez Bartosza Czartoryskiego, miasto Kraków niedawno uhonorowało Orbitowskiego specjalną ławeczką, która mieści się na skraju Jabolowego Wzgórz. Historia zdawałoby się stricte literacka ziściła się konkretnym przedmiotem nazwanym jego imieniem i wpisała w krakowski pejzaż.



Bartosz Czartoryski i Łukasz Orbitowski na "kanapie" prawdy


          Jak mówił, jego debiutanckie rzeczy są już po latach dla niego, z jednej strony historią jego pisarskich początków, ale również pewną zmienną ogniskową, z jakiej obserwował swoje własne ówczesne podejście do roli pisarza.
Czartoryski jak sam zaznaczył jest jakby nadwornym prowadzącym spotkania z Orbitowskim, panowie znakomicie gawędzili, o tym, czy warto czytać. Nie jestem do końca przekonany, ale dla dobra sprawy powiem, że "lepiej jest obcować z Charlesem Bukowskim, Dylanem Thomasem, Kafką, Capotem niż np. z Justinem Biberem".

          Później wyjaśnialiśmy sobie, czy Orbitowski słusznie przez krytykę literacką zaliczany jest do twórców młodego pokolenia? Wyszło, że nie przywiązuje do tego nadmiernej wagi, ale uważa, iż po publikacji dziesięciu uznanych książek i nominacjom do Paszportu Polityki i literackiej nagrody NIKE,  traktuje siebie jako człowieka wykonującego zawód pisarza. W tej świadomości mieści się też moja własna dojrzałość literacka. Później okazało się, że nie zawsze książka, z której jesteśmy np. niezadowoleni, którą uważamy za słabszą w swojej twórczości zdobywa taką samą ocenę czytelników. Mowa tu była o jego ostatniej powieści Szczęśliwa ziemia", co do której ma Orbitowski sporo własnych uwag, a za to spotkała się z entuzjastycznym czytelniczym przyjęciem, czego dali fani Łukasza na Facebooku czy na blogu.




Łukasz Orbitowski

W drugiej części swojego spotkania we wrocławskiej Mediatece Orbitowski przeczytał fragment swojej nowej książki pt. "Inna dusza", będącej mocno fabularyzowaną relacją z głośnego przed kilku laty dokładnie zaplanowanego zabójstwa dwóch młodych dziewcząt przez dwudziestoparoletniego niekaranego człowieka. Do dzisiaj nie podał on żadnego powodu swojego makabrycznego czynu. Orbitowski dostał to jako zlecenie od znanego wydawnictwa, którego nazwy nie chciał ujawniać przed skończeniem swojej pracy. Co go skusiło, aby wybrać właśnie ten przypadek? Odpowiedź nie jest wcale prosta, chociaż słuchacze kojarzyli to w prostej analogii z dziełem Trumana Capote;a "Z zimną krwią". Łukasz odżegnywał się o tego porównania tłumacząc, że Capote przemycił w swojej książce wątek zakochania się w Indianinie, jednym ze sprawców. A on jako Orbitowski, po dwóch czy trzech spotkaniach i rozmowach w sali widzeń ze skazanym na trzydzieści lat odsiadki mordercą, nie nawiązał z nim żadnej praktycznie nici porozumienia. W rozmowie z nim nigdy się nie pokajał, ani nie okazał najmniejszej skruchy z tego powodu. Okazał kompletne wypranie z wyższych uczuć.

Na końcu dowiedzieliśmy, że Orbitowski został zaproszony przez Szczepana Twardocha do napisania wspólnie z nim scenariusza do filmu będącego adaptacją mrocznej książki Twardocha "Morfina". Jak deklarował Łukasz, w ich adaptacji nie będzie aż tak mrocznie, będą "fajne auta i dziewczyny z dużymi piersiami".

Gabriel Leonard Kamiński: Wyczytałem gdzieś, chyba wklejony na Facebooku artykuł z "Wyborczej", iż kończy pan na dłuższy czas przygodę z fantastyką i chce zająć się pisaniem zupełnie innych rzeczy, vzy to jest ta nowa rzecz której czytał pan fragment na dzisiejszym spotkaniu?

Łukasz Orbitowski: Mniej więcej tak. Mnie w ogóle towarzyszy idea robienia cały czas rzeczy nowych, tak żeby te książki różniły się od poprzednich, tak by był to zarazem skok jakościowy, odnośnie nastroju, tematu, wykonania. I to jest moja stała intencja żeby była wyraźna różnica pomiędzy książką poprzednią a następną i jeżeli tak nie jest, to nie dlatego, że drugi raz chciałem napisać to samo, ale dlatego że zawiodłem. Rozumiem pan - chciałem zaoferować coś nowego, a wyszło znów to samo. Może rzeczywiście, te wyeliminowanie fantastyczności z planowanej powieści jest taką poważniejszą zmianą, a jeszcze przed nią będzie taka książka quasi reportażowa, może nie reportażowa ale bardziej wspomnieniowa z mojej podróży po RPA.

Gabriel Leonard Kamiński: To ja czekam nią. Jak pan myśli p. Łukaszu, skąd  bierze się tak powszechne w tej chwili zainteresowanie kryminałami, samą zbrodnią, jej planowaniem i na końcu spełnieniem? Nick Brooks, Szkot, który przedstawiał tu dwa dni temu swoją książkę mówił, że trwa w tej mierze nawet pewien dyktat, wydawcy każą swoim autorom pisać właśnie kryminały,  bo się bardzo dobrze sprzedają? Czyżby ludziom brakował adrenaliny? Przecież mamy coraz więcej różnych ekstremalnych sportów?

Łukasz Orbitowski: Wiem pan co, ja sam sobie często zadaję to pytanie. Nigdy nie napisałem żadnego kryminału, inna dusza i nie napiszę, nie będzie żadnej zagadki, nie będzie detektywa, nie będzie niczego co kojarzy się z tym rodzajem literatury, ale zdaję sobie dosyć podobne pytanie, dlaczego ludzie chcą czytać o mordercach" I przyszła mi do głowy taka myśl, taka niepoprawna odpowiedź, że w jakimś sposób mordercom zazdroszczą że w zabijaniu drugiego człowieka jest jakaś potworna ale jednak wolność i że morderca jest tą osobą która sobie z tych czy innych przyczyn na tą wolność pozwala.  To jest to myśl bardzo nieładna i dziwna, ale tak to już jest, że my ludzie nie jesteśmy do końca takimi sympatycznymi misiami.

Gabriel Leonard Kamiński:
Zadam panu krótkie pytanie, takie jak Jerzmu Jarniewiczowi: gdyby miał pan w trzech słowach zachęcić czytelników Portalu Księgarskiego do sięgnięcia po pana najnowszą książkę, to co by im pan powiedział:

Łukasz Orbitowski: Będzie to bardzo szczera książka. Miały być trzy słowa...ja piszę różne książki ale zawsze są one szczere.

 



Zoe Strachan czyta fragmenty "Negative Speace"


Zoe Strachan jest tylko o dwa lata starsza od Orbitowskiego,  ale jej doświadczenia życiowe wydają się być głębsze. Może to wynika z tego co powiedział Łukasz, że każda jego książka, jak wydaje mu się podszyta jest pewnego rodzaju chłopactwem. Pochodzi z robotniczej rodziny, wszyscy jej bliscy pracowali w kopalni, ona jest pierwszą w linii, która skończyła studia i wykłada na uniwersytecie w Glasgow na kierunku twórczego pisania.
Przedstawiła nam fragmenty swojej debiutanckiej powieści "Negative Speace", w wolnym tłumaczeniu "Negatywna Przestrzeń", gdzie przedstawiła swoje uniwersytecie losy, na przykładzie historii Luce'a i Richarda i ich znajomych. Obaj pochodzą tak jak i ona z klasy robotniczej, Luck dorabia na studiach handlując marihuaną, Richard wydaje się być mniej przebojowy. Ich zetknięcie się właśnie na kampusie z przedstawicielami szkockiej i angielskiej klasy średniej pokazuje problem, która uchodzi w na Wyspach jako jeden z bardziej drażliwych i aktualnych oprócz bezrobocia i pauperyzacji byłej klasy robotniczej.
Ujawnia się między innymi w szkockiej rzeczywistości, gdzie właścicielami większości ziemi są wielkie klany szkockie i bogaci Anglicy. Dochodzi na tym tle do wielu nieporozumień i niepokojów, a ostatnio jak mówiła Strachan przemieniło się to w zbiórkę pieniędzy przez gminy i mieszkańców miast, czy wysp szkockich przeznaczonych na jej wykup.



Zoe ze swoją tłumaczką Pauliną Gąsior

Doświadczenie jej pokolenia było bardziej traumatyczne jak mniemam od doświadczenia Orbitowskiego. Na jej oczach jej bliscy stracili źródło utrzymania, zamykano miejscowe zakłady pracy, nawet wytwórnie whisky, padały księgarnie i biblioteki. Tylko niesamowity upór pozwolił Zoe zdobyć sobie tą pozycję jaką ma dzisiaj. Jest cenioną wykładowczynią, znaną, nagradzaną i czytaną w Szkocji pisarką, skończyła wydział filozoficzny, pisze libretta, opowiadania, eseje i artykuły.

Zoe Strachan odpowiada na pytania czytelników

Przemieszana u Strachan warstwa obyczajowa, psychologiczna tworzy z jej powieści zgrabne jak to sama określiła gatunkowo "powieści campusowe". Są one szczególnie dobrze odbierane przez czytelników w związku z powszechnymi w tym pokoleniu podobnymi doświadczeniami. Szkoła życia według Zoe, to długa, niespokojna droga, nabieranej z latami wiedzy o sobie samym, o swoim miejscu w tych skomplikowanych czasach globalnych zjawisk zanikania kultury, tradycji, zrywania więzi międzypokoleniowych.

Jutro opublikuję dłuższy wywiad z Autorką "Negatywnej przestrzeni"

 

 

Gabriel Leonard Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.