fesstiwal słowa w piosence
--

Zoe Strachan - Jeszcze raz przeżyć tamte uniersyteckie lata

[18.07.14]

Zoë Strachan podobnie jak Nick Brooks głównymi bohaterami swojej "Negatywnej przestrzeni" uczyniła reprezentantów szkockiej kasy robotniczej i z tej perspektywy chciała pokazać ich studenckie czasy; zetknięcie się z przedstawicielami szkockiej i angielskiej middle class czy zachłyśnięcie się wolnością.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Gabriel Leonard Kamiński: Na ile "Negative Space" jest książką autobiograficzną, a na ile wymyśloną przez panią fabułą i czym się pani inspirowała?

Zoë Strachan: W Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych mamy do czynienia z osobnym podgatunkiem - powieścią kampusową, a moją pośrednią inspiracją była powieść Ellen Wolf napisana w tym właśnie klimacie. Myślę, że usytuowanie mojej powieści właśnie w realiach kampusu uniwersyteckiego jest bardzo ciekawe, bo to jest ten pierwszy okres dla ludzi, kiedy wyjeżdżają z domu, zmieniają swoje środowisko, łamią różne bariery, jest to jakby ich pierwszy okres wolności.

Gabriel Leonard Kamiński: Chciałbym nawiązać do pani wcześniejszej wypowiedzi, w której podkreślała pani szkocką obsesję podejmowania w książkach tematu podziałów klasowych, wspominał o tym już trzy dni wcześniej Nick Brooks?

Zoë Strachan: W szkockiej literaturze mamy do czynienia z pewną obsesją na punkcie klasowości, podziału klasowego i tematu męskości, i te dwie kwestie chciałam ująć w mojej powieści. Po raz pierwszy w swojej powieści uczyniłam bohaterami mężczyzn, co może wydawałoby się dziwne ale, było to w pewien sposób wyzwalające i uczyniło powieść jeszcze bardziej autobiograficzną. Wcześniej przeczytałam Państwu moje opowiadanie dziejące się w Berlinie, podczas mego trzyletniego tam stypendialnego pobytu pt. "Zugunruhe". I wbrew pozorom nie było to opowiadanie autobiograficzne, chociaż mogę się zgodzić z tym powiedzeniem, że pisarze często świadomie bądź podświadomie wprowadzają do swoich książek wątki autobiograficzne. Co jeszcze mogłoby być autobiograficzne w mojej książce, być może pochodzenie głównych bohaterów Richarda i Luck'a, którzy pochodzą z małego szkockiego miasteczka tak jak i ja. W mojej rodzinie wszyscy pracowali w branży górniczej, jestem dopiero pierwszą osobą w rodzinie, która podjęła studia na uniwersytecie i to być może moi rodzice bardziej mnie wspierali niż rodzice Richarda w powieści.

Pytanie z sali: Dlaczego przyjechała pani właśnie do Polski i co stanowiło o pani wyborze?

Zoë Strachan: Zawsze Polska wydawała mi się interesującym krajem z punktu widzenia kultury, historii, ale takim bezpośrednim impulsem było to, iż jako pisarka otrzymałam stypendium do Norymbergi i tam spotkałam mnóstwo Polaków, którzy wielokrotnie zachęcali mnie do przyjazdu do Polski i opowiadali mi o waszym pięknym kraju. W tej chwili też na uniwersytecie w Glasgow jestem promotorką dwóch studentek z Polski, doktorantek. Obie piszą powieści i w tych powieściach bardzo wyraziste są wątki związane z Polską i dlatego też czuję jako ich promotorka że będę chciała wrócić tutaj do Polski, żeby jeszcze bardziej zrozumieć wasz kraj.

Pytanie z sali: Wykłada pani Kreatywne Pisanie, co to jest za kierunek i czy można każdego nauczyć pisać?

Zoë Strachan: Te kierunki studiów są bardzo popularne w krajach angielskojęzycznych, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Podobnie jak na Akademii Sztuk Pięknych uczymy ich pogłębiać i doskonalić ich zdolności, podchodząc do zjawiska pisania jak do czystej sztuki.
        Są to studia tak popularne, iż musimy co roku robić wstępną selekcję, na podstawie nadesłanych próbek literackich, i jeśli dostrzegę u kogoś ten choćby mały ślad wrodzonego talentu, to jestem w stanie pogłębić w nim te umiejętności. Ucząc moich studentów ciągle zadaję sobie pytanie, czy z każdego można zrobić dobrego pisarza? Niestety każda osoba, która chce się uczyć twórczego kreatywnego pisania musi mieć wrodzony talent, tę iskrę daną od Boga. Jeśli ją dostrzegę wiem, że mam przed sobą zadatek na dobrego pisarza. Studenci, którzy przychodzą na te studia muszą mieć talent albo coś świetnego, być może coś co przeżyli w swoim domu bądź jaką świetną historię do opowiedzenia, bo wówczas wokół tego talentu, albo wokół tego co może mieć konkretnego do powiedzenia można pracować. oczywiście najlepiej jest gdy ta osoba posiada po prostu wrodzony talent. Lubię pracować z tą grupą wybranych osób, gdyż praca pisarza ogólnie jest bardzo samotna. Natomiast spotykanie się z moimi studentami czy z innymi pisarzami stanowi zawsze jaką inspirację, może by źródłem pomysłów lub wyzwań. Kiedy czytam aplikacje składane przez studentów, to przede wszystkim szukam jakiegoś potencjału, potencjału na więcej i myślę, że jest to w dużej mierze coś bardzo intuicyjnego, chodzi tu o takie uczucie, że jest głos który przemawia z tego pisarstwa, że słowa napisane na kartce mogą stać się można powiedzieć niewidoczne i dopiero z za nich pojawia się mówiących do nas głos postaci. Jeśli jednak adept nie ma talentu i nie ma nic do powiedzenia utwór napisany przez taką osobę może być technicznie świetny i pisarsko ale jest płaski. Inaczej mówiąc nie można zrobić czegoś z niczego.


Gabriel Leonard Kamiński:
Nick Brooks mówił tu nam parę dni wcześniej o boomie w końcu lat dziewięćdziesiątych na rynku wydawniczym w Szkocji, gdzie powstało mnóstwo małych firm wydawniczych, czy to zjawisko trwa nadal i czy Szkoci czytają książki, bo Polacy niekoniecznie? I czym łatwo jest wydać swoją debiutancką książkę


Zoë Strachan: Rzeczywiście ten boom na małe wydawnictwa wciąż jeszcze trwa. Powstają ciągle nowe, często rodzinne wydawnictwa, podczas gdy te większe cały czas się komercjalizują, mając tylko jedno zadanie: sprzedawać coraz więcej egzemplarzy. Natomiast między tymi wielkimi i małymi powstaje taka kreatywna przestrzeń, która stwarza więcej możliwości dla młodych pisarzy. Drugie pańskie pytanie brzmiało czy Szkoci czytają? Jeszcze tak, ale już wyczuwa się takie zagrożenie, jest coraz mniej księgarń i ciągle zagrożone jest istnienie bibliotek, więc jakby w moim środowisku ludzi czytających wyczuwamy, iż jest taki trend, że młodzi już mniej czytają od nas. Myślę, że osoby które czytają  zawsze będą czytać i zawsze będą stali czytelnicy, również dzieci, kiedy się je przyzwyczaja od maleńkości do obcowania z książką one też prędzej czy później będą czytać. Ważny jest tu dostęp do książek, stąd mój niepokój o małe księgarnie.

Gabriel Leonard Kamiński:
Chciałbym jeszcze zagadnąć o ten wątek klasowy w pani powieściach, dotyczący statusu klasy robotniczej. W Polsce po tzw. transformacji nikt praktycznie z pisarzy tym problemem się nie zajął, u nas wkroczył na salony pisarskie postmodernizm, który u was na Zachodzie skończył się w końcu lat siedemdziesiątych?

Zoë Strachan: Myślę, że to nie jest tylko szkocka obsesja ale u nas pisarze wywodzili się w porównaniu do Anglii z bardziej zróżnicowanych środowisk. W Szkocji mieliśmy od lat bardzo dobry system edukacji, silny przemysł i rolnictwo i oni jakby wywodzili się tych różnych środowisk. Ten podział klasowy nie jest tak widoczny w codziennym funkcjonowaniu społeczeństwa, natomiast widać go jeśli patrzymy na własność ziemi w Szkocji. Należy ona w większości do bardzo wąskiej grupy bogatych utytułowanych rodzin czy klanów. Dlatego małe społeczności wiejskie, miejskie organizują się po to, by wykupić od tych właścicieli ziemskich tą ziemię. Mamy takie zjawisko na przykład na północy Szkocji, jedna z wysp szkockich została wykupiona przez mieszkańców. I to jest  też ważny aspekt w tej debacie niepodległościowej, w której Szkocka Partia Narodowa niekoniecznie chce o tym rozmawiać. Mamy jeszcze u nas do czynienia ze zjawiskiem mobilności między klasami społecznymi, co dotyczy młodego pokolenia, ale starsi robotnicy i i ich rodziny , w momencie likwidacji przemysłu zostali w znacznym stopniu pokrzywdzeni i spauperyzowani, którzy żyją w ubóstwie i nie mają żadnych szans na jakikolwiek awans społeczny. I oczywiście, związku z tym, w Wielkiej Brytanii w gazetach codziennie czyta się o jakichś sprawach związanych z klasowością, kiedy patrzymy na elitę, na rząd, w Anglii to są ludzie, którzy chodzili do tych samych prywatnych szkół. którzy wywodzą się z utytułowanych arystokratycznych rodzin, chodzili później na te same uniwersytety, tak że ta klasowość jest stale w naszej rzeczywistości obecna. To oczywiście też zachęca Szkocję do tych niepodległościowych działań, ale zapewne nawet, kiedy ją odzyskamy, to dalej będziemy uznawać brytyjską królową.

Gabriel Leonard Kamiński:
Czy czasem ten kryzys klasy robotniczej i związany z tym kryzys klasowości, nie ciągnie się od czasów słynnej liberalnej prywatyzacyjnej polityki "Żelaznej Damy" Margaret Thatcher?


Zoë Strachan: Rzeczywiście, za czasów Margaret Thatcher wiele przemysłów w tym lokalnych zostało zamkniętych, część sprywatyzowano, dotyczy to kolei  czy kopalni, na przykład miasteczko z którego pochodzę miało bardzo bogaty przemysł. W latach pięćdziesiątych sześćdziesiątych było tam kilka różnych rodzajów branż przemysłowych, m.in. maszyny, silniki, buty czy produkcja whisky marki Johny Walker. Niestety w tej chwili nic z tego nie zostało, nawet tej naszej rodzimej specjalności czyli whisky. To zjawisko dotyczy całej Europy, ale rzeczywiście według mnie Szkocja  była bardzo dotknięta tym upadkiem przemysłu, dlatego Margaret Thacher, chociaż część bogatej klasy na nią głosowało, nie ma w Szkocji wielu zwolenników i nie była zbyt lubianą osobą. Oczywiście za jej rządów powstała w Szkocji bardzo silna opozycja i była ona politycznie wyrazista, natomiast teraz, te granice między poszczególnymi partiami znacznie się zacierają.

Pytanie z sali:
Jest pani z wykształcenia filozofem, jaką szkołę pani reprezentuje? Czy i w jakim zakresie, to pani wykształcenie przewija się w pani twórczości?

Zoë Strachan: Podobne pytanie zadano mi w Brnie i chciałabym tu powiedzieć. Myślę, że bliska mi jest fenomenologia, tu Maurice Merleau-Ponty, brytyjska filozofia kontynentalna. To że w swoim pisaniu skupiam się na różnych szczegółach dotyczących charakterystyk postaci wynika właściwie z mojego zainteresowania tym kierunkiem, poza tym jest mi bliska kwestia rozdzielenia ciała i umysłu jak u Kartezjusza,  to czym one się od siebie różnią i gdzie umiejscowiona jest ludzka dusza, ten problem staram się badać w swojej twórczości i jak wielu pisarzom jest mi blisko egzystencjalizm.

Kiedy się pisze, to tak naprawdę próbuje się ukryć te wpływy filozoficzne, bardziej ukryć niż uwidocznić, gdyż uwidocznienie ich może sprawić, iż postacie te nie będą wydawały tak prawdziwe czy realne.
Jestem pisarką, która bardzo skupia się na stworzonych przeze mnie postaciach. To postacie są dla mnie najważniejsze. I tym co w pisaniu sprawia mi największą przyjemność, to czego nie możemy doświadczyć w realnym życiu,  to znaczy sięganie w głąb umysłów bohaterów, wyobrażenie ich wewnętrznego świata, tego co tym co myślą czyli coś,  co być może nie może mieć miejsca w rzeczywistości.

Pytanie z sali:
Jak brzmi pani życiowe motto:

Zoë Strachan: Może to pozostaje w pewnej sprzeczności, ale chcę być najprościej mówiąc lepszą osobą i lepszą pisarką!

Opr. GLK

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.