fesstiwal słowa w piosence
--

Ivan Binar - moja wyobraźnia prowadzi mnie przez świat

[22.07.14]

Ivan Binar, siedemdziesięciodwuletni piszący jak mówił o sobie z przymrużeniem oka emeryt, który pisze dla siebie, dla swoich wnuków i kota odpowiedział w trakcie spotkania na kilka pytań:

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Gabriel Leonard Kamiński: Jak rodzą się pańskie książki, czy pisze pan od razu pod wpływem pierwszego impulsu czy też ma pan jakiś wcześniej opracowany plan pracy?

Ivan Binar: Piszę wówczas, kiedy mam na to ochotę i wenę twórczą. Jeżeli piszę, to idzie mi w miarę szybko pisanie pewnych fragmentów, a później to musi gdzieś tam swoje odleżeć. Moja praca nie wygląda w ten sposób, że ja wstaję rano i przelewam myśli na papier. Ja od razu powiem państwu, nie żyję z pisania. Później kiedy już wszystko napiszę, przychodzi kolejna, najważniejsza faza mojej pracy czyli skreślanie. Pisarz musi być bardzo krytyczny w stosunku do siebie, żeby nie zostawić w tekście żadnych banałów, żeby się bez sensu nie powtarzać i w zasadzie wyrzucić wszystko, co jest tam zbędne i nie ma żadnego sensu w tekście. To czasami bywa bolesne. Bo pisarz myśli sobie, o tym jakie piękne zdanie stworzył, a później się okazuje, że jest ono zupełnie zbędne.

Gabriel Leonard Kamiński: Czy  pańska powieść zawiera jakieś fragmenty autobiograficzne, czy odnoszą się one do realnych sytuacji z pańskiego życia?

Ivan Binar: Moja książka celowo nie jest autobiograficzna. Są w niej pewne elementy autobiograficzne, na przykład ta kotka Miau. Kiedy zacząłem pisać tą książkę, to miałem wrażenie, że nie będzie nic warta i  że to jest takie pisanie dla kota. I w końcu zostawiłem tą kotkę Miau celowo w tekście bo koty są naszymi najlepszymi słuchaczami.

 

Gabriel Leonard Kamiński: Czy można w związku z tym powiedzieć, że pańska powieść jest pewnego rodzaju prozą realizmu magicznego?

Ivan Binar: Z całą pewnością zawiera tego typu elementy, ale moim zamiarem nie było stworzenie prozy dokładnie w tym gatunku, ale zapewne pewne elementy w niej są. Na przykład motyw tego "Niebieskiego Wesołka", tej łodzi płynącej po niebie, on się gdzieś w tych kluczowych momentach mojej powieści pojawia. I z całą pewnością ten motyw tej napowietrznej łodzi przynależy do realizmu magicznego. Ponieważ książka nie została przetłumaczona język polski, jedynie jej fragment, to zdradzę wam jej zakończenie. Gdyby była przetłumaczona, to zaprosiłbym wad do jej przeczytania. Na samym końcu ten główny bohater odpływa tą łodzią i jest to symbol, tego jego życia pośmiertnego, a wraz z nim ta kotka Miau.

Pytanie z sali: Jak pan wybiera lub selekcjonuje tematy do swoich opowiadań, powieści? Czy daje się pan uwieść jakiemuś wątkowi, czy też układa je pan w jakiś szczególny plan?

 

Ivan Binar: Ja nie szukam tematów, to tematy szukają mnie. Akurat tym w  ogóle się nie martwię. Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, to zawsze jakoś tam samo wyjdzie. Po prostu noszę to w sobie, pojawia się pierwsze zdanie, ono napędza kolejne, a później rodzi się z tego zarys historii, no i sam, zaczynam być ciekawy jak to wszystko się skończy. W zasadzie książka powstaje w połowie w mojej głowie, wymyślam sytuacje, postacie, no i tak naprawdę zaczynam spoglądać na to, jak te sytuacje się rozwijają. Oczywiście w takim ogólnym zarysie wiem o czym chcę pisać i w jakim kierunku to powinno zmierzać, ale bywają sytuacje w których mój bohater mnie samego zaskoczy. Ta praca pisarza przypomina mi pracę malarza, który również musi przestrzegać pewnych reguł przy swojej pracy twórczej, tak samo pisarz nie może popełniać pewnych błędów, natomiast to co wyjdzie ostatecznie, to jest właśnie kwestia tej kompozycji. I to jest właśnie podniecające w pisaniu, że człowiek nigdy nie wie co z tego tak na samym końcu powstanie. No bo myślę, że gdyby człowiek musiał sam wymyśleć coś, potem to opisać i stanowiłoby to jego codzienną pracę, to byłaby strasznie ciężka monotonna praca i na pewno nie spodobała by mi się.

Gabriel Leonard Kamiński: Jak została odebrała pana książka w Czechach i na Słowacji?

Ivan Binar: Właśnie ta moja książka była nominowana do najbardziej prestiżowej czeskiej nagrody literackiej "Magnesia litera", ale jej nie wygrała czyli była bardzo dobrze wybrana, kiedy dostała się do  tej ścisłej czołówki.

Gabriel Leonard Kamińsiki: Ile miał pan spotkań autorskich, jaki był nakład pana książki i czy ma pan takie informacje: ile sprzedało się do tej pory egzemplarzy?

Ivan Binar: Tego nie wiem, wydawca mi tego nie powiedział. Nie znam też nakładu, ponieważ nie jest to nigdzie wydrukowane. Ale jest nas  Czechów bardzo niewielu.

Pytanie z sali: Czy wydawał pan swoje książki,  w czasie swojego pobytu w  Austrii?

Ivan Binar: W Austrii pojawiła się jedna moja książka ale już bardzo dawno, opublikowało ją wydawnictwo Solnay, ale chyba się kiepsko sprzedawała, bo  kiedy zaoferowałem temu wydawnictwu moją kolejną powieść, to nie byli nią zainteresowani. Literatura to jest biznes, więc kiedy produkt się nie sprzedaje.


Gabriel Leonard Kamiński: Ale przecież Czesi uchodzą za bardzo oczytany naród!

Ivan Binar: Może wolą innych autorów ode mnie. Może jestem dla Czechów zbyt skomplikowany

Anna Wanik: Ja jestem bardzo ciekawa, nie wiem czy będzie pan chciał o tym opowiedzieć. Nie wiem czy widzieliście państwo ten filmik promujący naszego autora. Każdy z pisarzy dostawał pudełko i wymyślał, co jest w tym pudełku. I pan Binar odniósł się do tego swojego więziennego doświadczenia. I tak naprawdę jest to minutowy filmik, z którego dowiedziałam się nad czym najlepiej spędzać czas będąc w zamknięciu. I dowiedziałam się, że pan Ivan bardzo wiele rzeczy sobie wtedy przypomniał; człowiek tam naprawdę trafiając do aresztu żyje tak naprawdę cały czas przeszłością. Przypomina sobie wiersze, przypomina sobie różne zdarzenia, przypomina sobie różnego rodzaju teksty i później je przetwarza. Ja chciałabym zapytać pana Binara w jaki sposób dzisiaj zaczyna pan ten proces pisarski, bo mówi się, że mówi się o panu Binarze, iż w zasadzie główną oś wszystkich jego książek stanowi on sam. Pisze sobie, o swoich przeżyciach?

Ivan Binar: Ale to nie jest prawda , jest to wyssane z palca...

Anna Wanik:
W takim razie dlaczego tak tu o panu napisano?

Ivan Binar: Pewnie dziennikarze  sobie to mnie wymyślili, taką pasującą im do mnie wersję. Nie mogę jednak oceniać sam siebie.

Anna Wanik: Ja jeszcze zadałam panu Binarowi pytanie, jaką według pana rolę pełni w tych czasach artysta i czy pan jeszcze pisze? Na to pytanie odpowiedział mi, że praktycznie już nie pisze, chyba, że książki dla dzieci razem ze swoimi wnukami, o ostatnio tworzy tylko grafiki. A rolą artysty jest być wrażliwym i przetwarzać tą rzeczywistość w jakiej żyje oraz obserwować ją i ludzi.

Ivan Binar: Moim zdaniem, żeby artysta i pisarz odnaleźli swoje miejsce w społeczeństwie powinni pełnić konkretną rolę i być może taką rolą byłoby bawienie czytelników. W czasach komuny tworzenie literatury, było  jakby kwestią polityczną. No i dlatego byliśmy z tego powodu prześladowani. I bardzo im przeszkadzało, że publikowaliśmy w "samizdacie", w wydawnictwach podziemnych. Przeszkadzało im wszystko, co było prawdą, albo coś co stało w sprzeczności z ich ideologią. Już nawet nie chodziło tylko o prawdę, ale przede wszystkim o wolność tworzenia.

Pytanie z sali:  A czy teraz jest wolność tworzenia?

Anna Wanik: Pyta pani o wolność w Czechach, w Polsce, czy w ogóle?

Ivan Binar: Oczywiście, o ile nie chcemy na tym zarabiać.

Pytanie z sali: Ja myślę jednak, że wolność każdy ma w sobie!

Ivan Binar: Ma pani w zupełności rację, publikowaliśmy w "samizdacie" czyli w tych podziemnych wydawnictwach, ale była cała grupa pisarzy, która dopasowała się do realiów i zarabiała mnóstwo pieniędzy, bo służyli tamtej ideologii.

Anna Wanik: Pozwoliłam sobie na osobistą wycieczkę, spytałam Ivana Binara, dlaczego już nie pisze? Odpowiedział, że czasem jeszcze pisze w wolnym czasie, ale jak już mówił wcześniej nie żyje z literatury tylko z emerytury.

Ivan Binar:
Byłem dziennikarzem, więc z tego się wcześniej utrzymywałem, pracowałem w Radiu Wolna Europa w Monachium, a potem w radiu w Pradze...

Anna Binar: Nie wiem czy dodałam na samym początku, że pan Binar był prezesem największego związku pisarzy czeskich. Zajmował bardzo prestiżowe stanowisku w świecie literackim, ale jak sam mówi, ale nie podobało mu się to.

Gabriel Leonard Kamiński: Czy łatwiej jest panu pisać dla dorosłych czy dla dzieci, bo pokutuje taka obiegowa prawda, że dzieci są bardziej wymagającym odbiorcą?

Ivan Binar: Nie to dla mnie żadnej różnicy. Dzieci nie są durne, żeby im dostarczać na pół gwizdka przetworzoną literaturę, one muszą dostać literaturę pisaną na całego. Mam pięcioro wnucząt.  Piszę dla nich również takie bardziej skomplikowane teksty, ale zawsze musi się to im podobać i ich bawić. Ale nawet z nimi współpracuję, oni mi przy tym pisaniu pomagają pytając mnie za każdym razem: "co będzie dalej". Na przykład na podstawie mojej książki o "Króliku Fiale" powstał dla czeskiej telewizji cały cykl wieczorynek. A Królik Fiala był paskudnym pluszakiem mojej wnuczki Mani. I ona tego strasznego pluszaka bardzo kochała i cały czas mnie męczyła żeby wymyślił jakieś historyki z nim związane. No i później razem wymyślaliśmy te historie. Później nie potrzebowałem już pomocy wnuczki i resztę historyjek skończyłem sam. Tak wyglądała moja współpraca z wnukami.

Gabriel Leonard Kamiński: Przed spotkaniem z panem przejrzałem sobie stare numery "Literatury na świecie"i sprawdziłem statystyki pisarzy krajów europejskich tłumaczonych za granicą. Wyszło mi z wyliczeń, że w latach 70-tych i 80-tych więcej tłumaczonych było czeskich pisarzy niż polskich, a przecież Polska jest przynajmniej cztery razy większym i ludniejszym krajem niż Czechy.  Teraz ta tendencja nieco się wyrównała, ale i tak więcej tłumaczy się Czechów. Co składa się na fenomen czeskiej literatury, że jest ona tak dobrze odbierana nie tylko w Europie?

Ivan Binar: Nie potrafię panu odpowiedzieć na to pytanie, bo po prostu nie wiem. Wydaje mi się, że owszem w tych latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych wychodziło bardzo dużo tłumaczeń, z tej racji, że literatura wyszła z ukrycia. Myślę, że polskiej literatury też sporo ukazywało się w "drugim" obiegu, ale to wynikało z sytuacji politycznej.

Gabriel Leonard Kamiński: Ale nie myślę tutaj tylko o pisarzach opozycyjnych, ale wymieniono tam takie nazwiska jak Saifert, Vancura, Ladislaw Fuks, Ota Pavel, Hrabal, Kundera, Bondy itp., szczególnie w krajach niemieckojęzycznych?

Ivan Binar:
Nie odpowiem panu na to pytanie ponieważ nie mam na ten temat takiej bogatej przekrojowej wiedzy. W zasadzie nie wiem co mam wymyśleć, żeby odpowiedzieć panu na to pytanie, bardzo mi przykro z tego powodu.

Z Ivanem Binarem rozmawiał Gabriel Leonard Kamiński
z Portalu Księgarskiego www.ksiazka.net.pl

 

Gabriel Leonard Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.