fesstiwal słowa w piosence
--

"Czego boi się Graham Masterton?"- rozmowa z autorem "Manitou"

[22.07.14]

Urodzony w Edynburgu Graham Masterton rozpoczynał swoją karierę w dwóch najpopularniejszych brytyjskich magazynach dla mężczyzn, Penthouse i Mayfair. Doświadczenia z tego okresu w jego życiu i kontakty, jakie zdobył zaowocowały wieloma poradnikami seksualnymi.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

W latach 70-tych, gdy rynek na tego typu książki zaczął się kurczyć, Masterton postanowił spróbować swoich sił w horrorze. Jego debiut – Manitou – książka napisana w tydzień i zekranizowana w 1978 roku okazała się wielkim sukcesem. Demony ( Dżinn), postacie z legend (Sfinks) i elementy folkloru indiańskiego (cykl Manitou), którym autor przeciwstawia w swoich książkach normalnych śmiertelników okazały się genialną receptą na poczytną pozycję. By jednak nie zostać zaszufladkowanym jedynie jako autor horrorów, Masterton sięgnął po historyczną fikcję i tak mogliśmy się cieszyć kunsztem Mastertona również na tej płaszczyźnie, w pozycjach, takich, jak Brylant, czy Headlines. Nazywany „Mistrzem mitów”, najbardziej elastycznym i najbardziej płodnym pisarzem – jak sam mówi stara się nie schodzić poniżej 7-10 stron dziennie, wydaje zaś około trzy tytuły rocznie – Graham Masterton był gościem tegorocznego Miesiąca Spotkań Autorskich. Przy tej okazji udało nam się zamienić z nim parę słów.

 

Gabriel Wiktor Kamiński: Przy okazji spotkania mieliśmy okazję wysłuchać krótkiego opowiadania The Nighthider (Mężczyzna z szafy). Czy jest to po prostu opowiadanie, czy może zaczyn do powieści, jakiegoś zbioru, czegoś większego?


Graham Masterton: To po prostu opowiadanie. Pomagam napisać pierwszą powieść pewnej młodej dziewczynie, której na imię Dawn, tak, jak bohaterce opowieści. Pewnego razu spotkałem się z nią i opowiadała mi o dziwnym śnie, w którym ktoś przebywał w jej szafie. Była przerażona, ja zaś pomyślałem, że to dobry zaczyn. Napisałem więc o tym, jaka mroczna tajemnica mogła się kryć za tym mężczyzną w szafie. Kiedy jej przeczytałem ten tekst była jeszcze bardziej przerażona, niż przedtem (śmiech).


Gabriel Wiktor Kamiński: Skąd nawiązanie do prozy C. K. Lewisa? Czy miał to być jakiś rodzaj hołdu złożonego autorowi „Opowieści z Narnii”?


Graham Masteron: To było bardzo proste skojarzenie – była tam szafa, więc pierwsze, o czym pomyślałem to lew, wiedźma i stara szafa. Poza tym lubię pisać swoje własne interpretacje znanych opowieści. Na ten przykład „Alicja po drugiej stronie lustra” Lewisa Carolla, którą sparafrazowałem w „Zwierciadle Piekieł”


Gabriel Wiktor Kamiński: Czytałem tę książkę, gdy miałem chyba 15 lat. Nie zapomnę bibliotekarek, które zawsze patrzyły na mnie z pewnym wahaniem, jakby chciały powiedzieć: „Nie wiem, czy te książki są dla ciebie odpowiednie. To są książki o śmierci, mordercach, gwałcicielach! To są horrory!


Graham Masterton: Cóż, obawiam się, że w życiu czasem tak bywa, prawda? Zajmuję się w tej chwili kryminałami i wybrałem się niedawno do Czech, bo tam właśnie wydają moją pierwszą książkę z tego gatunku, pomijając jej wersję elektroniczną na Kindle. Ludzie tam mówili mi : Boże, to okropne, zupełnie , jak te horrory. Ja mówię: Tak, bo jaka jest tak naprawdę różnica między horrorem, a kryminałem? Jaka jest różnica między zabijaniem w rzeczywistości, a zabijaniem w wymyślonej rzeczywistości? Zbrodnia nie jest niczym przyjemnym. To nie tak, jak u Agathy Christie – miękkie, delikatne, przyjemniutkie opowiastki o zabijaniu.


Gabriel Wiktor Kamiński: Mam wrażenie, że te książki czyta się w zasadzie dla samego detektywa, jako centralnej postaci, nie zaś dla samej zbrodni.


Graham Masterton: W serii kryminałów, które napisałem i które piszę główny bohater jest oczywiście również ważny. To kobieta, która bardzo szybko awansuje do funkcji detektywa w irlandzkiej policji. Mam jednak nadzieję, że tchnąłem w nią trochę więcej życia, bo nie pociągają mnie, jak już mówiłem te przyjemniutkie opowiastki kryminalne w rodzaju „Biskup został pobity na śmierć borsukiem (Badger, nawiązanie do jednej z postaci kryminałów Agathy Christie, swego rodzaju gra słów) w łazience i reakcje w rodzaju O jejku!” (śmiech).


Gabriel Wiktor Kamiński: Co się tyczy różnych gatunków, jest Pan autorem wielu typów, rodzajów książek, od poradników seksualnych, przez kryminały, do horrorów i thrillerów. Jaki typ książek sprawia Panu najwięcej radości podczas pisania?


Graham Masterton: Nie sądzę, żebym je jakoś odróżniał. To są opowieści o zwykłych ludziach, którzy muszą stawić czoła niezwykłym, często drastycznym sytuacjom.


Gabriel Wiktor Kamiński: Również w poradnikach seksualnych?


Graham Masterton: Oczywiście, tam też zwykli ludzie muszą często stawić czoła katastrofalnym sytuacjom (śmiech). Zająłem się tym jednak ze względu na to, że przez dobrych 20 lat byłem redaktorem Mayfair i Penthouse. Poznałem wówczas mnóstwo różnych ludzi - sławne prostytutki, ekspertów w dziedzinie seksualności, jak William Masters i Virginia Johnson. Korespondowałem też z czytelnikami, którzy opowiadali mi o swoich problemach. Poza tym była też cała masa modelek, które miały sesje zdjęciowe w tych magazynach. Mężczyźni najczęściej rozmawiali z nimi, jak z parą piersi. Ja natomiast starałem się dowiedzieć, co chcą w życiu robić, dlaczego zdecydowały się na bycie modelką, co chciałyby w ten sposób osiągnąć, czy są szczęśliwe, czy mają partnerów...
Te wszystkie rozmowy zebrały się na ogromny materiał, którego użyłem w książkach o seksie. Chciałem w nich pokazać, czego kobietom brakuje w mężczyznach, jak oni sami mogą te braki uzupełnić i wreszcie, jak kobieta może zachęcić mężczyznę do tego, żeby się pod tym kątem zmienił. Obecnie nie piszę już seks poradników, myślę jednak, że dużo tego można znaleźć w moich pozostałych książkach. Postaciami centralnymi są u mnie bardzo często kobiety.


Gabriel Wiktor Kamiński: Jest też w Pana książkach dużo seksu.


Graham Masterton: Owszem, tak jak w naszym życiu jest dużo seksu, prawda? Staram się, by wszystko, co piszę było prawdziwe, związane z życiem. W większości recenzje moich książek są pozytywne, dziwię się czasem jednak, gdy ktoś napisze, że któraś z moich powieści jest odrażająca, że coś go zszokowało. Wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy wiemy, w jaki sposób funkcjonują nasze ciała – jaki jest sens się tego wstydzić?


Gabriel Wiktor Kamiński: A teraz coś z zupełnie innej beczki. Wspomina Pan wielokrotnie Kindle (producent e-readerów i wydawca e-booków). Jak się Pan odnosi do tego, że książka w dużym stopniu przeniosła się do sieci? Czy uważa Pan, że być może kiedyś książka papierowa przestanie istnieć?


Graham Masterton: O, nie sądzę, by tak się stało. Znam wielu ludzi, którzy uwielbiają ten moment, gdy otwiera się książkę, można poczuć zapach świeżej farby drukarskiej. Poza tym ludzie lubią postawić książkę na półce, pochwalić się swoją kolekcją, gdy przyjmują w domu znajomych. Nie sądzę, żeby książka fizycznie przestała istnieć. Oczywiście, jeśli chce się wydać klasyczną książkę, to jest potężna inwestycja, trzeba ją wydrukować, pokryć koszta magazynowania, reklamy, dystrybucji. Dlatego też wydawcy wybierają ostrożnie, najczęściej wśród tytułów, które będą pewne, bądź też dobrze rokują. Natomiast e-booki to świetna rzecz. Napisałem wiele książek, których dystrybucją zajął się Kindle. Nie mogłem uwierzyć, gdy w ciągu pierwszych sześciu miesięcy sprzedałem w ten sposób 380 000 egzemplarzy. W przypadku klasycznej książki nigdy nie udałoby mi się osiągnąć takiego wyniku. Nie udałoby mi się też dotrzeć do pewnych grup odbiorców, których być może nie stać na zakup w księgarni, bądź też do takich miejsc nie przychodzą. Uważam, że e-booki to świetny wynalazek, ale na pewno nie zastąpi on klasycznej książki.


Gabriel Wiktor Kamiński: W swoich książkach wymyśla Pan przeróżne sposoby na to, by przestraszyć czytelnika. Czego Pan się boi?


Graham Masterton: Nie, nie boję się niczego. To znaczy, oczywiście, bałbym się każdego realnego zagrożenia ze strony drugiego człowieka. Bałbym się o siebię i moją rodzinę, gdyby ktoś nam zagrażał. Ale nie boję się duchów, demonów, czy jakichkolwiek nadnaturalnych istot.

Dziękuję za ciekawą rozmowę

Z Grahamem Mastertonem rozmawiał Gabriel Wiktor Kamiński

Opr. Gabriel Wiktor Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.