fesstiwal słowa w piosence
--

Koniec z kryminałami? Wywiad z Zygmuntem Miłoszewskim

[23.07.14]

Niedawno ogłosił, że nie napisze więcej kryminałów. O tym, jakie książki będzie teraz pisał, o ekranizacjach, a także przepisie na sukces pisarski rozmawiał z Zygmuntem Miłoszewskim, gościem Miesiąca Spotkań Autorskich we Wrocławiu, Adam Koszutski.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Adam Koszutski: -Jakie emocje towarzyszą pisarzowi kiedy widzi ekranizacje swojej powieści i czy to doświadczenie pomaga w pisaniu scenariusza serialu?

Zygmunt Miłoszewski: -Wbrew temu, co sadzą ludzie, emocje są niewielkie. Praca pisarza ma wiele elementów naprawdę trudnych emocjonalnie. Sam proces pisania, czyli siedzenie tylko i wyłącznie w swoim towarzystwie przez długie miesiące jest tak wyczerpujący, że potem to już nic  nie robi na mnie wrażenia. Spotkania z czytelnikami są z kolei takimi momentami adrenaliny, endorfin. Oczywiście, że chcemy, żeby nasze książki były ekranizowane, można dzięki temu zobaczyć to, co wymyśliliśmy w innej formie. Dobrze by było, żeby te ekranizacje były dobre, bo to jest i sława i chwała i uznanie, jak ludziom się spodoba, to sięgną po naszą książkę, a może i po następną. Piszemy po to, żeby jak najwięcej ludzi to przeczytało. Po obejrzeniu „Uwikłania” nie byłem szczególnie szczęśliwy, ale też nie było tak, że chodziłem,  rwałem włosy z głowy i zacząłem brać narkotyki. A jeśli znalazłem paru czytelników więcej dzięki tej ekranizacji, to świetnie.

AK: -Co tak naprawdę decyduje o zaistnieniu pisarza, poza talentem oczywiście?

ZM: -Mnie się wydaje, ze to jest tylko loteria, kwestia szczęścia. Być może po prostu jest tak, że ta sama powieść w jednym roku przepadnie bez wieści, a w drugim będzie megabestsellerem. Czasami trzeba utrafić w czas, naprawdę tutaj nie ma recepty. Oczywiście, że lepiej mieć dobrego wydawcę, który potrafi zwrócić  na to uwagę, nie tylko w sensie promocji czy recenzentów, bo często w literaturze decyduje taki marketing szeptany. Parę osób przeczyta książkę,  która im się spodoba i potem mówi o tym innym. W ten sposób wieść o dobrej książce się rozchodzi. Ale wiele razy się zastanawiałem z przyjaciółmi którzy są pisarzami, czy są jakieś mechanizmy, które można by wykorzystać. Oczywiście jeśli się pójdzie do bardzo dobrego wydawnictwa, które wyda milion na promocję, to nie ma siły. Wiadomo, że taka książka ma szansę. I to jest dobre. Ale umówmy się, żaden debiutant nie może liczyć na coś takiego. Wydawcy też liczą pieniądze i nie będą ich ładowały w debiutantów, skoro mogą w pisarzy już uznanych, którzy im przyniosą zyski.

 

AK: -Powiedział Pan, że kończy z pisaniem kryminałów, jakich książek możemy się teraz spodziewać?

ZM: -Właściwie to nie wiem. Teraz jestem trochę jak człowiek po imprezie który mówi, ze nigdy alkoholu do ust nie weźmie. Jestem tak wykończony że nawet  pisanie sms-a sprawia mi ból, brzydzę się stawiania liter. Odpocznę, dojdę do siebie, przejdę przez młyn promocji  nowej książki, a potem zobaczę: albo wrócę do stylistyki „Bezcennego”, mam pomysł na kontynuacje, którą napiszę jeśli uda mi się dogadać z amerykańskim wydawca. Nie planuje żadnych rzeczy kryminalnych, emocjonalnie się od tego odciąłem. O ile wcześniej jeszcze myślałem o Szackim, o kryminałach, przychodziły mi jakieś pomysły do głowy to teraz nic, zero.

AK: -Pisze pan scenariusz serialu, czy to będzie serial kryminalny?

ZM: -Tak, to serial kryminalny. Scenariusz pisałem razem z bratem. Zdjęcia mają się zacząć  jakoś w sierpniu, a emisja na wiosnę. To będzie serial klasycznie kryminalny, jeden odcinek - jedna zagadka. Bohaterem jest prokurator, ale nie Szacki.

AK: -Czy coś Pana w polskim kryminale zaskoczyło ostatnio? Jak Pan sądzi, w którą stronę będzie rozwijał się ten gatunek?

ZM: -Przez ilość książek i autorów kryminał ulega dewaluacji. Ostatnio z tych rzeczy które czytałem podoba mi się powieść Kasi Bondy, która ma świetne zacięcie reporterskie do dokumentacji, zdobycia gruntownej wiedzy o tym, co pisze. Zawsze też kibicuje Marcinowi Wrońskiemu, który dostał nagrodę „Wielkiego Kalibru” w tym roku za książkę „Pogrom w przyszły wtorek”. Poza tym niewiele czytam kryminałów, głównie znajomych.

AK: -W wywiadzie dla „Gali” powiedział Pan, że na razie powie prawdę, że nie ma żadnych rytuałów pisarskich ale postara się coś wymyślić następnym razem. Wymyślił Pan?

ZM: -Mam swój strój roboczy który składa się z bardzo starej bluzy polarowej, co sprawia, ze w ogóle piszę swoje powieści od listopada do marca, po pierwsze dlatego, ze mi się nie chce robić nic innego i dlatego, ze jest zimno. Otwieram wtedy okno i siedzę w tym starym złachanym polarze. Jeszcze i torcik wedlowski z którego muszę zrezygnować bo tyję jak cholera.

AK: -Dziękuję bardzo.

 

Adam Koszutski

24.07.14 20:53
/
bg
Osobowość ekspresyjno- estetyczna ze smaczną riposta i sytuacyjnym poczuciem humoru -jak mogłaby nie byc skazana na sukces..
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.