fesstiwal słowa w piosence
--

KS Morgan McKean: "Ludzie szukają w teatrze bardziej uniwersalnej prawdy niż tylko mówienia prosto w twarz"

[23.07.14]

Szkocka autorka sztuk dramatycznych i wykładowczyni twórczości dramatopisarskiej na uniwersytecie w Hull zaprezentowała nam fragment swojej nagrodzonej przez Gildię Szkockich Dramaturgów sztuki "Gdzie indziej" i krótką jednoaktówkę "Ktoś dobry". Przy okazji odpowiadała na moje pytania i pytania z sali:

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Pytanie z sali: Jakie to były wydarzenia, o których mówiła pani, iż zainspirowały panią do napisania jednoaktówki  pt. "Ktoś dobry"?

KS Morgan McKean: Te wydarzenia, w zasadzie toczą się w Szkocji i w Anglii od kilku lat. Zauważa się duży wzrost siły i znaczenia - The Scottish Defence League (SDL) - skrajnie prawicowych organizacji. Co mnie w tym zainteresowało, to, iż do tych skrajnie prawicowych organizacji zaczęli się przyłączać się również homoseksualiści. Wtedy z kolei organizacje zrzeszające homoseksualistów zaczęły prowadzić swoją kampanię, przypominając, iż te skrajnie prawicowe organizacje, to nie są ludzie, którzy w żaden sposób nie chcą im tak naprawdę pomóc i żeby przestali zasilać ich szeregi. Są to bowiem ludzie i organizacje szerzące hasła zupełnie przeciwne od tych, które były zawsze bliskie osobom homoseksualnym. I właśnie w samej sztuce wiele zdań jest wziętych wprost z rozmów z członkami tych organizacji jak na przykład moment, w którym jeden z bohaterów mówi, że "Jak jesteśmy gejami, to nie oznacza, że nie jesteśmy mężczyznami". Moja sztuka stara się naświetlić i przybliżyć sytuację, jakbym to ujęła "mniejszości w środku pewnej mniejszości". Moimi inspiracjami były bardziej wizualne doświadczenia jak na przykład takie plakietki, które ostrzegały, że tu jest "Strefa wolna od gejów". To coś co wszystko razem wpłynęło na mnie i w pewien sposób przyczyniło się do tego, iż taką sztukę napisałam.

Julita Szołtysek: Jeśli nie macie w danej chwili państwo pytań do Morgan, to ja chciałabym ją zapytać o tą sztukę "Ktoś dobry". Tak jak tu mieliśmy pokazaną tą ogromną wrogość między członkami jednego społeczeństwa ale bardzo podzielonego i wręcz właśnie jakby posegregowanego, jak te plakietki "Strefa wolna od gejów" czy "Strefa wolna od religii", chciałabym się zapytać, czy rzeczywiście nada to tak wygląda jak opisała to McKean i czy podjęto jakieś kroki żeby przeciwdziałać tej sytuacji? Czy raczej tylko artyści się tym zajmują, czy też podejmowane są szersze działania organizacji społecznych?

KS Morgan McKean: Nie zgodziłabym się z określeniem, iż jest to segregacja, ponieważ, co jest bardzo interesujące, iż te dzielnice i części miasta są często wielokulturowe, zróżnicowane pod względem społecznym i  dobrym przykładem może być to, że w środku tej dzielnicy znajdował się kościół, który później stał się synagogą, a jeszcze później został  meczetem, więc to też pokazuje taki przepływ kultur,  to iż te kultury przenikają się, i w jakiś sposób ze sobą współgrają, mimo takich wydarzeń, które cały czas podsycają wrogość.

Gabriel Leonard Kamiński: Czy McKean współpracuje z reżyserami, w przygotowaniu wystawienia jej sztuk, czy oddaje ją po prostu w ich ręce?, i czy marzy się jej wyreżyserowanie własnego dramatu?

KS Morgan McKean:
W Szkocji wygląda to tak, że związki zawodowe bardzo dobrze działają na rzecz artystów, pisarzy lub dramatopisarzy i teraz sytuacja wygląda tak, iż jako autorzy sztuk mamy prawo być obecni podczas prób w teatrze. Nie tyle mamy prawo być obecni, ale otrzymujemy też za to zapłatę, więc ja zawsze byłam obecna na tych próbach, ale nie oznaczało to wcale, że starałam się jakoś wpływać na reżysera czy starałam się jakoś modyfikować jego wizję, chociaż wiadomo, że dyskusje między autorem, a reżyserem się zdarzają  i są czasem dosyć gwałtowne. Istotne jest to, że mnie i reżyserowi zależy na jednym i tym samym czyli na tym, aby moje dzieło połączyć z jego wizją w taki sposób, który będzie dla nas obojga zadowalający i stworzy z tego nową jakość, stworzy coś nowego.

Gabriel Leonard Kamiński: Czy marzy się pani wyreżyserowanie własnej sztuki?

KS Morgan McKean: Nie, nigdy czegoś takiego nie zrobiłam, a to jest dosyć ciekawe, bo rzeczywiście, co do niektórych moich sztuk, to mam w głowie bardzo wyraźną i jasną wizję na ich temat, jak chciałabym żeby wyglądały. Ale tak szczerze mówiąc nie myślałam o tym tak konkretnie. Na tym etapie, na którym jestem nie chciałabym być jednocześnie reżyserem własnych dramatów, bo tak jak wspomniałam wcześniej bardziej mi zależy na tym, żeby powstało, coś nowego, coś co będzie połączeniem mojej wizji i wizji reżysera, coś co będzie wynikiem rozmów, dyskusji i takiego przenikania się różnych pomysłów, dlatego wolę to pozostawić reżyserowi. Poza tym też ja spędzam dużo czasu sama pisząc, tworząc, rozmyślając nad bohaterami, nad akcją, a z kolei reżyser spędza bardzo dużo czasu z aktorami więc może poznać tych ludzi lepiej i będzie lepiej wiedział niż ja, kto do jakiej postaci czy roli rzeczywiście najlepiej się nadaje.


Julita Szołtysek:
Ja chciałabym się zapytać jeszcze Morgan, à propos tej pierwszej sztuki, która została nam tu przedstawiona "Gdzieś indziej",  co to jest to "Gdzie indziej"? Czy jest geograficznie łatwe do uchwycenia, czy jest to bardziej metaforyczne, no i czy można się tam dostać, czy to w ogóle jest możliwe?

KS Morgan McKean: To "Gdzie indziej", rzeczywiście tak bardziej metaforycznie funkcjonuje  bo konkretnie dotyczy poszukiwań partnera głównej bohaterki Nick'a, który nagle znika, ale nie w taki sposób, że wyjeżdża gdzieś, podchodzę do tego bardziej metaforycznie, tylko prowadzi pewnego rodzaj podwójne życie, unika odpowiedzialności, stąd też różne kwestie związane z mniejszościami etnicznymi i to "Gdzieś indziej",  to jest takie miejsce, gdzie
można zniknąć a jednocześnie można się w nim odnaleźć.

Gabriel Leonard Kamiński: Morgan wykłada dramaturgię na uniwersytecie, co według niej jest ważne jeśli chodzi o pisanie dla teatru: wybór tematu, języka sztuki, dialogów; krótkie czy rozbudowane i czego na przykład młodzi dramaturdzy powinni unikać?

KS Morgan McKean: Tak rzeczywiście często mi się zdarza, że jestem pytana przez moich studentów o jakąś taką receptę na stworzenie dramatu, który
odniesie sukces, który będzie wystawiany w wielu teatrach. Wówczas odsyłam ich do takiego bardzo znanego eseju, gdzieś z przed dziesięciu lat napisanego przez eksperta z dziedziny teatrologii [Annę Deavere Smith - przyp. mój), nosi on tytuł "List do młodego (artysty) dramaturga", a podtytuł brzmi "Bycie odważnym".  Jest to dość długi esej, który rzeczywiście zawiera bardzo wiele cennych uwag, z których ja również korzystałam i zazwyczaj robię to w ten sposób, że całej grupie zlecam przeczytanie tego eseju, zaznajomienie się z nim i później mamy taką otwartą dyskusję na ten temat. Staram się rozważać ten pomysły, które są proponowane w tym eseju i wówczas też studenci dodają swoje uwagi czy przemyślenia i w ten sposób tworzymy tą bardziej swoją receptę, może nie na sukces, ale receptę na to być  dramatopisarzem, który umie funkcjonować w społeczeństwie takim jak nasze czyli pełnym sprzeczności i pełnym też różnych emocji, niekoniecznie pozytywnych.

Gabriel Leonard Kamiński:
Czy w Szkocji jest też boom na oglądanie spektakli teatralnych tak jak w Polsce, gdzie na te najbardziej głośne, dobre przedstawienia trzeba się zapisywać z wyprzedzeniem lub czekać w kolejce?

KS Morgan McKean: Czy ma pan na myśli też sztuki tworzone również przez młodych autorów, a nie tylko przez klasyków?

Gabriel Leonard Kamiński: Oczywiście, także te pisane przez młodych dramaturgów?

KS Morgan McKean: Więc rzeczywiście macie szczęście w Polsce, że jest u was takie duże zainteresowanie, gdyż w Szkocji zdecydowanie tak nie jest i jeśli chodzi o tych nowych twórców, to bardzo ciężko jest im zdobyć publiczność. Jednak sztuka kogoś zupełnie nieznanego nie ma szans wypełnić całego teatru,
ale oczywiście bardziej znane klasyczne przedstawienia cały czas przyciągają widzów ale to też wszystko zależy od czasu, bo na przykład, kiedy jest okres festiwalowy, miesiące letnie, tak do jesieni, to wtedy rzeczywiście zdarza się, że wszystkie miejsca są wysprzedane, nie ma żadnych biletów, a z kolei,  kiedy te same sztuki odgrywane są zimą czy przed  świętami Bożego Narodzenia, to okazuje się, że też takim tytułom, które w okresie letnim były bardzo popularne
ciężko jest wypełnić całą salę, więc dosyć jest to wszystko dziwne. Nie wiem od czego to zależy ale rzeczywiście jest mi przykro, że tak ciężko jest młodym twórcom, świetnym twórcom, a jest ich coraz więcej nie mogą się przebić, przyciągnąć takiej publiczności, w takiej ilości na jaką zasługują.

Gabriel Leonard Kamiński: Mam jeszcze dwa ostatnie pytania. Pierwsze, co pani sądzi o takim zjawisku, które przemknęło przez sceny teatralne na świecie i w Polsce,  mam tu na myśli "teatr okrucieństwa i schizoidalnych wizji" - to moje własne określenie, reprezentowany przez sztuki Sarah Kane i Marka Ravenhilla,
bo według mnie ta fala już minęła, a ludzie poszukują jakby bardziej uniwersalnych życiowych prawd, niż tylko przemocy i okrucieństwa? I czy ona jest nadal obecna we współczesnej dramaturgii angielskiej?

KS Morgan McKean: Rzeczywiście był taki czas kiedy w Wielkiej Brytanii bardzo były popularne sztuki Sarah Kane czy Ravenhilla, ale teraz w takich prawdziwych teatrach wystawiane są bardzo rzadko. Najczęściej są wystawiane przez grupy uniwersyteckie czy studenckie grupy teatralne. Są to przedstawienia robione na małą skalę, nie przyciągają zbyt wielu widzów i wydaje mi się, że popularność takiego teatru zdecydowanie spadła. Ostatnio kwestionowana jest też nazwa tego nurtu, w angielskim był nazwany "Prosto w twarz". Nazwa jest też teraz kwestionowana, ponieważ wiele sztuk, które pierwotnie były kategoryzowane jako należące do tego nurtu, to ramy tej kategorii są zbyt wąskie po prostu, i wydaje mi się, że chwilowo jest taki odwrót
od tego, Nawet pojawiają się głosy, że są to sztuki już dość staroświeckie, iż zainteresowanie widzów w międzyczasie też się zmieniły. Ale to wszystko jest bardzo dynamiczne, myślę o naszej rzeczywistości w której żyjemy, kto wie może po jakimś czasie ten sposób pisania znowu będzie na topie.

Dziękuję za rozmowę i spotkanie.
Z  KS Morgan McKean rozmawiał oprócz Julity Szołtysek -
Gabriel Leonard Kamiński
z Portalu Księgarskiego www.ksiazka.net.pl


Gabriel Leonard Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.