fesstiwal słowa w piosence
--

Karel Škrabal i jego poetycki bunt w kibolskim stylu

[24.07.14]

We wtorek spotkaliśmy się o godzinie dziewiętnastej we wrocławskiej Mediatece z czeskim poetą, urodzonym 1969 roku w Jihlavie Karelem Škrabalem Jak sam zaznaczył, było to jego pierwsze spotkanie z publicznością poza granicami swojego kraju.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Kibic Sparty Brno, miłośnik kibolskiej subkultury w tym języka w swojej poezji, ostrej i wyrazistej komentuje na bieżąco współczesność. Kiedyś taką poezję nazywano społecznie zaangażowaną. Ukończył technikum mechaniczne, nie dokończył studiów technicznych i socjologii na Uniwersytecie Masaryka w Brnie.

Karel Škrabal

          Od 1992 roku pracuje jako dziennikarz (Český deník, Lidové noviny, TV Nova, obecnie Mf Dnes). Członek grupy literackiej Vítrholc.
           Autor tomów poetyckich Podpalcie Pragę (Zapalte Prahu, 1998), Bita śmietana (Šlehačka, 2000), Druga wersja prawdy (Druhá verze pravdy, 2003) i Strachajło (Strašpytel, 2007). „Śmiem twierdzić, że Karel Škrabal jest najwyższej miary poetą  oryginalnie metafizycznym, o ile rozumiemy przez to wgląd pod powłokę codzienności i zautomatyzowanego postrzegania”, napisał o nim Jan Nejedlý.



Karel Škrabal z prowadzącą spotkanie, tłumaczką Anną Wanik

Co do tej metafizyczności, to zdania są podzielone, jak twierdzi sam Škrabal, bo jak wiecie u nas też są dwie szkoły: Praska i Brneńska. Jedna mówi, czyli praska, po opublikowaniu mojego debiutu "Spalcie Pragę", że jestem nieźle szurnięty, a po ostatnio opublikowanym w 2014 roku tomie "Radio Vítrholc" stał się osobistym wrogiem bardzo wielu prażan jak i brneńczyków. Nie oszczędza w ni, ani kiboli praskiej drużyny Sparty Praga, ani Rudej Hvězdy Brno. Chlaszcze jak to się mówi, na prawo i lewo, a nawet na oślep Używa jak mówi dużo dosadnych słów, przekleństw, wyrazów kolokwialnych i za to go nie lubią, a o jego ostatniej książce recenzenci albo piszą negatywnie, albo nie piszą wcale.
Oto jeden z przykładowych wierszy:

­Chcę
 
Znam twoje oczy
Lubię twoje włosy
Kocham twoje ciało
Chcę Cię rozebrać
i mieć Cię
A potem
chciałbym jeszcze
żebyś miała
mrugającą pizdę


Jego wiersze wygłaszane w takt muzyki grupy Vitrholc mają specyficzny rytm wynikający z doboru słów, zbitek słownych czy obrazowych. Na pytanie, czy próbował je wygłaszać w rytmie rapu czy hip hopu stwierdził, że w Czechach to schyłkowe gatunki, ale wcześniej nosili się z takim zamiarem, lecz nic konkretnego z tego nie wyszło. Posłuchajcie zresztą  sami:

Praha—Brno

Stromovka—Lužánky

Kulaťák—Moravák

Jakýpak copak

Pražák, nebo Brňák?

Metro—šalina

Votravuje s tím každá dylina

Všude je krýgl

o dvou kůrkách

a s jedním uchem piva

nad paneláky se smutně stmívá

 



Karel Škrabal słucha pytań tłumaczonych przez Annę Wanik

Poniżej tłumaczenie jednego jak twierdzi z ważniejszych dla niego tekstów.
Jest to tekst, który dokumentuje samopoczucie Škrabala, kiedy to przyjechał z Brna do Pragi, w poszukiwaniu pracy:

Nowicjusz

Jestem tu nowy
Staram się nie rzucać w oczy
nie chadzam
do knajpy z wielkim logo Sparty
W klubie Slamník udaję
że nic tam nie ma
Wolę chodzić do knajp
gdzie się więcej mędrkuje niż kibicuje

Kibica Sparty poznasz wszędzie
ma dziwne oczy i przyjechał pociągiem
Wolałbym wzgórze Letná bez stadionu
ale na razie nie powiem tego nikomu

Przed komisją–

dla Milana Kozelki

Idziemy z Milanem
poddać się ocenie
komisji na Pradze 6
dział literatury i pustych gestów

Jemu chodzi o emeryturę
mi zaś o prestiż
Więc wyciągam uwagi o futbolu
tanie aluzje do mniejszości
cioty przemieniam na gejów
a do dowcipów o Deżo
dodaję, że szuka pracy

Los każdego kloszarda
zrzucam na antysocjalny kraj
i biorę stronę samotnych matek:
Przecież wszyscy chcemy
przedszkoli zakładowych
a przy nich ścieżek rowerowych
Podkreślam swój sprzeciw
wobec stawiania nowych
centrów handlowych

Eliminuję
niepoprawne genderowo gadki
kiedy powiem pizda
będzie to wyłącznie o facecie
a honorarium roześlę
wszystkim poetkom
żeby wyrównać ich wypłaty

 



Karel Škrabal popija wodą ciężką atmosferę jaka zebrała się wokół jego
brzydkich słów


Język poetycki Karela Škrabala jest dosadny, czasem wulgarny, często mówiący wprost, ale nie można odmówić mu literackiej prawdy czy rytmu. Nie wiem czy ma w Polsce swojego tak zadeklarowanego literackiego odpowiednika. Spotkanie ze Škrabalem było naprawdę dla publiczności mimo tej dosadności wielką przyjemnością. Prowadzony lekko przez Annę Wanik był już potem tylko podobny do pogaduszek dobrych znajomych. Autor dziękował wszystkim, że tak długo wytrzymali z jego poezją. W Czechach jak wspominał, to różnie bywało, nawet tak, że ludzie po prostu wychodzili z jego spotkania wzburzeni. Jeśli to prawda, to jest to świadectwo, tego, iż jego twórczość jest żywa, żeby nie powiedzieć życiowa i dotyka ważnych aktualnych spraw:

Porządny podatnik
 
Zmiana organizacji ruchu
przez tunel świętej Blanki
Zbieram grzecznie po psie
gówna i inne niespodzianki
 
Jadę tam gdzie każe strzałka
nie tracę punktów bez sensu
Wszędzie chciałbym być jak w domu
a jestem sztamgastem bez gospody
 
Wszystko jest fajnie i będzie lepiej
umiem to sobie zwizualizować
Wyrucham schody do ciebie
a od masturbacji zapłacę podatki

Rzeczywistość w jakiej przyszło nam żyć stała się na naszych oczach istną kakofonią zdarzeń, doznań, sytuacji, porwanych, często anty narracyjnych, na których określenie często ciężko jest znaleźć jakieś wysublimowane określenie, gdyż jest sytuacją z gatunku zgoła paradokumentalnego. I taka jest też poetyka Karela  Škrabala.

Policzek z lewej
 
Kiedy komuniści piszą wiersze
toczy się walka klas
strzela się z Aurory
Na sali czy w galerii
ktoś komuś da w pysk
Kiedy komuniści piszą wiersze
podnosi się poziom
w morzu poezji
podnosi się lewicowa sraczka
Kiedy bój klasowy rymuje
młode lewaczki drżą
siorbiąc grzańca z sierpem i młotem
i w kawiarniach rozgłaszają
jaki porządek w domu mają
ci ich faceci na macierzyńskich
Kiedy komuniści piszą wiersze
naziści też piszą
Wszyscy maszerują w pochodach
świat się zmienia
a w wydawnictwie Host
niezauważalnie wychodzi
następny katolicki poeta

Gabriel Leonard Kamiński:
Zauważyłem jak pan czytał, iż pańskie teksty mają swoisty rytm, dobór słów i przenośni. Czy próbował pan rapować swoje wiersze i czy uczestniczył pan w poetyckich slamach?

Karel Škrabal: Nie rapuję, mówię, tu również w imieniu grupy Vítrholc. Zastanawialiśmy się nad tym, kiedy rozmawialiśmy w grupie o nowych formach przekazu poezji. Jak ją przekazać inaczej publicznie i jeden z kolegów Vítrholców stwierdził, że nie będziemy prezentować poezji tak starą metodą jaką jest hip-hop czy rap. A w slamach poetyckich nie uczestniczyłem, chociaż są w Czechach bardzo popularne, ale mogę się nad tym zastanowić, lecz wcześniej chyba musiałbym się przed tym solidnie upić.

Anna Wanik: Nie wiem jak państwa, ale mnie bardzo interesuje, kiedy Karel Škrabal z dziennikarza przeistoczył się w poetę i w jaki sposób odbierane są pana wiersze w Czechach, bo po komentarzach jakie spotkałam na Youtube pod niektórymi utworami, to powiedziałabym, że są bardzo specyficzne?

Karel Škrabal: Zacząłem pisać wiersze zanim zostałem dziennikarzem. Mówiąc wprost moja poezja wzbudza duże kontrowersje w Czechach. Jesteśmy jak każdy naród trochę leniwi, więc jak się coś nowego pojawi, tak jak moje teksty, to jakoś szczególnie nikt się nimi nie przejmuje i nikogo to nie wzrusza.

Pytanie z sali: Jeśli ma Pan konto na Facebooku, Twitterze czy swój blog, to co kibice czescy Sparty czy Brna mówią o pana poezji?


Karel Škrabal: Ma swój profil na Facebooku i Twitterze, a kibice Sparty raczej mnie olewają, bo o mnie nie wiedzą i pewnie nie czytali moich tekstów, natomiast jest kilku dziennikarzy, którzy kibicują Sparcie i oni dla żartu czasami coś wpisują.

Gabriel Leonard Kamiński:
Kiedyś o takiej poezji mówiło się, że jest społecznie zaangażowana, czy tak skomentowałby pan swoją twórczość?

Karel Škrabal: Wydaje mi się, że można tak powiedzieć. W czeskiej republice rozgorzała ostatnio debata na temat zaangażowanej sztuki w ogóle, ale przede wszystkim z tej lewicowej perspektywy. Moi zdaniem powinno być tak, że każdy powinien pisać o tym o czym chce.

Gabriel Leonard Kamiński:
Jak się w Czechach sprzedaje poezja i w jakim nakładzie została wydana pańska ostatnia książka, i na przykład czy wie, ile egzemplarzy się sprzedało, bo jako księgarza bardzo mnie to interesuje, gdyż w naszym kraju księgarnie nie chcą brać tomików poezji do sprzedaży, a wydawcy twierdzą, że nawet na Szymborskiej i Różewiczu nie zarabiają?


Karel Škrabal: Nakład mojej książki, to pięćset egzemplarzy, to jest taki typowy nakład poezji w Czechach, a wydaje mi się, że większość z tego nakładu i tak rozdam.

Gabriel Leonard Kamiński:
Czy miał pan dużo spotkań autorskich promujących "Radio Vítrholc", jak pańska książka została odebrana przez krytykę, ile ukazało się recenzji?

Karel Škrabal: Recenzenci piszą o mojej twórczości źle albo wcale. Natomiast jeździłem na liczne spotkania, kiedy jeszcze mieszkałem w Brnie, a to dzisiejsze jest moim pierwszym zagranicznym spotkaniem. Najczęściej jednak występuję z moją grupą Vítrholc. Poezja  jest dla mnie dodatkiem a do pracy chodzę jako dziennikarz.


Karel Škrabal: A teraz ja zadam wam pytanie. Czy w Polsce są poeci, którzy utrzymują się z pisania?

Odpowiedź z sali: Chyba nie, ci co z niej żyli: Szymborska, Różewicz czy Miłosz już nie ma ich na tym świecie.

Pytanie z sali:
Kiedy pojawiły się w czeskiej poezji wulgaryzmy i czy w ten sposób lepiej się ona sprzedaje?

Karel Škrabal: Wulgaryzmy w czeskiej poezji występują już od czasów takiego poety jak Karel Hynek Mácha, który żył w romantyzmie, występują już od  XVIII wieku. Największy wpływ na moją twórczość mieli poeci  czeskiego undergroundu, którzy używali również w swojej twórczości wielu wulgaryzmów i i ostrego języka pełnego  bardzo potoczystych słów. Ja nie mam z tym żadnego problemu, jeśli tylko pasują mi w tekście. Myślę, że odbiór jest taki sam zarówno na Słowacji, Czechach jak i w Polsce, ale to oczywiście zależy od tej przestrzeni w jakieś prezentowane są te wiersze. Zupełnie inaczej będą odbierane, kiedy przeczytam je w rockowym klubie wieczorem, a zupełnie inaczej, kiedy je przeczytam po południu na przykład w bibliotece.

Pytanie z sali: Czy lepiej pańskie teksty i zamieszczone w nich wulgaryzmy odbierają młodzi odbiorcy czy starsi wiekiem, czy jest to bez znaczenia? I czy przekleństwa i wulgaryzmy są tak samo rozumiane dzisiaj, niż na przykład dwadzieścia, trzydzieści lat wstecz?


Karel Škrabal: Ja myślę, że tutaj ważniejszą kwestią nie jest wiek czytelników, ale to co ich interesuje, w jakich kręgach kulturowych się obracają, co czytają.Trzeba pamiętać o tym, że słowa wulgarne nie stanowią dla mnie celu, ale środek, na przykład to słowa "picza" - pizda, w języku czeskim na dwadzieścia różnych znaczeń. Oczywiście z upływem czasu część znaczenia tych wulgaryzmów słabnie.

Anna Wanik:
Myślę, iż w Polsce jest również podobnie, że za pomocą jednego wulgarnego wyrażenia ludzie mogą prowadzić całkiem sensowną konwersację. Myślę, że każdy z nas to kiedyś słyszał, w pewnych częściach miasta.

Karel Škrabal: Ale oczywiście mojej mamie na przykład, to się bardzo nie podoba, przeszkadza jej to i nie pasuje. No moja żona raczej tego nie komentuje.

Pytanie z sali:
Czy pańska poezja była tłumaczone na obce języki i czy te właśnie słowa sprawiały trudność tłumaczom?

Karel Škrabal: Moja poezja nie była tłumaczona jeszcze na żaden obcy język. Właściwie macie przed sobą państwo poetę, który jak do tej pory nie odniósł żadnych dużych sukcesów. 


Gabriel Leonard Kamiński: To właściwie nie pytanie, a dygresja. Zastanawiam się czy w Polsce uchowałby się pan z takim tomikiem, na tak wysokim stanowisku dyrektora regionalnego czeskiej telewizji, gdyż  wydaje się, że u nas różni właściciele prywatnych stacji czy Telewizja Polska, Radio są bardziej na to wyczulone i np. mieliśmy w Polsce takie przypadki, że znani dziennikarze tracili stanowiska, gdyż publicznie przeklęli lub użyli niewłaściwego sformułowania?

Karel Škrabal: Mój naczelny wie, że piszę takie wiersze, ale jakoś nie zwrócił na to jakiejś szczególnej uwagi, a na tym dyrektorskim stanowisku pracuję dopiero od miesiąca, więc nigdy nie wiadomo, co może wyniknąć. Czasem faktycznie boję się mówiąc prawdę, żeby ktoś nie wyciągnął mi tych wierszy, jak jakiejś broni na mnie, ale z drugiej strony myślę, że ludzie pracujący ze mną w telewizji mają trochę zdrowego rozsądku wiedząc, że jako dziennikarz jestem zupełnie inny od tego co piszę.

Z Karelem Škrabalem rozmawiała, tłumaczka Anna Wanik, publiczność
i Gabriel Leonard Kamiński z Portalu Księgarskiego
www.ksiazka.net.pl

Gabriel Leonard Kamińsiki

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.