fesstiwal słowa w piosence
--

Petr Hruška i James Sutherland-Smith - Czy poznanie świata przy pomocy poezji jest możliwe?

[25.07.14]

Wczorajszy wieczór upłynął nam spotkaniu z dwoma poetami: Czechem urodzonym w górniczej Ostrawie w 1964 roku Peterem Hrušką i Szkotem Jamesem Sutherlandem-Smithem.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

 

Peterem Hruška z prowadzącą spotkanie Anną Wanik

Kiedy siada na przeciw nas dwóch różnych poetów, a przerwa między jedną prezentacją a drugą wynosi niespełna kwadrans, bardzo trudno jest przestawić własną wrażliwość na inny odbiór. Kiedy jeszcze słyszysz brzmienie gęstej od znaczeń poezji Petera Hruški:

Porządnego tuńczyka

dla Jana Balabana
Porządnego tuńczyka
żeby nami wstrząsnęło
to niegasnące srebro ryby
rzucone w stronice gazety
martwej gazety dla ryby
Porządnego tuńczyka
który wystarczyłby na jakiś czas
żebyśmy znów raz
czuli ziąb w nadgarstkach
nad ciężkim srebrem świata
przenieść go wokół
stromych grzbietów
domów bankowych
i wspólnie potem w domu rozpakować gazetę
przedwyborcze mordy
pochlapane rybą
wyglądają na jeszcze bardziej wyszczane
wielkie ciało na mieliźnie gazety
na mieliźnie stołu
Porządnego tuńczyka
żeby się rozfalowały
sprane falbany domowej ciszy
żebyśmy nagle sobie przypomnieli
co wszystko tutaj do cholery
chcieliśmy

to trudno przestawić się od razu na konfesyjną, wyciszoną poetykę Jamesa Sutherlanda-Smitha skupioną na opisywanym szczególe, na budowaniu pewnej lirycznej opowieści.

Petr Hruška, absolwent Wyższej Szkoły Górniczej  (kierunek obróbka surowców mineralnych) oraz Wydziału Humanistycznego na Uniwersytecie Ostrawskim oraz Uniwersytecie Masaryka w Brnie (kierunki literatura czeska i literaturoznawstwo). Napisał sześć tomików poezji (debiut Mieszkalne niepokojeObývací nepokoje, 1995), za najnowszy Darmata (2012) otrzymał Nagrodę Państwową w kategorii Literatura za rok 2013. Zajmuje się historią literatury (monografia poety Karela Šiktanca Gdzieś tutaj (Někde tady, 2010), pracuje w Zakładzie Literatury Czeskiej w czeskiej Akademii Nauk, wykłada na uczelniach wyższych. Przygotował do wydania trzytomowe dzieła zebrane Jana Balabána.
Tłumaczenia jego wierszy opublikował w 2011 Instytut Mikołowski "Mieszkalne niepokoje", w przekładzie Franciszka Nastulczyka.
W tym roku również w IM ukaże się przekład jego ostatniego tomiku "Dramata, (2012), za który otrzymał w Czechach Nagrodę Państwową w kategorii "Literatura" w 2013 roku.

--

I widziałem,
jak wychłodzony
jest ten list do lecznicy,
chociaż zawierał wszystkie powody,
dla których ma sens wrócić z powrotem, 
tutaj,
do świata powodów.

Wczoraj na wyciągniętą rękę
dojrzewającego chłopca
nawlekli skórzaną rękawicę z drapieżnikiem,
podpalanym i niemym.
Obaj równocześnie
poczuli
żywą wagę.

Sikora

Pierwszy śnieg wszystko uwyraźnił.
Swobodę krzaków.
Metry kwadratowe jednopokojowych mieszkań.
Cienkość  dzieci
z rozwiedzionych rodzin.
Sikora wleciała do mojego strachu przed tym,
że gdybym miał teraz umrzeć,
moim ostatnim byłoby słowo
łój.

Dla Petera Hruški miasto stanowi całkowite odniesienie dla jego poetyckiej wiwisekcji przestrzeni zamieszkanej przez ludzi, z ich całą ułomnością, lękami, cichym przemijaniem, czasem bez żadnego śladu, stąd ta "Sikora", której ulotność jest metaforą naszej kruchej człowieczej egzystencji.

Peter Hruška czyta swoje wiersze z najnowszego tomu Darmata

Liryczny Hruška jest na swój sposób okrutny w diagnozowaniu zjawiska przemijalności ludzkich losów. Jego teksty metaforycznie wieloznaczne odsłaniają przed nami miazgę śmiertelności:

---

I widziałem,
jak wychłodzony
jest ten list do lecznicy,
chociaż zawierał wszystkie powody,
dla których ma sens wrócić z powrotem,
tutaj,
do świata powodów.

Nagle w knajpie facet,
któremu pasuje wszystko.
Otyłość, starość, marny sweter
i fabryka za oknem.Kiedy odejdzie
pozostanie po nim
miejsce
i kij bilardowy
pod niesamowicie spokojnym
kątem.


 

Wyciszenie

Sylwetki ptaków drapieżnych
na szkle
Cygański bluzg z drugiego piętra
szuka łupu
Firma na dole proponuje rozsyłanie
naszych e-maili
po naszej śmierci

Peter Hruška jest też znakomitym komentatorem rzeczywistości. Kiedyś podpatrzył syna jak z kolegą idzie ulicami Ostrawy i rozmawiają o grach komputerowych. Podsłuchując ich rozmowę świetnie przełożył ten ich język pełen skrótów i dziwnych neologizmów na język poezji:

Powiem ci
(z podsłuchanej rozmowy dwóch chłopców)

możesz rzucać płonące kury
i zabijesz go
i zdobędziesz jego zdolności
on przyszedł z rekinem
który może chodzić
jest silny jak ty
wyssał ci atak
a ty musisz dać pancernemu żółwiowi
dwieście buteleczek
masz rogi na głowie i możesz z nich
wystrzeliwać błyskawice
fontanki dodają ci bat
jest drugi poranek
bat i miecz
jeżeli zostawisz sobie żółwia
będziesz musiał go nosić
ma samuraja
lecz możesz wydostać się kopniakami 
tylko że bagna
tylko że żaby
nie atakuj je spróbuj się zaprzyjaźnić
każda ma dwadzieścia pięć tysięcy atak
tylko w śnie
tam mają obronę zero
i jeśli jakaś przeżyje
zabije
pięć wsi trzy grody
w lewo most
wielkich pająków nie zniszczysz
ale możesz sobie załatwić istoty powiem ci tak:
znalazłeś ogromne składowisko żyć 
usiądziesz sobie na głazie i czekasz 

Hruška jest też świetnym słuchaczem, a to rzadka cecha, kiedy umiejętnie chowa się własne ego do rękawa i zamienia w obserwatora i podglądacza naszych dziwnych współczesnych zachowań, wynikających z poddania się trendom i modom, a także nieustającej medialnej propagandzie:

Odpowiedź
według e-mailu

Al Sharaf
pilnie proponowany stosunek handlowy
przesune sumę
pani Jenifer Wharton
uwolnienie i preniesienie peniazi
z domu na dziecko bez matki z rakiem piersi
John C. C. Chan z hang-seng Bank
zakryta handlowa propozycja
Mr. Harrison Morrison
on-line zwycięstwo przyciąga zwolnienie wygranej
gratulacje kontaktu agenta
kapitan John Anglia Junior
rozpaczliwa pomoc walizce z Iraku
który znaleźliśmy
To jest zrozumiale ze będziesz trochę
nieswój,
ponieważ mnie nie znasz,
i wannted posłać foto przy dawno, lecz balem się,
że przy nie podoba, że me widzi.
kontrole przekazu Przy patrz foto, mam nadzieje, że przy to
podoba.

Gabriel Leonard Kamiński: Czy gdyby miał pan określi swoje miejsce w poezji czeskiej, jest identyfikuje się pan bliżej z jakąś grupą poetycką, czy jest pan zjawiskiem zupełnie osobnym?

Petr Hruška: Nie należę, ani do żadnej grupy, ani żaden ich program nigdy wystarczająco mnie nie przekonał, asle mogę też powiedzieć, że pewna grupa poetów była mi bliska, na. Skupina 42" - Grupa 42, do której należeli tacy poeci jak Ivan Blatny,  Jiří Kolář,i Jan Kotík, Josef Kainar  i krytycy sztuki: Jindřich Chalupecký, twórca jej manifestu i Jiří Kotalík. Myślę, że było to dlatego, że oni również inspirowali się literaturą i poezją anglosaską i przede wszystkim miastem. Ta poezja miasta jako  konglomeratu bardzo różnych wydarzeń i zjawisk, które tworzą taką pewną wybuchową mieszankę, to taka poezja jest mi bliska. Ale nie mogę powiedzieć, żebym jakoś świadomie formułował moją twórczość podobnie do nich.


 



Po nim wystąpił James Sutherland-Smith, poeta, recenzent, tłumacz, nauczyciel języka angielskiego. Skończył studia na uniwersytecie w Leeds, później w poszukiwaniu pracy podróżował po świecie; uczył w Arabii Saudyjskiej, Libii, Egipcie, Indiach, na Karaibach. Mieszka obecnie w Preszovie na Słowacji, z żoną Verą i pracuje z ramienia British Council z żołnierzami serbskimi, w ramach programów pokojowych ONZ. Jest nagradzanym na Słowacji tłumaczem, autorem antologii współczesnej poezji słowackiej. Wielokrotnie nagradzany za swoją twórczość, miedzy innymi Gregory Award, Prizes  in York Poetry Competition 1987, a w 2003 roku otrzymał słowacką nagrodę literacką za przekład poezji Pavla Orszaga Hviezdoslava,  poety, dramatopisarza, tłumacza.
Opublikował do tej pory sześć tomików poezji: "Popeye w Belgradzie", w 2008 roku, a ostatnio w 2014 roku "Mouth" (Listę).



James Sutherland-Smith z tłumaczką Agatą Kusik

Jak sam wspomniał interesuje go w poezji język, budowanie przy jego pomocy uniwersalnego języka porozumiewania się między ludźmi, a także to, co się z nim stanie w przyszłości. Jest wrażliwy na szczegóły, detale, chciałby wejść do środka każdego przedmiotu, żeby zobaczyć jak żyje i co się w nim tak naprawę dzieje, czego my nie jesteśmy zwykli szarzy ludzie dostrzec:

Krzemień
 
Na początku skorupa białej krzemionki
Zamknęła w sobie moje ciche centrum.
Byłem zaokrąglony jak gliniany dzban
Który trzyma w swym kształcie wodę i ziarno.
Teraz najczystsza imitacja
Mojej istoty
Wygładza powierzchnię szkła.
Morze nadało mi cechy kobiece.
Ale żaden promień światła nie załamał się we mnie
A moje krągłości nie nabrzmiały mlekiem.
W środku byłem tylko czernią spętanej krwi
Z nadzieją wyczekując rany i krzyku.
Złamany, nabrałem cech męskich
Zająłem miejsce pośród kościanych igieł
I rogowych toporów.
Mój wypolerowany rdzeń
Rozłupywał mózgi niedźwiedzi i wilków.
Moje naostrzone brzegi straciły
Swój ciemny połysk
By lepiej odbijać głębie fiołkowych barw.
Najcieńszy okruch zwodził miękkością fioletu
Niczym język. Ale żadna mowa
Nie była nigdy w stanie oskrobać skóry do czysta
Ani zedrzeć kory z pali ogrodzenia.
Milczałem nieustannie.
Lecz kiedy z moich odłamków
Tworzono ostre brzegi sztyletów
Uwalniały się wizje innej krwi,
Innych ran i krzyków.

James Sutherland-Smith, jak sam mówił o sobie szukał pracy poza granicami Szkocji jako nauczyciel języka angielskiego, gdyż chciał podróżować i zwiedzać świat. Część jego wierszy można nazwać lirycznymi podróżnymi diariuszami. Opisują  konkretne sytuacje, które wydarzyły się Jamesowi, są komentarzem do spotkań z dziwnymi zwyczajami miejscowej ludności. Wiersz "Kraina pogłosek" powstał w okresie, kiedy mieszkał i pracował w Libii, a zdobycie jakiejkolwiek informacji nawet najbardziej błahej graniczyło z cudem:

Kraina pogłosek
 
Kraina pogłosek jest żyzna.
Zraszacze sterczące z rur irygacyjnych drżą jak różdżki
Kręcą magiczne koła nad polami lucerny,
Pomiędzy pomarańczowymi gajami i rzędami drzew oliwnych
Z dala od pól szorstkiego piachu.
W tej krainie rządzi miłość lub nadzieja
Która nigdy nie ujawnia swej twarzy, która wschodzi
Niczym słońce nakrapiane liliowymi chmurami.
Później mżawka spływa strugami po naszych twarzach i ustaje,
Szelest ucicha niczym zdania
Szeptane, niezrozumiane, przekazujące tylko
„Może. Jutro. Czemu nie?”, podczas gdy patrzymy tak,
Jakbyśmy usłyszeli „Tak długo czekałem
aż to powiesz”. Ale jesteśmy oszołomieni
Cichym światłem przelewającym się przez kable,
Chłodnymi wioskami pełnymi zagonów
I koni spętanych na pastwiskach.
Wiadomości są rzadkie, a kiedy przychodzą,
Dostarcza się je w ciemności i z kuksańcem.
Wszystkie listy noszą datę „Tak, jakby był
Dwudziesty czerwca” i unosi się z nich
Zapach znaczenia, spisany żółcią
Mimozy. Nasze koperty są pełne kłaczków
Pozostałości opakowania skonfiskowanego prezentu.
 
Więcej wiadomości dochodzi z ruin nad brzegiem morza
Gdzie amfiteatr odbiera sygnały
Z gwiazd, niczym radioteleskop.
Zapiski zdobywcy na kolumnach już dawno
Wymazane przez odwiedzających,
Przez kochanków gryzmolących węglem
Zakazane podobizny swoich przyjaciół,
Przez wierzącego, który mruczy
„Allah, Allah” na forum.
 
Tutaj rzeźby lwów noszą solne krostki
I równie dobrze mogą cofać się do swej pierwotnej formy
Albo nabierać wyrazistości, wyostrzonego barbarzyństwa.
Tutaj przyszłość nie ma kształtu
A przeszłości używa się rozważnie
Do zabijania lub do wypadków.
 
Rzymskie galery przypłynęły i wylądowały
By obsiać ziemie Kartaginy gorzkością.
Łodzie podwodne zanurzą się po raz ostatni,
Zostawiając ślad radioaktywnego smutku.
Ale słowo Bóg jest wszechobecne.
Łka z minaretów pięć razy dziennie
W głąb lądu prosto z morza, które karmi się w ciszy,
Pochylony niebieski lew przeżuwający kamień.
 
Nigdy nie wyrysowano map krainy
Pogłosek. Igły kompasu nie wskazują tu
Na nic. Skręcają się jak robaki pod szkłem.
I tylko żuk skarabeusz znaczy ścieżkę
Pośród pyłu, nieco szerszą od palca,
Tylko motyl macha skrzydłami malowanymi
Jak delta rzeki, tylko mrówki wygięte niczym
Baletnice widzą horyzont tak wyraźny,
Jak górskie pasmo.
 
W krainie pogłosek tracimy swoje imiona.
Zdjęcia w naszych paszportach bledną
Przechodzą w sepię ukazującą czoła,
Bokobrody i fraki naszych przodków.
Nasze dowody osobiste mają rozmyte podpisy
Które czyta się od tyłu.

Linie na naszych dłoniach całkiem wygładzone.
Pokazujemy je policjantom jako dowód
Naszej niewinności i sobie nawzajem
Szepcząc „Jesteś Francuzem? Jesteś Anglikiem?
Jesteś Czechem? Jesteś Włochem? Jesteś ---?”


 



James Sutherland-Smith rozmawia z tłumaczką prowadzącą spotkanie Agatą Kusik


James Sutherland-Smith i jego wiersze, tak jak poezja Hruška komentuje na swój sposób świat, ludzi, wydarzenia. Jednym z nich charakterystycznym dla twórczości Sutherlanda-Smitha jest tekst "Zmiana języka", w którym poeta stara się dociec jak znajomość języka słowackiego, słowackiej kultury i obyczajów wpłynęła na niego i jego relacje ze światem. Ten rodzaj poetyckiego słownika wyjaśnia nam, jak wrodzona wrażliwość i talent mogą przemienić się w palimpsest nowej wiedzy o sobie i świecie, w którym przyszło mu żyć:

Zmiana języka
 
Jego pierwsza nazwa wywodziła się od pohukiwania.
Pierwsze zarejestrowane wzmianki dotyczą poboru podatków
I opisują miejsce „przez sowy nękane
Acz osłonięte przed wiatrami i z dostępem do słodkiej wody”.
 
Mroki średniowiecza trwały, aż jakiś Igor
Lub Bela lub Kazimir zwany Ukochanym
(Którego ostatni potomek strzelił sobie w skroń
 Po przegraniu ostatniej winnicy w Monte Carlo)
Wybudował miasto znane jako „Serce”, o siedmiu wzgórzach
Siedmiu świątyniach, siedmiu fontannach, siedmiu mostach
Nad wąską rzeką, i siedmiu wieżach wieńczących mury
Noszących imiona jego siedmiu uroczych córek.
 
Później protestancki uniwersytet,
Biblia w języku ojczystym, obrona militarna.
Serce było plądrowane i długo krwawiło,
Aż przybyli super-ludzie i oczyścili miasto.
 
Po części przyznano się do błędu,
Wybudowano elektrownię i fabryki:
Żar był imieniem nadanym przez Partię
Aż zdarzył się wypadek i rzeka zaczęła świecić w nocy.
 
Powoli miasto wraca do swej pierwszej nazwy „pohukiwanie”,
Od dźwięków ostatniego partyjnego przemówienia,
Nieużytek przez szczury i sowy nękany
W nocy odgłosy pociągów z X do Y
 
Niesione przez rzekę pomiędzy siedmioma mostami
Gdzie siedem uroczych córek Igorów
Beli i Kazimirów sprzedaje się
Za siedem milionów w lokalnej walucie lub siedem dolarów.

 



Tekst wiersza James Sutherland-Smith "Kraina pogłosek"

Zdawałoby się na pierwszy rzut oka, że liryka nie może być tak społecznie zaangażowana jak wcześniej buntownicza twórczość Škrabala. Nic mylnego, poeci od początków świata obnażali jego fałsz, pychę władzy, piętnowali nasze ludzkie uczynki, nazywali zło po imieniu, chociaż używali do tego metafor, czy językowych przenośni. Jednym z takich przykładów jest znamienny tu tekst Sutherlanda-Smitha "Rainno powtarza angielski w Bombaju", gdzie James piętnuje gwałt dokonany przez pracodawcy na młodej hindusce. Zamiast go ukarać, grozi jej wpis do dokumentów, że jest prostytutką i deportacja do rodzinnej wioski:

Rainoo powtarza angielski w Bombaju

 
Rainoo ubiera się i czesze włosy.
Na ścianie wisi kawałek stłuczonego szkła
Który służy jej za lustro.
Jeśli stanie prosto, widzi
Swoje oczy i usta, tam nakłada róż i kohl.
Jeśli zegnie kolana, widzi
Swoje oczy, znów, i gęste czarne włosy
Które zbiera i upina na czubku głowy.
Robi to każdego dnia.
 
Reinoo pomrukuje w angielskim, który przyswoiła
W domu w Zatoce Perskiej.
Jasnowłosa Angielka uczyła dzieci,
Które chciały słuchać, czasami.
Rainoo słuchała cały czas.
Kiedy dokładnie sprzątała klasę.
Rozumiecie, dzieci? Proszę mnie słuchać!
Rainoo słucha, a wy?

Rainoo jest dobra z języków.
Tak mówiła nauczycielka każdego dnia.
 
W klasie stały kwiaty.
Zamykały się, kiedy Rainoo ich dotykała.
Pan domu dotykał jej.
Czy było coś, czego nie dotykał?
Rainoo zamykała się jak kwiat.
Zamykała usta i odwracała głowę
Kiedy podciągał jej sari aż po talię.

Tak robił każdego dnia.
 
Rainoo wtyka pod biustonosz rupię
Którą zapłaci za autobus do burdelu.
Chodzi, kulejąc, odkąd
Pani domu nakryła ją z panem
I zepchnęła ze schodów.
To zrobiła tylko raz.
Paszport Rainoo podstemplowano słowem oznaczającym kurwę.
Dziś Rainoo będzie mówić po marathijsku,
Angielsku, arabsku, francusku i w hindi.
W którym języku dziś nie przemówi?
Robi to każdego dnia.

Gabriel Leonard Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.