fesstiwal słowa w piosence
--

Władysław Mickiewicz - Pamiętniki

Recenzje [28.02.13]

Jak zamknąć swoje życie, zdarzenia których byliśmy świadkami, podróże, spotkania ze znanymi ludźmi, uczestnictwo w życiu społecznym i politycznym tamtych czasów na niespełna tysiącu stron, tak by własna egzystencja stała zaledwie gdzieś w tle podobna do teatralnych dekoracji?

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Ale właśnie ta sztuka udała się Władysławowi Mickiewiczowi (1838 - 1926), najstarszemu synowi autora "Pana Tadeusza". W trzech częściach swoich "Pamiętników" zakreślił nam ogromnie bogatą panoramę historycznych wydarzeń; od upadku rządów Ludwika Filipa, Napoleona III, echa wojny krymskiej, po upadek powstania styczniowego, odrodzenie się Włoch, po powstanie Komunardów, przegraną wojnę francusko-pruską i klęskę Napoleona pod Sedanem, późniejsze oblężenie Paryża, aż po sprowadzenie zwłok ojca Adama Mickiewicza do Krakowa i ufundowanie w Paryżu muzeum jego imienia, mieszczącego się w gmachu Biblioteki Polskiej na Wyspie Świętego Ludwika. Sam ze swoimi rodzinnymi problemami, mimo, iż obfitowały w tragiczne momenty odsunął się na drugi plan.

Pamiętnikarstwo w owych czasach skupiało się właśnie wokół relacji nie tyle z podróży, co z dokonań żywota całego. Przykładem tym były "Pamiętniki" młodego księcia Józefa Lubomirskiego, w których wręcz szczerze i do bólu przyznaje się do swojej hulaszczego życia na koszt wielu oszukanych nieszczęśników, bankierów i ludzi, którzy mu po prostu zaufali.

Mickiewicz zdaje nam relację ze swego słusznie spełnionego życia, będąc od początku do końca orędownikiem sprawy polskiej niepodległości, a przede wszystkim opiekunem i mentorem spuścizny literackiej po swoim słynnym ojcu.

Od pierwszym już słów zastrzega się i przeprasza, że jeśli nawet przemyci o sobie jakieś informacje, to tylko po to, by uwypuklić sprawę w której brał udział. Życie trzeba przyznać miał jak na tamte czasy długie i bardzo pracowite; działacz niepodległościowy, przedstawiciel rządy narodowego w Królestwie Szwecji w czasie powstania styczniowego i nieudanego polskiego desantu na Litwie, emisariusz sprawy polskiej we Włoszech w czasie rewolucji Garibaldiego, tłumacz na francuski "Ksiąg Pielgrzymstwa Polskiego", "Ulany" Kraszewskiego" fragmentów "Pamiętników Soplicy" Rzewuskiego, "Wacława dziejów" Garczyńskiego i wielu artykułów, esejów, listów i polemik.

Co nasuwa się po lekturze tej opasłej księgi, iż Polacy nigdy nie wyciągnęli lekcji ze swoich błędów i najpierw dbając o swoją prywatę doprowadzali sprawy polskie do takiej katastrofy", iż trzeba potem nadzwyczajnych wysiłków, by odbudować  te proste sprawy, których inne narody po prostu pilnują, aby się nie "popsowały".

Mając w chwili śmierci matki lat szesnaście, a ojca Adama lat siedemnaście, osierocony, otoczony w spadku gronem światłych przyjaciół i wielbicieli twórczości Adama Mickiewicza, Władysław otrzymał rzetelną wiedzę i wsparcie od Armanda Ley'ego- sekretarza Adama Mickiewicza, Johna Leonarda, Julesa Micheleta, Edgara Quineta, kustosza biblioteki w Arsenale Laurenta de l'Ardeche , opiekunki pani Rossignol, Aleksandra i Józefa Chodźków, Bohdana Zalewskiego, Ignacego Domeyki, żmudzin Korylski, filozof August Cieszkowski, Teofil Kwiatkowski i wielu wielu innych.
 

Utrata niepodległości, nieudane krwawo stłumione zrywy niepodległościowe 1831 i 1963 roku ustanowiły z życia Władysława nieustanną pracę na rzecz wskrzeszenia wolnej Polski, zainteresowania jej losami jak największej liczby ludzi, społeczeństw europejskich. Ruchy niepodległościowe "Wiosny Ludów" 1848 roku, stłumione, tliły się w wielu narodowościach, m.in. Rumunach, Węgrach, Włochów. Tymi którzy stali u wrót tych pochodni wolności byli oczywiście Polacy. Emigracja nasza wszelkimi sposobami, gubiąc się jednak w kłótniach, okopana w obozach, tworząca frakcje polityczne szkalujące się nawzajem, trwoniła siły, a polemikę zamieniała na połajanki. W międzyczasie polaryzowały się sojusze między naszymi zaborcami, lecz nawet tego nie potrafiła wykorzystać nasza emigracja polityczna. Stąd w trzecim tomie, po upadku powstania styczniowego Mickiewicz opisuje już bez tych emocji towarzyszących w mu tomie pierwszym i drugim, stygnące zainteresowanie sprawą Polską. Emigracja na wzór angielski jak pisze zajmuje się pomnażaniem dóbr materialnych, napychaniem kont bankowych, a ludzi coraz częściej rozpatruje się podług majątku niż zasług prawdziwych. Postępuje za tym upadek edukacji, czytelnictwa książek, rolę swoją tracą salony literackie. Wszystko to razem bardzo współcześnie pobrzmiewa i zdaje się być ciągłym déjà vu towarzyszącym polskiej egzystencji.

Nie należeliśmy do elity intelektualnej Europy, a różna sytuacja prawna w zaanektowanych prowincjach hamowała wymianę kulturalną, a szczególnie obieg literatury polskiej. Mimo postępującego liberalizmu w zaborze austriackim, represje rosyjskie, pruskie, a potem niemieckie były gwoździem do trumny polskiej sprawy w Europie. Pomimo tych wszystkich przeszkód właśnie literatura, czasopisma wydawane na emigracji, przemycane do zaborów cementowały polską jedność. Międzynarodowe Kongresy literackie, które dokładnie opisuje Władysław Mickiewicz, były praktycznie jedynym miejscem, gdzie można było dostrzec nasze narodowe godła, a także posłuchać wystąpień dotyczących historii literatury polskiej.

Polecam nie tylko miłośnikom pamiętnikarstwa, lecz tym którzy chcą z własnej nieprzymuszonej woli wejrzeć głębiej w sprawy polskie i poprzez tę wiedzę zrozumieć naturę Polaka i Polski. Tej Słowiańskiej nacji, która mimo swoich zbrojnych zrywów, pokonana, rozebrana z państwowego garnituru potrafiła przez tyle wieków wierzyć w sens walki o upragnioną niepodległość. Stąd niepokonana, bo wierząca, uduchowiona, płacąc wielką cenę uzyskała niepodległość, której to dożył Władysław Mickiewicz, umierając w 1926 roku. Spełniony, w przeświadczeniu, iż to o czym pisał, że sama Rosja "zje samą siebie i zniszczy" na jego oczach rozegrała się wielka bolszewicka tragedia, której rozmiarów mógł się będąc już po "tamtej stronie" jeno domyślać.

"Pamiętniki" Władysława Mickiewicza, to książka którą można traktować z jednej strony jako kopalnię wiadomości o tamtych burzliwych czasach powstań, wojen i rewolucji, z drugiej zaś traktować jak zwierciadło w którym każdym z nas powinien się przeglądnąć, pytając sam siebie nieustannie "Co zrobiłem dla swojej Ojczyzny"?

 

Gabriel Leonard Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.