fesstiwal słowa w piosence
--

Spiski Umberto Eco

Recenzje [14.11.11]

Na swoją drugą, po genialnym "Imieniu róży", wielką powieść Umberto Eco kazał czekać czytelnikom przeszło trzydzieści lat. Przez ten czas jego pierwsze dzieło stało się absolutnym bestsellerem i trafiło do grona najlepszych książek XX wieku, a on sam został uznany za jednego z najlepszych prozaików swoich czasów i jednocześnie najbardziej rozpoznawalnych humanistów. W owym sukcesie oczywiście nie może być nic dziwnego – Imię róży to powieść iście arcydzielna, a ogrom pracy jaki włożył w nią Eco i zdumiewająco wręcz odmalowany koloryt lokalny po prostu muszą wzbudzić uznanie i zachwyt. Nie inaczej jest w przypadku "Cmentarza w Pradze", który choć pod wieloma względami rożni się od swojej głośnej poprzedniczki, to w ostatecznym rozrachunku ma z nią wiele, wiele wspólnego.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Nowa powieść Eco opowiada historię kapitana Simone Simoniniego, która ciągnie się przez kilkadziesiąt lat, a że nasz bohater para się zawodem szpiega i fałszerza jednocześnie, jest ona wypełniona kryminalnymi wątkami. Na dużą uwagę zasługuje już sama główna postać – nienawidzący niemal wszystkich nacji, a przy tym także kobiet i księży znawca wybornej kuchni, całe życie wkładający kolejne maski, pod którymi gubi gdzieś swoją własną tożsamość. I mimo że jest człowiekiem nieprzeciętym, gdy czytamy Cmentarz w Pradze, ciągle mamy wrażenie, że to nikt szczególny. Jest dość powolny, nieco niezdarny, często popełnia błędy i ciągle ma nad sobą kolejne osoby. Wydaje się, że tylko drobnym trybikiem w wielkiej szpiegowskiej maszynerii. Ma jednak jedną niewątpliwą zaletę – jest genialnym fałszerzem dokumentów, co sprawia, że nader często nie tylko podrabia umowy i inne dokumenty, ale tworzy fikcyjne spiski. I w tym właśnie miejscu pojawia się sfera, która moim zdaniem jest najsilniejszą przestrzenią całej powieści. Eco bowiem pokazuje swojemu czytelnikowi, że spisek wcale nie musi być zawiązany w rzeczywistości, by istnieć. Często aby zakorzenić go w świadomości ogółu wystarczy o nim mówić i pisać. To czy się afera się wydarzyła czy nie jest istotne. Ważne, że ktoś chciał, żeby zaistniała.

Zdaje się, że w tym miejscu uwidacznia się dwupłaszczyznowość powieści Eco. Z jednej strony możemy czytać ją literalnie – jako opowieść o włoskim fałszerzu Simone Simoninim, z drugiej – parabolicznie. W tym drugim odczytaniu na Cmentarz w Pradze należałoby spojrzeć, jak na wielką historię o teorii spisku, zahaczającą szczególnie o nasze czasy, kiedy to spreparowanie faktu medialnego nie jest już żadnym problemem. Podczas lektury powieści, co rusz miałem wrażenie, że Eco podszeptuje, iż cała nasza rzeczywistość, to tylko to, co zostało powiedziane, a nie to, co się wydarzyło. Mówi, że wielkie afery, zdarzenia, którymi żyjemy, mogą być nam podsunięte tylko po to, byśmy mieli o czym rozmawiać i że w zasadzie za nic w świecie nie będziemy w stanie odgadnąć, ile jest w nich prawdy, a ile fałszu. Po prostu, że rzeczywistość to tekst.

Jego przemyślenia są tym wiarygodniejsze i smakowitsze, że podobnie jak w Imieniu Róży włoski pisarz doskonale odmalował koloryt lokalny. Dość powiedzieć, że poza kilkoma postaciami epizodycznymi, jedynie główny bohater jest wytworem fikcji autora. Wszystkie inne osoby, książki, zdarzenia naprawdę miały miejsce w XIX wiecznej Europie. Oczywiście Eco nie byłby sobą, gdyby zaserwował nam autentycznych opisów miast i miejsc , w których znajdują się jego postaci oraz gdyby te nie rozmawiały na tematy tematy, na które rzeczywiście rozmawiało się ponad sto lat temu. Dzięki tej dokładności i szczegółowości przemierzając z kapitanem Simoninim dawną Europę czujemy się tak, jakby ona naprawdę istniała. Używając truizmu można by powiedzieć, że Eco przeniósł nas w czasie, ale zrobił to tak wiarygodnie i sprawnie, że po oderwaniu się od Cmentarza w Pradze można się zdziwić, że przebywa się nadal w XXI wieku. Ba! Można tego żałować i chcieć wrócić znowu do tego świata intryg, przygód, kłamstw… Niebezpiecznego, ale fascynującego.

Żeby osiągnąć taki efekt, konieczne były długie lata pracy i godziny spędzone w bibliotekach. Osobiście aż boję się myśleć, ile czasu zajęło Eco gromadzenie wszystkich potrzebnych informacji i szczerze go za ten trud podziwiam. Bez niego nie wyszłaby powieść tak składa, pełna i, nie boję się użyć tego słowa, genialna. Zdecydowanie warto było na nią czekać. Wypada jednakże żywić i nadzieję, że kolejną wielką powieść napisze Eco nieco wcześniej.

Podoba mi się, kupuję:

Paweł Bernacki

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.