fesstiwal słowa w piosence
--

Olga Tokarczuk - Ostatnie historie

Recenzje [26.10.04]

Należałoby to ćwiczyć na lekcjach wuefu, jak umierać, jak osuwać się łagodnie w ciemność, jak tracić przytomność, jak schludnie wyglądać w trumnie. Temat śmierci to wciąż temat tabu. Próby przekroczenia granicy zazwyczaj się nie udają.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

 Może po prostu nie można swobodnie mówić o czymś, co jest tak przerażająco blisko a jednocześnie daleko? Czy zaliczenia z tantana mogą oswoić strach przed nieznanym? Bohaterkami najnowszej książki Olgi Tokarczuk są trzy kobiety – babka, matka i córka. Łączą je więzy rodzinne, ale dzieli niemal cała reszta. Czwartą postacią, wysuwającą się na główne miejsce jest Śmierć. Na przestrzeni wieków przedstawiano ją w przeróżnych formach, ale w książce wydaje się posiadać kobiece cechy.

Trzy krótkie opowiadania, które łączą się w powieściową całość otulone są smutkiem jak żałobnym trenem. Pierwsza z historii dzieje się w miejscowości Bardo. Pojęcie „bardo” pochodzi z filozofii buddyjskiej. Bardo to stan przejściowy pomiędzy życiem i śmiercią. Wypadek drogowy Idy prowadzi ją do domu staruszków, gdzie swoje ostatnie dni spędzają umierające zwierzęta.

Czy eutanazja byłaby dla nich lepszym rozwiązaniem? Lekarz weterynarii, opiekujący się chorymi stworzeniami, nie chce zagłębiać się w dyskusje na ten temat. Na stole piętrzy się stos strzykawek i leków uśmierzających ból. To hospicjum dla zwierząt zmusza Idę do przyjrzenia się sobie a zarazem przygotowuje ją do pogodzenia z rzeczywistością. Kobieta patrzy na zdychającą w ciszy na raka sukę Inę ( przypadkowa zbieżność imion?). Jaka będzie jej śmierć? Czy pogodzi się z nią tak łatwo? Czy będzie wówczas koło niej ktoś, kto zdoła się jeszcze uśmiechnąć?

Mając 91 lat można się spodziewać śmierci i Petro, mąż bohaterki drugiego rozdziału książki, spotyka się z nią w środku śnieżnej zimy. Tytułowa Parka nie mogąc sprowadzić pomocy ze wsi snuje opowieść o swoim życiu i niezbyt udanym małżeństwie. Skrajnie różne charaktery małżonków nie pozwoliły im na udany związek. Staruszka wydeptuje na śniegu zbocza wiadomość dla mieszkańców osady, położonej poniżej. Te sam napis wyłania się z liter, które rozpoczynają kolejne podrozdziały – PETRO UMARŁ ! Trup męża na werandzie, którą sam zbudował, koza przy piecu, patrząca tak mądrze, codzienne, mozolne zaznaczanie liter, trudna miłość zrodzona dzięki wspólnym dniom. Mojry przedstawiano zwykle jako stateczne matrony z kądzielą, wagą, nożycami. Wszystkie trzy łączą się tutaj w jedną postać.

Czytając ostatni rozdział wciąż zastanawiałam się, kto umrze tym razem. Czy będzie to Maja, czy jej jedenastoletni syn, z którym jeździ po świecie układając przewodniki turystyczne? Tokarczuk doskonale dozuje tu napięcie, które potęguje duszna atmosfera miejsca, w którym przebywają bohaterzy. Niepokój wprowadzają rozwrzeszczane małpy i tajemniczy sztukmistrz Kisz. Kogo tym razem porwie w swój szaleńczy korowód śmierć?


Olga Tokarczuk, Ostatnie historie, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2004, ISBN 83-08-03629-5, s. 291.

Danuta Kowalik

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.