fesstiwal słowa w piosence
--
Studium w czerwieni, Przemek Corso, Wydawnictwo Atut
Więcej o
Autorze/Tłumaczu

Recenzja: „Studium w czerwieni” Przemek Corso

Recenzje [09.03.13]

Kryminał o tytule, który gdzieś już słyszeliśmy – Przemek Corso postanowił swoją debiutancką książką nawiązać do Artura Conan Doyle'a. Mierzenie się z klasykiem - to jeszcze brawura czy już głupota? - zastanawiałam się jeszcze przed przeczytaniem tej książki. Na pewno duże wyzwanie.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Mamy parę głównych bohaterów uwikłanych w przedziwny układ, któremu bliżej do toksycznego związku niż do przyjaźni. Zgodnie z konwencją jest też morderstwo, ale na tym schematy się kończą. Najważniejszy w tym układzie jest Shaun, syn policjanta, neurotyczny geniusz ze zdolnościami do „czytania” ludzi. Jest coś intrygującego w tej postaci: potwornie inteligentny, cyniczny, złośliwy typ z destrukcyjnymi skłonnościami – bo kto by tam lubił grzecznych chłopców.

Sama intryga została bardzo zgrabnie przeprowadzona. Nie warto psuć zabawy szczegółami, ale mogę zapewnić, że będzie to coś niebanalnego. Nie jest już tak dobrze z detalami: szczegóły wątków czasami są niedopowiedziane, łącznie z tym, że dość późno dowiadujemy się, czym właściwie zajmuje się na co dzień drugi główny bohater, odpowiednik towarzysza Holmesa – Watsona.

Język „Studium w czerwieni” sprawiał, że zgrzytałam wielokrotnie ze złości w trakcie czytania. Całkiem przyzwoite sceny bywają zepsute przez wyjątkowo nietrafione, efekciarskie hasło, którym autor rzuca bez żadnego uzasadnienia. Czasami ma się wrażenie, że niektóre frazy dużo lepiej by brzmiały po angielsku. Można to wybaczyć debiutantowi, ale na pewno nie można wydawnictwu, które ewidentnie zaniedbało swoją pracę. Większość niezręczności językowych bez najmniejszej szkody dla fabuły można przecież wyłapać odpowiednio wcześniej i zamienić na zgrabniejsze sformułowania. Dzięki temu młody autor zyskałby cenną lekcję, a wydawnictwo – dopracowaną książkę.

Czarę goryczy pod adresem wydawcy przelały brakujące strony w egzemplarzu recenzenckim. Nawet jeśli tylko ja dostałam taką „wersję”, a cały nakład jest w porządku, takie działanie to po prostu strzelanie sobie w stopę. Czego nigdy nie należy robić, nawet jeśli się promuje kryminał.

Agnieszka Grzegorzewska

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.