fesstiwal słowa w piosence
--

Recenzja: "Ghostman" Roger Hobbs

Recenzje [19.04.13]

Plan był prosty i jednocześnie genialny. Istnieje tylko jeden skuteczny sposób, żeby obrobić konwój z pieniędzmi. Trzeba poczekać do chwili, gdy ochrona zacznie wynosić paczki z ciężarówki. Dopóki konwojenci siedzą we wnętrzu opancerzonego wozu, są dobrze chronieni. Dopiero, gdy opuszczą pojazd, narażają się na atak. Oczywiście przechodzą szkolenie z posługiwania się bronią, ale są tylko ludźmi a nie superbohaterami. Firmy ochroniarskie wiedzą, że nikt normalny nie będzie narażać życia, czy zdrowia dla kilku paczek. Gwarancją bezpieczeństwa pieniędzy nie są więc konwojenci, ale coś, co złodzieje nazywają „ładunkiem federalnym”.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Przewożone pieniądze pakuje się do próżniowo zamykanych worków, których w konwoju jest kilka. Do każdego worka, między pojedyncze banknoty wsadza się maleńki elektroniczny czujnik, fiolkę z farbą i ładunek wybuchowy. Czujniki są zasilane bezprzewodowo przez magnetyczną płytę wbudowaną w podłogę ciężarówki. Gdy ktoś kradnie pieniądze, urządzenia tracą źródło zasilania, a gdy wyczerpią się całkowicie, wtedy fiolka eksploduje, rozbryzgując niezmywalną, fluorescencyjną farbę po całej okolicy. Dodatkowo czujnik wysyła sygnał GPS, dzięki czemu policja wie, gdzie ma szukać świecących w ciemnościach bandytów. To jest właśnie ładunek federalny.

Pytanie tylko, po co kraść pieniądze, które same zaprowadzą złodzieja za kratki? I tu zaczyna się genialny plan. Od momentu kradzieży do eksplozji i aresztowania mija 48 godzin. W tym czasie za skradzione pieniądze kupuje się od rywalizującego gangu kilka kilogramów bardzo drogiej i poszukiwanej na rynku metamfetaminy. Wystarczy wymienić kukułcze jajo na prochy i poczekać, aż do konkurencji zapuka FBI. Czysty zysk. Potrzeba tylko, żeby dwóch średnio rozgarniętych zbirów dobrało się do furgonetki i szybko wróciło z łupem.

Coś poszło nie tak. W czasie akcji jeden ze złodziei zginął, drugi został ciężko ranny. Najgorsze, że zniknął z pieniędzmi i nie wiadomo gdzie jest. Może uciekł z forsą albo spanikował i teraz się ukrywa. Trzeba go znaleźć żywego, zanim ładunki eksplodują. To jest zadanie dla Ghostamana, specjalisty od takich „zniknięć”.

„Ghostman” to debiut młodego (rocznik 1988) Amerykanina Rogera Hobbsa. Muszę przyznać, że autor popełnił kawał mrocznego, soczystego thrillera. Sam pomysł z ładunkiem trefnych pieniędzy, jest na tyle oryginalny, że prawa do ekranizacji już wykupiło studio Warner Bros. Czytając książkę można poczuć gęstą, duszną atmosferę brudnych spelun, w których podłogi kleją się od ludzkich wydzielin, lub eleganckich kasyn cuchnących mieszaniną perfum, ludzkiego potu i heroiny. Akcja rwie się do przodu, a z każdą chwilą robi się coraz goręcej, bo Ghostman nie ma sojuszników, tylko interesy, więc musi działać ostrożnie. Autor podzielił książkę na 60 krótkich rozdziałów, dzięki czemu szybko się ją czyta. Poza tym operuje dobrym, dynamicznym językiem (choć to w dużej części zasługa tłumacza), więc czytelnik wciąga się w lekturę. Sama fabuła składa się z dwóch głównych wątków i kilku pomniejszych, ale całość jest tak dobrze skonstruowana, że nie sposób się pogubić.

„Ghostman” Hobbsa zaraz po przeczytaniu skojarzył mi się z „Szakalem” Forsyth'a. A to chyba dobra rekomendacja.

Adam Stohnij

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.