fesstiwal słowa w piosence
--
"Niewinna" Taylor Stevens, Dom Wydawniczy Rebis
Więcej o
Autorze/Tłumaczu

Recenzja: "Niewinna" Taylor Stevens

Recenzje [22.05.13]

Zabili ją i uciekła, czyli niezniszczalna superbohaterka biega, skacze, strzela, rzuca nożami, a wszystko to, by uratować uprowadzoną córkę geja. Historia nie jest zła, tylko nie polecałbym jej fanom realizmu.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

"Niewinna” to druga książka o przygodach Michael Munroe, kobiety - łowcy, która tym razem musi odnaleźć dziewczynkę porwaną i więzioną przez sektę. W tym celu razem z grupą znajomych udaje się do Buenos Aires i rozpoczyna poszukiwania. Misja wydaje się prosta, bo Munroe to nie jakaś tam Ania z Zielonego Wzgórza tylko prawdziwy cyborg. Zabija, łamie kości i obezwładnia napastników w dzień i w nocy. Kiedy śpi- śni o zabijaniu, kiedy nie śpi - zabija. Próbowała nawet zabić kolegę kiedy lunatykowała! Poza tym zna dwadzieścia dwa języki. Jak widać Taylor Stevens uznała, że realizm jest przereklamowany. Grunt, to fabuła.

A w fabule pojawia się kilka nielogicznych fragmentów. Po pierwsze bohaterka razem z ekipą twardzieli chce odbić małą dziewczynkę z rąk sekty. Postanowili więc przeniknąć do środka, zabrać małą i wywieźć z Argentyny. I właśnie problem w tym, że dziewczynka nie jest jakoś pilnie strzeżona. Ona i inne dzieci są przez swoich opiekunów zmuszane do żebrania na ulicach Buenos. Wystarczyłoby więc tylko znaleźć małą, wsadzić do samochodu i oddalić się z piskiem opon, co byłoby o tyle łatwe, że członkowie sekty nie noszą nawet broni, a wśród porywaczy jest co najmniej trzech byłych żołnierzy. Mała dziewczynka to jednak nie Eichmann, więc wielki plan odbicia jest zbędny. Munroe wyjaśnia, że nie chce małej zabierać wprost z ulicy, żeby uniknąć ofiar wśród niewinnych. To ciekawe, bo autorka przez cały czas udowadnia czytelnikowi, że Munroe jest super-fenomenalnie wyszkoloną maszyną do uprowadzania uprowadzonych. No, ale niech będzie. Ostatecznie postanawia odbić dziewczynkę nocą, ze strzeżonej siedziby sekty, w której mała i inne dzieci śpią pod nadzorem opiekunów. Biorąc pod uwagę, że bohaterka „nie zawaha się użyć broni, jeśli zostanie do tego zmuszona” nie jestem pewien, czy nie lepiej byłoby rzeczywiście zabrać małą z ulicy.

Jest jeszcze druga nielogiczność. Chodzi o to, czemu rodzice nie zawiadomili władz, skoro wiedzieli, gdzie ich córka jest przetrzymywana? Naprawdę nie prościej zawiadomić jakąś organizację rządową, policję, sądy? Autorka twierdzi, że „prawo nie oferuje żadnej drogi”. Ejże! Czyli mam uwierzyć, że jakaś podejrzana sekta uprowadza amerykańską obywatelkę, wywozi ją do Argentyny a rząd Stanów Zjednoczonych uznaję to za „przedawnioną sprawę” i nie robi nic? Bardzo to naciągane.

Ostatecznie, gdyby przymknąć oko na niektóre logiczne niespójności, zaakceptować fakt, że bohaterka to jakaś nadprzyrodzona istota zaprogramowana do walki ze złem, to lektura jest całkiem przyjemna.

Adam Stohnij

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.