fesstiwal słowa w piosence
--

Wrzesień w Iskrach - "Warszawskie kawiarnie literackie" i "Tuwim. Wylękniony bluźnierca pióra"

Zapowiedzi [27.09.13]

Ukazała się właśnie książka Andrzeja Z. Makowieckiego "Warszawskie kawiarnie literackie", a 30 września ukaże się dawno oczekiwana biografia Juliana Tuwima "Tuwim. Wylękniony bluźnierca pióra" Mariusza Urbanka.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Nota o książce:

W kawiarni literackiej, niezwykłym zjawisku kulturowym schyłku wieku XIX i całego wieku XX, spotykało się warszawskie środowisko literackie, by zawiązywać kontakty i przyjaźnie. Wymieniano opinie o literaturze i sztuce, ferowano wyroki i tworzono hierarchie artystyczne, ale także plotkowano i prowadzono rozmowy towarzyskie skrzące się dowcipem
i złośliwością. Widownię tego środowiskowego teatru stanowili wielbiciele literatury i rzesza snobów łakomych „wielkiego świata”. W kawiarni literackiej komentowano także aktualne wydarzenia polityczne i dlatego w czasach zagrożenia swobód narodowych i obywatelskich bywała ona niebezpiecznym dla władzy ogniskiem niezależnej myśli i społecznego sprzeciwu. Ta solidnie udokumentowana książka przywołuje realia i klimat słynnych kawiarni literackich Warszawy całego dwudziestego wieku. Prowadzi czytelnika przez lokale młodopolskie – Miki i Udziałową, przez legendarne już kawiarnie okresu międzywojennego – Pod Pikadorem z jego estradą poetycką, Małą Ziemiańską ze skamandryckim półpięterkiem, IPS-em
i SiM-em, aż do miejsc bliskich naszym czasom – maleńkiej kawiarenki PIW-u i sutereny Czytelnika.

Kilka słów o Autorze:

Andrzej Z. Makowiecki, historyk literatury, emerytowany profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego i Akademii Teatralnej. Zajmuje się historią literatury okresu pozytywizmu, Młodej Polski i dwudziestolecia międzywojennego, w swoich badaniach często uwzględnia perspektywę socjologii literatury. Wyznaje zasadę, że po gmachu kultury nie należy się poruszać jak po świątyni i z miną wyższego wtajemniczenia, ale spacerować (nawet z rękami w kieszeniach) jak po własnym, niby znanym, ale odkrywanym ciągle na nowo domu. Jest autorem książek: Młodopolski portret artysty (1971), Tadeusz Żeleński (Boy) (1974), Trzy legendy literackie Przybyszewski – Witkacy – Gałczyński (1980), Młoda Polska (1981), Wokół modernizmu. Szkice (1985), Słownik postaci literackich (2000), także autorem lub współautorem kilku podręczników literatury dla liceów i studentów polonistyki. Rezerwując sobie prawo do gustu nieco staroświeckiego, ceni sobie z autorów obcych Marcela Prousta, Hermanna Hessego i Jorge Luis Borgesa, z rodzimych: Wacława Berenta, Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Stanisława Ignacego Witkiewicza i Andrzeja Kuśniewicza.

Fragment książki:

Do każdej kawiarni literackiej pasuje – równie aprobatywny, co krytyczny – obraz słynnego „stolika na półpięterku” w kawiarni Ziemiańskiej w dwudziestoleciu:

Nad wszystkimi dysputami unosiła się wesołość, ironia i sarkazm. Wyśmiewano wszystkich i siebie, pasowano na talenty poważne i geniuszy humoru, co nie zawsze odpowiadało rzeczywistości. Czasem dwuznaczne spojrzenie autora Karmazynowego poematu [Lechonia] uważano za arcykomiczne, a byle głupstewko „Madzi” [Samozwaniec] za zawrotny wprost dowcip. Obrotność języka, odbijanie słów, parowanie przycinków wywoływało łatwy zachwyt, bawiło i wpływało na dobre samopoczucie całego towarzystwa.

W tym miejscu przeciwnik kawiarnianego życia literackiego i samej kawiarni literackiej jako instytucji środowiskowej (i nie tylko, jeśli ciągle pamiętamy o licznej publiczności „nieliterackiej” złożonej w znacznej części ze snobów, ale w pozostałej z prawdziwych miłośników literatury) mógłby postawić pytanie: co oni w tej kawiarni widzą i po co się w niej tłoczą? Czy lokal tego rodzaju i jego bywalcy dostarczają jedynie podniet ludycznych? Wyczerpującej odpowiedzi udzielają wspomnienia Jana Śpiewaka, który znakomicie uchwycił dwoisty charakter kawiarni i jej oddziaływanie, dostarczające z jednej strony wrażenia niezobowiązującej gry towarzyskiej, z drugiej zaś – doświadczenia inspiracji, pobudzenia wyobraźni twórczej:

Do kawiarni przychodziło się dla przyjemności i z nałogu. Żadnych spraw tam się nie załatwiało, nawet osobistych, na randki umawiało się do zupełnie innych kawiarni, malutkich, przytulnych, położonych z dala od ruchliwych kawiarni artystycznych. Kawiarnia nie była instytucją, była klimatem. Ciągnęła nas tam przede wszystkim atmosfera niespodzianki, a więc pewnej dziwności i niecodzienności. Nigdy nie wiadomo, kogo wieczorem można było tam spotkać, z kim rozpocząć rozmowę. Tłoczyli się tam także ludzie, których nawet nie znało się z imienia, cóż dopiero z nazwiska. Czasem wpadał ktoś, kto dopiero przyjechał z odległych stolic, czasem zaszumiała wieść nieprawdopodobna, niewiarygodna, która mogła w tym klimacie okazać się prawdziwą. Zdarzało się, że nie było pieniędzy na pół czarnej. Wtedy także szło się do kawiarni, chociażby po to, aby parę razy przejść dookoła stolików (…). Przychodziło się do kawiarni z ciekawości, z chęci poznania ludzi, zrozumienia ich sposobu myślenia, ich reakcji na sprawy życia i sztuki. To nie był snobizm, to było szukanie twórczej nowości, wewnętrznych mechanizmów tworzącej się sztuki na gorąco, in statu nascendi. Istnieje klimat czasu, który wpływa na ludzi sztuki. W niejednej europejskiej kawiarni, w bezpośrednich rozmowach prowadzonych na wpół serio, rodziły się nowe kierunki w sztuce. Nieprzymuszona, swobodna rozmowa i nieobowiązująca szermierka słowna wyzwala także wyobraźnię twórcy. Są to podróże w kraj sztuki, gra w sztukę, zabawa, która z czasem może spalić oczy i serce.

W jednej sprawie warto sprzeciwić się znakomitym obserwacjom poety. Zaprzecza on twierdzeniu, że kawiarnia jest „instytucją”, utożsamia ją z „klimatem”. Oczywiście nieuchwytna i niedefiniowalna aura kawiarniana wyróżniająca jakiś lokal może być nazwana „klimatem” i niekiedy ona decyduje o owym wyróżnieniu, nie przekreśla to jednak opinii, które bez wahania lokują kawiarnię literacką w systemie instytucji kultury literackiej, podobnie jak na przykład wieczór autorski. W tej książce kawiarnia literacka traktowana jest właśnie jako instytucja o pewnej liczbie cech określających jej charakter.

W problematykę kawiarni literackiej wprowadzi nas nie żadne uczone dzieło z zakresu socjologii literatury, ale rysunek satyryczny z dwudziestolecia międzywojennego. W roku 1935, w popularnym piśmie humorystycznym „Wróble na dachu” (nr 12) ukazała się ilustracja Jakuba Bickelsa, wykorzystująca także technikę fotomontażu. Można by pozostawić interpretację wiedzy i domyślności Czytelnika, sądzę jednak, że nie zaszkodzi zaopatrzyć rycinę komentarzem, zwracającym uwagę na jej znaczenie dla zjawiska kawiarni literackiej. Na rysunku Bickelsa widać bowiem na pierwszym planie karykatury Słonimskiego i Boya, siedzących przy stoliku nad opróżnionymi szklankami herbaty. Obaj – wyraźnie przejęci – wskazują palcami dwu osobników siedzących przy innym stoliku. Ich narysowane korpusy zwieńczone są wyciętymi z fotografii „główkami” tegoż Słonimskiego i Boya, każdego z kartą (zapewne spisem oferowanych w lokalu potraw), na której po stronie zewnętrznej znajduje się napis – w jednym przypadku „Wiadomości”, w drugim „Literackie”. Rozbudowany informacyjnie podpis pod rysunkiem brzmi: „W redakcji pewnego pisma literackiego. Słonimski: «Psst! Wie pan, kto jest ten po prawej?... Sam Słonimski!». Boy: «Pssst! Wie pan, kto jest ten po lewej?... Sam Boy-Żeleński!...»”.

Rysunek ten można by zlekceważyć, gdyby nie to, że dla problematyki zjawisk kultury literackiej ma on istotne znaczenie. Każdemu, kto pragnie zapuścić się na teren socjologii życia literackiego, mówi on rzeczy ważne i warte refleksji. Cała ta scena – jakby wbrew podpisowi – rozgrywa się bowiem nie w redakcji, ale w kawiarni. Świadczą o tym stoliki i szklanki, resztki wątpliwości rozstrzyga okno, przy którym siedzą „fotograficzne” postacie, z odwróconym – bo skierowanym na zewnątrz – napisem „IPS”. Lokalizacja czasowa i topograficzna tego miejsca (dzięki wyrazistym informacjom) jest oczywista. Chodzi o pawilon Instytutu Propagandy Sztuki, mieszczący się przy ulicy Królewskiej pod numerem 13, który został oddany do użytku w grudniu 1931 roku, kawiarnia zaś rozpoczęła działalność w roku następnym. Rysunkowa informacja, że w lokalu tym w roku 1935 znajduje się redakcja tygodnika „Wiadomości Literackie” jest nie całkiem prawdziwa, ale bliska prawdy. W pawilonie IPS-u mieściła się wprawdzie nie redakcja, lecz administracja pisma (redakcja od roku 1924, tj. od chwili powstania pisma funkcjonowała w mieszkaniu Mieczysława Grydzewskiego przy ul. Złotej 8 m. 5), ale ulokowanie „Wiadomości” przez rysownika przy ulicy Królewskiej 13 nie powinno budzić większych zastrzeżeń.

Nie o lokalizację jednak chodzi – w tym rysunku znajdują wyraz pewne zasadnicze przeświadczenia o charakterze zjawiska określanego mianem kawiarni literackiej. Owe spostrzeżenia socjologiczne (choć niewątpliwie mające wymiar także potoczny, obiegowy) wskazują na te cechy zjawiska, które można uznać za kluczowe, najważniejsze. I choć realia narysowanej sceny pochodzą z czasu II Rzeczypospolitej, obserwacje zawarte w rysunku Bickelsa mają wartość generalną.

Zwraca on przecież uwagę nie tylko na ogólne cechy literackiej kawiarni, ale też dostarcza wiedzy o pewnych elementach składowych zjawiska. Mamy tu stolik wyodrębniony i funkcjonujący w roli „centrum”, kawiarnia jest ukazana jako miejsce, w którym powstaje opiniotwórcze pismo literackie (a więc ma charakter giełdy środowiskowej), obecni są „aktorzy” i „publiczność”. Role aktorów i publiczności odgrywają – co jest znamienne – te same osoby. Boy i Słonimski bowiem, zdublowani w rysunku Bickelsa, prezentują się w tym spektaklu dla innych jako użytkownicy stolika przy oknie, ale chętnymi obserwacji widzami (publicznością) są także oni sami i to oni właśnie przyznają sobie rangi wyrażone zaimkiem „sam”. To obraz zawierający w sobie nieco ironizującą konstatację rysownika: zdaje się on sugerować, że hierarchizacja i nadawanie rang są wytworem giełdy środowiskowej, która nie musi odwoływać się do opinii szerszych kręgów odbiorców, zaś publiczności literackiej pozostaje jedynie akceptacja ustalonych bez niej wartościowań. Istotne znaczenie ma w tej sytuacji podwojenia roli także rozwiązanie graficzne ilustracji. Boy i Słonimski „prywatni” mają głowy narysowane, tamci „publiczni” od stolika mają te same głowy w wydaniu fotograficznym, „prasowym”, to jest włączonym w obieg komunikacji społecznej i literackiej.

Tytuł: Warszawskie kawiarnie literackie
Autor: Andrzej Z. Makowiecki
Opracowanie graficzne: Andrzej Barecki
Kategoria: historia/varsaviana
Wydawca: wydawnictwo Iskry
Miejsce i rok  wydania: Warszawa, premiera:  wrzesień 2013
Wydanie: I
Objętość: 264 strony
Format: 170 x 240 mm
Oprawa: twarda z obwolutą
ISBN: 978-83-244-0326-4
EAN: 9788324403264
Cena katalogowa: 44,00 zł

Podoba mi się, kupuję:

 

2. Mariusz Urbanek, Tuwim. Wylękniony bluźnierca

Nota o książce:

Nazywano go księciem poetów, debiut porównywano do debiutu Adama Mickiewicza, a dzieło jego życia Kwiaty polskie zestawiano z Panem Tadeuszem. Napisał wiele wierszy i piosenek, które przeszły do legendy: Miłość ci wszystko wybaczy śpiewaną przez Hankę Ordonównę, Grande Valse Brillante w wykonaniu Ewy Demarczyk, Wspomnienie z muzyką Czesława Niemena. Jego Ptasie radio i Lokomotywa do dziś nie mają sobie równych w polskiej literaturze dziecięcej, Bal w Operze wciąż na nowo i z tą samą precyzją opisuje rzeczywistość Polski. A muzycy punkowi odkryli Tuwima anarchistę i alterglobalistę. Autor opisuje meandry losu i kulisy twórczości Juliana Tuwima – poety, tekściarza kabaretowego, tłumacza, bibliofila, kolekcjonera, badacza i popularyzatora dziejów kultury.

Kilka słów o Autorze:

Mariusz Urbanek (ur. 1960) publicysta i pisarz. Autor kilkunastu książek, m.in. biografii generała Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego – Wieniawa. Szwoleżer na Pegazie (1991), Leopolda Tyrmanda – Zły Tyrmand (1992), Stefana Kisielewskiego – Kisiel (1997), Juliana Tuwima – Tuwim (2004), Jerzego Waldorffa - Waldorff. Ostatni baron Peerelu (2008), Władysława Broniewskiego – Broniewski. Miłość, wódka, polityka (2011), Brzechwa nie dla dzieci (2013) oraz wyboru felietonów publikowanych w miesięczniku „Odra” - Przecieki niekontrolowane (2001).
Jest także autorem dwóch tomów bajek – Mostek czarownic. Baśnie wrocławskie (1996) i Baśnie dolnośląskie (2005), satyrycznej historii Wrocławia – Zrób sobie Wrocław (1997, z ilustracjami Tomasza Brody) oraz subiektywnego przewodnika – Dolny Śląsk. Siedem stron świata.


Fragment książki:

W takiej aurze jak pikadorczycy, debiutowali w polskiej poezji wyłącznie romantycy. Poprzedzani burzą protestów i sporów, ale potem witani w przyklęku jako odnowiciele poezji. Świadomi swojej wartości i rangi. A wśród nich największy, porównywany do samego Adama Mickiewicza, ten, który miał przejąć berło księcia poetów – Julian Tuwim.

Pikadora wymyślili Tadeusz Raabe i Antoni Słonimski, jadąc tramwajem (Raabe zapamiętał, że był to tylny pomost „trójki”, Słonimski, że przednia platforma tramwaju numer 17) z placu Krasińskich na plac Unii Lubelskiej w Warszawie. Raabe, przyszły adwokat, który czas wielkiej wojny spędził w Rosji, opowiadał Słonimskiemu, koledze ze szkoły, o bujnym życiu literackim Moskwy i Piotrogrodu.

– A gdyby i u nas [założyć] taką kawiarnię – powiedział któryś, gdy dojeżdżali do Ogrodu Saskiego – taki otwarty klub poetów?

Słonimski zaproponował do komitetu organizacyjno-wykonawczego przyszłego kabaretu i kawiarni poetyckiej – oprócz obu pomysłodawców – jeszcze Leszka Serafinowicza, który później zmienił nazwisko na Jan Lechoń, i... Juliana Tuwima, „którego bezpośredni udział Słonimski uważał za konieczny” – wspominał Raabe.

Znali się od jakiegoś czasu. Od roku, może nawet nieco dłużej, pisywali teksty dla tych samych kabaretów. Tuwim jako Roch Pekiński, Słonimski jako Pro-Rok. Tuwim odezwał się pierwszy:

– Cóż mi się pan tak przygląda? Jeśli dziwi pana, że mam taką dużą myszkę na twarzy, to mogę pana zapewnić, że gdybym się bez niej urodził, odebrałbym sobie życie.

„Facet nie jest zły” – pomyślał Słonimski. Poszli razem na kolację, a potem przez czterdzieści kolejnych lat spierali się, kto za nią zapłacił. „Pamiętasz, jak Cię w «Gastronomii» karmiłem rybą w galarecie i pod majonezem?” – pisał Tuwim do przyjaciela jeszcze w 1946 roku. Po kolacji trafili do pokoju wynajmowanego przez Tuwima w kamienicy na Foksal. Tam przeczytał Słonimskiemu Wiosnę, potem Słonimski jemu swoje sonety. „No i tak się zaczęło to wieloletnie obłędne chodzenie razem, z Lechoniem na trzeciego” – wspominał Słonimski. – „W poezji bliższy mi był Lechoń, za to w szaleństwach dowcipu, w absurdach i nonsensach Tuwim był niezastąpiony. Śmieszyliśmy się nawzajem aż do łez i bólu brzucha”.

Żeby namówić Tuwima do współpracy, Raabe pojechał do Łodzi. W mieszkaniu przy Świętego Andrzeja wytłumaczył ślicznej panience w szkolnym mundurku, która otworzyła mu drzwi (okazała się siostrą poety), z czym przychodzi, a ona kazała na brata zaczekać. Gdy Julek przyszedł, wysłuchał opowieści o planowanym kabarecie, a potem zapytał:

– Pan poeta? Niech pan posłucha…

Wyciągnął z kieszeni zwitek papierów i zaczął czytać wiersze. Może przez kilkanaście minut, może przez godzinę, tego Raabe nie zapamiętał. Tuwim „dyrygował swoje wiersze, rozwijał ich treść batutą gestów, rytmem ciała, błądzącym spojrzeniem niewidzących oczu, gorącem oddechu, natchnieniem bijącym z jego ekstatycznej twarzy” – wspominał. A potem zgodził się przystąpić do kabaretu.

Zgodę na otwarcie Kawiarni Poetów „Pod Picadorem” musiało wydać rządzące wtedy w Warszawie wojsko, które przejęło władzę z rąk Niemców. Podporucznik Felsztyński z komendantury miasta jedną ręką napisał na podaniu „Zezwala się” i przybił urzędową pieczęć, drugą wręczył „kolegom poetom” kajet z własnymi, grafomańskimi wierszami. Kawiarnia powstała na Nowym Świecie pod numerem 57, gdzie wcześniej egzystowała należąca do niejakiego pana Życkiego zawsze pustawa i ledwo dysząca mleczarenka. Właściciel (producent kefiru, którego Tuwim szybko przechrzcił na Kefirzyckiego) niewiele miał do stracenia, więc łatwo zgodził się na ryzyko współpracy z szalonymi poetami. „Umowa zostaje błyskawicznie zawarta pod wysuniętym przez nas hasłem: pańskie kawy – nasze wejścia” – wspominał Tadeusz Raabe. Lokal trzeba było tylko wyremontować i odmalować. Efekt był równie rewolucyjny jak pomysłodawcy. „Ściany obmalowane przez Świdwińskiego i Witkowskiego szalały barwami, skłębieniem półpostaci i ćwierćtwarzy, dwudomów i sześciodachów...” – pisał Tuwim.

Wymyślili kabaret, gdy Polski jeszcze nie było. Otwierali Pikadora już w pijanej wolnością Warszawie, która właśnie rozbroiła niemieckich żandarmów, przywitała wracającego z Magdeburga Józefa Piłsudskiego i szykowała się do przejęcia władzy z rąk wojskowych.

A władza dosłownie i w przenośni leżała wtedy na ulicy. 29 listopada 1918 roku, w dniu inauguracji kawiarni Pod Picadorem Leszek Serafinowicz, Antoni Słonimski i Julian Tuwim ogłosili odezwę zaczynającą się jak wezwanie do obrony ojczyzny: „Rodacy!”, a w niej otwarcie „Wielkiej Kwatery Głównej Armii Zbawienia Polski od całej współczesnej literatury ojczystej”, czyli „sumienia młodej Warszawy artystycznej”, czyli „samoobrony materialnej poetów przed wyzyskiem wydawców, dyrektorów teatrów itp. kabaretów”, czyli Pikadora. Precz z Teatrem Rozmaitości i z cukiernią Lourse’a, pisali. Precz z Towarzystwem Zachęty Sztuk Pięknych, filharmonią i „Stylowym”, niech żyją Serafinowicz, Słonimski i Tuwim, niech żyje wejście za 5 marek. „My z Leszkiem harowaliśmy głównie nad sprawami organizacyjnymi – na Antoniego i Julka spadł ciężar opracowania programu pierwszego wieczoru” – wspominał Raabe. Słonimski zaprojektował ponadto afisz Pikadora. Po latach napisał, że byłoby fałszem twierdzenie, że chcieli wznowić tradycję krakowskiego Zielonego Balonika: po prostu nie bardzo mieli gdzie drukować swoich wierszy.

Tytuł: Tuwim. Wylękniony bluźnierca
Autor: Mariusz Urbanek
Opracowanie graficzne: Andrzej Barecki
Kategoria: biografie
Wydawca: wydawnictwo Iskry
Miejsce wydania: Warszawa, premiera: wrzesień 2013
Wydanie: I
Objętość: 340 stron
Format: 155 x 240 mm
Oprawa: twarda z obwolutą
ISBN: 978-83-244-0327-1
EAN: 9788324403271
Cena katalogowa: 44,00 zł

Podoba mi się, kupuję:


 

 

 

GLK. Informacja nadesłana

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.