fesstiwal słowa w piosence
--
Kąpiąc lwa, Jonathan Carroll, Dom Wydawniczy Rebis

Recenzja: „Kąpiąc lwa” Jonathan Carroll

Recenzje [18.11.13]

Książki Jonathana Carrolla są dla mnie fenomenem. Niektórzy porównują go ironicznie z Whartonem, którego z kolei mój polonista z liceum tępił z upodobaniem jako niegodnego zainteresowania wykształconego humanisty. Także fakt, że jego twórczość spotyka się z entuzjastycznym przyjęciem wśród kobiecej publiczności niektórzy traktują jako umniejszający wartości Carrolla.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Nie jestem z tych, co ostatnie pięć lat, które dzieli „Kąpiąc lwa” od poprzedniej premiery spędzili na nerwowym przebieraniu nogami w oczekiwaniu na kolejny tom pisarza. Zetknęłam się z jego twórczością przed laty i miałam mieszane uczucia. Do pewnego momentu były to książki fascynujące, ale momentami potrafiły być zaledwie przeciętne.

Na czym więc polega ten fenomen, o którym wspominałam na początku?

To, co przede wszystkim zauważam z dzisiejszej perspektywy, to niezwykłą odwagę autora w tworzeniu opowieści wymykających się sprytnie wszelkim ramom gatunkowym, zachowujących indywidualizm graniczący z szaleństwem. Wątpię, czy taki pomysł złożony na biurku jakiegokolwiek wydawcy spotkałby się z aprobatą. Carroll w nowoczesną codzienność wprowadza wydarzenia ze snów, w „Kąpiąc lwa” także osobników, którzy nie należą do ludzkiego gatunku, wielką czerwoną słonicę z mapą wyrysowaną na boku czy wielkie czarne krzesło.

Nie wypada zbyt wiele zdradzać z fabuły, żeby nie odebrać Wam przyjemności samodzielnego odkrywania. Jeśli się powie, że autor funduje swoim bohaterom nieustanne zwroty akcji to jakby powiedzieć, że Michałowi Aniołowi całkiem wyszła ta Kaplica Sykstyńska. Carroll zapewnia grupie pięciorga przyjaciół wizytę na fabularnym rollercoasterze, w którym właśnie urwała się dźwignia zatrzymująca mechanizm. Z wesołymi miasteczkami jest tak, że co za dużo, to niezdrowo. Tutaj panuje trochę podobna zasada.

Przyznam, że przez jakieś pierwsze pięćdziesiąt stron zastanawiałam się jak to możliwe, że ten pisarz zachował w mojej pamięci jakiekolwiek dobre wspomnienie z lektury jego książek. Na szczęście wreszcie akcja „zaskoczyła” i dalej już potoczyło się gładko. Opisywany w "Kąpiąc lwa" świat wciągnął mnie w swoje tryby i nie chciał puścić.

Agnieszka Grzegorzewska

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.