fesstiwal słowa w piosence
--
Śmierć papieża, Piers Paul Read, IW PAX
Więcej o
Autorze/Tłumaczu

Recenzja: „Śmierć papieża” Piers Paul Read

Recenzje [26.11.14]

Religia chrześcijańska przeżywa ogromny kryzys. Wieczorne serwisy informacyjne z prędkością karabinu maszynowego wypluwają z siebie newsy o kolejnych skandalach z udziałem księży. Ksiądz przestał kojarzyć się już z pasterzem, opiekunem zagubionych dusz, a stał się wcieleniem pedofila, chciwca żerującego na majątkach wiernych w swojej parafii lub też osobą zacofaną, staromodną, nie potrafiącą wykroczyć myślami poza przyjęte przez Watykan dogmaty. Nic zatem dziwnego, że coraz więcej osób odwraca się od kościoła, zaczyna kpić z religii, odrzuca Boga na dobre, stając się ateistami. Chrześcijaństwu potrzebny jest solidny wstrząs. Porzucenie przestarzałych poglądów i otworzenie się na pędzący stale do przodu świat.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Do rozpoczęcia takiego przewrotu idealną osobą wydaje się być obecny papież Franciszek, który niejednokrotnie szokował środowisko kościelne wypowiadanymi przez siebie słowami. Co się jednak stanie, gdy chętnymi przeprowadzenia rewolucji staną się terroryści, którzy są przy tym także głęboko wierzącymi katolikami? W takiej sytuacji stawia czytelnika Piers Paul Read w  książce Śmierć Papieża.

Głównym bohaterem opowieści staje się Juan Uriarte. Były ksiądz, który po zrzuceniu sutanny walczył po stronie rebeliantów podczas starć w Salwadorze, obecnie pracuje jako misjonarz w organizacji humanitarnej Misericodia International. Poznajemy go na sali sądowej, gdy zostaje oskarżony wraz z dwoma innymi osobami o próbę zakupu śmiercionośnego gazu bojowego sarinu, który, wbrew zapewnieniom adwokatów, mógł zostać użyty przeciwko ludziom. Nie warto zdradzać więcej szczegółów fabularnych. Jednak należy zapamiętać, że wszystko, co uczyni po zakończeniu procesu Uriarte ma na celu tylko jedno, uratowanie kościoła katolickiego bez oglądania się na wyrzuty sumienia i normy moralne, raz na zawsze niszcząc stary porządek pod gruzami przeszłości.

Read bez pośpiechu prowadzi czytelnika przez swoją opowieść. Powoli dokłada kolejne elementy tej starannie skonstruowanej układanki. Nikt bowiem nie pojawia się w tej książce niepotrzebnie. Każda osoba ma do odegrania swoją rolę, zanim ta opowieść się skończy. Jednak autor finalnie popada w pułapkę przyjętej konwencji. Mimo wciągającej i bardzo sprawnie opisanej terrorystyczno-religijne historii (a przecież dobra fabuła jest najważniejsza dla gatunku jakim jest thriller), tempo narracji przyjęte przez autora ostatecznie okazuje się za wolne. O ile przez większość książki to nie przeszkadza, pozwala głębiej wejść w świat przedstawiony i światopogląd bohaterów, to jednak dość mocno kłuje w oczy w samym zakończeniu. Zamiast spodziewanego zwiększenia dynamizmu, napięcia, sprintowi ku mecie, autor dalej serwuje nam spokojny spacer po obiedzie, prowadząc nas jak po sznurku aż do finału. Oczywiście nie zamierzam narzekać na samo zwieńczenie historii, bo mimo przewidywalności jest całkiem dobre, jednak sposób przedstawienia pozostawia naprawdę wiele do życzenia. Czekając na wybuch bomby i zwroty akcji, doczekałem się jedynie eksplozji małej petardy, która nie była w stanie nawet sparzyć mi rąk. Autorowi należą się pochwały za umiejętne przemieszanie fikcji literackiej z autentycznymi wydarzeniami i postaciami z historii kościoła. Tytułowym papieżem okazuje się bowiem Jan Paweł II, a wydarzenia związane z jego śmiercią w dwa tysiące piątym roku i wyborem następcy podczas konklawe stają się tłem dla przedstawionej historii.

Oprócz fanów powieści sensacyjnych/thrillerów powieść Reada powinna przypaść do gustu wszystkim teoretykom i filozofom zajmującym się doktrynami katolickimi. Bowiem każda scena, każdy dialog między postaciami przesiąknięty jest dyskusjami o Bogu, chrześcijaństwie, moralności, grzechu. Nic dziwnego, przecież decydujące wydarzenia mają miejsce w Watykanie, a najciekawsi bohaterowi byli lub wciąż pozostają księżmi. Autor poprzez usta pojawiających się na kartach powieści osób wplata różne sposoby patrzenia na chrześcijaństwo, sugestywnie ukazując czytelnikowi, jak wiele dróg pozostaje otwartych, a na końcu każdej z nich stoi Bóg. Każdy ma przecież inne wyobrażenie Boga, nie czyni to jednak nikogo gorszym katolikiem.

Jeśli już wspomniałem o najciekawszych bohaterach, to należy przywołać postać Juana Uriarte. Wielką zasługą autora pozostaje stworzenie czarnego charakteru, któremu nie wstyd kibicować. Tajemniczy, charyzmatyczny Bask, potrafi porwać za sobą tłumy, wszystkie słowa przez niego wypowiadane są starannie wyważone. Jego poglądy potrafią przekonać nawet największych niedowiarków, którzy przyjmują jego naukę i są w stanie zrozumieć, że tylko skrajne decyzje i płynące z nich konsekwencje są w stanie coś zmienić. Po drugiej stronie Read stawia ojca Luke'a Scotta, księdza, równie charyzmatycznego, co Uriarte, jednak niezmiennie pozostającego po stronie tradycyjnych dogmatów chrześcijańskich. Mimo nieco archaicznego podejścia do doktryn religijnych, ojciec Scott ujmuje siłą swoją wiary i sposobem, w jaki przemawia. Każdemu potrafi poradzić, rozwiąże każdy dylemat, nie ma dla niego tematów, na które nie potrafiłby się wypowiedzieć.

Na tym jednak kończy się lista postaci zapadających w pamięć. Reszta jest niezwykle nijaka, na czele z główną kobiecą bohaterką Kate Ramsey. Uosabia ona wszelakie stereotypy dotyczące płci pięknej, których czytelnicy nienawidzą w książkach. Z jednej strony silna, niezależna dziennikarka, a z drugiej naiwna mała dziewczynka, która po dwóch spotkaniach zakochuje się w silnym, starszym Uriarte, zaprzepaszczając wszystkie zasady, jakimi kierowała się przez całe życie. Niestety ja nie jestem w stanie uwierzyć w taką przemianę z dnia na dzień. A sam pisarz musi zdawać sobie sprawę, że jego postać nawet świętego wyprowadziłaby z równowagi. Równie irytujący jest agent Służby Bezpieczeństwa David Kotovski. Nie jest twardym, pozbawionym skrupułów agentem brytyjskich tajnych służb, jakiego można by się spodziewać w thrillerze. Bardziej przypomina męską wersję Ramsey, zaślepiony emocjami, miłością do dziennikarki, niemyślący racjonalnie. Od takiej postaci wymaga się rozwiązania zagadki (przecież pracował nad sprawą od miesięcy), powstrzymania naczelnego antagonisty, a w tej historii o pozytywnym zakończeniu decyduje zwykły przypadek. Żadna w tym zasługa Kotovskiego.

Wbrew wielu krytycznym słowom, które padły w tej recenzji, to jednak Śmierć Papieża jest książką całkiem udaną. Thriller jest niezwykle zgranym już gatunkiem powieściowym, trudno pisarzom wymyślić coś całkowicie nowego. Jednak Readowi udało się stworzyć świeżą fabułę, kreując ciekawe tło i łącząc fakty z fikcją dotyczącą kościoła katolickiego. Autor stworzył solidne podstawy zarówno fabularne, jak i w kreacji postaci, jednak zabrakło mu maestrii, która pozwoliłaby na stworzenie książki wybitnej w swojej klasie. Powieść Paula Piersa Reada czyta się niezwykle szybko i przyjemnie, jednak jej głównym problemem pozostaje to, że zapewne nikt dwa tygodnie po zakończeniu lektury nie będzie o niej po prostu pamiętał.

Sebastian Skóra

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.