fesstiwal słowa w piosence
--

Robert M. Wagner - Opowieści z meekhańskiego pogranicza: Wschód - Zachód

Recenzje [13.10.10]

"Zwyczaje, wierzenia, języki i tradycje tamtejszych ludów tworzyły barwny kobierzec, przyciągający przeróżnych wędrowców, ryzykantów i desperatów.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Na Wschodzie można było w kilka miesięcy dorobić się bajecznej fortuny - i w kilka godzin przegrać ją w kości. Można było, z wiatrem w zawody i szablą w ręku , szaleć po Stepach, lub zakładając własną stadninę, pracowicie dorabiać się majątku, choć wtedy trzeba też było umieć siedzieć w siodle i strzelać z łuku, żeby ci, którzy wybrali łatwiejszą drogę do pieniędzy lub stryczka - nie ograbili cię do cna."

Robert M. Wegner w glorii i chwale wraca na pogranicze Meekhanu, by z pomocą niebywale wybujałej wyobraźni tym razem wzbogacić jego architekturę o piękno i dzikość wschodnich prowincji. W Opowieściach z meekhańskiego pogranicza : Wschód - Zachód centrum wydarzeń stanowią postaci Kailean i Altsina. Pierwsza z nich to meekhanka, którą kaprys losu posłał na wychowanie do jednego z dumnych przedstawicieli wielopokoleniowego kowalskiego rodu. Po osiągnięciu dorosłości, miast stać się żoną i matką Kailean wybrała wojaczkę, zaciągając się do wolnego czaardanu pograniczników, oddziału lekkiej jazdy pod wodzą generała Laskolnyka, zasłużonego w wielkiej wojnie Imperium z Se-Kohlandczykami. Wraz z Kailean zawitamy do Meekhanu, któremu po bardzo długim okresie pokoju i względnego dobrobytu znów zagrażają siły Ojca Wojny. Dostawy zboża do przygranicznych spichlerzy, mobilizacyjna wrzawa na posterunkach - Imperium powarkuje ostrzegawczo i pokazuje zęby. Sprytny i przebiegły Altsin zaś zdobywa nowe szlify gildii złodziei. Otrzymawszy, jako dziecko, twardą szkołę w portowych zaułkach Ponkee-Laa, będzie musiał wykorzystać swe dotychczasowe doświadczenie i odnaleźć się wewnątrz zupełnie nowego układu sił w swym "rodzinnym" mieście.   

 

Każdy wystudiowany detal zarówno świata stworzonego przez Wegnera, jak i jego postaci, znany z tomu Północ - Południe powraca w tejże samej niezmiennie wykrystalizowanej postaci w drugim tomie. Wydaje się, że, by doścignąć tak nieludzkiej dokładności w tworzeniu wyimaginowanych terenów oraz zamieszkujących je rodów, tworzących odmienne cywilizacje, obfitujące w wierzenia i tradycje autor zamieszkuje ten świat. Jestem pewien, że gdyby zorganizować spotkanie z autorem Opowieści z meekhańskiego pogranicza i zadawać mu pytanie za pytaniem o alternatywne losy bohaterów i zamieszkałych przez nich krain, nie zająknąłby się ani nie zawahał ani przez moment, z pamięci sypiąc ewentualnymi splotami wydarzeń i ich konsekwencji. Niemożliwym jest bowiem tak konsekwentne stworzenie tak rozległego i realistycznego świata przedstawionego bez współistnienia z nim i w nim. Jednakże jako absolutny władca makroskali, Wegner nie zapomina o przeżyciach wewnętrznych bohaterów o ich mikroświatach pełnych różnorodnych misternych połączeń, a wszystko to razem tworzy przede wszystkim nienapuszonych, z krwi i kości aktorów, odgrywających swe małe dramaty na wielkiej scenie świata, który również ewoluuje - w sposób politycznych i militarny. To jest piękne, nie miałem osobiście do czynienia z tak wysublimowaną i wysmakowaną literaturą fantasy, chyba od czasu "Achaji" Ziemiańskiego, nie chcę też przy tym oczywiście w jakikolwiek sposób porównywać obu pisarzy i ich dzieła.

 

Piejąc peany na cześć Opowieści z meekhańskiego pogranicza muszę też przy okazji wspomnieć o sposobie wydania samej książki. Mało kto chyba jest w stanie uzmysłowić sobie ogrom szacunku wobec czytelnika, jaki wydawnictwo Powergraph włożyło w edycję tomu Wschód - Zachód. Spójrzmy bowiem - ogromny, prawie 700-stronicowy kawał książki, nie dzielony na tomy, by skasować wielbiciela prozy Wegnera podwójnie, a nawet potrójnie (na upartego można byłoby zrobić z tego materiału i trzy tomy). W dodatku czcionka i druk to nie ogromne litery z interlinią na 1,5 linijki, tak by na stronie zmieścić co najwyżej 1,5 - 2 akapity i tym samym jeszcze powiększyć objętość zbioru. W efekcie końcowym dostajemy przeogromny, syty posiłek, zdolny zaspokoić każdego spragnionego wyszukanych, acz wyrazistych smaków wielbiciela naprawdę ambitnej literatury. Literatury oryginalnej i co najważniejsze bez śladu zakochujących się w sobie wampirzyc i wilkołaków, nie mogących zdecydować się, którego z dwóch partnerów wybrać. To jest coś prawdziwego - dlatego też marsz do księgarni!

Podoba mi się ,kupuję:

Gabriel Wiktor Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.