fesstiwal słowa w piosence
--

Rozmowa z Joe Abercrombie: Najbardziej użyteczną radę na temat pisania dostałem od mojej matki: bądź szczery i uczciwy kiedy piszesz

[11.09.15]

Prezentujemy rozmowę z Joe Abercrombie autorem rewelacyjnej trylogii "Morze Drzazg", który gościł 21- 23 sierpnia na poznańskim Polkonie:

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Gabriel Leonard Kamiński: Przejrzałem dokładnie twoją biografię. Pracowałeś przy tworzeniu programów dokumentalnych, relacjach z wydarzeń kulturalnych i koncertach różnych zespołów, od Iron Maiden po Coldplay. Skąd nagle przeskok w kierunku literatury, i to fantasy?


Joe Abercrombie:
Pracowałem najpierw jako freelancer, robiłem programy telewizyjne, koncerty, pracowałem 40 tygodni w roku, resztę czasu miałem wolną. Stwierdziłem, że potrzebuję jakiegoś sensownego projektu na ten wolny czas, który będzie bardziej produktywny niż granie w gry komputerowe. Kiedy pracujesz tak jak ja w telewizji, to masz duży wkład w to co się dzieje, efekt końcowy jest podpisany twoim nazwiskiem, ale jako całość to nie jest twoje, gdyż zwykle pracuje przy tym zespół ludzi. Szukałem jakiegoś hobby, które w dłuższym okresie czasu pozwoli być mi kreatywnym i być może w dłuższej perspektywie pozwoli czerpać z tego osobistą satysfakcję. Jako dziecko bardzo dużo czytałem fantasy i dlatego stwierdziłem, że spróbuję zmierzyć się z tym wymagającym gatunkiem.  Taki był właściwie mój start.

Gabriel Leonard Kamiński: Wcześniej przed  trylogią „Morza gwiazd" pisałeś fantasy skierowaną do dorosłego czytelnika. Wszystkie recenzje jakie udało mi się przeczytać były pełne pochwał pod twoim adresem. Twój rozpoznawalny styl to soczysty literacki język, ironia, sarkazm, specyficzne poczucie humoru i dużo seksu. A teraz w „Morzu drzazg" zwróciłeś się niejako w kierunku młodzieżowego czytelnika. Młodzi czytelnicy określili to jako przygodową fantasy. Skąd zwrot w kierunku łatwiejszej, tak w pisaniu jak i w  odbiorze, prozy młodzieżowej, pozbawionej pogłębionych postaci psychologicznych i tego twojego swoistego sarkazmu?

Joe Abercrombie: Napisałem najpierw sześć dużych książek dla dorosłych czytelników, w których  zawarta była dwuznaczna moralność, w których opisany był brud, fałsz i obłuda ludzi i ich historii i  po tych sześciu książkach napisanych podobnym stylem stwierdziłem, iż potrzebuję  teraz zupełnie czegoś nowego. Chciałem, żeby moi czytelnicy nie odeszli ode mnie, ale nie chciałem też odchodzić za bardzo od tego, co napisałem do tej pory, ale przy okazji pisząc trylogię pragnąłem przyciągnąć do siebie też nowych miłośników mojej twórczości. Trochę  frustrowało mnie to, że fantasy stawała się coraz dłuższa, dłuższa i coraz bardziej skomplikowana. Kiedyś takim odnośnikiem dla mnie i wielu pisarzy był „Władca pierścieni". To była bardzo długa objętościowo książka, ale na rynku zaczęło pojawiać się sporo serii i książek bijących na głowę swoją objętością Tolkiena. Stąd chciałem napisać fantasy, która byłaby krótka, skoncentrowana, skupiona na głównych wątkach i trzymająca się ich. A ten pomysł znakomicie współgrał z napisaniem czegoś dla młodszego czytelnika, trochę w innym stylu i formacie. Świetnie się złożyło, bo właśnie na tą okazję chciałem powołać  do życia mój nowy świat fantasy, tak aby sprawy dziejące się w nim były świeże, nowe, interesujące. Od strony komercyjnej zależało mi by napisać coś dla młodszych czytelników, gdyż wiem jak szybko nudzą się w światach podobnych do siebie literacko. Dlatego zależało mi na zainteresowaniu nowych czytelników o wydawców. I patrzyłem też na te sprawy prywatnie; moja córka ma osiem lat, wiem jak fascynuje ją czytanie i literatura, jak bardzo się w nią angażuje, i to też dodatkowo zdopingowało mnie do realizacji tego nowego projektu. Po takim rozpoznaniu rynku, stwierdziłem, że muszę wyjść do młodszego czytelnika, spróbować wpłynąć na nich, ukształtować ich światopogląd.


Gabriel Leonard Kamiński: Chciałbym nawiązać do twojej wypowiedzi dotyczącej próby ukształtowania młodego czytelnika. Bohaterem swojej trylogii uczyniłeś niepełnosprawnego syna króla, którego jest on przeciwieństwem. Musi wszechobecnej przemocy i brutalności przeciwstawić swój umysł, spryt i intelekt. Czy to jest może twoje przesłanie skierowane w stosunku do tych czasów, w których większości ludzi, w tym młodym przyszło żyć w szalonym tempie, stresie czy agresji? Że lepiej jest zamiast zemsty, rewanżu, użyć do rozwiązywania sporów czy problemów siły swojego umysłu?


Joe Abercrombie: Nie chciałem wychodzić wprost od takiej idei, gdyż nie chciałem, żeby było widać, iż chce coś tak dydaktycznego do swojej książki przemycić. Nie lubię być nachalny w narzucaniu czegokolwiek, stąd wolę kiedy książka koncentruje się na postaciach. Jeżeli pisze historię, która opisuje ciekawe postacie, to wydaje mi się, że interesujące idee i tak do nich dołączą. Ale zawsze interesowały mnie postacie, które były niedoskonałe, bo gatunek fantasy bardzo często pokazuje nam bohatera, który świetnie radzi sobie ze wszystkim w każdej sytuacji, a mnie zawsze interesowały niedoskonałości, które należy w sobie przezwyciężyć. Wielu z nas takimi jest, zdajemy sobie sprawę z własnych słabości.  Bardzo wielu młodych ludzi w tych czasach czuje się outsiderami, czują się niejako wykluczeni, stąd te chciałem stworzyć takiego bohatera, który będzie im bliski, z którym będą mogli się utożsamić.

Gabriel Leonard Kamiński: Piszesz bardziej dla rozrywki czy mimo wszystko starasz się przemycić do swoich opowieści jakieś przesłanie, które młodzi ludzie mogli by wykorzystać we własnym życiu? Kevin Hearne, z którym tu rok temu rozmawiałem, wzywa w swoich książkach do tolerancji religijnej i światopoglądowej, McAuley stara się ostrzec nas przed skutkami globalizacji i dewastacji środowiska. Czy mimo wszystko masz jakieś własne przesłanie, którym chciałbyś podzielić się ze swoimi czytelnikami?

Joe Abercrombie: Oczywiście, to co przelewa się na moje karty, to jest wiadomość, iż musisz byś świadom tego, kim jesteś, jakie są twoje zalety i używać ich pomimo swoich ewentualnych wad. Zawsze też interesowały mnie kwestie płci moich bohaterów, tak mężczyzn, jak i kobiet, i właśnie Yarvi jest postacią, która przyjęła na siebie taką tradycyjną żeńską rolę. W drugiej książce zatytułowanej. „Pół świata" jest dziewczyna o imieniu, które można przetłumaczyć jako Zadra i ona chce jak najbardziej przejąć rolę męską i zostać wojowniczką. W tym też zawiera się pewien przekaz tolerancji, iż każdy może przejąć jakąś role niezależnie od płci i pochodzenia, jeżeli tylko tego mocno chce. Ale one muszą zostać w tle, jak już mówiłem, skupiam się przede wszystkim na postaciach, fabule i akcji. Nie chcę ich forsować, stąd jedynie akcentuję je lekko.

 

Gabriel Leonard Kamiński: Jak piszesz? Czy masz już ułożoną w głowę fabułę swojej kolejnej książki czy też niektóre historie pojawiają się cyklicznie i zapisujesz to  w formie szkicu, wracasz do tego, pracujesz nad różnymi wątkami, a może masz już konstrukcję całej książki w swojej głowie, czy ona się rodzi jakby stopniowo? Czy skupiasz się bardziej na fabule, czy na konstrukcjach psychologicznych swoich bohaterów?


Joe Abercrombie:  Staram się by szło to równomiernie, w momencie, w którym piszę, przeglądam książkę, robię wszystkie poprawki autorskie i edytorskie, tak by się to ze sobą uzupełniało. Kiedyś na początku planowałem wszystko bardzo, bardzo dokładnie, teraz staram się to robić trochę luźniej. Wiem, kim mają być główne postacie, wiem co mają osiągnąć, gdzie zmierzają i co ma się stać z nimi po drodze. Dopiero jednak w procesie pisania okazuje się, kiedy wcześniej mamy pomysł na postać, jak zaczyna ona żyć własnym życiem, zaczyna odnosić się do różnych rzeczy, to wówczas wiem, co się będzie później dokładnie działo. Planuję z grubsza swoją książkę, bardziej dokładnie jej jedną czwartą i prawdopodobnie przez tę jedną czwartą zmienię zdanie na różne tematy, a także  może zmienić mi się koncepcja. I jak przechodzę do drugiej części, to już wiem, że i tak część się z nich zmieniła się w mojej głowie, że mam już inne pomysły na nowe wątki.

Gabriel Leonard Kamiński: Czy masz swój własny harmonogram pisania, że na przykład piszesz codziennie, od szóstej rano do dwunastej w południe lub siadasz po południu i pisze do wieczora, czy są to sprawy niewymuszone i kierujesz się np. natchnieniem. Masz wszytko ułożone w głowie i tylko piszesz bo musisz?

Joe Abercrombie: Ani jedno, ani drugie. Bo wydaje mi się, że jeżeli czekasz na natchnienie, a ono nie przychodzi, to wówczas co? Tracisz to, co sobie wymyśliłeś? Stąd piszę traktując to jako normalną pracę i nie mam tego dokładnie zaplanowanego. Kiedy zaczynałem pisać, gdy byłem jeszcze freelancerem, pisałem tylko wtedy, kiedy miałem wolny czas. Kiedy nie mogłem, to na przykład wstawałem w środku nocy. Teraz już wyłącznie piszę i tylko z tego się utrzymuję, ale dużo z tego co robię to nie jest samo pisanie; piszę dużo maili, zajmuję się własną promocją, sprawami biznesowymi, tak jak dajmy na to teraz. Oprócz tego mam trójkę dzieci  i muszę zajmować się nimi. Staram się mieć dla siebie dziennie takie dwa bloki po dziewięćdziesiąt minut, żebym w tym czasie miał wyłączony internet i mógł się skupić wyłącznie na pisaniu. Bardzo lubię ten etap, kiedy już po napisaniu okazuje się, że zanosi się naprawdę na świetną książkę, bardzo lubię też planowanie. Myślę, że nieprawdziwy jest ten obraz pisarza, który leży sobie na kanapie i czeka, aż spłynie na niego natchnienie. Dla mnie jest to w dużej mierze czysta praca i zmuszanie się do tego, aby po prostu pracować. Nawet jeżeli jednego dnia napiszę coś kiepskiego, to jestem zadowolony, bo można to później wykorzystać. Można to przepracować, zmienić. Trzeba po prostu pisać i nie pozwalać sobie na długie przerwy czy pogrążanie się w depresji.

Gabriel Leonard Kamiński: Którego ze swoich bohaterów darzysz największą sympatią jeśli chodzi o charakter czy psychikę?

Joe Abercrombie: Ogólnie moje postacie trudno lubić, a z drugiej strony podobają mi się bohaterowie, których nie lubi się wprost, ale którzy przesuwają twoje granice, tak że nasza tolerancja dla nich musi być rozciągnięta w czasie. Trudno jest je tak od razu z marszu akceptować. Na przykład inspektor Glokta, który zajmował się torturowaniem ludzi; bardzo trudno go lubić, ale moim zdaniem jest on niesamowicie interesujący właśnie przez to, że ma swoje uzasadnione motywacje. Bardzo często okazuje się, że te postacie, które są najmniej nieprzyjemne, one są najbardziej efektowne dla toku rozwijanego opowiadania. Zauważyłem, że takie postacie pojawiające się w książce rzadziej chociaż pisze mi się o nich bardzo dobrze, bo one są bardzo rozbudowane i bogate. Jest ich mniej, a dla mnie osobiście jawią się jak te przyprawy, które wpływają na smak potraw, w tym wypadku książki. Postacie, które niosą akcję na swoich barkach i są najdłużej na scenie pisze mi się najtrudniej, bo łatwiej być interesującym przez chwilę niż przez całą książkę.

Gabriel Leonard Kamiński:
Na koniec dwa pytania, które stale przewijają się w moich wywiadach. Jedno z nich dotyczy rad jakich udzieliłbyś początkującym adeptom literackiej sztuki. Ciągle nas o to pytają w Portalu młodzi ludzie. Co ty byś im poradził. od czego powinni zacząć? Czy mają dużo czytać, pisać wprawki literackie?


Joe Abercrombie: Mogę właściwie odnieść się do moich własnych doświadczeń w tej materii. Często słucham rad jakieś pisarzy na tema pisania i najczęściej dochodzę do wniosku, że to są okropne rady. Polecałbym przede wszystkim słuchać rad, słuchać ich uważnie i przejąć z nich dla siebie, to co nam najbardziej pasuje. Najbardziej użyteczną radą jaką dostałem na temat pisania jest ta, mojej matki, która powiedziała: zawsze bądź szczery i zawsze bądź uczciwy w tym co robisz i co piszesz. Dlatego za każdym razem, gdy piszę dialog, to zastawiam się, czy ta osoba naprawę by to powiedziała. Jeżeli piszę, że ktoś się jakoś czuje, to zastanawiam się czy ona naprawdę by to odczuwała w danej sytuacji. Kiedy buduję jakąś metaforę, to zastanawiam się czy ona jest w tym miejscu potrzebna, czy to jest po prostu pusty frazes, który ma sprawić, że tekst będzie wyglądał ładniej. I jeżeli na któreś z tych pytań odpowiedzią jest Nie, to należy to na nowo przemyśleć i poprawić. I należy dużo rzeczy, które wydadzą nam się zbędne wycinać. Osobiście tak robię. Przeczytaj wcześniej swój tekst i pomysł czy każdy akapit, każde zdanie jest na pewno potrzebne, jeśli nie, to je wytnij.

Gabriel Leonard Kamiński: Czy masz swoich mistrzów literackich którzy są dla ciebie ważni, na których się np. wzorowałeś. W materiałach prasowych znalazłem bardzo pochlebne recenzje o twoich książkach Rothfussa, George Martina?

Joe Abercrombie: Przede wszystkim Tolkien, które zawsze bardzo podziwiałem i w pewnym momencie też George Martin, który sporo zmienił w gatunku. Kiedy czytałem literaturę fantastyczną okazywało się, że bardzo dużo fantastyki jest o tym samym; dużo motywów i schematów powtarza się. I kiedy przeczytałem „Grę o tron" to zauważyłem, że można jednak pisać o tym inaczej: mroczną prozę, w której są wspaniałe postacie, która szokuje. Stwierdziłem, że taka proza istnieje, że nie ma tam tego typowego fantasy i udało się to wszystko Martinowi przemycić do tego szacownego gatunku zdawałoby się zamkniętego na takie eksperymenty. Myślę, że oprócz tego Ursula Le Guin z jej opowieściami
„Czarnoksiężnik z Archipelagu", której  język jest inny i bardziej zwarty niż język Tolkiena, a także Michael Moorcock, który jest bardziej mroczny. Jest w jego prozie dużo odcieni szarości i takiej niejednoznaczności, której brakuje w fantastyce, która zwykle jest błyszcząca i wspaniała. Ale oprócz tego, nie tylko w gatunku fantasy, ale poza nim jest dużo autorów którzy mnie inspirują, a także telewizja, filmy i gry komputerowe.


Gabriel Leonard Kamiński:  Jeszcze chciałbym spytać cię, bo widzę w twojej książce dokładną mapkę topograficzną terenów na których rozgrywa się akcja „Morza drzazg", które sam powołałeś do życia. Czy to wynika z twojej fascynacji sagami skandynawskimi, kulturą Wikingów, mitologią. Skąd  pojawił się ten wątek osadzony w kulturze dalekiej północy?

Joe Abercrombie:  Zazwyczaj buduję swoje pomysły na „inne światy" stopniowo, ale ten pomysł z „Morzem drzazg" przyszedł do mnie zupełnie przypadkiem, a to jest bardzo rzadkie w moim przypadku i wiedziałem, że akcja będzie rozgrywała się w krainie Wikingów. Ale pomysł na trylogię skrystalizował się, kiedy poszedłem na plac zabawa z moimi dziećmi. Był tam chłopiec, który miał niewładną rękę i mimo wszystko starał się bawić ze swoimi rówieśnikami jak równy z równym. I pomyślałem sobie, jak trudno by było żyć z takim defektem takiemu dziecku w średniowieczu. Potem posunąłem moją myśl jeszcze dalej, jak ciężko by było żyć takiemu chłopcu w społeczeństwie Wikingów, gdzie podstawową bronią była ciężki miecz i tarcza, z których robiono szczelną zasłonę nie do przebycia. Przy okazji jest on synem króla i nigdy nikt się nie spodziewał, że syn tak sprawnego, potężnego wojownika będzie mógł przejąć tron będąc niepełnosprawnym, i że będzie on musiał przeciwstawić  potężnym siłom zła swój wrodzony spryt i intelekt. Chciałem też, żeby główną osią fabuły była długa podróż po morzu, ale żeby jej rewersem była podróż wewnętrzna głównego bohatera, w której się doskonali. I bardzo szybko jego postać wymusiła na mnie poprowadzenie wątku takiej właśnie podwójnej podróży.

Gabriel Leonard Kamiński: Ostatnie z tradycyjnych moich pytań. Gdybyś miał zachęcić czytelników Portalu Księgarskiego do sięgnięcia po swoje książki. co byś im powiedział?

Joe Abercrombie: Powiedziałbym, że to wspaniałe książki, w których  równie fantastyczne wątki splatają się z nietuzinkowymi postaciami, umieszczone w niebezpiecznych czasach wzorowanych na czasach Wikingów. Powiedziałbym że jest tam dużo humoru, dużo mrocznych sytuacji i przemocy i wszystko zmierza ku zaskakującej, ale za to bardzo satysfakcjonującej końcówce. I mogą napisać do Rebisu, żeby do każdej zakupionej książki dołączyło im nowe Audi, a ja wrócę do Wielkiej Brytanii i nie będę się już oto martwił.

Dziękuję ci za rozmowę!


Opr. GLK.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.