fesstiwal słowa w piosence
--

Recenzja: "Dopóki śpiewa słowik"

[01.04.14]

Literatura młodzieżowa kojarzyła mi się do tej pory w większości z tanimi, pustymi romansidłami; ze sztuczną i obrzydłą mi już domieszką pseudofantastyki. Z paroma wyjątkami oczywiście. Z kolei las zawsze wiązałam w myślach ze zbieraniem grzybów, nigdy z nienaturalnym mrokiem, tajemnicą czy magią. Wszystko to się do pewnego stopnia zmieniło wraz z lekturą Dopóki śpiewa słowik. Zaczęłam odzyskiwać wiarę w młodzieżówki. A jeśli już jesteśmy przy skojarzeniach, to nazwisko Michaelis będzie mi z pewnością przywodziło od teraz na myśl nieprzeciętnie dobrą książkę i kilka godzin niezwykłej przygody.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

 Jari ma osiemnaście lat i postanawia zostawić za sobą swój uporządkowany świat pełen warsztatów stolarskich i koronkowych chusteczek swojej matki. Niedługo po tym całkowitym zbiegiem okoliczności spotyka w pewnej wsi nienaturalnie brzydką, kaleką dziewczynę o imieniu Jascha. Zaprowadza go ona do lasu, który okazuje się być jej domem i odsłania przed nim wiele sekretów, równie dużo pozostawiając nieodkrytymi. Szybko staje się jasne, że las skrywa więcej zagadek niż powinien, i że nie wszystko jest w nim takie, jakie powinno być...

Musicie wiedzieć, że lektura bynajmniej nie sprawiała mi przyjemności od początku. Sytuacja, w której Jascha zaprasza Jariego do siebie, wydała mi się strasznie nienaturalna i wymuszona - dziewczyna znała go wszakże od jakichś piętnastu minut. Szybko okazało się jednak, że był to jedynie feralny początek wielkiej, złożonej, magicznej historii. Oraz że im dalej w - dosłownie - las, tym więcej drzew. A w drzewach kryły się smutne pieśni śpiewane melodyjnym głosem Jaschy, niezrozumiałe i jakby baśniowe opowiadania przez nią snute oraz słowiki, których dziewczyna - nie wiedzieć czemu - zdawała się panicznie bać. A pod pniami - liczne groby i ziemia nasiąknięta krwią. Tak, puszcza ta była jedną wielką tajemnicą, połączoną nierozerwalną liną - lub jak wolicie, pnączem - z przeszłością. Włączając w to setki lustr, mroczne pokoje pozamykane na klucz, codziennie przychodzące zgubne mgły i samą dziwną naturę Jaschy, można by z powieści Michaelis zrobić naprawdę dobry horror.

Fabuła jest tak nieprawdopodobnie wielowątkowa, niezwykła i cholernie zaskakująca, a przy tam tak przemyślana, że aż trudno mi to opisać. Zwłaszcza, że jest ona diametralnie różna od fabuł książek, które zwykle czytam i chyba wszystkich książek ogółem. Jest niemalże idealna: niesie ze sobą ogromny niepokój i takież emocje, wzruszenia; nutę czegoś magicznego, czego jednak nie można na szczęście nazwać fantastyką oraz genialne przesłania dotyczące cierpienia, piękna, śmierci, miłości oraz przeszłości ciążącej nad teraźniejszością.

Kreacja bohaterów także nie pozostawia nic do życzenia. Wszystkie postacie mogą poszczycić się nietuzinkowością i wybitnym zróżnicowaniem między sobą. Na przykład Jari - czuł się trochę zagubiony i wiecznie zdezorientowany, ale las zmienił go w odważnego i pewnego siebie Łowcę. W przeszłości zawsze krył się bowiem w cieniu swojego przyjaciela, Mattiego. Ten z kolei tęsknił do miłości, ale nie potrafił zrozumieć, czym ona tak właściwie jest. Natomiast Jascha cechowała się (pozorną?) miękkością i delikatnością, ale w razie potrzeby potrafiła być niezwykle zdeterminowana. Dodatkowo wiąż wisiało nad nią widmo ponurej przeszłości.

Każdy z bohaterów wzbudził we mnie w mniejszym lub większym stopniu sympatię i myślę, że każdego na jakiś czas zapamiętam.

Jeśli chodzi o samo zakończenie, to przede wszystkim muszę powiedzieć, że spodziewałam się całkowicie innego. Chyba bardziej poruszającego. Zastałam natomiast równie przewidywalne (bo w pewnym momencie przyszło mi rzeczywiście na myśl), co - paradoksalnie - zaskakujące i wciskające w fotel. I pod niektórymi względami taka jest cała ta książka.

Nie spodziewałam się tego po Dopóki śpiewa słowik. Oczekiwałam powieści przyjemnej acz przeciętnej - a otrzymałam historię wielką, magiczną, mroczną i wzruszającą. Może nie zostanie w mojej pamięci na szczególnie długi czas, ale jedno jest pewne - to nie koniec mojej przygody z Michaelis. Gorąco polecam.

http://wpapierowymswiecie.blogspot.com/

 

Emilia

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.