fesstiwal słowa w piosence
--

Mieczysław Z. Rygor Słowikowski - W tajnej służbie

Recenzje [09.03.11]

Jesteśmy przyzwyczajeni do lektury książek dotyczących pracy wywiadowczej, jak do opowieści rodem z Jamesa Bonda, gdzie tajne spektakularne akcje łączą w sobie dreszczyk emocji z indywidualną brawurą agenta.Nie znajdziemy nic z tych rzeczy w osobistych relacjach Autora zawartych w książce "W tajnej służbie. Jak polski wywiad dał aliantom zwycięstwo w Afryce Północnej".

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Po upadku II RP, i klęsce wrześniowej polskie służby wywiadowcze miały niezmiernie mało czasu na w miarę profesjonalną ewakuację. Nikt wcześniej, tak na wszelki wypadek, nie przewidział żadnych standardów "niszczenia",  czy "tajnej archiwizacji" ważnych dokumentów czy kartotek. W ręce Niemców dostało się sporo z nich; część z nich informowała o strukturze siatki wywiadowczej na terenie Niemiec, co naraziło bezpośrednio życie wielu pracujących w niej agentów.

Chaos i organizacyjny bezwład towarzyszył pierwszym tygodniom ewakuacji różnych struktur agenturalnych przez rumuńską granicę do Francji.  Mieczysław "Rydor" Słowikowski oficer przedwojennej "dwójki" rozpracowujący rosyjskie "podwórko", rezydent w Kijowie, po wrześniowej klęsce przedostał się do Francji i tu po zaskakująco szybkiej klęsce naszego sojusznika, z właściwym sobie dobrym skutkiem organizował  "przerzuty" polskich żołnierzy do nowo powstałych oddziałów Wojska Polskiego na Wyspach.

Swój prawdziwy talent i umiejętności rozwinął dopiero w Afryce Północnej, gdzie zorganizował wg. obecnych ocen "najważniejszą i najlepiej zorganizowaną ekspozyturę polskiego wywiadu w okresie II wojny światowej".
Ale za nim po latach doceniono pracę awansowanego do stopnia gen. brygady Mieczysława Słowikowskiego przez długie lata Anglicy jak i Amerykanie przypisywali sobie jego osiągnięcia przyczyniające się do szybkiego zajęcia Afryki Północnej w 1944 roku. i podważali zasługi polskiego wywiadu. Tu historia lubi się powtarzać, tak samo było z rozpracowaniem  przez polskich specjalistów maszyny szyfrującej "Enigma". Dopiero po latach angielski wywiad przyznał, że to polscy matematycy Marian Rejewski, Henryk Zygalski oraz Jerzy Różycki przyczynili się do złamania kodów "Enigmy II".   Polskie "Biuro Szyfrów", komórka podsłuchu radiotelegraficznego była wówczas strukturą unikalną na skalę światową. Ewakuowana do Francji wykorzystywana była tylko w niewielkim stopniu.

Po "przerzuceniu" Słowikowskiego do Afryki Północnej, a docelowo do Algierii, rozpoczął on budowanie tu siatki agenturalnej pod przykrywką działalności biznesowej. Jego dokładne relacje, opis spotkań, przygotowywanie meldunków, "przerzuty" poczty do Londynu, podróże do Libii, Maroka, Marrakeszu, mimo, że nie obfitują w brawurowe akcje wywiadowcze, do których przyzwyczaja nas podobna literatura, są  arcyciekawe z innego względu. Pokazują, że clou pracy rezydenta wywiadu, stanowi sprawna organizacja, umiejętność właściwej oceny sytuacji  i ludzi na miejscu oraz wykorzystanie ich potem dla swoich celów. Ta koronkowa praca, pełna nerwów, wymaga stałej napiętej uwagi, ciągłej bieżącej analizy wydarzeń,  jest możliwa tylko dla wybranych. Jednym z nich był Słowikowski, na swój sposób genialny organizator, który musiał często w swej pracy godzić "wodę" i "ogień" - ludzką naturę, namiętności nim rządzące a czasem zwykłą pychę i zarozumialstwo na punkcie własnej osoby i zasług. Emocje, resentymenty, nastroje rządzące różnymi ludźmi z którymi miał styczność narażały go  często na "spalenie" całej siatki lub części kontaktów. Autor wspomnień "W tajnej służbie" uniknął wszystkich tych pułapek, dowodząc, że był idealnym kandydatem do tej służby. Nie opuszczało go szczęście, i wrodzona mu inteligencja, a także intuicja. Był przy okazji rozmowy z płk. Solborgiem będącym wysłannikiem prezydenta Roosevelta współautorem koncepcji lądowania wojsk amerykańskich w Afryce Północnej, co dało aliantom możliwość "zarządzania" sceną wojenną z  basenu Morza Śródziemnego.

Słowikowski przedstawia nam tą "ukrytą" przed okiem zwykłego śmiertelnika scenę wojennych zmagań. Praca wywiadowcza, jej kulisy, które osłania przed nami jej główny organizator oraz egzotyka miejsca wywiadowczych działań splatają się w bardzo ciekawą narrację.  Jesteśmy świadkami dzień pod dniu "walki" na zapleczu II wojny światowej, i to tej z punktu widzenia późniejszych akcji najważniejszej. W której wykorzystuje się często zdawałoby się prozaiczne informacje. Ale to one dopiero wpływają na pełny ogląd sytuacji, i decydują później o spektakularnych akcjach wojennych.

Książka, której atrakcyjność rośnie w miarę czytania. Słowikowski jako wytrawny agent przedwojennej "dwójki" i szkoły polskiego wywiadu "wciąga " nas do swojej  "podwójnej" szpiegowskiej gry. Drogi czytelniku, spróbuj i ty.

Podoba mi się, kupuję:  

Gabriel Leonard Kamiński

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.