fesstiwal słowa w piosence
--

Ryszard Krynicki - nowy wybór wierszy. Premiera 23 października

Zapowiedzi [21.10.09]

Od dziś, tj. 23 października w księgarniach ukazuje się nowy wybór wierszy Ryszarda Krynickiego. Przygotowany na 40.lecie debiutu artysty, tom przywołuje najwybitniejsze dzieła ze wszystkich okresów jego twórczości, od legendarnego zbioru "Pęd pogoni, pęd ucieczki" po niedawny "Kamień, szron".

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Spory ten tom nazywa się skromnie "Wiersze wybrane", ale na dobry ład mógłby się nazywać "Wiersze prawie wszystkie". Bo od debiutu w 1969 po garść wierszy najnowszych jest tam w zasadzie cała poezja pisana przez Krynickiego w ciągu czterdziestu lat.

Co dziś przede wszystkim zadziwia podczas lektury tej poetyckiej panoramy, to niebywała wprost językowa wirtuozeria językowa. Niby zawsze było wiadomo, że Krynicki to filar "poezji lingwistycznej" i tak dalej, ale przecież tak rozumiana "lingwistyka" - jako Nowofalowa walka z komunistyczną nowomową, to był tylko etap w tej twórczości. Chodzi o coś znacznie więcej. Otóż Krynicki uczynił z mowy polskiej instrument o niebywałej giętkości nawet jak na znakomite przecież osiągnięcia wielu polskich poetów.

Chyba nie było po wojnie drugiego liryka, który by tak uruchomił język i gramatykę. Jego wiersze, zwłaszcza te z lat 70., to niemal antologie możliwości polszczyzny jeśli idzie o składnię, słowne wieloznaczności i wszelkie zdaniowe konstrukcje pracowicie posystematyzowane przez profesora Klemensiewicza w jego słynnej "Gramatyce języka polskiego". Może jeden Białoszewski, może Barańczak mogliby się z nim równać.

Od swoich "Dziadów" i swojego "Konrada Wallenroda", czyli wojującej poezji z tomów "Organizm zbiorowy" i "Nasze życie rośnie" z lat 70., przeszedł Krynicki mickiewiczowską drogę do swoich liryków lozańskich i czegoś w rodzaju "Zdań i uwag", co często bywa naturalnym kierunkiem rozwoju dla poetów o szczególnym poczuciu duchowej misji, zachowując rzecz jasna wszelkie proporcje. Ale ręka mi nie drży, gdy to piszę, bo zwłaszcza niektóre epigramaty Krynickiego z "Niewiele więcej" czy "Wierszy, głosów" mam właśnie za liryki lozańskie XX wieku.

"Wiersze wybrane" stawiam spokojnie obok podobnych zbiorów Herberta, Miłosza, Szymborskiej, Barańczaka czy Białoszewskiego, w absolutnym przekonaniu, że tam właśnie jest ich miejsce.

~Tadeusz Nyczek

K.P. Informacja nadesłana

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.