fesstiwal słowa w piosence
--

Ewa Ornacka i Piotr Pytlakowski - „Wojny kobiet" to także nasze wojny

[22.08.15]

Prezentujemy rozmowę z autorami publikacji „Wojny kobiet" Ewą Ornacką i Piotrem Pytlakowskim. Poprzednia ich książka „Nowy alfabet mafii" cieszyła się dużą popularnością osiągając status bestsellera.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Gabriel Leonard Kamiński: Państwa poprzednia książka „Nowy alfabet mafii" traktowała o nowym obliczu polskiej przestępczości zorganizowanej. Skąd pomysł na jakby jej dopełnienie pod intrygującym tytułem Wojny kobiet"?


Fwa Ornacka:
Chodził nam naprawdę od dłuższego czasu pomysł po głowie na tą książkę. Przy okazji promocji „Nowego alfabetu mafii" publiczność wierciła nam dziurę w brzuchu dlaczego w "Alfabecie..." napisaliśmy o tych kobietach tak mało. Zrobiliśmy wówczas z Piotrem burzę mózgów i doszliśmy do wniosków, że ten temat jest trochę „obsikany" przez „Masę". Wydali z Arturem swoją pierwszą książkę o kobietach mafii, ale my nie chcieliśmy  pisać o kobietach mafii. To co mieliśmy do powiedzenia na ich temat zamieściliśmy w „Nowym alfabecie...ale mieliśmy faktycznie na twardym dysku kilka historii, które jako autorzy będziemy pamiętali do końca życia jak sprawa z Adamem Dudałą. Doszliśmy razem do wniosku, że warto by było z tego zrobić książkę. To było wtedy, prawda Piotr?

Piotr Pytlakowski i Ewa Ornacka na stoisku Dom Wydawniczego REBIS - Stadion Narodowy


Piotr Pytlakowski:  Tak zgadza się, tak właśnie było. Niektóre kobiety zgłaszały się do nas same.

Gabriel Leonard Kamiński:
A jak to było z waszymi pozostałymi bohaterkami?

Ewa Ornacka: To było absolutnie naturalne. Nie myślcie Państwo, że zrobiliśmy sobie któregoś dnia listę jak w książce telefonicznej. Sami docieraliśmy do osób i historii, które chcieliśmy mieć w poszczególnych rozdziałach swojej książce. To były historie, które wcześniej opisywaliśmy w swoich gazetach. Piotr w „Polityce", „Wprost", ja w mojej szczecińskiej gazecie. Historie te były nam bliskie i znane już od przynajmniej kilku lat.

 

Piotr Pytlakowski: Wcześniej opisywaliśmy epizody, w książce chcieliśmy pokazać te historie w całości.

Ewa Ornacka: 
Kobiety, które są bohaterkami naszych „Wojen kobiet" w swojej większości żyją. Docieraliśmy do nich, rozmawialiśmy z nimi, pytaliśmy i prosiliśmy o maksymalną szczerość. Co z tego wyszło należy do oceny czytelników.

Gabriel Leonard Kamiński
: Czy trudno było je nakłonić, bądź. co bądź do bardzo osobistych zwierzeń?

Ewa Ornacka:
Z kobietami w ogóle rozmawia się bardzo szczerze. One są niezwykle wdzięcznym obiektem do takich rozmów...również o miłości. Przecież tam na pierwszym planie zawsze jest miłość...ale jak przychodzi co do czego, pamiętasz Piotr jak ci mówiłam, jak już będzie wszystko spisane, wszystko dopięte, to zaczną się telefony, kolejne autoryzacje, obcinanie niektórych wypowiedzi, zmiany w tekście, przejście na zupełnie inne imiona. Piotr patrzył wtedy na mnie wielkimi oczami, pytając mnie: co ja wygaduję.A ja już wiedziałam, co nas czeka, że tak powiem, bo miałam częściej do czynienia z kobietami jako bohaterkami reportaży.

Gabriel Leonard Kamiński: Jak podchodziły do tego?

Ewa Ornacka: Bardzo emocjonalnie.

Piotr Pytlakowski:
Ale nie wszystkiePodzieliliśmy je sobie na pół. Ewa zajmowała się jedną z tych części, a ja drugą..

Ewa Ornacka:
Oczywiście, że tak, ale...

Piotr Pytlakowski: 
Moje kobiety przyjmowały to bardzo spokojnie, praca z nimi jak mogę to powiedzieć, to była prawdziwa bajeczka.

 


Ewa Ornacka:
Może miałeś więcej szczęścia. Moje panie miały do tego bardzo emocjonalny stosunek, szczególnie bohaterka tej, historii, nie pamiętam teraz dokładnie tytułu, której męża aresztowano. Człowiek, który budował między innymi „Gazetę Wyborczą", apartamentowce, biurowce, hotel Four Seasons w Budapeszcie i któregoś dnia przyjechała po niego policja. Powiedzieli, że jest malwersantem, że dokonywał różnych oszustw. Okazało się, że przestępcami byli policjanci, ten który był najgorszy czyli szef wydziału ds. walki z przestępczości gospodarczą w Szczecinie po prawomocnym wyroku nie pracuje już w tej sprawie. Ale odnosiłam wrażenie, iż właśnie wdowa po tym przedsiębiorcy, bo on nie wytrzymał tego ciśnienia i w trakcie procesu sądowego wysiadło mu serce, nie doczekał już wyroku - pękło mu serce, chciała aby nie kojarzono jej z tą sprawą. Trudno mi teraz powiedzieć, czy bała się żeby nie wytykano jej palcami lub nie wypominano tej historii. Ona sama prowadzi dalej różne biznesy w Polsce, jest znaną bizneswoman więc pewnie to jest główny powód.

Gabriel Leonard Kamiński: Czy te rozmowy przeprowadzane z bohaterkami kobiecych wojen były dla Was jakimś szczególnym doświadczeniem, czy też był to dalszy ciąg dziennikarskich rutynowych spraw, którymi zajmowaliście się wcześniej?



Piotr Pytlakowski: Co do książki, to przez cały czas było to dla nas trudne doświadczenie. Tkwiliśmy w tych historiach po uszy od wielu lat. Przecież nie pisaliśmy jej specjalnie do tej książki, lecz zajmowaliśmy się nimi w trakcie naszych dziennikarskich śledztw. Jesteśmy tak naprawdę świadkami od samego początku tych historii, przyglądaliśmy się im z bliska. Niektóre z nich toczą się dalej i nie znalazły na razie swojego szczęśliwego końca, w związku z tym trudno tu przeprowadzać wartościowanie, co było dla nas trudne, a co jest nim dalej. Generalnie są to wydarzenia, które bulwersują i stawiają przed nami trudne wyzwania, nie pozwalają na dziennikarską rutynę. Każda z nich jest inna, dotyka różnych ludzi, nie można przejść nad nią  do porządku dziennego. Chcieliśmy poprzez naszą książkę pokazać jak skomplikowany jest świat w którym przyszło nam żyć. I to jest w zasadzie zdanie każdego reportera.

Gabriel Leonard Kamiński:
  Jak zawsze nas koniec naszej rozmowy tradycyjne krótkie pytanie. Gdybyście mieli Państwo powiedzieć czytelnikom naszego Portalu dlaczego powinno sięgnąć po „Wojny kobiet", to co byście im powiedzieli?

Ewa Ornacka:
Przede wszystkim chciałaby życzyć wszystkim czytelnikom, żeby nigdy życie mnie postawiło ich w takiej sytuacji, w jakich znalazł się bohaterki naszej książki. Trudno jest reklamować własną książkę...


Piotr Pytlakowski: Jeżeli Wasi czytelnicy chcą się dowiedzieć czegoś o ciekawych ludzkich losach, często zupełnie niezwykłych sprawach i o tym jak dzielne potrafią być kobiety w obliczu niezwykłych wyzwań, jakie można sobie tylko wyobrazić czy niespodziewanych zdarzeń, to niech przeczytają nasze „Wojny kobiet". Często bowiem wbrew logice nasze życie staje się frontem żmudnej, beznadziejnej walki ze złem, ale warto ją prowadzić, aby udowodnić sobie i innym, że nasze życie jest coś warte i że człowiek dążący do jakiegoś celu potrafi wyjść z niejednej opresji.

Ewa Ornacka:
I to często dzięki miłości...i nie śmiejcie się, że o tym mówię, bo to jest taka książka o miłości i czułych słówkach tylko rzeczywiście, kobiety udowadniając, że kochają narażają się w imię tego niejednokrotnie na śmiertelne niebezpieczeństwo. I w ten sposób pokazują swoje uczucie.

Dziękuję Państwu za rozmowę!

Opr. GLK

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.