fesstiwal słowa w piosence
--
Ziemowit Szczerek
Więcej o
Autorze/Tłumaczu

Spotkanie z autorem - Ziemowit Szczerek

[09.12.15]

Z Ziemowitem Szczerkiem i jego twórczością zetknąłem się po raz pierwszy jeszcze w trakcie studiów magisterskich (jakiś rok temu). Prowadzący zajęcia o reportażu zadał nam do przeczytania książkę Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian. Zachwycony lekturą, postanowiłem zapamiętać nazwisko autora. Z uwagą obserwowałem strony internetowe, poszukując informacji o nadchodzących premierach. Nie chciałem, by cokolwiek umknęło mojej uwadze. Na efekty nie musiałem zbyt długo czekać. Powoli kończący się rok przyniósł wszystkim fanom Szczerka dwie książki. Znakomite reportaże, napisane charakterystycznym dla autora językiem. Nominowaną do nagrody Angelusa Siódemkę oraz dostępny od nieco ponad dwóch tygodni w sprzedaży, opowiadający o Ukrainie Tatuaż z tryzubem. Gdy tylko usłyszałem o spotkaniu autorskim w Księgarni Hiszpańskiej, promującym najnowsze dzieło Szczerka, wiedziałem, że nie może mnie tam zabraknąć.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Wbrew moim oczekiwaniom i mimo zbliżającego się wielkimi krokami weekendu, zwiastującego zasłużony odpoczynek po tygodniu ciężkiej pracy lub zaplanowane imprezy ze znajomymi, w piątkowy wieczór Księgarnia Hiszpańska pękała w szwach. Jeśli ktoś spóźnił się choć kilka minut, nie mógł liczyć już na wolne krzesełko i musiał z rezygnacją zająć miejsce na podłodze. Ziemowit Szczerek wraz z prowadzącą spotkanie Dorotą Wodecką pojawili się kilka minut przed osiemnastą, by w spokoju zająć swoje miejsca, popijając piwo (niestety zabrakło balsamu Wigor) zanim na dobre rozpocznie się rozmowa.

Miałem już raz okazję widzieć autora w przeszłości. Był on gościem X Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania, gdzie odczytywał, obok m.in. Ingi Iwasiów, Andrzeja Stasiuka, fragment swojej twórczości w kinie Nowe Horyzonty. Wiedziałem już czego mniej więcej mogę się po nim spodziewać. Wróćmy jednak do wydarzeń z piątku (5 grudnia). Szczerek ze spokojem odpowiadał na kolejne pytania Doroty Wodeckiej dotyczące Ukrainy. Przywoływał i opisywał realia, w jakich muszą żyć obecnie ludzie. Majdan już się skończył, a mimo wszystko im wcale nie żyje się lepiej. Ukraińcy ze wschodu nie rozumieją tych na zachodzie i odwrotnie. Dla wielu z nich nie do pomyślenia jest, że można przejechać tysiąc kilometrów z Charkowa do Lwowa, by obejrzeć zabytki czy napić się kawy z lwowską inteligencją. Autor z fascynacją przybliżał słuchającym kolejne szczegóły, ciekawe anegdotki, które miały pomóc zrozumieć Tatuaż z tryzubem. Nie wszystko bowiem można wyczytać z zapisanych kart, czasem trzeba to usłyszeć lub zobaczyć, by w pełni pojąć sens.

Jednak w pewnym momencie skończył się czas na żarty, humorystyczne opowieści o nowej książce, Ukrainie pogrążającej się ruinie. Temat pytań i rozmowy niebezpiecznie wkroczył na temat sytuacji politycznej w Polsce. Szczerek surowo ocenia nową władzę i jej destruktywne zapędy. Według niego potrzebne jest gruntowne przetasowanie w partiach, zbudowanej silnej opozycji, rozbijającej monopol na władzę dwóch partii, które wymieniają się nią na przestrzeni ostatniej dekady. Nagle luźna atmosfera, przerywana salwami śmiechu po kolejnej żartobliwej historii, stawała się coraz bardziej napięta. Na szczęście Wodeckiej udało się zmienić temat. Szczerek zdradził nieco ze swoich planów na kolejne książki. Nie wiadomo na ile można te wzmianki traktować serio, więc chyba należy się jednak wstrzymać, aż do oficjalnych informacji (prawdopodobnie coś o Dolnym Śląsku).

Radość wzbudziła interakcja prowadzącej i gwiazdy wieczoru ze zgromadzoną publicznością. Wodecka nie raz próbowała przekazać głos osobom trzecim, chcącym zadać jakieś pytanie autorowi. Dzięki temu można było się przyjrzeć bliżej reakcjom Szczerka, na pytania, których nie mógł się spodziewać. Spotkanie przypominało luźną rozmowę znajomych, gdzie każdy mógł wtrącić swoje trzy grosze, nie bojąc się gniewnych spojrzeń współtowarzyszy.

Po serii pytań i blisko półtoragodzinnej rozmowie, spotkanie powoli dobiegało końca. Autor oczywiście zgodził się na krótkie rozdawanie autografów. Udało mi się zamienić z nim dwa krótkie zdania, zanim podpisał mój egzemplarz Tatuażu z tryzubem. Niestety osoby stojące za mną także chciały zdobyć pamiątkę z piątkowego wieczoru. Dlatego nie mogłem zbyt długo blokować kolejki. Ziemowit Szczerek okazał się być niezwykle inteligentnym i otwartym człowiekiem. Potrafi z pasją i humorem opowiadać o wszystkich swoich odkryciach, chęciach, pragnieniach i fascynacjach. Czas w Księgarni Hiszpańskiej na chwilę stanął w miejscu, gdy powoli zbierałem się do wyjścia, nie mogłem uwierzyć, że minęły już dwie godziny. Aż chciałoby się, by spotkanie potrwało jeszcze nieco dłużej. Może następnym razem, przy premierze następnego reportażu Ziemowita Szczerka. Warto pojawiać się na spotkaniach autorskich, nie tylko dla potencjalnego autografu, ale przede wszystkim, by nieco bliżej poznać osoby, których książkami od lat się zachwycamy.

Sebastian Skóra

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.