fesstiwal słowa w piosence
--

Relacja z pierwszego dnia Miesiąca Spotkań autorskich - Domingo Villar i Jakub Małecki

[03.07.16]

2 lipca 2016 r. ruszył Miesiąc Spotkań autorskich, największy festiwal literacki w Europie Wschodniej. Festiwal odbywa się w Brnie, Ostrawie, Koszycach, Lwowie oraz Wrocławiu, gdzie organizuje go Miejska Biblioteka Publiczna.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Festiwal stworzony przez Czechów, w Polsce ma miejsce
już po raz szósty, a spotkania będą przebiegać codziennie, aż do 1 sierpnia. W tym roku honorowym gościem festiwalu jest Hiszpania, tak więc każdy z wieczorów literackich w Polsce ma gościa z Hiszpanii oraz gościa z Polski, analogicznie przebiega to w pozostałych miastach biorących udział. Goście honorowi odwiedzają każde miasto. 31 wieczorów wypełnionych najlepszą literaturą zostało wpisane do programu Europejskiej Stolicy Kultury.

Pierwszymi gośćmi zaproszonymi do wrocławskiej Mediateki, gdzie odbywa się całe wydarzenie to: Domingo Villar, znany autor powieści policyjnych, twórca cieszącej się popularnością serii, której głównym bohaterem jest inspektor Leo Caldas. Jakub Małecki, polski pisarz zaliczany z początku do nurtu fantastyki, obecnie piszący głównie literaturę obyczajową, absolwent Akademii Ekonomicznej w Poznaniu oraz tłumacz literatury z języka angielskiego.

Pierwszym gościem Mediateki był Domingo Villar, to drugie miasto, które odwiedził w ramach festiwalu, wcześniej pojawił się już w Brnie. Na początku została przybliżona krótka biografia autora oraz jego dorobek literacki.

Następnie, tradycyjnie dla festiwalu, autor czytał fragment swojej książki w języku hiszpańskim, a na rzutniku wyświetlano polskie tłumaczenie. Był to ciekawy zabieg, ponieważ można było odczuć cały klimat książki zawarty w obcym języku, przy jednoczesnym komponowaniu się go z tłumaczeniem.

Po lekturze prowadzący, którzy byli jednocześnie tłumaczami, zadali gościowi kilka pytań. Odwoływali się m. in. do jego charakterystycznych zainteresowań. Pytano o krytykę kulinarną, którą pisarz również się zajmuje: „Jestem synem winiarza, ma to swoje konsekwencje" – odpowiedział ze śmiechem. W trakcie rozmowy można było odczuć, że jest to osoba wypowiadająca się w sposób literacki, prawie każda odpowiedź miała filozoficzny wydźwięk lub metaforyczne przesłanie. Villar opisywał książkę jako dzieło kompletne, natomiast dania, które często degustuje, jako fragment procesu, który zawsze można pokierować inaczej. Zapytano o futbol, ponieważ autor prowadził o nim program, a także
o naszą polską reprezentację – „grali wspaniale" – zachwycał się pisarz.

 

Domingo Vllar czyta fragmenty „Plaży topielców"

Następne pytania tyczyły się bohaterów książki oraz jej fabuły. Villar ujawnił własne podobieństwa do głównego bohatera swoich kryminałów, Leo Caldasa, ale również istotne różnice. Autor jest bardzo przywiązany do swoich postaci, więc w każdej książce główne postaci są niezmienne: „Gdy siadam do nowej książki, to tak jakbym miał przepłynąć nowe morze, to sporo ułatwia, że mogę zabrać ze sobą chociaż te znane osoby". Mówił także o tym, że jego powieści to z jednej strony kryminały, a z drugiej, to powieści o miłości do ziemi oraz życia. Uważa je za wieloaspektowe, głębokie, a forma kryminału to tylko narzędzie, by móc powiedzieć o głębszych sprawach. Domingo Villar pisze książki w dwóch językach,  po galicyjsku oraz hiszpańsku: "Pisząc po galicyjsku, wspominam młodość, czuję ten świat. Zawsze zaczynam pisać po galicyjsku, by móc wprowadzić się w odpowiedni klimat".

"Plaża Topielców" doczekała się hiszpańskiej ekranizacji w 2015 r., ale Villar nie jest z niej całkowicie usatysfakcjonowany: „Pisząc książkę, piszesz to, co dzieje się na zewnątrz i w środku, natomiast w scenariuszu tylko to, co dzieje się na zewnątrz. Reżyser wybiera najmniej złą scenę z całego dnia nagrań, ja piszę tak długo, aż będzie tak, jak chcę." Publiczność pytała o zapowiedzianą książkę, której wydanie się przedłuża: " Nie skończyłem jej jeszcze, czasem zapowiedzi wydawnictwa, to bardziej plany wydawców niż twórców" – skwitował Villar.

Po skończeniu pytań od publiczności nastąpiła przerwa. Można było jeszcze zdobyć autografy twórcy, chwilę z nim porozmawiać.

 

 

 

 

Drugim gościem był Jakub Małecki, młody pisarz, którego powieść „Dygot" wywołała sensację w świecie literackim. Autor zaczynał od fantastyki, ale obecnie lubuje się w realizmie.

 

Mimo nieustających nagród oraz nominacji, pisarz sprawia wrażenie bardzo skromnego człowieka. Dziwi się recenzjom – porównaniom do książek, których nie zna, doszukiwaniu się błędnych przesłań. „Chciałem pokazać, gdy człowiek zmienia się w kogoś innego. W moich książkach zastanawiam się, czy jest to ciągły proces, czy rzecz nagła, w skutku szczególnych zdarzeń, np. traumatycznych". W swoich książkach Małecki nie chce epatować okrucieństwem: „Prywatnie jestem bardzo optymistycznym i wesołym człowiekiem, chciałbym napisać  coś wesołego, ale w książkach to samo tak wychodzi".

Jakub Małecki i prof. Leszek Pułka

Przez prowadzącego "Dygot" został porównany do "Pachnidła", szczególny związek człowieka z zapachami jest dostrzegany w obu dziełach. Bardzo schlebiło to Małeckiemu, ponieważ jak przyznał, jest to jedna z jego ulubionych książek.

Właściwie na każde pytanie autor odpowiadał bardzo prosto i skromnie. Zapytany o listę książek, które ułatwiły dorastanie do własnej twórczości, powiedział: „Najważniejsze są dla mnie powieści pisane dla samej przyjemności czytania, dlatego gustuję w wielu gatunkach oraz w różnej wagi literaturze." Ulubioną dziełem pisanym Jakuba Małeckiego jest sztuka Cormaca McCarthy'ego, „Sunset Limited". Jednocześnie przyznaje, że jest fanem serii o Harrym Potterze i czyta portal plotkarski Pudelek: „Różne gatunki, poziomy, podziały są irytujące".

Pisarz inspiruje się codziennością, nagłymi wydarzeniami. Podkreśla jednak, że wiedzie spokojne, stateczne życie, bez artystycznych ekscesów. Fascynuje się poprzednimi pokoleniami, czyta wiele pamiętników, starych gazet.

 

Rozmowa płynęła w sposób swobodny, można było nawet odnieść wrażenie, że prowadzący dominował odrobinę nad swoim gościem. Dostrzegalny był również kontrast między zaproszonymi autorami, Małecki nie posługiwał się wyszukanym językiem literackim.

Pisarz był zaskoczony festiwalowym obyczajem czytania: „Gdy czytam swoje książki, czuję się jakbym oglądał kasetę ze studniówki", jednak podjął wyzwanie i również odczytał fragment swojego dzieła. Dzięki pytaniom od publiczności, można się było m. in. dowiedzieć, iż były bankier wciąż trzyma się etatowego stylu pracy: "Wstaję o 6.30, przez 4 godziny tłumaczę książki, później piszę swoje do godziny 17.00".

Pomimo ogólnego zachwytu "Dygotem", Małecki woli dmuchać na zimne przed premierą kolejnej książki, która wychodzi jesienią. Bierze pod uwagę to, że tym razem może nie wstrzelić się w gusta krytyków.

Po zakończeniu pytań standardowo można było poprosić autora o autograf, jak i zakupić jego książki w specjalnym stoisku.


Zuzanna Kulesza

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.