fesstiwal słowa w piosence
--
Więcej o
Autorze/Tłumaczu

Recenzja: „To nie książka” Keri Smith

Recenzje [21.09.15]

Nie wiem, jak to się dzieje, ale tego typu książkopodobne twory wydają się znajdować do mnie drogę. Pierwszą, jaka wpadła mi w ręce – Zniszcz ten dziennik – dostałam na święta i wtedy też spotkałam się z fenomenem tytułów Keri Smith. To nie książka wyświetliła mi się na liście debiutów, gdy akurat szukałam czegoś ciekawego do recenzji. A dosłownie kilka dni temu przyjaciółka niespodziewanie sprawiła mi polski odpowiednik autorstwa Roberta Trojanowskiego.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Cała seria – czy serie, w końcu zaprojektowanie 200 stron z dziwacznymi zadaniami zajmuje tak mało czasu, że nietrudno o naśladowców – to dowód na to, że nie trzeba umieć pisać, aby zbić fortunę na wydaniu książki. Wystarczy, nie wiem, zrobić rajd po przedszkolankach, posłuchać dzieciaków i poobserwować, jak się bawią, pobawić się trochę słowami. Te tomy są zbiorem zadań do zrobienia i jak w przypadku zorientowanego na destrukcję Zniszcz ten dziennik pogięłam okładkę – czułam się dziwnie, bo normalnie bardzo dbam o książki – zapaćkałam jedną ze stron różnokolorowymi lakierami do paznokci, a na innej rysowałam głupie rzeczy razem ze swoim chłopakiem, tak To nie książka zniechęciła mnie już pierwszym wpisem. „To jest niedogodność. Zabieraj nie-książkę wszędzie ze sobą przez cały tydzień. Musi być widoczna przez cały czas” – serio? Do toalety też? Na rozmowę kwalifikacyjną? A jak będę ćwiczyć z hantlami, to mam ją sobie przykleić do czoła?

Dalej wcale nie było lepiej. Kilka stron dalej znalazłam „To jest test wytrzymałości. 1. Trzymaj nie-książkę nad głową tak długo, jak to możliwe. 2. Wpisz tutaj swój wynik: ___”. Pomyślałam wtedy, że to ogromna strata czasu. Takie choćby rysowanie czy niszczenie mogą być bardzo relaksujące i bywają naprawdę angażujące, a trzymanie książki nad głową nie należy, przynajmniej w moim przypadku, do żadnej z kategorii. Nie mogę powiedzieć, że w To nie książka nie ma naprawdę ciekawych, przyjemnych pomysłów (jak wykreślanka albo strony rozwijające kreatywność, wiedzę i zachęcające do destrukcji), ale odnoszę wrażenie, że jest zbyt przekombinowana, a przez to zniechęcająca. I to do tego stopnia, że nie wypełniłam chyba ani jednej strony – sporo zadań wymagało albo zbyt dużo czasu, albo zbyt dużo energii. Albo nożyczek czy kleju, których akurat nie miałam pod ręką. Albo innych ludzi. Albo zwyczajnie brakowało mi w nich celu. Jak Zniszcz ten dziennik jest zorientowany na ostateczną katastrofę, tak To nie książka próbuje być wszystkim i niczemu nie służy. Jest tylko zabijaczem czasu, i to wcale nie tak dobrym, bo wycinanie, rysowanie czy klejenie w autobusie wcale nie jest superwygodne.

Być może gdybym była dzieckiem i miała cały czas tego świata, zgłaszanie użytkowania strony do centralnego rejestru (czytaj: wypełnienie dziwnego formularza) sprawiłoby mi mnóstwo frajdy, podobnie jak przyklejanie na różne przedmioty wyciętych wąsów czy ust. Zniszcz ten dziennik był genialny w swej prostocie, konkretny, a przede wszystkim połowę zadań dało się wykonać raz-dwa. „Stań tu, wytrzyj nogi i podskakuj”, „oblej, rozlej, nakap, napluj, chluśnij kawą tutaj”, „zadźgaj tę stronę ołówkiem”, „żuj to”, „wykonaj naprawdę ohydny rysunek. Użyj obrzydliwych substancji: gumy, odchodów, martwych organizmów, kiepsko narysowanego ptaka, wydzieliny, brudu”, „zbieraj tutaj owocowe naklejki. Naklejki, które znajdziesz na kupionych owocach” (nalepiłam dwie!), „weź tę książkę ze sobą pod prysznic”, „rozetrzyj tutaj brud”, „zrób nagły, destrukcyjny, nieprzewidywalny ruch dziennikiem”. Cudowne, nie? Nawet teraz łapię się na tym, że mam ochotę przepisać połowę zadań z wcześniejszej pozycji Keri Smith, podczas gdy w przypadku To nie książka nie czuję takiego „wow”. Gdybym miała ją opisać w dwóch słowach, powiedziałabym „za dużo”: za dużo wysiłku autorki, za dużo obrazków, za dużo zachodu. I za mało zabawy.

Izabela Pogiernicka

22.09.15 11:54
/
Kornelka
Ja najbardziej lubię właśnie "To nie książka", ale zamówiłam w przedsprzedaży też "Bałagan" i już nie mogę się doczekać, bo jutro Empik chyba w końcu zacznie go wysyłać fanom Keri Smith
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.