fesstiwal słowa w piosence
--

Ustawa podręcznikowa - komentarz Jarosława Matuszewskiego, przewodniczącego Sekcji Wydawców Edukacyjnych PIK

Prawo [31.05.14]

Komentarz Przewodniczącego Sekcji Wydawców Edukacyjnych Polskiej Izby Książki w związku z przegłosowaniem w Sejmie nowelizacji ustawy oświatowej – tzw. ustawy podręcznikowej.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Środowisko wydawców edukacyjnych od wielu lat zwracało uwagę, że Polska pozostaje jednym z nielicznych, rozwiniętych krajów Europy, w którym rodzice muszą ponosić koszty zakupu podręczników i pomocy szkolnych. Dlatego pozytywnie odnieśliśmy się do zaproponowanej przez rząd idei zagwarantowania polskim uczniom darmowego dostępu do podręczników. Niestety w przygotowanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej nowelizacji ustawy oświatowej – przegłosowanej przez Sejm – realizacja słusznej koncepcji zapewnienia uczniom darmowych narzędzi edukacyjnych odbędzie się poprzez wprowadzenie rozwiązań, które ograniczą wybór narzędzi i metod nauczania. Stoi to w sprzeczności z osiągnięciami współczesnej pedagogiki. Chodzi tu przede wszystkim o narzucenie nauczycielom i uczniom najmłodszych klas tworzonego przez MEN w pośpiechu elementarza. Stało się tak pomimo, że w trakcie konsultacji społecznych ustawy nie tylko wydawnictwa, ale także wiele innych środowisk związanych z edukacją wskazywało na zagrożenia dla jakości nauczania wynikające z wprowadzania państwowego monopolu na podręczniki dla najmłodszych.

Pozytywny wpływ na jakość edukacji wynikający z różnorodności, możliwości wyboru podręczników oraz metod nauczania nie jest wymysłem wydawców. Wiele autorytetów pedagogicznych – także sama Maria Lorek, autorka rządowego podręcznika – przyznaje w publicznych wypowiedziach, że nie ma jednej metody nauczania, która byłaby dobra dla wszystkich dzieci. A przecież podręcznik, także ten rządowy, jest przede wszystkim narzędziem realizacji określonej metody nauczania.

Resort edukacji zignorował te głosy i zdecydował się przeprowadzić we wrześniu 2014 eksperyment na półmilionowej grupie uczniów. Nawiązując do listu otwartego, który Andrzej Nowakowski, autorytet świata wydawniczego, wystosował do Rafała Grupińskiego, Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej w Sejmie - MEN pokazał „gest Kozakiewicza” nie tylko wydawcom, ale wszystkim środowiskom, które uważają, że edukacja nie powinna obszarem przeprowadzanych w pośpiechu eksperymentów.

Zdumienie i niepokój budzi przede wszystkim sposób przeprowadzania reformy podręczników. Nie chodzi tutaj tylko o postawienie wydawnictw w roli czarnego charakteru polskiej edukacji czy ignorowanie zasad dobrej legislacji w trakcie tworzenia ustawy. Prace nad ustawą pokazały bowiem, że jakość narzędzi edukacyjnych oraz możliwość ich wyboru – kluczowa kwestia w utrzymaniu wysokiego poziomu edukacji – stały się problemami drugorzędnymi, traktowanymi czysto instrumentalnie. Świadczy o tym m.in. fakt, że jeszcze w ubiegłym roku przedstawiciele kierownictwa ministerstwa edukacji, którzy dziś chwalą pomysł rządowego podręcznika publicznie twierdzili, że nie popierają idei jednego podręcznika na rynku oraz przekonywali, że możliwość wyboru narzędzi edukacyjnych jest osiągnięciem polskiej edukacji. W 2008 roku proponując zniesienie obowiązujących wcześniej ograniczeń w liczbie podręczników w szkołach posłowie PO przekonywali, że „swoboda doboru narzędzi edukacyjnych do potrzeb i możliwości dziecka jest wyrazem realizowania przez państwo nowoczesnej pedagogiki, rozwijającej indywidualizm każdego dziecka”. Pogląd ten poparł wtedy rząd Donalda Tuska. Od kilku miesięcy słyszymy diametralnie odmienne stanowisko w tej sprawie, co rodzi pytanie, czy jakość edukacji i zasady pedagogiki mają jakiekolwiek znaczenie w tworzeniu polityki edukacyjnej państwa.

Jarosław Matuszewski

Przewodniczący Sekcji Wydawców Edukacyjnych Polskiej Izby Książki

GLK. Informacja nadesłana

01.06.14 17:13
/
księgarz
W uzasadnieniu ustawy jak byk napisano ,że zmniejszenie cen podręczników nastąpi w pierwszej kolejności przez likwidację marży handlu czyli 35% wg. MEN , następnie zmniejszyć należy zysk wydawców i otrzymujemy cenę podręcznika płatną przez gminy bezpośrednio w wydawnictwie na poziomie 57.7% STAREJ CENY. Men uwzględnia w swoich kalkulacjach jeszcze koszty kuriera jako groszowe. Wszystko opisano w druku sejmowym 2315 - 200 stron lektury w pdf ale warto przeczytać by pozbyć się złudzeń.
Niektórzy mają nadzieję , ale jak to mawiają pesymista to optymista dobrze poinformowany. Warto by ci co mają nadzieję przeżyć z kolorówki - pamiętali ,że na rynku pojawi się masa taniej książki po upadłych księgarniach i hurtowniach. Niech tylko państwo pamięta, że nie tylko wyda ileś tam milionów na podręczniki, to nie wróci im do kasy żaden Vat, oraz zwiększy im się ilość bezrobotnych. Z drugiej strony, karetki pogotowia chcą obłożyć akcyzą - jako pojazdy osobowe, aby zyskać 11 ml. złotych aby wspomóc pustą kasę rządu a planują co roku wydawać miliard złotych na darmowe podręczniki. Paranoja i piąta kolumna działa.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.