fesstiwal słowa w piosence
--

Konkurs z „Szynkadelą"

Konkursy [05.10.15]

Portal Księgarski i autor Wiesława Pasławski zapraszają Państwa do wzięcia udziału w konkursie związanym z jego książką pt „Szynkadela produkt polski".

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Jeśli lubisz polskie komedie Stanisława Barei, Juliusza Machulskiego, Olafa Lubaszenko, to prawdopodobnie spodoba się Tobie książka komedia pt. „Szynkadela produkt polski".


Nota o książce:


„Szynkadela" - opowieść żywcem wyjęta z klasycznych filmów Stanisława Barei. Pełna humoru i niespodziewanych zwrotów akcji. Komedia o czasach, gdzie niemożliwe stawało się rzeczywistością, a powiedzenie Polak potrafi przybierało formę cielesną. Niezwykle trafnie połączenie wątków możliwych z nieprawdopodobnymi. Wszystko to sprawia, że opowieść czyta się jednym tchem; lekko i przyjemnie, aż trudno się od niej oderwać. Zachęcam wszystkich do przeczytania tej niezwykle frapującej książki.

Opinie czytelników:


czy przeczytałeś już całą Szynkadelę? Jeśli tak to jakie są Twoje wrażenia?
Dziś skończyłem bo wreszcie mam wakacje i czas wolny.
wrażenia? DOSKONAŁA ROZRYWKA!
Świetnie się bawiłem. Jakbym miał kasę to zapłaciłbym ci za scenariusz i nakręcił dobrą polską komedie. Serio

Paweł

no, kawał dobrej roboty. Właśnie skończyłam..uff, ale warto.
Bardzo ciekawe; są co prawda miejsca, które bym skróciła, ale czyta się b.dobrze - wielowątkowość z tendencją do jednego mianownika co jakiś czas, jest miejsce na wpuszczenie porcji wiedzy, żartu. Jednym słowem - fajnie

Mirka

Interesujący tekst. Fragment genewski skróciłabym/uprościła:), gdyż nieco nużący. Poza tym podoba się, czekam na część drugą
Rahel

Przeczytałem dwie początkowe części. Pierwsza całkowicie wciągnęła mnie stylem i humorem, tak że dopiero pod koniec zorientowałem się, że zaraz, zaraz, ale to przecież o niczym jest, przepraszam, o kaszance - i nie przeszkadzało mi to :-))
zyjacynaziemi

To naprawdę wielka sztuka sprawić aby czytelnik obcując z tak długaaaśnym tekstem był wciąż ciekaw co będzie dalej, a przy okazji dobrze się bawił. Gratulacje Autorze. Celnie zarysowujesz mentalność niektórych postaci, odwzorowując jakże znane wszystkim polskie piekiełko, tygielek namiętności, charakterów, zachowań. Nie zawaham się stwierdzić że widzę tu materiał na publikację drukiem. Nie przeczytałem jeszcze części pierwszej ale po fabrycznych oznaczeniach widzę że jest co najmniej równie znakomita. Sądzę jednak, że można było całość podzielić na kilka fragmentów i serwować je w krótkich odstępach czasu. Przez wzgląd na tych,
których obecna forma odstrasza.
A w kwestii jaki jest najlepszy polski produkt, szynkadela czy kiełbasa, to w kontekście wydarzeń - zdecydowanie śliwowica.

Andrzej



Fragment książki Szynkadela:

Mieszczący się na przedmieściach Lublina średniowieczny pałacyk tętnił życiem. W obszernym salonie zgromadziło się około dwustu osób. Wszyscy elegancko ubrani; kobiety w strojach wieczorowych, długich sukniach, oryginalnych kreacjach, być może nawet szytych na okazję dzisiejszego balu, a mężczyźni w wizytowych garniturach, nie granatowych i czarnych lecz białych, kremowych, czasami bez marynarek, ale za to w eleganckich koszulach z jedwabiu. Zewsząd dochodził gwar rozmów, śmiech, pobrzękiwanie kieliszków . Z podwyższenia, na którym znajdował się kwartet muzyków płynęły spokojne nastrojowe melodie. Na parkiecie, powoli i płynnie poruszało się kilka par. Impreza zbliżała się do punktu kulminacyjnego. Wszyscy z zaciekawieniem spoglądali w stronę stolika, za którym siedzieli Adam Cebrzyński, Hans Roithner i jakiś nikomu nieznany mężczyzna. Dochodziła godzina dwudziesta. Na znak dany przez ubranego we frak mężczyznę pełniącego role wodzireja, orkiestra przestała grać. Tańczące na parkiecie pary zatrzymały się w miejscu. Zamilkły odgłosy rozmów. Nastała cisza. Dało się słyszeć szmer kroków kelnerów, którzy roznosili na tacach kieliszki z szampanem na okazję toastu, który zostanie wzniesiony już za chwilę. Zaledwie garść ludzi wiedziała w jakim celu zorganizowano ten bal i jakaż to za chwilę zostanie ogłoszona nowina.

Większość gości, którym tylko powiedziano, że dzisiejszego wieczora zobaczą
coś niezwykłego, z dużą uwagą i zaciekawieniem obserwowało zachowanie
Adama Cebrzyńskiego od którego zależało, kiedy ów moment ma nastąpić.
Na usytuowanym centralnie podeście znajdował się całkowicie zasłonięty płótnem przedmiot gabarytami przypominający dużą beczkę. Teraz właśnie na nim koncentrowało się dziesiątki spojrzeń próbując przebić wzrokiem gruby materiał i odkryć tajemnicę, chociaż sekundę wcześniej, zanim stanie się ona powszechnie znanym faktem. Adam Cebrzyński rzucił okiem na zegarek po czym dostojnym krokiem zbliżył się do podestu. Powiedział coś, lecz w olbrzymiej
sali jego słowa zabrzmiały zbyt cicho, aby każdy mógł go dobrze usłyszeć. Wodzirej prędko podał mu mikrofon. Witam serdecznie sympatyków branży przetwórstwa mięsnego!  popłynęło z głośników.
Rozbrzmiały rzęsiste brawa.
Jak wszyscy dobrze wiemy w naszym Stowarzyszeniu ostatnio niezbyt dobrze się działo mówił Cebrzyński. Oczywiście mam na myśli głównie problemy finansowe. Cóż takie czasy. Recesja wszystkim daję się we znaki dodał tonem usprawiedliwienia.  Jednak mimo trudnej sytuacji nie zaprzestaliśmy działać na rzecz osiągnięcia sukcesu postąpił kilka kroków przed siebie, odwrócił się i spojrzał na przykrytą płótnem maszynę. Dzisiejszy dzień, to przełomowy moment dla nas i całego przemysłu masarskiego. Ba! Jestem przekonany, że to początek rewolucji, która wkrótce ogranie tę branże. Chciałbym Państwu zaprezentować niezwykły wynalazek skonstruowany przez tego oto skromnego człowieka to mówiąc wskazał ręką na nieśmiałego trzydziestokilkuletniego mężczyznę w zielonej marynarce, który chyba aż zgarbił się pod wpływem
dwóch setek spojrzeń. Ta maszyna to dzieło geniuszu!
Dzięki niej spodziewamy się wejść z niespotykanym produktem na rynek
międzynarodowy i zarobić grube miliony dolarów! odwrócił się przodem do ukrytego pod grubym płótnem urządzenia i uroczystym pompatycznym tonem głosił: Panie i Panowie niech mi będzie dane zaprezentować Państwu.
W tym momencie zgasło światło. Rozbrzmiały podnoszące napięcie wyczekiwania dźwięki bębnów. Jasny snop światła padł na podest oświetlając dużą ukrytą za czerwonym płótnem owalną bryłę. W kręgu światła znalazła się też postać Adama Cebrzyńskiego. Zbliżył się on do podestu, podniósł rękę i energicznym ruchem zerwał płótno. Parnikoświdrygator! dokończył. Uroczyście przekręcił zamontowaną do metalowego korpusu dźwignię. Zawył silnik elektryczny, zastukotały obracające się tryby, głośno zabulgotały nagrzewające
się płyny. Dzieło geniuszu Antoniego Świdra rozpoczęło swą światową karierę.
W jaskrawym świetle reflektora oczom zebranych w sali osób ukazał się obdrapany metalowy korpus z trzema pokrzywionymi blaszanymi rurami u góry i jedną u dołu. Spod spodu wyglądały czarne od smaru koła zębate i tryby. Blaszana pokrywa podskakiwała z brzękiem pod wpływem wydzielającej się z dużym ciśnieniem pary. Całość wyglądała bardzo topornie i robiła makabryczne wrażenie. Po chwili ciszy zamiast spodziewanych braw i okrzyków podziwu
rozległy się gwizdy i śmiechy. Cebrzyński ze zdziwieniem spojrzał na stojący przed nim tłum gości. Nie takiej oczekiwał reakcji. Panie prezesie! ktoś zawołał. Ta kupa złomu ma być tym genialnym wynalazkiem, dzięki któremu zarobimy grube miliony dolarów? Chyba pan żartuje! Wybuch szyderczego śmiechu przetoczył się przez salę. To dopiero prototyp wyjaśniał prezes. Rzeczywiście nie wygląda zbyt efektownie, ale najważniejsze, że działa. Do dużej blaszanej misy postawionej przed maszyną zaczęły wpadać grudki mięsa. Cebrzyński wziął do ręki jedną z nich i powiedział: Spróbujcie tylko tego, a przekonacie się, że nie rzucałem słów na wiatr, mówiąc o podbiciu rynków międzynarodowych.
Kilka zaciekawionych osób podeszło do blaszanej misy, w której znajdowała się niewielka ilość brunatnych grudek. Parnikoświdrygator pracując niestrudzenie wrzucał do niej coraz to nowe sztuki mięsnego produktu. Zgromadzeni przy misie ludzie, spoglądając po sobie z pewnym niedowierzaniem, wzięli do ręki po jednej ciepłej grudce i próbowali je po odrobinie. Smak, który poczuli w ustach
musiał ich zaskoczyć, gdyż w chwilę potem z ich ust wydobyły się słowa autentycznego podziwu:
To jest niesamowite!
Rewelacja!

 

Tytuł: Szynkadela
Autor: Wiesław Pasławski
Wydawnictwo: Wiesław Pasławski
Miejsce i rok wydania: 2015Wydanie: I
Objętość: 199 stron Format: 14.5 x 20.5 cm
Oprawa: miękka foliowana
ISBN: 978-83-9429-710-7
EAN: 9788394297107
Cena rynkowa: 27,00 zł (oszczędzasz 2,70 zł)
Cena w księgarni Bonito: 24,30 zł (zawiera rabat 10 %)

Podoba mi się, kupuję:



Pytania konkursowe:

1. Podaj wymyśloną nazwę produktu mięsnego. Najlepsza odpowiedź zostanie nagrodzona.

2. W jaki sposób Kazimierski zarabiał na swoim byku?

3. Jak nazywa się prezydent Polski, o którym mowa w powieści?

Odpowiedzi należy przesyłać mailem do 29 października 2015 na adres
gkaminski@ksiazka.net.pl lub redakcja@ksiazka.net.pl tytule wpisując "Konkurs z  „Szynkadelą".

Prosimy także o podanie swojego imienia, nazwiska oraz adresu, na jaki ma zostać przesłana nagroda. Trzy wylosowane prawidłowe odpowiedzi zostaną nagrodzone  egzemplarzami książki  autorstwa Wiesława Pasławskiego pt. „Szynkadela produkt polski".

 Zwycięzcami konkursu zostali wylosowani przez portalowe jury czytelnicy posługujący się w/w mailami:

1. renata.przybys16a@wp.pl
2. pegy1@gazeta.pl
3. anna.kel@wp.pl

Nagrodzonym gratulujemy!

GLK. Informacja nadesłana

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.