fesstiwal słowa w piosence
--

Nominacje do Nike 2015

[14.05.15]

Olga Tokarczuk, Andrzej Stasiuk, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Ignacy Karpowicz, Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Adam Zagajewski, Magdalena Tulli, Jacek Podsiadło czy Szczepan Twardoch. Oto niektórzy spośród 20 autorów nominowanych do 19. edycji Nike.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Nominacje ogłoszono w czwartek podczas Warszawskich Targów Książki na Stadionie Narodowym.

W dwudziestce znajdziemy parę wielkich nazwisk współczesnej literatury polskiej, w tym aż troje dotychczasowych laureatów Nike (Stasiuk, Tokarczuk, Tkaczyszyn-Dycki). Zarazem wyraźniej niż w latach ubiegłych głos zabiera pokolenie trzydziestolatków. Wśród nominowanych są także debiutanci, co zdarza się dość rzadko.http://wyborcza.pl/1,75475,17915645,Nike_2015__znamy_nominacje_do_najwazniejszej_nagrody.html#ixzz3a79o47DUChociaż w konkursie biorą udział rozmaite gatunki literackie, takiego zróżnicowania nie było już dawno. Mamy siedem powieści ("Matka Makryna" Jacka Dehnela, "Guguły" Wioletty Grzegorzewskiej, "Sońka" Ignacego Karpowicza, "Wschód" Andrzeja Stasiuka, "Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk, "Szum" Magdaleny Tulli, "Drach" Szczepana Twardocha), siedem tomów poetyckich ("Świat fizyczny" Łukasza Jarosza, "Klangor" Urszuli Kozioł, "Nauka o ptakach" Michała Książka, "Umlauty" Tomasza Pietrzaka, "Przez sen" Jacka Podsiadło, "Kochanka Norwida" Eugeniusza Tkaszyczyna-Dyckiego i "Asymetria" Adama Zagajewskiego).

dwa reportaże ("Cudowna" Piotra Nesterowicza i "Angole" Ewy Winnickiej), także dwa tomy eseistyki ("Prześniona rewolucja" Andrzeja Ledera i "Pupilla" Katarzyny Przyłuskiej-Urbanowicz), zbiór opowiadań ("W krainie czarów" Sylwii Chutnik) i książkę biograficzną ("Strzelecki" Magdaleny Grochowskiej), co jest rzadkością, chociaż trzeba przypomnieć, że ubiegłorocznym zwycięzcą Nike została właśnie autobiografia "Zajeździmy kobyłę historii" Karola Modzelewskiego.

Czym jest Nike

To nagroda za najlepszą książkę roku. W konkursie mogą startować wszystkie gatunki literackie. Nagrody nie można podzielić ani nie przyznać. Lista 20 nominowanych jest ogłaszana w maju, siedmiu finalistów - na początku września. Decyzję o laureacie jury podejmuje w dniu jej wręczenia, zawsze w pierwszą niedzielę października.

Zwycięzca otrzymuje 100 tys. zł i statuetkę. Fundatorami są "Wyborcza" i Fundacja Agory.

Jury Nike 2015: Piotr Bratkowski, Tomasz Fiałkowski, Mikołaj Grabowski, Irena Grudzińska-Gross, Ryszard Koziołek (przewodniczący), Rafał Marszałek, Stanisław Obirek, Maria Anna Potocka, Maria Zmarz-Koczanowicz.

Nike 2015 - wszystkie nominacje
OPOWIADANIA
Sylwia Chutnik
W krainie czarów

Znak
Kraków


Starzejąca się Pola Negri przeżywa alternatywną wersję życia w Sosnowcu, gdy karierę robi jej dublerka. Młode przyjaciółki, jedna przeżywa żałobę po zmarłym mężu, druga - po kocie, pocieszają się, idąc razem do łóżka. A w autobiograficznym opowiadaniu śmierć dziadka okazuje się pożegnaniem z zaczarowaną krainą dzieciństwa.

Chutnik jeszcze nigdy tak nie wzruszała, choć nie są to wzruszenia łatwe. Inaczej być nie mogło, bo jej nowa książka ma jeden główny temat: konfrontację ze śmiercią. Powracają momenty międzyludzkiej (zwłaszcza kobiecej) solidarności, w których okazuje się, jak bardzo jesteśmy sobie potrzebni. Zważywszy na psychologiczną subtelność i zręczność w balansowaniu między empatią i ironią, to być może zupełnie nowe otwarcie w twórczości Chutnik. (Juliusz Kurkiewicz)


POWIEŚĆ
Jacek Dehnel
Matka Makryna

WAB
Warszawa


Historia fałszywej zakonnicy, sprawczyni jednej z największych mistyfikacji XIX w., i to na skalę europejską, sama w sobie jest ciekawa, toteż świetnie się stało, że Dehnel ją odkurzył.

Opowieść narasta jako dwa przeplatające się monologi tytułowej bohaterki. Pierwszy - niejako oficjalny - jest literackim opracowaniem kilku świadectw męczeństwa za wiarę i ojczyznę, które złożyła Makryna w Poznaniu, Paryżu i Rzymie. Drugi, najwięcej mający wspólnego ze spowiedzią, odsłania prawdziwą historię bohaterki.

Dehnel zaprezentował niezwykły kunszt stylistyczny. Zasłużył na medal. Język "Matki Makryny" upodobnił do mowy z epoki, ale archaizacje są subtelne, nie wybijają nas z rytmu lektury. Do opowieści został zresztą dołączony słowniczek - pod literą "c" mamy "czmut w oczy puskać", piękny frazeologizm na oznaczenie blagi. Choć i ta, biorąc pod uwagę dzisiejsze tendencje leksykalne, trafi wkrótce do słownika wyrazów zapomnianych. (Dariusz Nowacki)


BIOGRAFIA
Magdalena Grochowska
Strzelecki

Świat Książki
Warszawa


Książka ta oparta jest w przeważającej mierze na relacjach osób, które Jana Strzeleckiego znały w jakimś okresie jego życia i w jakiejś roli. Relacje autorka pieczołowicie zbierała przez pięć lat w formie wywiadów, rozmów telefonicznych czy listów, cięła je na kawałki, sobie pozostawiając głównie rolę montażystki, która tu i ówdzie wtrąca jakąś informację, komentarz, pytanie czy puentę. Ta polifonia - o dziwo - sprawdza się w lekturze. Książkę czyta się płynnie, a jej bohatera możemy oglądać z wielu stron.

Bohatera? Ależ jest ich dwóch, chociaż tylko jeden w tytule. Postacią prawie równorzędną ze Strzeleckim jest tu Leszek Kołakowski, a osią konstrukcji są ich wzajemne stosunki, linie życia, ideowe pokrewieństwa i przeciwstawienia. Występuje ponadto wiele osób z ich kręgu, można więc powiedzieć, że w kolejnej już książce - po "Wytrąconych z milczenia" i "Giedroyciu" - Magdalena Grochowska tworzy panoramę środowiska polskich intelektualistów czasu powojennego, z dominacją nurtu liberalno-lewicowego. (Jerzy Jedlicki)


POWIEŚĆ
Wioletta Grzegorzewska
Guguły

Czarne
Wołowiec


Ta skromna, bezpretensjonalna opowieść o dzieciństwie zasługuje na wyróżnienie przede wszystkim dlatego, że autorce udało się bezpiecznie przepłynąć między Scyllą sentymentalizmu i Charybdą "demonizmu". Nie znajdziemy tu ani cukierkowatej czułostkowości, ani - co dziś najczęściej się pojawia - katalogu okrutnych traum i pomniejszych zranień nabytych w dzieciństwie.

Autorka "Gugułów" nie zamyka swojej bohaterki w klatce dzieciństwa, nie demonizuje (horroryzuje) zdarzeń z przeszłości; wydaje się, że chce być lojalna wobec wspomnień (to proza jawnie autobiograficzna). To pragnienie - jeśli moja intuicja odpowiada prawdzie - pozostaje wszelako w sprzeczności z żywiołem literatury. Ostatecznie bowiem "Guguły" są pewną fantazją na temat lat spędzonych w rodzinnej wiosce pod Koziegłowami. Koloryzacją? Nie, raczej poetyzacją bądź próbą wyśpiewania ballady opartej, jak się domyślamy, na faktach. (Dariusz Nowacki)


POEZJA
Łukasz Jarosz
Świat fizyczny

Znak
Kraków


O twórczości Łukasza Jarosza tak pisał Marian Stala: "Jej siła tkwi głównie w umiejętności wychwytywania okruchów realności (wziętych z tego, co zobaczone, dotknięte, zapamiętane albo dosłyszane), a potem układania ich w całość, która najpierw wydaje się prosta, później zaczyna ciemnieć, nabierać głębi, odsyłać do jakiejś zagadki. Z wierszy wyłania się świat, który początkowo zdaje się nieskomplikowany, nasycony wyraźnymi emocjami, następnie okazuje się też światem osobnym, wymykającym się jednoznacznym określeniom".

W poezji Jarosza sytuacje są pozornie proste i obrazy wyraźne. W wierszu "Rozłąka" "firanka, igła szyszki", w wierszu "Kolej rzeczy" to "zmarznięte masło, które kroję na plasterki/ łodyga rabarbaru". Ale są także obrazy dzieciństwa, mgliste prywatne wspomnienie sprzed lat: przedszkole, dawny kolega, kopka siana latem i zbieranie łusek z karabinów. (Marek Radziwon)


POWIEŚĆ
Ignacy Karpowicz
Sońka

Wydawnictwo Literackie
Kraków


"Sońka" zaczyna się jak baśń, czyli od zaklęcia: "Dawno, dawno temu". Jak w baśni jest wioskowa panna czekająca całe życie na królewicza i jest nagle przybyły miastowy królewicz. Są gadające zwierzęta - kot Jozik i suka Borbus Dwunasta. Są chwile grozy i cudowne ocalenia. Jest też, jak w baśni, czarodziej, który swoją różdżką odmienia los bohaterów. Ale Karpowicz, jakby bawiąc się w psucie zabawy, wywołuje wzruszenia i zarazem odsłania mechanizm ich produkcji. Baśń zamienia się w antybaśń.

Karpowicz postawił sobie zadanie ekwilibrystyczne: wystawiając swoją powieść i sztukę w ogóle na podejrzliwość odbiorcy, ocala jednostkowość życia bohaterki. Zdziera zasłonę realistycznej iluzji, ale tworzy przejmujący powieściowy spektakl. Wynika z tego, że sztuka musi dziś działać przeciwko sobie, aby mogła w ogóle działać. Jej oszustwem, czyli recyklingiem cierpienia, posługują się wszyscy, więc ona sama musi odsłonić własne reguły oszukiwania, aby mogła odesłać do jednostkowości egzystencji. (Przemysław Czapliński)


POEZJA
Urszula Kozioł
Klangor

Wydawnictwo Literackie
Kraków


"Podeszłam do ciebie świecie/ zbyt blisko/ żeby się nie poranić (...) niosłam tak wiele darów/ że aż się uginałam pod ich ciężarem/ a nagle szast!/ machnięciem niewidzialnej ręki/ stoję ogołocona ze wszystkiego..." - w październikowej "Twórczości" z 2012 r. czytam elegijny poemat Urszuli Kozioł "Klangor", dedykowany "Felkowi", zmarłemu towarzyszowi życia, tłumaczowi Celana, Feliksowi Przybylakowi.

W tym energicznym "szast!" i w żałobnym larum, jakie podnosi ("Larum" to tytuł wiersza młodej Urszuli Kozioł, którym zachwycała się w dzienniku Maria Dąbrowska), jest to, co lubię w tej poezji najbardziej.

W cyklu "Elegii" na śmierć brata (z tomu "W rytmie słońca") wołała: "dajcie mi płakać płakać/ dajcie mi brata płakać mojego". (...)W pisanym 40 lat później "Klangorze" nie ma już zaświatów, jest tylko "za iluzją/ iluzja/ za bytem bezbyt/ tu nie ma żartów/ tutaj się znika raz na zawsze/ wszystko co potem/ symulacją życia/ imitacją...". (Tadeusz Sobolewski)


POEZJA
Michał Książek
Nauka o ptakach

Fundacja Sąsiedzi
Białystok


Autor ciekawych i docenionych reportaży syberyjskich "Jakuck. Słownik miejsca" zadebiutował jako poeta, ornitolog z wykształcenia, jasne więc, że Jakuck i daleka Syberia oraz ptasie motywy zasygnalizowane już w tytule tomu będą się pojawiać w wielu wierszach. Ale żarty na bok. W tym ptasim lataniu opisany w wierszach jest coś ważnego i poważnego, niebiańskiego nawet, jakaś tajemnica, albo przeczucie wolności? "myślałem kiedyś, dawno temu./ Że jest jaskółczy Bóg" - pisze Książek.

Harmonijny i dobry po prostu jest ten skrzydlaty porządek: "Ptaki trzydzieści sześć razy przylatywały/ i trzydzieści sześć razy odlatywały/ To lepsza miara czasu,/ niż te greckie, rzymskie" - czytamy.

Są jednak także i inne wiersze, w których stawia się sprawy ziemskie, ludzkie, niewesołe: "Takim jak my w Białymstoku podpalają drzwi./ Nie możemy o tym nie pamiętać,/ zostawiając za drzwiami dzieci i chomika" - pisze Książek w wierszu "Podpalanie drzwi". (Marek Radziwon)


ESEJ
Andrzej Leder
Prześniona rewolucja

Krytyka Polityczna
Warszawa


Eseje o rewolucji niezauważonej, która dokonała się w polskiej obyczajowości, polityce, życiu społecznym i prywatnym życiu codziennym przed 1956 rokiem. Stąd też tytuł tego zbioru esejów - prześniona, czyli dokonana mimochodem i mimo woli, za nas, ale bez nas. Wśród najważniejszych jej składników byłyby m.in. zmiany społeczne, wielkie migracje ze wsi do miast i Zagłada, katastrofa etniczna będąca spuścizną wojny i okupacji.

"Jeżeli dobrze odczytałem intencje autora, to uważa on, że bez przemyślenia i rozliczenia się tamtą rewolucją, społeczeństwo nie dotrze do sedna swojej tożsamości, nowa klasa średnia, która teraz dominuje w III RP, a która jest dziecięciem beneficjentów tamtej rewolucji, nie będzie znała swoich korzeni. Wystarczy jej polityka ciepłej wody" - pisał o tej książce Daniel Passent na łamach "Polityki". (Marek Radziwon)


REPORTAŻ
Piotr Nesterowicz
Cudowna

Dowody na Istnienie
Warszawa


Piotr Nesterowicz w rozmowie z Małgorzatą Borowską mówił, o czym jest "Cudowna": O wierze 14-letniej dziewczynki, która - mimo prześladowań komunistów, ostracyzmu sąsiadów i bardzo trudnych przejść - przy niej pozostała. O zawiści sąsiadów, którzy swoją religijną żarliwość obrócili w złość, niechęć, wręcz nienawiść. O strachu komunistów, którzy uciekli przed tłumem pielgrzymów, i księży, którzy nie wiedzieli, co zrobić z samozwańczym objawieniem. (...) Spotkałem wiele osób, które były cudem autentycznie poruszone i opowiadały o nim z żarliwością. I ja tę żarliwość - głęboką wiarę i potrzebę cudownych zdarzeń - cenię. Odróżniam żarliwość od fanatyzmu. W Zabłudowie byli jedni i drudzy - również dewoci, którzy w rodzinę Jakubowskich rzucali kamieniami, ale codziennie byli w kościele.

Najdłużej zbierałem się, żeby pójść do pani Jadwigi. Wszyscy mówili, że ona na temat cudu nie rozmawia. Rozumiałem dlaczego: czuła się skrzywdzona. (Marek Radziwon)


POEZJA
Tomasz Pietrzak
Umlauty

Forma
Szczecin


W wierszu "Skład" czytamy: "Jestem z tego, co nie odesłali/ w czterdziestym piątym/ i z tego, co nawieziono latem/ w bydlęcych od wschodu. A w wierszu "Jehudimsaurus": "Gdybym powiedział w Będzinie,/ że tu kiedyś, gdzie tamci teraz,/ żył Eli, nikt by mi nie uwierzył./ Prędzej daliby wiarę, że dinozaur/ pożarł tu wątłego prassaka/ albo, że zalało nas morze, pełne/ wielkich ryb jak domy. Ale Żyd? Co to takiego?". Tytułowe umlauty to jakaś dawna i niewyjaśniona strata. Poczucie straty, której nie da się naprawić ciąży nad całym tym tomem. "Umlauty ciążyły rodzinie/ aż ktoś za Rusa odstrzelił je z nazwiska".

Poezja Pietrzaka zajmuje się pamięcią z trudem odtwarzaną. Mówi o tożsamości, która nie czuje się pewnie, bo nie bardzo wie, do czego się odwołać. Pamięć jest krótka, a korzenie płytkie i nie ma na to rady. Pisze poeta: "Od teraz mieszkamy tu./ I koniec". (Marek Radziwon)


POEZJA
Jacek Podsiadło
Przez sen

Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN
Lublin


"Mam gdzieś koniec poezji" - to pierwsze słowa wiersza "Auto da fé" otwierającego nowy tom Jacka Podsiadły. Podsiadło, niewielu jest dzisiaj takich poetów, nie unika wiersza zrytmizowanego, o ustalonej strukturze, nie ucieka od rymu, jakby chciał powtórzyć starą prawdę, że myśl wyraża się w słowie, a słowo wymaga giętkiego warsztatu. Tak jest m.in. w finałowej "Piosence o spaniu": "Drzemie też bojowy duch,/ choć dziś prężył się za dwóch,/ śpi Zagłębie, kima Ruch/ () Śpią kucyki, lalki, misie/ śpią pokraki i pięknisie -/ kiedy pora spać, to śpi się". Słowo zostaje najdłużej, nieprzypadkowo więc wiersz "Przed synagogą w Drohobyczu" kończy się wersami: "Milczą już:/ lalunie Barbie, głóg, październik,/ echa wydarzeń, Bruno Schulz/ i język, nasz ostatni wierny". (Marek Radziwon)


ESEJ
Katarzyna Przyłuska-Urbanowicz
Pupilla

słowo/obraz terytoria
Gdańsk


To świetny doktorat przetworzony na zajmującą i ze szwungiem napisaną wielowątkową opowieść o nimfetkach w literaturze i sztuce (głównymi bohaterami są Nabokov, Balthus, Wedekind, Nowosielski, ale różnych kontekstów mamy tu bez liku). "Po czym zatem poznać nimfetkę?" - powtarza autorka trudne pytanie i dodaje: "Pytanie to nie jest może najlepiej postawione; najpierw należałoby bowiem sprecyzować, kim należy być, aby w ogóle ją zauważyć (...) rozpoznanie nimfetki wymaga pewnego szczególnego sposobu postrzegania, jak gdyby częścią jej istoty był już sam tryb percepcji tego, kto patrzy".

Przekładam to na swoje: żaden chłopak nie był w stanie rozpoznać w klasie czy na podwórku nimfetki, bo nie miał takiej potrzeby i takiej siły spojrzenia, którą dać może tylko wiek. Fenomen nimfetki wynika ze spotkania dwóch skrajnie odmiennych czasowości: wieku dziewczęcego i wieku dojrzałego, dużego dziecka i przeżytego zgreda. (Marek Bieńczyk)


POWIEŚĆ
Andrzej Stasiuk
Wschód

Czarne
Wołowiec


W jednym z najcelniejszych fragmentów "Wschodu" (...) znajdziemy taką oto karykaturalną autocharakterystykę: "On nie lubi Zachodu, on jest antyzachodni, ten śmierdziel jeden, i jeszcze dzikusa udaje, żeby go tam chcieli słuchać. Naszą młodą liberalną demokracją gardzi i chce tutaj brudu i Tatarii jakiejś, lekceważy nasze zdobycze społeczne, intelektualne, nasz wysiłek cywilizacyjny oraz postmodernistyczne projekty, bo tylko syf mu w głowie, rozpad () i nic go nie obchodzi wyzwolenie wyklętych mniejszości, ponieważ jest zwykłą świnią, która tarza się w nieczystościach przeszłości i ryje w brudzie zacofania".

Autor "Jadąc do Babadag" chce nas przekonać, że kwestii wschodniego dziedzictwa, wieloaspektowego uwikłania we Wschód (w domyśle: w komunizm) nie przepracowaliśmy jak należy. Nadszedł czas, by zmierzyć się z tym, od czego tak szybko się odcięliśmy w 1989 roku. Bynajmniej nie w imię rewindykacji, a już najmniej, by oddawać się komunonostalgii, wyłącznie po to, żeby lepiej rozumieć. Siebie przede wszystkim. (Dariusz Nowacki)


POEZJA
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki
Kochanka Norwida

Biuro Literackie
Wrocław


Sam poeta tak mówi o nowym tomie poezji: "Jestem kochanką Norwida, oświadczyła mi - ni stąd, ni zowąd - moja matka. Miałem jedenaście, najwyżej dwanaście lat. Matka od dłuższego już czasu skazana była na leczenie psychiatryczne. Poczułem nagle jedno wielkie łomotanie. Jedno wielkie gradobicie. Koniec świata w pojęciu jedenastoletniego chłopca. Norwida znałem z okładki szkolnego zeszytu, był to Norwid z okresu emigracji paryskiej, dogorywający w zakładzie św. Kazimierza. Otóż matka, spoglądając na tę okładkę, oświadczyła mi, że jest to ktoś niesłychanie jej bliski.

Gdyby nie Cyprian Kamil Norwid, kochanek mojej matki, nie zainteresowałbym się poezją. To był ten wstrząs. Od tego się zaczęło. Od gorączkowego studiowania biografii autora "Czarnych kwiatów".

Piotr Matywiecki pisał o poezji Tkaczyszyn-Dyckiego: "Naczelne tematy tej poezji są trzy. Najpierw jest to choroba fizyczna i psychiczna osób najbliższych (...). Drugi temat to cielesna, seksualna tożsamość (...). Trzeci temat to rodzinne i przyjacielskie prowincjonalne życie codzienne". (Marek Radziwon)


POWIEŚĆ
Olga Tokarczuk
Księgi Jakubowe

Wydawnictwo Literackie
Kraków


W drugiej połowie XVIII w., pośród wojen, grabieży, pogromów i rozbiorów, pojawił się człowiek, który wyprowadził Żydów z niewoli. Wyprowadził niewielu, kilkuset, może kilka tysięcy, ale dokonał z nimi i dla nich rzeczy niezwykłej: zapewnił im bezpieczeństwo i szacunek. "Oto nikt już ich nie nazywa () przechrztami, i z tej pogardy, która była przecież częścią powietrza, jakim wtedy oddychali, nic już nie zostało". Mesjaszem był Jakub Frank, który urodził się jako podolski Żyd, a zmarł jako polski arystokrata.

Historia Franka jest tak dziwna, że aż niewiarygodna. Można się domyślić, że w przypadku Tokarczuk wystarczyła fascynacja, by pisanie zacząć. Ale trzeba było metodycznego szaleństwa, by powieść ukończyć. Komponowanie książki trwało sześć lat - wierzę jednak, że "Księgi Jakubowe" pozostaną w polskiej literaturze na trwałe. (Przemysław Czapliński)


POWIEŚĆ
Magdalena Tulli
Szum

Znak
Kraków


Na pierwszy rzut oka w "Szumie" Magdaleny Tulli można rozpoznać wariant "Włoskich szpilek", znakomitego, obsypanego nagrodami tomu prozy sprzed trzech lat. (...) Owszem, "Szum" także jest utworem jawnie autobiograficznym, pojawiają się w nim znane nam z wcześniejszej książki postacie, konflikty i węzły problemowe. Ale ambicje pisarki idą chyba dalej.

Tym razem dostajemy nie tylko opowieść o niezawinionych udrękach zrazu dziecka, a później młodej kobiety, której matka nigdy nie powinna była urodzić. Jako więźniarka Auschwitz utraciła przecież zdolność okazywania uczuć, stała się zimna jak głaz. Tulli nie chodzi o pojedynczą krzywdę, o fatalne skutki atrofii uczuć zespolonej ze zmową milczenia na temat traumatycznej przeszłości. Idzie jej o uniwersalną, nieledwie ogólnoludzką potrzebę przebaczenia, a może bardziej o pracę, którą należy wcześniej wykonać - tak, żeby ów doniosły akt moralny stał się możliwy. (Dariusz Nowacki)


POWIEŚĆ
Szczepan Twardoch
Drach

Wydawnictwo Literackie
Kraków


"Drach" został pomyślany jako utwór nieprzyjazny czytelnikowi. Choćby dlatego, że w partiach dialogowych występują dwa języki (polski i niemiecki) oraz dialekt śląski w kilku odmianach (archaiczny "wasserpolski" i nowsze wersje bliskiej sercu pisarza gwary). Do obcojęzycznych fragmentów - co należy uznać za ewenement - nie dołączono przypisów z tłumaczeniami. Ale podstawowa trudność polega na tym, że Twardoch posłużył się narracją symultaniczną i achronologiczną.

"Drach" jest świetną powieścią. To, że apetyt na śląską epopeję nie został zaspokojony, najpewniej wynika z bardziej fundamentalnych trudności. Stefan Szymutko pisał w "Nagrobku ciotki Cili", że "Śląsk wypiera logos", umyka literaturze, nie daje się jej pochwycić. Nie jest chyba przypadkiem, że Kazimierz Kutz nazwał swoją "Piątą stronę świata" "powieścią karuzelową" - rozhuśtaną i migawkową. "Drach" ma podobną strukturę, choć - nie mam wątpliwości - stanowi znakomite osiągnięcie. (Dariusz Nowacki)


REPORTAŻ
Ewa Winnicka
Angole

Czarne
Wołowiec


Po "Londyńczykach" Ewa Winnicka wraca do Wielkiej Brytanii w "Angolach" (Czarne), zbiorze nieco ponad 30 opowieści o losach Polaków. Brak odautorskiego komentarza świetnie zrobił książce, dając wrażenie szczerości i świeżości. Winnicka nie naciska i nie ocenia. Pozwala mówić bohaterom to, co chcą powiedzieć. Punktem wyjścia stały się artykuły z brytyjskiej prasy ("The Economist", "Daily Mail", "The Daily Telegraph") o największej inwazji, jaka dotknęła Wyspy Brytyjskie od XI wieku, gdy Normanowie zalali Brytanię po bitwie pod Hastings. Najeźdźcą są Polacy. Najostrożniejsze szacunki wspominają o 700 tys., chociaż bliższa prawdy zdaje się liczba 2 mln. Autorka oddaje głos najeźdźcom - kobietom i mężczyznom w różnym wieku, z wykształceniem wyższym i bez wykształcenia, zarabiającym wielkie pieniądze i klepiącym biedę.

Świetna książka, dowodząca, że zwyczajne życie zwyczajnych ludzi jest naprawdę fascynujące. (Juliusz Kurkiewicz)


POEZJA
Adam Zagajewski
Asymetria

A5
Kraków


W książce Zagajewskiego tytułowa asymetria dotyczy naszego stosunku do nieżyjących i tej niby banalnej, a przecież niepojętej sprawy, że zaczynamy rozumieć naszych rodziców dopiero po ich śmierci, kiedy nam już nie ciążą, nie drażnią, gdy nie jesteśmy z nimi w konflikcie.

Motyw asymetrii życia i śmierci przenika cały, kunsztownie zakomponowany tomik Zagajewskiego. Umarłym nie można nic powiedzieć, tak jak Orfeuszowi nie wolno odezwać się do Eurydyki. A przecież nieustannie do nich mówimy, łamiemy zakaz. Cała poezja jest jego zaprzeczeniem. Poeci przypominają tych starszych ludzi mijanych czasem na ulicy, którzy odzywają się do kogoś, kogo przy nich nie ma, jakby mówili do siebie.

Nie ma w tym sentymentalizmu - jest tylko niemodna elegancja klasycysty, która pozwala wszystko wypowiedzieć, i ból, i śmierć, i pustkę, ale nigdy nie traci miary. Zagajewski przywoływał w którymś z esejów anegdotę o Cioranie, mistrzu pesymizmu, który udzielał komuś rady, jak najlepiej skończyć ze swoim życiem, a zaraz po tym został przyłapany, jak objadał się czekoladą (Tadeusz Sobolewski)

za: wyborcza.pl

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.