fesstiwal słowa w piosence
--
Miasto mojej pamięci
Więcej o
Autorze/Tłumaczu

Recenzja: Łódź oczami Niemców. „Miasto w mojej pamięci. Przedwojenne wspomnienia Niemców z Łodzi”

Recenzje [29.06.15]

Zakończenie II Wojny Światowej przyniosło nie tylko długo oczekiwany spokój i wlało odrobinę radości w serca tych, którym udało się przetrwać, ale przede wszystkim spowodowało ogromne zmiany w dotychczasowych granicach Polski. Decyzją Wielkiej Trójki Polska utraciła tereny należące obecnie do Litwy, Białorusi i Ukrainy, w zamian uzyskując należące dotychczas do Niemiec ziemie na zachodzie. Mimo to nie wszyscy cieszyli się z takiego przebiegu wypadków. Konsekwencją zmian granic stały się masowe migracje. Wiele rodzin musiało szukać szczęścia z dala od dotychczasowych domostw.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Polacy nadciągający ze wschodu (w tym także moja rodzina) przejmowała puste mieszkania na tak zwanych ziemiach odzyskanych, opuszczone w pośpiechu przez dotychczasowych lokatorów, głównie narodowości niemieckiej. Jednak myli się ten, kto sądzi, że migracje całych rodzin sięgały jedynie do terenów przygranicznych. Klęska wojsk Hitlera spowodowała, że żaden Niemiec nie mógł się czuć w Polsce bezpiecznie. W obawie przed zemstą, prześladowaniami decydowano się wrócić do prawdziwej ojczyzny, często porzucając cały swój dobytek. Miasta dotychczas wielokulturowe z dnia na dzień stały się typowo polskie. Jedną z ofiar tych zmian okazała się Łódź. Miejsce, gdzie przez wiele lat w zgodzie, czasem nawet w przyjaźni żyli ze sobą Polacy, Niemcy i Żydzi. Nagle zostało ogołocone ze swoich mieszkańców. Nie znaczy to jednak, że zapomniano o swojej dawnej małej ojczyźnie. Wielu Niemców próbuje kultywować pamięć o Łodzi przełomu XIX i XX wieku. Dowodem tego jest chociażby książka Miasto w mojej pamięci. Przedwojenne wspomnienia Niemców z Łodzi.

Nie można jednak w żadnym wypadku traktować jej jako książki historycznej. Autorki wstępu i redaktorki Monika Kucner i Krystyna Radziszewska od początku podkreślają, że te 11 krótkich anegdotek, zawartych na niewielkiej liczbie 160 stron, mogą stanowić jedynie barwne uzupełnienie oficjalnych kronik. Zamiast suchych dat, opisów wydarzeń pozbawionych emocji, czytelnik może otrzymać coś dużo cenniejszego. Osobiste, subiektywne, wspomnienia, z których wyłania się prawdziwy obraz Łodzi tamtych czasów. Miasta, które bez sprowadzania specjalistów z Niemiec, nigdy nie rozwinęłoby się w taki sposób pod względem gospodarczym. To właśnie mniejszość niemiecka stała za rozwojem największych fabryk, zakładów przemysłowych. Wiele o sposobie prosperowania ówczesnego światka gospodarczego i politycznego można dowiedzieć się z pierwszego opowiadania autorstwa Ericha von Luckwalda, który był niemieckim konsulem w latach 1926-31. Zajmująca blisko połowę książki historia ze szczegółami przybliża nam wszystkie nieprzyjemności, z jakimi musiał zmagać się jako przedstawiciel władzy. Kopanie dołków przed nim przez współpracowników, trudności z uzyskaniem pieniędzy na dalszy rozwój gospodarczy czy wybudowanie nowego szpitala, to jedynie kilka z problemów. Jednak jedno nie dawało mi spokoju, wręcz irytowało podczas lektury tego interesującego opowiadania. Erich von Luckward traktuje i opisuje Polaków z niższością, jako naród zacofany, który nigdy by sobie nie poradził bez pomocy potężnego wsparcia z zachodu. Niestety nie jest to jedyny raz, kiedy można odnieść takie wrażenie. Może u innych autorów nie jest to tak wyraźnie ukazane, jednak wyczuwalne jest pewne poczucie etnicznej wyższości.

Wartym podkreślenia jest różnorodność zaprezentowanych w zbiorze opowiadań. To nie tylko historie o polityce i gospodarce (taka właściwie jest jedynie przywołana już próba literacka Ericha von Luckwarda), ale przede wszystkim prywatne wspomnienia zaczerpnięte nawet z samego dzieciństwa autorów. Wryte tak silnie i głęboko w pamięć, że mimo upływu czasu nie zostały zatarte przez nowsze zdarzenia. Nie dla wszystkich był to jednak szczęśliwy, pozbawiony wszelakich trosk czas. Utracone domy, przyjaźnie, śmierć najbliższych na zawsze powiązały się w sercu i umyśle tych ludzi z miastem ich dzieciństwa. Silvia Waade opowiada ze wzruszeniem swoje ostatnie przedwojenne wakacje z koleżankami, które później na zawsze zniknęły z jej życia. Margit Knopke wspomina swoich przyjaciół, którzy zostali wcieleni do wojska i z pieśnią na ustach wyruszyli, by zginąć za swoją ojczyznę. Zaś historia Olgi Schmidt, która jako pięciolatka musiała uciekać z Łodzi z obawy przed prześladowaniami, jak żywo przypomina mi historię mojej babci, która wraz z prababcią musiały uciekać po wojnie z okolic Tarnopola w obawie przed grabieżami i mordami ze strony Ukraińców.

Miasto w mojej pamięci to książka trudna do zrecenzowania i ocenienia. Nie można bowiem ocenić osobistych przeżyć autorów, nie sposób patrzeć na styl, sposób narracji, gdy opisywana jest życiowa tragedia. Diabeł jednak jak zawsze tkwi w szczegółach, gdy choć na chwile pozwolimy narracji toczyć się swoim torem, w tle możemy dostrzec obraz miasta, które jeszcze przed 1939 rokiem wolne było od wzajemnej niechęci. Miasta, gdzie nierozerwalną wspólnotę tworzyli przedstawiciele trzech nacji, tworząc jedną rodzinę w swojej małej ojczyźnie. Sześciu autorów, którzy zgodzili się na zamieszczenie swoich prywatnych wspomnień, starają się w jakiś sposób wrócić do tych czasów, odbudować tę społeczność, niegdyś potrafiącą żyć ze sobą w przyjaźni. A jeśli nie uda się już jej wskrzesić, to przynajmniej ocalić od zapomnienia tę Łódź, tak niegdyś prężnie rozwijającą się, tętniącą życiem towarzyskim, która nieco podupadła przez wszystkie minione lata.

Ten krótki zbiór opowiadań być może stanie się dość interesującą lekturą, skłaniającą do chwili zadumy i przemyśleń dla osób lubujących się w odkopywaniu nieznanych kart historii. W tych krótkich 11 historiach mieszają się bowiem ze sobą smutek, tragedie, śmierć ze szczęśliwymi chwilami, radością, nierozerwalną wspólnotą. Warto zatem poświęcić trochę wolne popołudnie, odrzucić pewne dawne uprzedzenia wobec narodu niemieckiego i zwyczajnie miło spędzić czas z książką Miasto w mojej pamięci.

Sebastian Skóra

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.