fesstiwal słowa w piosence
--

Wydawcy hurtem stoją, a tymczasem... ocena rynku dokonana przez Wiktora Ostrowskiego

Wydarzenia [09.01.14]

Redakcja: oficjalne wstrzymanie latem 2013 roku przez Matras płatności dla wydawców wywołało kolejną dyskusję o kondycji nie tylko tej jednej z największych sieci księgarskich w Polsce, ale w ogóle o sytuacji na rynku księgarsko-wydawniczym. Włączamy się do tej dyskusji, prosząc osoby z szeroko rozumianej branży wydawniczej o ocenę tego rynku. Zaczynamy od analityka i znawcy tematu Wiktora Ostrowskiego.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Pamiętamy, że powodem wstrzymania płatności przez Matras była konieczność zebrania funduszy na przybliżający się sezon podręcznikowy. Spekulacje o mizernej kondycji Matrasa przerwał członek jej Rady Nadzorczej Hubertus Van der Vaart, który na łamach „Biblioteki Analiz” uspakajał, że główny udziałowiec Matrasa – Fundusz SAEF (amerykańska grupa Small Enterprise Assistance Funds, 65%, udziałów w Matrasie) panuje nad sytuacją, wyniki firmy są dobre, sprzedaż i zysk rosną, w planach są nowe księgarnie, co wydawcy z pewnością odczują. I od tej strony wszystko jest w porządku. Przyszło mi wówczas na myśl, że można by zorganizować panel dyskusyjny, który spróbowałby określić pożądany przez naszą branżę model dystrybucji hurtowni i detalu. Najwięksi gracze: Matras, Empik, FK Olesiejuk wciąż są krytykowani przez wydawców, jedni bardziej, drudzy mniej, w zależności od pory roku. Taka sytuacja utrzymuje się mniej więcej od dziesięciu lat. Nim jednak pomysł przerodził się w czyn pojawiła się informacja o możliwym przejęciu przynajmniej części akcji Matrasa przez wydawców skupionych wokół funduszu Ipopema i Firmy Księgarskiej Olesiejuk albo wydawców skupionych w Platformie Dystrybucji Wydawnictw gromadzącej ósemkę czołowych polskich oficyn wydawniczych. Ostatnio do zainteresowanych kupnem Matrasa doszły Grupa Handlowa „Czerwona Torebka” (rozwija sieć dyskontów) mająca w swoim porfelu firmy merlin.pl oraz Traffic Club.

W pewnym stopniu jestem współtwórcą obecnego, tak krytykowanego modelu dystrybucji, który, istotnie, nie sprawdził się w praktyce. Od 10 lat Matras nie spełnia podstawowej funkcji, którą ma wpisaną do swej misji, nie sprzedaje książek tak, jakby tego chcieli wydawcy. To samo dotyczy Empiku. Empik też realizuje swoją misję, i chociaż zasadniczą część roboty wykonuje dobrze – w swoim czasie firma bardzo pomogła polskim wydawcom wejść na rynek, od 20 lat nie stroni od książek ambitnych – to poziom komunikacji z rynkiem i wydawcami jest daleki od ideału. Hurtownie, sieci księgarń nie są firmami, w których liczy się przede wszystkim zysk. Źle się dzieje, jeśli akcjonariusze jakiejś spółki nie mają jasnej strategii, nie pracują dla wydawców, dla autorów, tylko reprezentują interesy finansowe, myślą wyłącznie o wypłacaniu sobie dywidendy.

Kiedy prawie 20 lata temu powstawał Empik akcjonariusze i pracownicy firmy zrobili dużo, żeby rynek książek poszerzyć. Oferta Empiku i Matrasa była tak wielka, że polski czytelnik nie mógł jej ogarnąć. Podaż przekroczyła popyt. I to się nie zmieniło. W sytuacji, gdy koszt powierzchni nie był zbyt wysoki, podobnie jak koszt dystrybucji, pracowników, pieniądza, to wszystko jakoś działało. W momencie, gdy zaczął się liczyć każdy grosz, gdy zaczęto analizować koszty wynajmu powierzchni (szczególnie w centrach handlowych) w stosunku do osiąganych wyników finansowych, to okazało się, że nie jest tak różowo – księgarnie albo przestały być rentowne, albo nigdy rentowne nie były. Dziś nikt już nie wynajmie powierzchni za 6 dolarów za metr, państwo nie subsydiuje dużych lokali. Żeby przetrwać Empiki muszą więc zmniejszać ilość swych sklepów, ograniczać powierzchnię. Dość mocno odczuje to Warszawa, gdzie ze względu na zmianę właścicieli budynków dwa największe Empiki prawdopodobnie zostaną zamknięte. Empik obecnie ma nowego akcjonariusza, który pilnuje wyników znacznie uważniej niż robiono to wcześniej.




Rynek hurtowy ginie. Nie przetrwa
bez powiązania z produkcją
– z wydawcą albo z detalem

Rynek hurtowy ginie. Nie przetrwa bez powiązania z produkcją – z wydawcą albo z detalem. Jedne hurtownie starają się skupiać wokół siebie wydawnictwa, inne skupiły się tylko na detalu. Matras już prawie nie sprzedaje w hurcie. Nie sprawdziło się powiązanie hurtowni z jednym wydawnictwem – myślę tu o Azymucie. Firma Księgarska Olesiejuk, która skupuje wydawnictwa, też nie jest dobrze widziana – inni wydawcy odbierają to jako zagrożenie swoich interesów. Ale od tego nie ma odwrotu, to jest coś w rodzaju ucieczki do przodu. Skupując wydawnictwa, Olesiejuk zwiększa sprzedaż, maksymalizuje zyski. Natomiast hurtowniom, które nie mają strategicznego partnera w postaci sieci księgarskiej (na przykład Empiku) w ostatnich miesiącach obroty bardzo spadły.

Co w tej sytuacji mają robić małe księgarnie i wydawcy? Albo jeszcze inaczej – co lub kto jest podstawową przyczyną obecnego kryzysu na rynku księgarskim? Odpowiedź jest prosta – klient. Kupuje znacznie mniej w księgarniach tradycyjnych, staroświeckich, gdzie nie ma agresywnej reklamy, promocji. Przeniósł się do centrów handlowych, Empików, Matrasu. A stare, istnieją- ce od „zawsze” księgarnie trzeba zamykać. Przykład? – dwie klasyczne księgarnie w centrum stolicy: licząca 50 lat Księgarnia „Conrada” w Al. Jerozolimskich i prawie 60-letni MDM z Koszykowej. Czynsz tam specjalnie nie wzrósł, tylko że klienci mniej kupują. Tu jest zadanie dla miasta, które w dobie kryzysu powinno ten czynsz obniżyć. Tego nie zrobiono. Rynek gonił te księgarnie i w końcu dopadł je w listopadzie 2013 roku. Właściciele księgarń tradycyjnych nie chcą, nie rozumieją, że świat się zmienił. A może nie potrafią się zmienić? W pewnym mieście w Polsce zachodniej na jednej ulicy są dwie księgarnie – jedna nowoczesna, dobrze oświetlona, można powiedzieć XXI wiek, i druga księgarnia starego typu. Jak Państwo myślą, która przetrwa? Są też przykłady pozytywne: „Czuły Barbarzyńca”, „Wrzenie Świata”. Każda księgarnia czy sieć księgarń, może przynosić zysk jeśli jest prawidłowo zarządzana. Księgarstwo to bardzo policzalna branża. Wiemy ilu klientów przychodzi miesięcznie do każdej księgarni – to mniej więcej od 1-3 tysięcy paragonów. Znamy swoich klientów z twarzy albo po imieniu. Jeżeli wydawca dostosuje marżę, a operator powierzchni dostosuje czynsz, nie będzie go podnosił, to księgarz będzie mógł zaplanować najbliższe 2-3 lata, zadecydować ile wyda na marketing, o ile może obniżyć cenę, żeby klient poczuł się dowartościowany. Oczywiście, nie należy liczyć na jakieś oszałamiające zyski – prowadzenie księgarni to raczej zadanie dla pasjonatów, dla ludzi, którzy dobrze się wśród nich czują, a nie dla funduszy, które chcą osiągać zyski. Ale żeby zyski były, księgarnie muszą dostosować się do rynku, do nowych potrzeb klientów. Dziś to powinny być raczej klubokawiarnie, w których można wypić kawę, zjeść ciastko, spotkać się z autorem. Taka księgarnia powinna wyjść w stronę klienta, przyciągać go zniżkami, jakimś systemem punktów rabatowych itp. A najprościej zrobić to, działając w sieci księgarń. Podam tu przykład. Na południu Polski jeden z Domów Książki ma jeszcze kilkanaście księgarni. Nie przetrwałyby, gdyby nie współpraca na zasadzie franczyzy z Azymutem. Matras np. mógłby mieć nie 160 księgarń, jak dziś, ale 300, gdyby małe księgarnie przyłączyły się do tej sieci. Księgarnie prywatne w takich miastach jak Szczecin, Wrocław jeśli jeszcze istnieją, to w najbliższym czasie zostaną zamknięte – nie utrzymają się z marży 25-27%.

W 1998 roku byłem w USA na targach książki. Tamtejsi księgarzy narzekali wówczas, że giną prywatne księgarnie, że wszystkich zabija Amazon, że na rynku utrzymają się wyłącznie sieci. Kryzys amerykański dotarł do nas po 15 latach. Tyle że w USA upadły także sieci. Co to może oznaczać dla nas? Każdy może sam sobie odpowiedzieć.

A co mają robić wydawcy?
Wielu uważa, że sytuację może zmienić ustawa o książce. To próba przeniesienia na grunt polski praktyk francuskich, w których ustawowo uregulowano sprawy czynszu, prądu i zarządzania finansowego – generalnie kosztów dystrybucji książek. Uważam, że w Polsce nie ma na to szans. Bardziej sprawdzi się apel do właścicieli lokali o obniżenia czynszu, podkreślanie znaczenia wspierania kultury i utrzymywania księgarni dla honoru domu. Mamy tego przykłady: krakowska księgarnia Matrasa w prywatnej kamienicy – działa tam od 20 lat. Ani księgarnia, ani właściciel nie potrzebowali specjalnej ustawy, żeby zrozumieć, że my jesteśmy potrzebni kamienicznikowi, a on nam. Choć mamy z tego miasta przykłady odwrotne. Gdy właściciele kamienicy na rynku, w której mieścił się Empik otrzymali ofertę kupna, miłość do kultury się skończyła. Z mojej 30-letniej praktyki wynika, że aby wspierać książkę, trzeba ją kochać. Wówczas nikomu nie przeszkadza na ile jest ona zyskowna. Przykładem może tu być potomek Domu Jabłkowskich, obecny właściciel budynku, w którym przez lata działał Traffic – dla niego było jednoznaczne, że w tym miejscu wciąż musi być księgarnia. Może nie tak wielka jak Traffic – tak naprawdę nikomu nie jest potrzebna oferta 30 tysięcy tytułów w jednym miejscu. Zamiast Tarffica będzie tam Matras, zajmując „jedynie” 600 mkw.

W przypadku Matrasa, gdyby wydawcy, obojętnie z której grupy, zebrali pieniądze, kupili nieco akcji, wprowadzili swojego reprezentanta do rady nadzorczej, a jeszcze lepiej do zarządu, to mieliby pełną informacje jak firma działa, jaki jest przepływ pieniędzy, mogliby na bieżąco reagować na zmiany na rynku księgarskim, choćby wiedzieć jakie są szanse na uratowanie kolejnej księgarni w jakimś mieście. A czy przejęcie Matrasa przez jednego czy grupę wydawców może być ze szkodą dla pozostałych wydawnictw? Raczej nie: hurtownia, sieć księgarń musi zarabiać, również na książkach tych mniejszych wydawców. Byle to były dobre książki.

Generalnie wrócę jednak do tego, co powiedziałem na początku. Spodziewam się, że polscy wydawcy wezmą udział w jakiejś naradzie i określą jaki model dystrybucji ich interesuje, jakie powinny być warunki sprzedaży, na co się zgadzają, a na co nie. Innej drogi nie ma.
Wiktor Ostrowski


Źródło: za ,,Wydawcą" nr 11-12/2013).

GLK. źródłio: wydawca.com.pl

10.01.14 12:24
/
Marek O
Ruch związkowy idzie w stronę kabaretu lub liberum veto. Związkowcy MPK nie chcą np. badań alkomatem bo to urąga ich godności, zaś nie urąga godności motorniczych, gdy ich napruty kolega zabija niewinne kobiety na przejściu na pieszych. A kolejny kwiatek grupa praowników zakłada stronke www. przeciwko swojemu szefowi.
A szef jest szefem prywatnej spólki giełdowej. Takie dziwy to Polszce tylko! To teraz my musimy ządać nakazu książki, kto nie czyta podatek od zagrożenia głupot a powinien płacić Emoticon)
10.01.14 13:20
/
Pracownik
Skoro Prezes się wszystkim na około chwali, jaką to ma nową strategię, jakie wprowadził oszczędności to niech dowiedzą się szczegółów. Chwali się zwolnieniem 170 pracowników etatowych, którzy pracowali od kilku lat wykonując swoją pracę należycie, a w ich miejsce zatrudnił ponad 350 osób przez agencję pracy. Niech zainteresowani się dowiedzą, że taka zmiana nie przyniosła oszczędności a zwiększyła koszty o ponad 1.000.000 zł. Chwali się zamknięciem 4 magazynów, to powinien się jeszcze pochwalić zakupieniem maszyn, każda o wartości blisko 100.000 zł i wszystkie stoją nieużywane! Fakt, takie rzeczy tylko w Polsce, tylko w Matrasie i tylko Prezes wizjoner widzi w nich sens i logikę! Brawo Emoticon
12.01.14 10:37
/
księgarz
Nie przepadam za Matrasem ale skoro firma ma właścicieli to kto pracownikowi dał prawo do wypowiadania się w imieniu właściciela. Bierz koleś dupę w troki i rób sam księgarnię. Znasz się widać na tym więc zarobisz krocie.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.