fesstiwal słowa w piosence
--
„Hrabia Luna” Alexander Lernet – Holenia
Więcej o
Autorze/Tłumaczu

Recenzja: W pełni niedoskonały Hrabia. „Hrabia Luna” Alexander Lernet – Holenia

Recenzje [09.07.14]

Ponad pięćdziesiąt lat temu na rynku wydawniczym ukazała się książka „Hrabia Luna”, którą dopiero od niedawna Polacy mogą czytać w swoim ojczystym języku. Ta króciutka lektura przedstawiana jest jako połączenie kryminału i historiozoficznego eseju. Niełatwo odpowiedzieć na pytanie, czego jest więcej w dziele Lerneta-Holenii. Sądzę jednak, że trudno byłoby znaleźć czytelnika w pełni zadowolonego z tej książki. Rozczaruje się ten, kto oczekuje kryminału, jak i ten, kto liczy na dobrej jakości esej.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Opowieść zamknięta zostaje w klamrę kompozycyjną. Rozpoczyna się, gdy w rzymskich katakumbach gubi się Alexander Jessiersky – główny bohater, potomek szlachty polsko-rosyjskiej. Narrator także pod koniec powieści wraca do Rzymu, aby opowiedzieć co stało się z bohaterem. Natomiast reszta książki została poświęcona ukazaniu zarówno zawiłych losów przodków Jessiersky’ego, jak i jego konfliktu z tajemniczym Hrabią Luną. Wszystko zaczyna się od pragnienia posiadania parceli, których właścicielem jest Luna. Jessiersky nabywa je w niezupełnie przyzwoity sposób, przez co jego antagonista zostaje zesłany do obozu. Jessiersky będzie winił za to dyrektorów swojej firmy, ale wyrzuty sumienia znacząco wpłyną na dalsze losy jego rodziny.

Wątek kryminalny w powieści mocno kuleje. Jessiersky jest postacią niezwykle irytującą, wykreowaną w sposób niekonsekwentny. Na początku jego działania ograniczają się do przesiadywania w bibliotekach i śledzenia genealogii rodzinnych, w celu dowiedzenia się kim właściwie jest człowiek, którego skazał na taki straszny los. W swoje naiwności wybiera się nawet do rodziny Luny, sądząc, że jeśli grzecznie poprosi, to dowie się czegoś nowego. Najpierw upiera się przy tym, żeby zadośćuczynić Lunie, wyjaśnić, że to ktoś inny jest winowajcą. Później chce go odnaleźć i zabić, co tylko przysparza mu kolejnych problemów. Stopniowo popada w obłęd sądząc, że Luna, rzekomo uznany za zmarłego, pragnie zemścić się za doznane krzywdy. Jessiersky we wszystkich nieszczęściach, które go spotykają, dostrzega działanie Hrabiego. Niektóre jego domysły są wręcz absurdalne. Dochodzi nawet do tego, że łączy Lunę z jedynym naturalnym satelitą Ziemi, sądząc że skoro faraona w Egipcie uznawano za Słońce, to jego przeciwnik może być utożsamiany z Księżycem. W rozmyślania Jessiersky’ego wplątuje się czasami wręcz banał, jak w zdaniu: „sam Luna, skoro już nazywał się tak od Księżyca, który przecież był na pewno bardzo stary, powinien zachowywać się choć trochę bardziej ponadczasowo”

Luna wyrasta na postać negatywną, tajemniczą, odległą jak Księżyc widziany z Ziemi, a przez to mało rzeczywistą. Nie pojawia się bezpośrednio w książce, nie dochodzi do jego spotkania z Jessierskym, przez co czytelnik ma do pewnego momentu prawo wątpić w jego istnienie. Autor pozbawia swoją książkę czarnego charakteru. Odpowiedź na to, czy rzeczywiście Luna mści się na głównym bohaterze, daje dopiero zakończenie powieści. Ono niestety rozczarowuje. Z jednej strony jest zaskakujące, ale z drugiej nijak nie pasuje do tej historii. Finał odbiega w całkowicie inne rejony literatury, niż można by się spodziewać, przez co nie wydaje się atrakcyjne dla fanów gatunku. W efekcie książka okazuje się być zupełnie o czym innym, a kwestia zemsty Luny schodzi na dalszy plan.

„Hrabia Luna” nie przekonuje również jako esej historiozoficzny. Co prawda sporo miejsca autor poświęca na opisy wydarzeń historycznych, czy rodów, których częścią są Luna i Jessiersky. Na początku i końcu opowieści rzucają się w oczy bardzo szczegółowe opisy rzymskich katakumb. Może to być gratka dla osób taką tematyką zainteresowanych. Lecz gdy w środku akcji Lernet-Holenia przerywa narrację, aby przez kilkanaście stron opisywać krajobraz Zinkeneck, czytelnik ma prawo odczuwać irytację. Ponadto jeśli kogoś takie kwestie naprawdę interesują, to raczej poszuka informacji w literaturze popularnonaukowej, nie w tak krótkim i lakonicznym zarysie. Tak jak niekonsekwentny w swych działaniach jest Jessiersky, tak samo postępuje autor książki. Przez prawie cały czas w oczy rzuca się sposób przekazu, pozbawiony emocji, trochę naukowy opis. Ale pojawiają się także elementy bardzo poetyckiej narracji, która nie pasuje do całości i bardzo razi w oczy. A zakończenie ociera się wręcz o sferę fantastyki.

Myślę, że Lernet-Holenia lepiej zrobiłby, gdyby zdecydował się albo na esej historiozoficzny albo na kryminał. Bo połączenie obu nie wyszło dobrze. W zależności od oczekiwań czytelnika można uznać, że w książce jest za dużo eseju, za mało kryminału, lub wręcz odwrotnie. Motyw krzywdy uczynionej drugiemu człowiekowi, zemsty i próby odkupienia win, nie jest oryginalny, ale może być ciekawy. O ile zostanie odpowiednio zrealizowany. Jeśli kogoś to interesuje to odsyłam raczej do takich pozycji jak „Kane i Abel” Archera, gdyż istnieje duże prawdopodobieństwo, że „Hrabia Luna” czytelnika po prostu rozczaruje.

Anna Sokół

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.